Poznajmy gwiazdy, które pokonały Legię!
Weszło

Poznajmy gwiazdy, które pokonały Legię!

Pogromcy Lechii Dzierżoniów. Piłkarze wykopani z Ekstraklasy. Solidni wyrobnicy austriackiej drugiej ligi. Legii plecy pokazał dzisiaj nie byle kto.

Zacznijmy od starych znajomych, czyli tych piłkarzy, którzy kopali wcześniej w Polsce. Po pierwsze, Erik Grendel, który najbardziej zasłynął w lidze tym, że wszystkim mylił się z Gergelem. A i tak mylił się wyłącznie przez nazwisko, bo Gergela uważano za lepszego.

Jan Vlasko miał się stać się lubińską odpowiedzią na Leo Messiego, ale ostatecznie kibice Miedziowych musieli specjalizować się w przekonywaniu „zobaczysz, odpali już w następnym meczu”. Vlasko był jednak jak Łada na mrozie – konsekwentnie nie odpalał. Strzelił tylko gola z Lechią Dzierżoniów w III lidze.

Anton Sloboda zagrał w Ekstraklasie aż siedemdziesiąt meczów,  ale był tak anonimowy, że na ulicy nie rozpoznaliby go nawet kumple z szatni Podbeskidzia. Miał przyjemność mieszać ręce w spadku Górali z Ekstraklasy.

Boris Godal, dzisiejszy kapitan Spartaka, w Lubinie zmagał się głównie z kontuzjami. Łącznie na koncie całe siedem meczów, do tego między innymi bardzo dobry mecz w Pucharze Polski z ROW-em Rybnik.

Fabian Miesenbock jeszcze w zeszłym sezonie grał w austriackiej drugiej lidze (czyli, według naszej nomenklatury, pierwszej). Takie to kozackie wzmocnienie przed walką o Ligę Mistrzów, nie to co Legia. Zawodnik ten na swoim koncie ma puchar Mistrza Wschodniej Ligi Regionalnej Austrii. Szafa pęka, taki jest wielki.

Na bramce Martin Chudy, którego największym sukcesem w karierze był dzisiejszy mecz. Obok Godala w obronie Martin Toth, rocznik 1986, od pięciu lat grający w Spartaku. Jakub Rada ze środka pola? 31 lat, wypożyczony z potężnej Mlady Boleslav. Lukas Gressak – 29 lat – to wychowanek słynnej szkółki Ruzemberoku. Na ataku Marvin Egho, Austriak z doświadczeniem w Wiener Stadtlidze, gdzie strzelił aż jedenaście bramek w 39 meczach. Nieco gorzej szło mu w austriackiej Bundeslidze, gdzie trafił tylko raz na siedemnaście meczów. Na prawym skrzydle młody gniewny, ale niedoświadczony Erik Jirka, który nie zdążył jeszcze nawet zadebiutować w słowackiej młodzieżówce.

No i sami powiedzcie – jak Legia, której piłkarze zarabiają pewnie miesięcznie tyle, co piłkarze Spartaka przez rok, miała to wygrać? A przecież Latal miał jeszcze na ławie Rusova, Janso, Luptaka i Jarovicia, których przedstawiać nie trzeba.

Mistrz Polski był bez szans i tyle w temacie.

KOMENTARZE (39)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
totencham
4senal

Wniosek: To, że ktoś nie wypalił w którymkolwiek z polskich klubów, NIE MUSI świadczyć o jego talentach, bo Ekstraklapa to cirkus 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Muminos

Też tego nie rozumiem, i niech ta ich Legia odpada

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Egon Olsen

Każda z wymienionych gwiazd słowackiego mega klubu + dwaj czarni z Gandzacostam którzy ogrywali bocznych obrońców Lecha, zaraz po przejściu do ekstraklasy równali by do Astiza, Tarasovsa czy Kolewa. Zobaczycie jak za chwile Barkroth zacznie ładować bramki po opuszczeniu tej cudownej ligi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Sri_Jayawardenepura_Kotte

Jesli chodzi o wydawanie (a moze lepiej marnowanie) pieniedzy na zarobki pilkarzy, wypada powiedziec tylko „Skoro nie widac roznicy, to po co przeplacac”.

Maciej Stolarczyk Hard Pressing
Wisła Kraków

Rozumiem, że przeciwnicy limitu na pensję piłkarza w Ekstraklasie ciągle obstają przy swoim?

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Oczywiście, że pozostajemy. Komunizm za nami, a eurosocjalizm jeszcze nie ingeruje w pensje piłkarzy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jaadam

Chlopcy musieli grac a tu kicha.
Moze Adas wkoncu zawita na Lazienkowska.
Korona nie moze sie doczekac meczu.W Warszawie punkty rozdaja!

