post Avatar

Opublikowane 13.08.2018 17:04 przez

Kacper Bartosiak

Marcin Lewandowski i Adam Kszczot od lat byli naszym eksportowym duetem na 800 metrów. Od 2010 roku dzielili się medalami najważniejszych imprez w hali i na stadionie, jednak podczas mistrzostw Europy w Berlinie nie zobaczyliśmy kolejnego odcinka tej fascynującej rywalizacji. Po raz pierwszy mogliśmy im kibicować w oddzielnych startach i na efekty naprawdę nie sposób narzekać. Kszczot wrócił do domu ze złotem (trzecim z rzędu!) na 800 metrów, Lewandowski z cennym srebrem na 1500. Marzenia obu sięgają jednak o wiele dalej – żaden nie zdobył jeszcze medalu igrzysk olimpijskich, a start w Tokio w 2020 roku może być do tego ostatnią okazją.

W tej sprawie do samego końca nic nie było oczywiste. Kilkanaście dni przed ME obaj mieli spotkać się w bezpośredniej walce o medale mistrzostw Polski. Ostatecznie tak się jednak nie stało. Lewandowski postanowił jeszcze raz sprawdzić się na koronnym dystansie, z kolei jego długoletni rywal i kolega z kadry trochę nieoczekiwanie wybrał… 1500 metrów. Kszczot taką decyzję tłumaczył względami taktycznymi – w ten sposób mógł sprawdzić się jeszcze ze światową elitą na 800 metrów podczas mityngu Diamentowej Ligi w Londynie, gdzie udało mu się zresztą poprawić swój najlepszy w tym sezonie wynik.

Ostatecznie wskutek tego obaj ukończyli najważniejsze krajowe zawody ze złotymi medalami. Lewandowskiemu zdecydowanie dało to do myślenia – i to do tego stopnia, że do końca nie był pewny, który dystans wybrać podczas najważniejszej imprezy sezonu. O radę zapytał nawet… kibiców. Na Instagramie około 70 procent zainteresowanych podpowiedziało mu, by jednak spróbował sił na dłuższym dystansie – nawet pomimo tego, że to na 800 metrów mógł się pochwalić w tym sezonie lepszym wynikiem w światowych tabelach.

„Szukam nowych celów, nowych wyzwań. Właśnie z tego powodu wybrałem na ME 1500 metrów – mimo że będzie ciężej o medal niż na moim koronnym dystansie” – w ten sposób Lewandowski komentował potem w mediach społecznościowych swój ostateczny wybór. Przyznał, że do Berlina przyjechał przede wszystkim spełniać marzenia. W podjęciu trudnej, ale koniecznej decyzji mogły mu pomóc doświadczenia z ostatniej wielkiej imprezy.

Podczas mistrzostw świata w 2017 roku w Londynie „Lewy” boleśnie zderzył się z rzeczywistością. Wcześniej dwukrotnie kończył mistrzostwa świata na czwartym miejscu w gronie 800-metrowców i tym razem zapowiadał walkę o upragniony medal. Nieoczekiwanie dla wszystkich tym razem nie zdołał awansować nawet do finału. „Nie czuję się na tym dystansie spełnionym zawodnikiem i może już nie będę…” – mówił rozgoryczony na mecie. Start na dłuższym dystansie wypadł lepiej – Polak wystąpił w finale, ale zajął dopiero siódme miejsce. Mimo wszystko potraktował to jako poligon doświadczalny i w tym roku postanowił skupić się na jednym dystansie.

Teraz też droga do medalu znów mogła wydawać się długa i kręta – czas Polaka dawał mu dopiero ósme miejsce w stawce najszybszych Europejczyków na 1500 metrów. Aspiracje do czegoś więcej zgłosił wygrywając w dobrym stylu bieg w eliminacjach. Pobiegł tam jak to ma w zwyczaju – długo plasował się w tyle grupy, by w kluczowym momencie przypuścić skuteczny atak. Po wszystkim przekonywał, że… dopiero się rozkręca i że w finale powinno być jeszcze lepiej.

