PRASA. „Legia to przytułek dla słabeuszy”
Weszło

PRASA. „Legia to przytułek dla słabeuszy”

Wtorkowa prasa to kolejne gorzkie komentarze na temat stanu polskiej piłki klubowej (Jerzy Podbrożny, Kamil Kosowski), ale także np. rozmowa z Romanem Weidenfellerem i… trzydzieste urodziny Roberta Lewandowskiego. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

„PS” też nie patyczkuje się w słowach, oceniając poziom poniedziałkowego meczu Śląsk – Pogoń.

(…) To piłkarze Śląska mieli prowadzić grę i nawet próbowali to robić, ale nie szaleli z atakiem, bo i im też siedziało mocno w głowach, że w trzech ostatnich meczach ugrali ledwie punkcik. Trzeba było koniecznie wygrać, lecz bez przesadnej brawury – cierpliwie konstruować akcje i liczyć, że szwankująca w tym sezonie defensywa Pogoni i tym razem znowu nawali.

Dlatego dużo było nudnej asekuracji z obu stron i denerwującego czyhania na szanse, które pojawiały się po indywidualnych błędach w środkowych sektorach – piłkę nieodpowiedzialnie tracił nawet taki rutyniarz jak Radosław Majewski, który tylko do przerwy wyrywał się do kreowania gry i w tym zapale zdarzało mu się pomylić. Piłkarze usiłowali strzelać, ale wyglądało to żałośnie; bo mieli olbrzymi kłopot z celnością.

Zatrudnienie Ricardo Sa Pinto to szansa dla Eduardo. Brazylijczyk wchodził na zmiany w rewanżu z Dudelange i Zagłębiem Sosnowiec.

ps1

Pięć meczów, 12 punktów i drugie miejsce w tabeli. Jagiellonia potrafiła pogodzić występy w europejskich pucharach z krajowym podwórkiem.

Lechia Gdańsk wszystkie gole w tym sezonie strzelała po akcjach skrzydłami.

Tym razem w rodzinie Zielińskich nie tylko Piotr rozegrał dobry mecz. Błysnął także obrońca Miedzi Legnica, Paweł.

W piątkowym meczu Paweł Zieliński błysnął już w pierwszej połowie, kiedy wyrwał do przodu, mijając rywali jak slalomowe styczki. Oddał jednak zbyt słaby strzał i bramkarz kieleckiej drużyny bez kłopotu złapał piłkę.

– Byłem rozpędzony, przeciwnicy się rozbiegli. Pełna fantazja, dynamiczny rajd – z uśmiechem opisywał swoją akcję obrońca beniaminka. W drugiej połowie wszystko do końca zrobił jak należy. Posłał piłkę do siatki efektownie, między nogami przeciwnika, ratując remis dla Miedzi.

Jego występ rodzice oglądali we Włoszech. – Razem z żoną jesteśmy w odwiedzinach u Piotrka. W piątek mieliśmy kapitalny wieczór za sprawą Pawła, a w sobotę też było przyjemnie, bo wybraliśmy się do Rzymu na mecz młodszego syna. Zagrał bardzo dobrze, ale to nie tylko moje zdanie, bo chwalą go również włoskie media. A przecież przez dwa tygodnie musiał trochę lżej trenować, bo miał lekki uraz. Co za weekend! Ależ jestem dumny z moich synów – cieszy się ojciec piłkarzy Bogdan Zieliński.

ps2

Jeśli w Lechu Poznań wahali się jeszcze, czy sprowadzenie nowego obrońcy to konieczność, teraz już nie powinni mieć wątpliwości, że tak.

Słabości Lecha w obronie zostały w niedzielę wieczorem obnażone przez Wisłę Kraków (2:5), która w drugiej połowie urządziła sobie przy Bułgarskiej trening strzelecki. Czy to sprawi, że szefowie Kolejorza sięgną do kieszeni i sprowadzą kogoś do formacji defensywnej? – Tylko wtedy, gdy będzie dostępny dobry zawodnik, który byłby dla nas wzmocnieniem. Nie mam zamiaru zaśmiecać kadry byle kim – mówi trener Ivan Djurdjević.

