W Poznaniu pusto, aż słychać ćwierkanie pisklaków
Weszło

W Poznaniu pusto, aż słychać ćwierkanie pisklaków

Pusty stadion zawsze wygląda przygnębiająco. Szczególnie, gdy gra na nim zespół odbudowujący zaufanie kibiców i jest przy tym prowadzony przez trenera, który przy tych pustkach debiutuje w nowej roli. Kolejorz pierwszego egzaminu nie oblał, ale był bliski doprowadzenia do nerwówki przed wyjazdem do Armenii. Ostatecznie dowiózł zwycięstwo 2:0 nad Gandzasarem, choć nie mamy wątpliwości, że mógł wygrać nawet i pięcioma golami.

Smutny był to początek sezonu w Poznaniu. I do takiego obrazka musimy się przyzwyczaić, bo wojewoda wielkopolski póki co mięknąć nie zamierza i nie widać nadziei na to, by kara zamknięcie stadionu na pięć meczów ligowych i trzech w europejskich pucharach miała zostać zmniejszona. Na ogół wypełnione po brzegi autobusy zmierzające w kierunku Grunwaldu wyglądały tak:

IMG_20180712_185322

Pod stadionem również było pusto:

IMG_20180712_193456

No i na samym obiekcie też:

IMG_20180712_203949

Niektórzy jednak nie do końca dowierzali, że stadion faktycznie będzie zamknięty. Pod jedną z bram kręcili się dwaj faceci po czterdziestce. – Przepraszamy, bilety na dzisiaj gdzieś dostaniemy? – pytali stewardów. Ci uświadomili ich, że biletów nie ma, a ograniczona pula dla kilkuset widzów już się rozeszła. – Łeeee… – zaciągnęli po poznańsku w rezygnacji.

Jeszcze na kilka dni przed meczem jedna z fundacji rzuciła pomysł, by na stadion wpuścić zorganizowane grupy dzieci. Problem w tym, że nikt ze stowarzyszenia nie skontaktował się z Lechem, więc nawet jeśli pomysł był ciekawy, to nie doszło nawet do wstępnych rozmów z wojewodą na temat otwarcia furtki dla najmłodszych kibiców.

Na stadionie tuż przed meczem było tak cicho, że słychać było krzyki piłkarzy, dźwięk odbijającej się piłki i… ćwierkanie pisklaków z gniazda, które ptaki uwiły sobie w narożniku stadionu. Czterdzieści tysięcy pustych krzesełek – doprawdy smutny był to obrazek. Studio Polsatu ustawione przy trybunie wyglądało niczym stragan przygotowany na zbliżający się odpust.

Smutno wyglądała też chaotyczna drużyna z Armenii. Gandzasar przyleciał do Poznania samolotem rejsowym, bo na czarter nie było ich stać. Gdy przy jednej z akcji ucierpiał Ormianin, to na boisku pojawił się „sztab medyczny” dzierżący w ręce… No nie, nie określimy tego apteczką. To była kosmetyczka, w której był tylko zamrażacz i woda. Budżet rywali Lecha nie przekracza nawet miliona euro.

Różnicę między obiema ekipami było widać też na boisku. Lech dominował, Gandzasar tylko okazyjnie kontratakował. Szkoda tylko, że cudowne trafienie Christiana Gytkjaera na 1:0 oklaskiwała garstka ludzi – dziesięciu kolegów z zespołu, rezerwowi i sztab szkoleniowy. Piękny wolej w samo okienko po świetnym dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego. Makuszewskiego, który był bodaj najaktywniejszym piłkarzem Lecha i to też on wywalczył rzut karny, który na drugiego gola zamienił Duńczyk. Jeden z piłkarzy Gandzasaru domagał się od sędziego skorzystania z VAR-u. Sęk w tym, że wideoweryfikacji w Lidze Europy nie ma.