Lewandowski mocno wierzył w medal, ale nie brakowało takich, którzy spodziewali się na podium trzech braci Ingebrigtsen. Z broniącym tytułu Filipem Polak spotkał się w półfinale i choć wygrał, to rywal zaimponował niesamowitym hartem ducha. Mniej więcej w połowie dystansu zaliczył upadek, ale zdołał dobiec do mety na pozycji gwarantującej awans do finału.

Najstarszy z trójki – Henrik – po złoto ME sięgnął w 2012 roku, ale najgłośniej było w ostatnich miesiącach o 17-letnim Jakobie. To właśnie z nim „Lewy” stoczył ostatecznie walkę o złoto. Mimo porywającego finiszu pierwszy był Norweg, ale srebro miało wyjątkową wymowę – to pierwszy medal mistrzostw Europy Polaka na tym dystansie od… 1971 roku! „Miałem niesamowitą ‚lufę’ – nie czułem zmęczenia i cisnąłem do przodu. Ostatnie dwieście metrów było piekielnie mocne” – komentował na gorąco Lewandowski.

Rzeczywiście – gdyby meta była dwa metry dalej, to na rozpędzonego Polaka nie byłoby mocnych. Mimo wszystko finiszujący na trzeciej pozycji Jake Wightman był przekonany, że to „Lewy” sięgnął po złoto. „To prawdziwy drapieżnik. Przez cały bieg zdajesz sobie sprawę, że on gdzieś tam jest, ale naprawdę zaczynasz czuć jego obecność na ostatnich dwudziestu metrach. Jego przyspieszenie to coś niesamowitego – właśnie dlatego myślałem, że to on wygrał!” – tłumaczył Brytyjczyk.

Jak dwa dni później wyglądał finał rywalizacji na 800 metrów już bez Lewandowskiego? Zgodnie z marzeniami polskich fanów był solowym popisem Adama Kszczota. 28-latek sięgnął po historyczne trzecie z rzędu złoto ME – takiej serii nie miał wcześniej nikt, jednak warto dodać, że do 2010 roku impreza odbywała się co cztery lata, więc było o to trudniej. Mimo wszystko tegoroczna wygrana miała szczególny smak, bo w pokonanym polu został Pierre-Ambroise Bosse – złoty medalista mistrzostw świata sprzed roku.

Polak finiszował wtedy drugi, ale obecny sezon był dla niego pod wieloma względami wyjątkowy. Musiał przygotować dwa szczyty formy – sierpniowe mistrzostwa Europy były drugą z docelowych imprez.  Pierwszą – halowe mistrzostwa świata na początku marca. Plan wypalił w stu procentach – udało się sięgnąć po dwa złote medale. Podobnie było zresztą w przypadku Lewandowskiego, który podczas HMŚ zdobył srebro na 1500 metrów. Wyjątkowe cenne – to jego pierwszy medal z jakichkolwiek mistrzostw świata.

Profesor wśród biegaczy

Kszczot od lat zachwyca nie tylko równą formą na najważniejszych imprezach (właśnie dorzucił – bagatela – dwunasty medal z zawodów tej rangi), ale przede wszystkim strategią. Jest uważany za jednego z najlepszych analityków w gronie 800-metrowców. „Nikt nie biega lepiej na tym dystansie pod względem taktycznym” – zachwycali się podczas ostatnich mistrzostw świata dziennikarze NBC. Kunszt Polaka docenia też jeden z jego największych rywali. „Niezależnie od tego, jak szybki jest bieg, Kszczot jako jedyny potrafi się do tego dostosować” – ocenił Bosse.

Pod tym względem dystans 800 metrów faktycznie jest wyjątkowy. Dwa kółka nie wybaczają błędów – każda reakcja musi być naprawdę dobrze przemyślana. Nie można zaatakować za wcześnie, bo mocni rywale tylko czekają na kontrę. Właśnie w takim stylu biega Kszczot – najpierw umiejętnie reaguje na poczynania przeciwników, by w końcówce próbować kontrataków na własnych warunkach. Zazwyczaj z bardzo dobrym skutkiem, ale… no właśnie, nie zawsze.