To niecodzienne wydarzenie, że poznaniacy tracą w ekstraklasie przed własnymi kibicami aż pięć goli. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce 18 lat temu – wiosną sezonu 1999/2000, zakończonego spadkiem z ligi, lechici przegrali z Widzewem 3:5. Znalezienie innego takiego przypadku wymaga cofnięcia się do 1989 roku, kiedy to na początku rozgrywek Zawisza wygrał przy Bułgarskiej 5:1, choć gospodarze prowadzili 1:0 i mieli rzut karny na podwyższenie rezultatu. Czyli przebieg był niemal identyczny, jak dwa dni temu, bo po „jedenastce” wykorzystanej przez Christiana Gytkjaera było 2:0.

Obrońca Arki Gdynia, Adam Danch zagrał w Ekstraklasie po ośmiu miesiącach przerwy.

Grudniowy mecz z Koroną Kielce (3:0) był ostatnim, w którym Danch zagrał w pierwszym składzie Arki w ekstraklasie. Miał pecha, bo po interwencji Mateusza Możdżenia doznał kontuzji – skruszył mu się jeden z dysków. I choć w styczniu rozpoczął treningi z drużyną, to w ligowym spotkaniu już się nie pojawił na boisku. Były trener Leszek Ojrzyński stawiał na duet środkowych obrońców: Frederik Helstrup – Michał Marcjanik. 31-letni defensor w tym czasie został odstawiony na boczny tor.

Czytamy, że „Maciej Górski imponuje formą”. Czytaj: strzelił już dwa gole.

ps3

Spora rozmowa z Romanem Weidenfellerem. Niemiecki bramkarz wychwala czasy z trójką Polaków w Borussii Dortmund.

Pana ulubieni koledzy z zespołu z tych wszystkich lat?

Roman Weidenfeller: To bardzo długa lista: Marcel Schmelzer, Sebastian Kehl, Nuri Sahin, Patrick Owomoyela, który wrócił i znów pracuje dla BVB, Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu w klubie, ale również w życiu prywatnym. To przyjaźnie, które pozostaną na całe życie.

Robert Lewandowski trafił do Borussii latem 2010 roku z Lecha Poznań. Czy już wtedy widział pan, że ma potencjał na wielkiego gracza?

Roman Weidenfeller: Widziałem możliwości, ale nie od razu stał się wybitnym piłkarzem. W pierwszym sezonie, kiedy Borussia sięgała po mistrzostwo, najważniejsze gole strzelał Lucas Barrios. To był niezwykły snajper, obdarzony niesamowitym instynktem. Żartowaliśmy, że ma kompas w nodze, bo zawsze wie, gdzie spadnie piłka. Robert zaczynał jako rezerwowy, był w cieniu Lucasa i miał niewielki wpływ na wyniki. Jego czas nastał w roku 2012 i później. Wtedy był już największą gwiazdą zespołu. Przełomowym momentem były cztery gole, które wiosną 2013 roku strzelił Realowi Madryt – naprawdę niezwykłe osiągnięcie. Jego trafienia przełożyły się na dublet oraz finał Ligi Mistrzów.

Czy był pan rozczarowany, kiedy Lewandowski zdecydował się odejść do Bayernu?

Roman Weidenfeller: Dla nas to była prawdziwa katastrofa! Trzęsienie ziemi, które rozłożyło nas na łopatki. Długo nie mogliśmy się pozbierać. Później rolę Roberta przejął Pierre-Emmerick Aubameyang, też strzelił dużo goli, ale ostatecznie również odszedł z Borussii. Dlatego potrzebujemy nowego snajpera najwyższej klasy. 

Latem Lewandowski starał się wymusić odejście z Bayernu Monachium, czemu służyło choćby zatrudnienie w roli agenta Pini Zahaviego. Czy uważa pan, że takie zachowanie to był błąd?