W sumie warto odnotować, że w drugiej połowie na stadionie ożywił się zorganizowany doping. Do roboty wzięła się czter-pięcioosobowa grupka dzieci, które zasiadały tuż za ławką Lecha. Padło kilka razy „Lech Poznań!”, obyło się bez bluzgów na zespół rywali, żaden z kiboli nie wniósł też racy:

IMG_20180712_221447_396

Co zapamiętamy z tego meczu? Na pewno tę ciszę. Słychać było nawet odbicia się korków jednego z Ormian na klatce Wołodymyra Kostewycza. Zapamiętamy też multum niewykorzystanych sytuacji, które stworzył sobie Lech. Przede wszystkim te dwie okazje Pawła Tomczyka, który pojawił się na boisku w końcówce drugiej połowy. Wychowanek Kolejorza najpierw mając przed sobą pustą bramkę przeniósł piłkę nad poprzeczką, a chwilę później przegrał pojedynek z bramkarzem. Lech mógł spokojnie dobić rywale i jechać na wyjazd już w klapkach i z ręcznikiem pod ręką. Ale na własne życzenie doprowadził do nerwówki. Przeciwnicy mieli dwie bardzo dobre okazje strzeleckie, ale dwukrotnie tyłek lechitom uratował Jasmin Burić.

Często jest tak, że zawodnicy przy 2:0 zaczynają wymyślać i grają pod siebie. Gdy wykonaliśmy swoje założenia gra zaczęła się łamać. Przeciwnik nie miał nic do stracenia momentami pokazywał, że to nie słabeusze i zaczął stwarzać groźne sytuacje. Tak być nie może. Mogliśmy wygrać wyżej, a przez nieskuteczność mogliśmy też sami doprowadzić do nerwówki – trafnie zdiagnozował przebieg spotkania Ivan Djurdjević. Sztab poznaniaków miał doskonale rozpracowanych rywali, przed tym meczem analitycy obejrzeli osiem ostatnich spotkań Gandzasaru i wiedzieli gdzie można ugryźć przeciwnika oraz gdzie tkwią mocne strony Ormian.

Było mi przyjemnie tutaj grać. Kocham was bardzo, kocham polski naród, postaramy się was ciepło przyjąć w Armenii. Przepraszam, że jestem taki smutny, ale tak ułożył się mecz. Trudno – powiedział po meczu trener Gandzasaru i został za to nagrodzony przez poznańskich dziennikarzy brawami.

Co nowego w Lechu? Przede wszystkim niezły pressing (do czasu), w który angażowała się dwójka ofensywnych pomocników oraz Gytkjaer, który niejednokrotnie gonił za atakującym przeciwnikami. Poza tym duża wymienność pozycji w środku pola w trio Radut-Gajos-Cywka. Na osobną pochwałę zasłużył Cywka, który był bardzo mobilny i permanentnie pokazywał się do gry. A w ofensywie po staremu – na skrzydle szarpał Makuszewski, swoje wykreował też Jevtić.

Kolejorz pewnie na luzie przejdzie przez tę rundę eliminacji, ale sam też był bliski tego, by sobie nasmrodzić. Tych kilka kolejnych meczów przy pustych trybunach chyba jeszcze się przyda – żeby w spokoju doprowadzić grę do tego stopnia, co by nie było wstydu na premierowym pokazie przed publicznością.

DAMIAN SMYK

fot. Damian Smyk

KOMENTARZE (31)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Pusto, jak w łbie starucha i jego ległowskich kolegów z żylety, którzy opierdalają mu pałę.

Detektor
Legia

Ty pod kazdym postem piszesz o Legii. Masz zdrowie dzieciaku. Za poltora miesiaca wakacje sie skoncza i ty skonczysz pisac te farmazony tutaj.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

zenek_ze_wsi

Dektektor
Ten debil będzie pisał tak długo, jak długo ty i tobie podobni będą mu odpisywać. Po kiego chuja dyskutujesz z kretynem? Chcesz się z nim zrównać?

MistrzNieDoPoznania

To jest właśnie piękne w tych poznańskich kompleksach, artykuł o meczu Lecha, a już pierwszy komentarz o „wychowaniu w nienawiści”.
W Poznaniu słyszeliście hasło o równaniu do najlepszych, ale #RobicieToŹle.

Murphy
KTS Weszło

@MistrzJakiśtam
Piękniejsze jest jeszcze to że różnej maści debile wierzą. Że to coś – człowiekiem tego nie nazwę, kibicuje Lechowi Poznań.