Największy problem Polaka to David Rudisha – absolutny fenomen w świecie biegów. Jeśli Kenijczykowi akurat nie dokuczają kontuzje, co ostatnio zdarza się dosyć często, to regularnie jest poza zasięgiem wszystkich. Na koncie ma dwa złote medale igrzysk olimpijskich oraz dwa triumfy w mistrzostwach świata. W 2012 roku w Londynie wyśrubował rekord świata do kosmicznego poziomu 1:40.91. Tamten finał igrzysk do dziś jest znany jako „najszybszy bieg w historii”.

Polaków w finale wtedy zabrakło. Kszczot ma zresztą do igrzysk przedziwnego pecha – w dwóch dotychczasowych startach ani razu nie walczył o medale. Za każdym razem w niemal identycznych okolicznościach – kończył swój półfinał na trzecim miejscu w wolniejszym biegu, z którego awansowało tylko dwóch najszybszych. W 2016 roku odważnie zapowiadał walkę o medal i deklarował życiową formę. Nikt się temu specjalnie nie dziwił – w końcu przyjechał na imprezę jako wicemistrz świata, który przed rokiem w finale przegrał tylko nieznacznie właśnie z Rudishą. W olimpijskim półfinale na ostatnich metrach stało się jednak coś, czego sam zainteresowany nie potrafił wytłumaczyć.

„Nie wiem co się stało. Nie wiem, dlaczego nogi nie podawały. Nie potrafię tego wytłumaczyć. (…) Jestem wkurwiony i rozżalony” – komentował po wszystkim nie przebierając w słowach. W finale pobiegł wtedy za to Lewandowski i ukończył rywalizację na szóstej pozycji. Medalu nie zdobyłby jednak nawet gdyby udało mu się pobić rekord życiowy – poziom znów był wysoki, choć już nie tak kosmiczny jak cztery lata wcześniej w Londynie.

Kolejne olimpijskie rozczarowanie skłoniło Kszczota do zmian. W zimowych miesiącach więcej czasu spędza na siłowni. Na początku 2018 roku zapowiedział więcej pracy nad dynamiką oraz wytrzymałością szybkościową – wyniki najważniejszych imprez zdają się bronić tego odświeżonego podejścia. Polak w świecie 800-metrowców jest nie tylko taktykiem, ale też pragmatykiem. Nie interesuje go śrubowanie życiowego rekordu i tabela najlepszych wyników w danym roku – najważniejsze są medale.

„Nie ma znaczenia jak szybko biegasz w trakcie sezonu. Liczy się tylko to, jak szybko i dobrze pod względem taktycznym poradzisz sobie w finale imprezy docelowej. To jest najważniejsze. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, czy zwycięzca przybiegł na metę z czasem 1:41 czy 1:44, ale wszyscy będą pamiętali nazwisko mistrza” – tak Kszczot tłumaczył swoją filozofię na początku 2017 roku.

I choć największy rywal z krajowych bieżni postanowił spróbować czegoś nowego, to pod okiem „Profesora” dojrzewa nowe pokolenie utalentowanych zawodników. Michał Rozmys przegrał brąz mistrzostw Europy z Bosse o dwie setne sekundy, z kolei Mateusz Borkowski wpadł na metę tuż za nim. Obaj poprawili w finale rekordy życiowe. Rozmys po wszystkim nazwał nawet mistrza Europy swoim idolem z dzieciństwa, przez którego w ogóle zainteresował się zawodowym bieganiem, choć jest od niego przecież tylko o pięć lat młodszy.