Roman Weidenfeller: Rozumiem, że chce grać dla najlepszych klubów świata, ale nie zapominajmy, że Bayern jest jednym z nich. Nie znam szczegółów od Roberta, bo dawno nie siedziałem z nim przy kawie i nie prowadziłem szczerych rozmów. Tylko on wie, jak jest naprawdę. Może kiedyś mi powie? Nie zmienia to faktu, że cała ta sytuacja była niezręczna. Robert starał się w jakiś sposób wymusić odejście z klubu i chyba nawet nie można za to winić samego zawodnika, ale zespół doradców. To nie była dobra strategia. Przede wszystkim nie fair wobec Bayernu. To się nikomu nie podoba.

ps4

Jedna strona o ligach zagranicznych. Rosja służy Grzegorzowi Krychowiakowi.

Reprezentant Polski ma w Moskwie status gwiazdy. Od kiedy pojawił się w klubie, gra w każdym meczu od pierwszej do ostatniej minuty. Lokomotiw wykorzystuje go do działań marketingowych, chwaląc się, że działaczom udało się pozyskać dwukrotnego zwycięzcę Ligi Europy. Od początku w barwach Kolejarzy spisuje się dobrze, a niedzielny mecz w Samarze potwierdził jego wartość. Nie bez powodu rosyjski „Czempionat” ocenił jego występ na „8” w dziesięciostopniowej skali. 28-latek powiedział dziennikarzom, że lepsza gra całej drużyny wzięła się z ciężkiej pracy, jaką wykonywano przez cały tydzień. 

ps5

SUPER EXPRESS

Jerzy Podbrożny nie przebiera w słowach, komentując obecną grę Legii, która skompromitowała się w europejskich pucharach.

(…)Jak uzdrowić Legię?
– Co pół roku trzeba wymieniać dwóch, trzech najsłabszych zawodników. Dziś Legia jest schroniskiem dla przeciętniaków. Cały bałkański zaciąg był wielką pomyłką. Na ostatnim meczu słyszałem, że jeden ze skautów sześciokrotnie oglądał pewnego piłkarza i wydał opinię, że on się kompletnie nie nadaje do Legii. A Jozak i tak go ściągnął!

(…) – Mówi się, że pracę straci dyrektor sportowy Ivan Kepcija.
– Nie wiem, o co chodzi… Jest tylu byłych piłkarzy Legii, którzy grali na wysokim poziomie, awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów… Każdy chętnie by pomógł. Ale Legia to chyba jedyny klub w Polsce, który nie korzysta z ich doświadczenia. Zamiast tego sprowadza się ludzi, którzy dopiero tu uczą się, na czym polega piłka. 

se1

Urodzinowy tekst o Robercie Lewandowskim, którzy kończy 30 lat.

(…) – Krzysztof trenował judo w warszawskim AWF, był mistrzem Europy juniorów. Zawsze powtarzał, że chce nauczyć Roberta dobrze… upadać, tak, by nic mu się nie stało. Krzysztof obserwował treningi i taki był dumny, gdy patrzył, jak synuś sobie radzi – mówiła kilka lat temu „Super Expressowi” mama Roberta, pani Iwona Lewandowska. – Trener Marek Siwecki od razu powiedział mu: „Uuu, Krzysiek, to będzie skarb!”. Gdyby Krzysztof żył, byłby teraz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Zostałby pewnie jego menedżerem i prowadził karierę syna, tym bardziej że znał się na piłce.