Janusz Ekspert

i po co ta ironia i lekceważenie? kto niby taki „lepszy” przegrał z tą Trnavą?

Malarz – zaraz czwarty krzyż na karku, znalazł się w tym klubie głównie przez znajomość z dyrektorem sportowym, potem okazało się, że czasem trafi w niego piłka i w sumie nie jest taki zły. Dziś również to wystarczyło, by być najlepszym zawodnikiem warszawskiego klubu.
Astiz – pokazał, że nawet emeryt po karierze, przychodzący potrenować z polskim Bayernem aby utrzymać formę może załapać się do pierwszego składu na walkę o LM. Impossible is nothing.
Phillips – obywatel Luksemburga. Czy trzeba coś dodawać?
Hlousek- tutaj w miarę poważne CV, jednak jakim cudem on rozegrał 30 spotkań w Stuttgarcie ciężko pojąć. Jego głównym atutem było chyba tylko to, że jest lewonożnym obrońcą, których zawsze brakuje. Mimo to w porę się tam zorientowali, że osiągnął szczyt formy w młodym wieku i teraz już tylko równia pochyła. Selekcjoner czeskiej kadry też doszedł do tego wniosku.
Wieteska – z jednym dobrym sezonem w seniorskiej piłce do tej pory. Ciekawe, że młodego defensywnego zawodnika Klafurić nie bał się wstawić do składu, a żeby wpuścić ofensywnego (Michalak) już był obsrany.
Antolić, Vesović – obaj tak samo bezpłciowi, że aż żal na nich osobnych akapitów. Są już w tej Warszawie trochę czasu, a jedyne z czego ich w ogóle kojarzę, to sytuacja w której jeden z nich złapał czerwień w meczu z Jagą. Przyszli wraz z bałkańskim zaciągiem szkoleniowym i zapewne wraz z nim odejdą.
Cafu – wszędzie gdzie grał, grał jako zapchajdziura. Niby ofensywny zawodnik, który na 125 występów w miarę poważnych ligach miał 6 goli i 9 asyst.
Szymański – jego O G R O M N Y potencjał dziwnym trafem widzą głównie dziennikarze i komentatorzy, a nie postronny kibic. Wolski w jego wieku robił rulety w polu karnym PSV Eindhoven, Szymański zaś ma posturę 15letniej gimnazjalistki i jest niewidoczny w meczu ze Spartakiem Trnava. Jeśli byli na tym spotkaniu jacyś wysłannicy zagranicznych klubów, to zapewne w pośpiechu wymazywali jego nazwisko z ew. notatek myśląc coś w rodzaju „tyle czasu i pieniędzy psu w dupę, szef mnie za to zajebie”.
Kante – gość z epizodem 13 miesięcy bez gola w EKSTRAKLAPIE na szpicy zespołu z ambicjami na LM. Brzmi logicznie.
Carlitos – świeżo po świetnym sezonie, lecz wcześniej całe życie na peryferiach hiszpańskiego futbolu. Na zachodzie nikt go nie chciał? Nie znają się, bierzemy, robimy z niego transfer okienka i dajemy mu od razu 50 koła euro miesięcznie!

Do tego mając na ławce kreatywnego Nagyego i szybkiego Michalaka którzy może coś by zrobili, wynik próbowano ratować nieśmiertelnym Radoviciem, zapuszczonym oldbojem z jednym zwodem na zamach. Faktycznie, dziwne że się nie udało.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Wszystko zgoda, tylko Wieteska to absolutnie nie mial dobrego sezonu. Gornik goli tracil na potege, sporo chlopak bledow w defensywie popelnial, ratowalo go to, ze z Legii i, ze pare goli strzelil.
Nagy to jeden z gorszych transferow Lesnego, a bylo tych chujowych calkiem sporo, 1 mln eur psu w dupe. Na wypozyczeniu gral malo albo wcale i podobno foch robil.

Janusz Ekspert

w takim razie kajam się, kojarzyłem Wieteskę głównie z tych bramek, nie oglądałem Górnika w zeszłym sezonie specjalnie wnikliwie.

raw

No brawo. Wreszcie sensowny i merytoryczny komentarz. Ludzie nie rozumieją, że różnica między „odpalonym z Zagłębia Słowakiem” a wyróżniającym się piłkarzem ekstraklasy jest na tyle mała, że na luzie można ją zniwelować przygotowaniem fizycznym i taktyką.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sosek22

Co jak co, ale nikt powiedzieć nie może, że Górnik był nisko przez sędziów

Vooyek_Zbooyek

Największą gwiazdą był trener Spartaka, stary znajomy z Piasta. Oddał Legii piłkę. Coś jak ten szaman z Senegalu.