Świętowanie nie trwało jednak długo. Kszczot już w Berlinie deklarował, że myśli o operacji Tokio 2020. „Ten medal to rzecz, która strasznie mnie motywuje” – przyznał i zapowiedział… kolejne zmiany. Niemal na pewno odpuści kolejny sezon halowy, który od lat zaliczał się przecież do jego specjalności. Ostatni olimpijski zryw na początku tego roku zapowiedział także Lewandowski. „Można powiedzieć, że poświęcam rodzinę na rzecz sportu, bo jakieś 300 dni w roku oddaję pracy. Zdecydowaliśmy, że to ostatnie takie lata. Po igrzyskach w Tokio zostanę więcej w domu – to moja umowa z żoną” – zdradził.

Obaj z sukcesami realizują się także poza sportem – nie tylko w życiu rodzinnym. Marcin Lewandowski ukończył studia, a pracę magisterską napisał… o sobie – podobnie jak „Lewy” z Bayernu przy okazji licencjatu. Oprócz tego jest żołnierzem sił zbrojnych w stopniu kaprala – prawdopodobnie najszybszym na świecie. Adam Kszczot w ostatnim czasie spełnia się za to z coraz większym powodzeniem jako mówca motywacyjny. Obu wypada chyba życzyć, by kolejne igrzyska olimpijskie dostarczyły im zdecydowanie najbardziej inspirującej sportowej historii.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 13.08.2018 17:04 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Urbus
Urbus

Największym problemem Kszczota nie jest żaden Rudisha, który być może nie powróci już nawet na swój dawny poziom, tylko niezdolność do częstego biegania poniżej 1:43:50. Taktycznie jest rewelacyjny, ale jeżeli nie zrobi małego progresu to przy szybkim biegu będzie mu bardzo ciężko. Wiem, że to brzmi dziwnie biorąc pod uwagę okoliczności w jakich odpadał z olimpijskich półfinałów, ale bezkrólewie na 800 nie będzie trwać wiecznie. W tym sezonie, który jest dopiero na półmetku, pojawiło się już sześć wyników poniżej życiówki Adama. A przecież to jedyny rok w cyklu czteroletnim bez wielkiej imprezy. Amos czy Korir narzucą szalone tempo i może być po zawodach. Raczej zdają sobie sprawę, że doprowadzenie do walki o medale na samym finiszu nie jest najlepszym pomysłem.

Vinni
Vinni

Widać po jego ostatnich biegach, że ma dużo lepszy bieg na dystansie niż przedtem. Mocno popracował nad wytrzymałością, szybkość też ma niezłą i teraz tylko udowodnić do na Igrzyskach. Tam oczywiście łatwo nie będzie, ale przy dobrze dobranym treningu może być ciekawie.

pep pep
pep pep

Kszczot jak na 800-metrowca będzie w Tokio po prostu za stary poza życiowym szczytem formy, a nawet taki szczyt mógłby dać czas za słaby na brąz.

Amos, Korir,Murphy, Kinymala to Top 4 tego sezonu i wystarczy zobaczyć po ile oni mają lat. Amos ma przebieg ,ale generalnie będą się rozwijać a nie zwijać. Rozwijać na poziom dla Kszczota nieosiągalny
Korir np ma 23 ,ale jaki on ma staż. To ewenement który zaczął trenować ledwie 5 lat temu czyli chyba ma papiery na WR, a jaka on ma szybkośc. Przecież na 400 metrów ma PB lepszy od Kszczota o 2,3 sek
Wiadomo ktoś tam z nich się wykruszy po drodze ,ale w za nimi czyhają już Deng, Kipketer, Saruni, Kramer, Bodena. Lekuta.
Peleton 18-21 latków którzy już sa na poziomie zbliżonym do Kszczota

W top 18 na świcie jest tylko 3 zawodników w wieku od 29 lat wzwyż w tym 2 Polaków. A następny czwarty najstarszy Bosse ma ledwie 26 lat.

Jak nie nastąpi jakiś cud taki jak np Kasai z formą na Soczi to po prostu Kszczot nie ma szans na medal , zwłaszcza że bieg będzie zapewne na gaz od startu tak jak w Londynie czy w Rio (gdzie brąz to był i tak czas o 0,3 lepszy od PB Kszczota).