Przedwczesna śmierć taty była ciosem dla nastoletniego Roberta. – Mąż zmarł w marcu 2005 roku, kiedy Robert miał 16 lat. Syn nawet nie zdążył z ojcem dłużej porozmawiać. Krzysiek miał chorobę wieńcową, nadciśnienie, a na dodatek wytworzył mu się guz, nowotwór złośliwy – opowiadała pani Iwona.

se2

GAZETA WYBORCZA

Kamil Kosowski o stanie polskiej piłki klubowej. – Polskie kluby przebiły właśnie europejskie dno. W końcu musi przyjść refleksja i oprzytomnienie – mówi były reprezentant kraju. Kosowski łapie się za głowę, gdy słyszy, ile dziś zarabia się w Ekstraklasie.

gw cytat

Niezwykle młody 30-latek – pisze Rafał Stec o Robercie Lewandowskim.

Wciąż pozostaje sportowo niespełniony, ale pomyślna wiadomość brzmi: czas płynie we współczesnym futbolu coraz wolniej. Zwłaszcza dla niego.

Szefowie Borussii Dortmund obserwowali Polaka ponoć kilkadziesiąt razy, zanim podjęli decyzję o transferze. Na stadion Lecha Poznań przyjeżdżał również trener Jürgen Klopp – incognito, mecze oglądał w zarzuconym na głowę kapturze.

Od tamtej pory Robert Lewandowski, wtedy szczuplutki młodzieniec pochodzący z kraju wyrobów piłkarzopodobnych, spotężniał pod każdym możliwym względem. Rozrósł się do atletycznego monstrum; odleciał na pozycję najskuteczniejszego snajpera w dziejach reprezentacji Polski; sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo Bundesligi i trzykrotnie zakładał tam koronę króla strzelców; porwał się na wyczyny heroiczne i zarazem historyczne jak cztery gole wbite Realowi Madryt i pięć goli, które w dziewięć minut zburzyło Wolfsburg; zaczął brutalnie recenzować wszystkich – w klubie i drużynie narodowej – którzy jego zdaniem nie nadążają, gniewa się tak otwarcie, że awansował na piłkarza kontrowersyjnego, dzielącego opinię publiczną.

gw1

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (32)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.S.

W sumie niezła charakterystyka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kcramsib

Z tych wszystkich najmniej pretensji można mieć chyba do Astiza – ściągnęli go nieco za zasługi, jako uzupełnienie stanowiące, w założeniu, pomoc dla młodszych. Nie jego wina, że musi grać w pierwszym składzie, bo reszta obrony jest jeszcze gorsza…

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Co nie zmienia faktu, że i tak nie jest to skład na to aby przegrywać z Trnawą. Ok, na Ligę Mistrzów na pewno nie, ale na awans do LE całkiem możliwe. Gdyby Legia miała trenera od roku i zawodnicy wiedzieliby co grać, to nawet słabsze umiejętności indywidualne można by zatuszować organizacją drużyny. Legia nie odpadała ostatnio z średniakami europejskimi, tylko kompromitowała się z Sheriffem, Astaną i ekipą z Luksemburga – na wygrane w takich meczach nie musisz mieć nie wiadomo jak mocnego składu.
Ja myślę, że gdyby obecna kadra dostała np rok na potrenowanie i ogarnięcie wizji trenera, gdyby to odbyło się bez wielkich rewolucji personalnych, to jestem w stanie stwierdzić, że po tym roku taka drużyna mogłaby wygrać ligę z 10 punktami przewagi.

El_Konrado

Ciężko oceniać piłkarzy drużyny, która od roku, albo i dłuzej gra bez trenera. Chaos, chaos, zero pomysłu na grę, zero dyscypliny taktycznej, a na dodatek totalnie zawalone przygotowania do sezonu co dodatkowo jeszcze nasila frustrację i dochodzą czerwone kartki itd. W duzym stopniu wina właściciela, który topi własną kasę, robiąc coś o czym nie ma za grosz pojęcia. uczy sie na żywym organiźmie, niestety z ogromną szkodą dla siebie samego jak i klubu. Renoma Legii budowana na arenie europejskiej przez ostatnie kilka lat, ciężko zbierane punkty do rankingów, to wszystko zostało rozmienione na drobne tak szybko, że szybciej się już nie da …

Wszyscy dookoła się tasują jakie wszystko w Legii profesjonalne, jaka niesamowita organizacja, itd., itd. i zapewne tak jest. Tym trudniej zrozumieć mi, kto do qrwy nędzy nędzy wpadł na pomysł, żeby przyoszczędzić trochę grosza i zamiast porządnego trenera ze sztabem zatrudniać amatorów …

To jest qrwa jakiś dramat, klub płaci 10 mln menadżerom, a nie raczy wyłożyć połowy tego na porządny sztab trenerski ?