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Popraw swoją ortografię śmieciu!

fronda

Lech Ch… grał i będzie nieciekawie, ale kto Ciebie wpuścił to zakrawa na skandal.

theczarek

No to jak wypuścili go to przynajmniej wiemy skąd taki pozytywny przekaz z meczu. Vo tsk naprawdę wyglądało to fatalnie. Z resztą podobnie do Legii we wtorek, sle jednak Legia miała trudniejszego rywala i grała na wyjeździe.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

zenek122
Drużyna Pierścienia

Tradycyjny poznański foch kompleksem – mecz Lech – Genczester a kibice Lecha piszą o…. Legii, hihi.

facemob

To poczekamy na artkuł o LEgii i Was piszących o LEchu. Oh wait, już taki był ostatnio

theczarek

Wy ogladaliscie ten sam mecz?
Przyznam że nie wiem kiedy oglądałem tak słabego Lecha. Obrona to jakaś porażka. Outsider ale tski prawdziwy, wchodził jsk w masło. Trzeba przyznać, że mecz długimi fragmentami był wyrównany a momenty dominacji mial i Lech i ich rywal.
Nie tego się spodziewałem po Lechu ale ok jescze ma czas, to dopiero początek sezonu.
W rewanżu nie postawił bym złamane go grosza na Lecha, jak nic nie poprawi w grze to może być duża niespdozianka.

Natomiast wracając to wątku z pierwszego akapitu. Jaki Wy mecz ogladaliscie to ja nie wiem ale raczej nie dzisiejszy Lech Poznań.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Detektor
Legia

Gole na wyjezdzie liczymy podwojnie, wiec jest remis 😉

Murphy
KTS Weszło

@Detektor
Nie, nie liczymy goli na wyjeździe podwójnie. Sprawdź regulaminy rozgrywek.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Emotka z puszczonym oczkiem…ale nieeee, sprawdź regulamin. Pan tak serio Panie Murphy?

Murphy
KTS Weszło

@Ozjasz
Nie Panie, tylko Murphy
Emotka dotyczyła tego że niby jest remis. Nie zmienia to faktu błędnego określenia że gole na wyjeździe liczy się podwójnie. Bo się nie liczy.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Wiadomo, że nie liczą się podwójnie w tym kontekście. Wszyscy czytelnicy tego portalu o tym wiedzą. Jestem pewien, że Pan Detektor sobie zażartował tylko :)

Murphy
KTS Weszło

Zdjęcie profilowe theczarek
Lech nie grał słabo, tylko po drugim golu piłkarze uznali że mecz już jest wygrany, a kolejne bramki wpadną same. I mecz zamienił się w taką trochę kopaninę, z otwartą grą z obu strono, co zespół gości bardzo dobrze wykorzystywał.
Jak Lech zaczynał grać piłką i trochę przyciskał, to sytuacja wracała do normy.

theczarek

ok, oby było jak mówisz. Choć prawda jest taka, że jak by z tego odpuszczania wyszło 2-1, a mogło, tylko Lech przyfarcił ze dwa razy – to sprawa awansu była by otwarta na oścież.

Murphy
KTS Weszło

Zdjęcie profilowe theczarek
A i owszem. Jakby goście mieli lepiej nastawione celowniki to mogłoby to zupełnie inaczej wyglądać.

Nie chcę się czepiać, ale...

Nie kara, tylko „prewencja”

Kostinho
Legia Warszawa / Juventus FC

Pan który pisał powyższy artykuł chyba odfrunął nieco… fakt jest taki ze Ormianie do 15 minut mieli już 3 dobre sytuację, a ogólnie w trakcie meczu częściej stwarzali od Lecha sytuacje. O ile atak dobrze funkcjonował to w obronie cała trójka obcinała się niemiłosiernie. Wynik oczywiście mógł być wyższy gdyby więcej zimnej krwi pod koniec zachował Tomczyk, ale też w 87min po dośrodkowaniu z wolnego z 5 metrów Ormianie strzelili prosto w Burica. Na pewno praca w obronie przy 3-osobowym bloku do dopracowania. Ważny jest wynik i raczej pewna kolejna runda, ale tam już tak prosto nie będzie chociaż Soligorsk to też żaden mocarz.

facemob

„Łeee” po Poznańsku? TO by było „Co Ty kurwa pierdolisz?”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Specjal

Lech nie ma kibiców.W Poznaniu rządzi Warta

Murphy
KTS Weszło

Pojedynek z bramkarzem, pod koniec meczu, to przegrał Gajos a nie Tomczyk.
Tomczyk w zasadzie skiksował, przy pierwszej sytuacji jaką miał a później nie potrafił przyjąć piłki w narożniku pola karnego.

Król Roastów
FC Taciewo

To ciekawe, że na stadionie jest ciągle baner „INEA stadion”. Czy przypadkiem umowa na sponsoring tytularny nie skończyła się z końcem czerwca?

wpDiscuz