Szczerze mówić to ja bardziej wyobrażałbym sobie medal Kszczota w Tokio na 1500, pod warunkiem gdyby od dziś porzucił 800.
Na 1500 może być w Tokio bieg na finisz. Jako taki poziom czasowy na top 20 na świcie i turniejowo można byłoby walczyć o jakiś tam brąz. Lewandowski nie ma szans bo jest starszy o 2 lata, czyli będzie bardzo stary (choć 1500 to dystans bardziej sprzyjający starym niż 800) a i finiszu niema takiego jak Kszczot

pep pep
pep pep

A i w tym peletonie młodych wilczków przez omyłkę nie dopisałem K.Betta.
Konkurencja potworna

Gruby3
Gruby3

Caly kraj nagle oglupial na punkcie lekkiej… mistrzostwa europy to niestety 3 liga lekkiej na swiecie, wiadomo ze w zadnych sprintach nic nie ugramy jak wjedzie Jamajka, USA itd. w biegach jak dojda biegacze z Afryki bedzie to samo. Jestesmy dobrzy w kulach, mlotach i kropka, w reszcie konkurencji jestesmy sto lat za murzynami i chociaz wy przestancie udawac ze jest inaczej.

Morderca z glebi lasu
Morderca z glebi lasu

Zatem w piłce nożnej jesteśmy na poziomie krzesania ognia i daleko jeszcze nam do wynalezienia koła.

Jakkaz
Jakkaz

Dlatego właśnie Kszczot jest dwukrotnym wicemistrzem świata, a ostatnio też mieliśmy medal np. w sztafecie 4×400 metrów

pep pep
pep pep

Co do naszego medalu na 4X 400 K w Londynie 17 to byłby niemożliwy na tamten dzień i formę bez kontuzji Jamajki w finale. (choć z drugiej strony gdyby nie kontuzja Swięty w ogóle w tamtym sezonie to pokonałyby GBR które też miały swoje problemy) .

Obyśmy wreszcie w IO mieli gdzieś takiego farta, że ktoś z pewniaków do top 3 się wykruszy

Gruby3
Gruby3

Dokladnie, na tyle wlasnie nas stac w konkurencjach poza rzutami, jakies 2 medale typu braz czy srebro i to jeszcze w sztafecie , normalnie krolowie lekkiej 😀

Weszło
06.06.2020

LIVE: Klasyczna mijanka w Białymstoku

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

PRASA. „Teraz jest dobry moment na wybicie się. Ekstraklasę ogląda wielu ludzi”

W sobotniej prasie nietypowy wywiad z Rafałem Boguskim, rozmowy z Jesusem Imazem i Domagojem Antoliciem, sylwetka Jadona Sancho, tekst o kolejnych problemach w Barcelonie i o zawodnikach, którzy mają imiona od wielkich piłkarzy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Nietypowy wywiad z pomocnikiem Wisły Kraków, Rafałem Boguskim. Pytania zadawali mu byli i obecni koledzy z Wisły Kraków oraz trenerzy. […]
06.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020
Inne sporty
05.06.2020

Półtorej dekady dominacji. 15 lat temu Nadal wygrał French Open po raz pierwszy

Kiedy po raz pierwszy zjawił się w Paryżu, by wystąpić w seniorskim turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa, był już jednym z faworytów do zwycięstwa. Wcześniej triumfował w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie, roznosząc na mączce kolejnych rywali, w tym światową czołówkę. Nic dziwnego, że i na paryskiej okazał się najlepszy. Od meczu, który decydował […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Trener Radomiaka wsypał Leandro z kartką, PZPN wszczyna postępowanie

Celowe wykartkowanie się jest w piłce zjawiskiem tyleż powszechnym, co niepotwierdzonym oficjalnie. W zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś przyznał wprost, iż świadomie zapracował na żółtą kartkę, żeby odpocząć sobie w mniej ważnym meczu albo nieco wcześniej mieć wakacje. Nie przez przypadek najwięcej takich sytuacji mamy pod koniec danej rundy. Czasami inicjują to sami piłkarze, […]
05.06.2020