Podobnie budowa drużyny – w każdym szanującym się klubie trener zaczyna budowę drużyny od tyłów, porządna linia defensywna, schematy obronne, zakres odpowiedzialności, zachowania w konkretnych sytuacjach, później przejście z obrony do ataku, itd., itd.

No cóż, w Legii gra obronna to dramat i to zapewne jest efekt gry bez trenera od niepamiętnych czasów, zresztą dopuszczenie do tego żeby pomimo masowych kontuzji kluczowych piłkarzy defensywnych mimo wszystko odstawić na boczny tor A Jędrzejczyka, czyli aktualnego reprezentanta Polski i legionistę !!! to już w ogóle qrwa dramat, a jeszcze bardziej żal kibiców poyebów co pluli na swojego własnego piłkarza i jarali się pierwszym lepszym szrotem zza granicy sprowadzonym na jego miejsce.

Konsekwencja idiotycznych decyzji, ot co mamy na tą chwilę w Legii, właściciel, który myślał, że prowadzenie klubu to zabawa, no to ma zabawę, frekwencja na trybunach to najlepsze podsumowanie jego zabawy.

W stolicy w klubie jak Legia powinno być sprzedawane po 25 tysięcy karnetów rok w rok i to minimum, tak naprawdę, to powinien być stadion na 50 tysięcy ludzi wypełniony średnio w 90%, no ale na pewno nie w obecnej sytuacji, gdzie kopie się Polaków, piłkarzy tutaj wychowanych, a stawia na piedestałach odpady z zachodnich słabeuszy.

Panie Mioduski, myślałem, że Pan poważniejszy człowiek jesteś, a Pan po prostu sprawiłeś sobie drogą zabawkę. Cóż, kto bogatemu zabroni …

Voitcus

To już trochę nudne, jutro, że w Legii jest źle, wypowie się Leszek Pisz, pojutrze Dariusz Czykier, a w piątek to samo powie Zbigniew Robakiewicz.
Natomiast z wypowiedzi p. Podbrożnego „każdy chętnie by pomógł” raczej wynika, że to kolejny, który szuka pracy w Legii (może nawet nie pracy, a zatrudnienia), ale go nie chciano, jak p. Kowalczyka.

qdlaty81
WIDZEW

Szuka płacy a nie pracy. Jak 90% naszego smutnego społeczeñstwa

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Maciej Stolarczyk Hard Pressing
Wisła Kraków

Może szukają płacy, może nie. Prawda jest taka, że jako ludzie związani z klubem, mogliby dać mu więcej niż aktualni doradcy pana Mioduskiego. Wszędzie na świecie zatrudnia się byłych piłkarzy na stanowiskach skautów. Przecież oni sami grali, widzą, jaką piłkarz ma technikę, jak zachowuje się na boisku. Muszą mieć tylko elementy wsparcia, np. monitoring przygotowania fizycznego-kondycyjnego dla obserwowanego piłkarza oraz pewne procedury: np. research na temat osiągnięć zawodnika, jaki styl mu pasuje, czy np. nie gotuje mu się głowa, czy w ważnych meczach daje sobie radę.

W Polsce jest totalna amatorka, to prawda, ale także marnowanie ludzkiego potencjału. Taki Podbrożny, wyposażony w budżet i powyższe narzędzia oraz kontrolowany przez obiektywne procedury, na pewno dałby radę wypatrzyć na Mazowszu jakąś perełkę piłkarską.

*Budżet: skaut Wisły Płock wyznał, że miał budżet na JEDEN MECZ by obserwować Thomasa Dahne. Czujecie ten klimat? Jak można po jednym meczu ocenić zawodnika? Po filmikach na youtube? Po profilu na transfermarkt.de? To pokazuje, że robota skauta w Polsce jest niewdzięczna. Potencjalnie najbardziej zarobkowa działalność – sprzedaż dobrych młodych piłkarzy – jest traktowana w Polsce po macoszemu. Jedyną robotą skautowską jest przejrzenie przez dyrektora sportowego CV piłkarzy nadesłanych przez menadżerów.

Mecenas_Misiura

Jurek to chyba chciałby na dyrektora sportowego, a nie skauta. Może by rade dał, a może nie – to, że ktoś w miarę prosto kopał piłkę nie oznacza, że będzie ogarnięty w sprawach gdzie pracuje się głową w trochę inny sposób.
Powiedziałbym wręcz, że większość piłkarzy demonami intelektu nie jest.

Maciej Stolarczyk Hard Pressing
Wisła Kraków

ale oni demonami intelektu nie muszą być. To jest trochę truizm, ale moim zdaniem nikt nie oceni przydatności piłkarza lepiej od innego piłkarza. Zachodni piłkarze także demonami intelektu nie są, a mimo to pracują w klubach i wykonują robotę. Tylko, że tam skaut nie jest od jednorazowego wypadu do losowego wypizdowa, tylko naprawdę od monitorowania piłkarza.

dario armando

Na starym Weszło wiele razy tu z Podbrożnym pisałem i jestem zdania ,że ma bardzo duże pojęcie o futbolu ,więc w roli skauta sprawdziłby się na pewno a nawet stanowisko dyrektora sportowego Legii raczej by go nie przerosło.Inna sprawa ,że grajki czy mają ambicję czy nie i tak nic im nie zrobisz ,bo mają kontrakty.Kolejna rzecz ,Legia była bardzo żle fizycznie przygotowana do najważniejszej części sezonu. i teraz cokolwiek nie zrobią to już wpierdol stulecia jest na zawsze im przypisany.

Szczepek
Legia Warszawa

Główny problem Legii to nie piłkarze ale brak trenera i prezes, który za bardzo słucha doradców. Po wywaleniu Magiery Mioduski starał się wszyskich przechtyrzyć i zaczął zatrudniać jako trenerów, gości którzy nie byli trenerami. Jozak – dyrektor akademii, Klafurić – trener kobiet. Ile daje dobry trener widać na przykładzie Lechii, która dziadowała zatrudniając wynalazki typu Owen czy Legii, która np za Berga potrafiła wygrywać w lidze w zasadzie drugim składem.

Voitcus

Skąd założenie, że słucha doradców?

Szczepek
Legia Warszawa

Zakładam, że skoro im płaci to pewnie ich słucha. To jest taki korporacyjny CEO, który z piłką miał wcześniej niewiele wspólnego.

Lluc93

A Magiera to był trener? Też zero doświadczenia, asystent.

Szczepek
Legia Warszawa

Magiera to jest zagadka bo teoretycznie mogło to wypalić. Długo trenował rezerwy, w Zagłębiu dawał radę i przede wszystkim znał środowisko i jako byłego piłkarza znali jego. Podobno też umie rozmawiać z ludźmi.
Nie wiem dlaczego nie wypaliło.

shav0
Melanż w Dudelanż

Myślę że Mioduski chciał być sprytniejszy od wszystkich więc wymyślił żeby nie brać całej ekipy trenerów z polskiego podwórka żeby nie zostać wyrypanym na kase i naciągniętym przez menadzerów. Niestety okazało się że wział Chorwatów którzy właśnie wyrypali go na kasę i nabili kieszenie menadżerom ściągającym szrot. Już kawał czasu temu Kucharczyk się wkurzał bo pewnie się okazało że ten szrot zarabia 5 razy tyle co on.

Lluc93

Kucharczyk ma ponad 100 tys zł miesięcznie, czyli ponad 300 tys euro rocznie. Żaden nie zarabia nawet 2 x więcej niż on, no może teraz Carlitos ma 600 tys , ale już w wywiadach i Rado i on powiedzieli co o tym myślą.

shav0
Melanż w Dudelanż

Nie sądziłem że aż tyle mu dali ale jeśli tak jest to trochę jest przepłacony. Radovic to już w ogóle pomyłka. A Kucharczyk z Radovicem niech nawet we dwóch strzelą w jeden sezon 24 gole, zaliczą 6 asyst i wciągną ligę nosem to będą mogli się odzywać. Piłkarsko to on ich przerasta o klasę.

dario armando

No i ta kwota to jest cały problem ,bo taki mierny piłkarz jak Kucharczyk to powinien dostawać pensji .5.000 miesięcznie a za wyeliminowanie Dudelange dostawać te 50- 100.000 .A tak czy awansował czy nie i tak zarabia cholernie dużo-cały szkopuł tkwi w tym ,że dochody w polskim futbolu są 1- zawyżone .2.powinny być tak ułożone ,żeby grajkowi się chciało chcieć ,a nie mieć wyjebane na zasadzie czy się stoi czy się leży to i tak się należy.

marcinw13
Manchester United 1997/98

Prezes, który za bardzo słucha doradców jest idiotą. A jeśli idiota jest u steru, to… nie ma większego znaczenia czy jest idiotą, bo słucha doradców, czy może jest idiotą bo je zupę widelcem. Idiota to idiota. Należy go jak najszybciej pogonić podobnie jak połowę (jak nie więcej) prezesów pozostałych polskich potęg ligowych. Aż nie chce mi się wierzyć, że taki imbecyl skończył Harvard( serio skończył?), bo to by znaczyło, że Harvard mógłby skończyć nawet mój kot po trzyletniej kuracji heroiną.

KUBA97

Znowu to samo-jak to Lech grał słabo w obronie. A to, że Wisła grała bardzo dobrze w 2 połowie to już chuj, tak?! Bo to pieprzenie o obronie Lecha mnie już mocno denerwuje. :-/
Wisla gra chyba najlepiej obecnie w lidze, czego efekty widzieliśmy w Poznaniu. Szkoda straconych punktów z Plockiem i Arką.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Legia jest zarządzana na rozpierdolenie firmy. Pod pozorem sensowności działań, nowatorstwa i kursu na sukces, rozpieprza się kasę, która przyszła za łatwo.

Uśmiech Koali

To zajebiście, że Jaga świetnie łączyła grę w pucharach z grą w lidze i odpadła w 3 rundzie eliminacji do LE 😉

shav0
Melanż w Dudelanż

Po co o tym gadać ? Za rok i tak wrócimy do tej samej dyskusji bo lepiej nie będzie. Za chwile Legia złapie forme (w sumie już jest w czubie tabeli), ogra jakieś Zagłębie na wyjeździe i zacznie się gadka że trzeba zrobić 2-3 wzmocnienia i grupa LM w kieszeni. Po czym znowu będzie wpierdol i gadanie od nowa. Szkoda czasu bo przez kolejne kilka lat bankowo nic się nie poprawi bo niby jak ? Ważne żeby menadzerom i prezesom napchać kieszenie. A wyniki ?? Kogo obchodzą wyniki. Kibice wydrą ryja przez tydzień, wywieszą flagę i koniec tematu. W ubiegłym roku kibice Lecha pisali „mamy qwa dość” w Ci dostają w czapke 2:5 u siebie od Wisły która ma piłkarzy chyba z youtuba. Już zapomnieli że się mają starać.

sam_losco

Co ten Kosowski pieprzy? To Hasi wtoczył Legię do LM, a Magiera przyszedł na gotowe. No ale „łooo panie, za Magiery to było”.

wpDiscuz