Russia Today: „Sportowe Fakty? Chyba „Sportowi Wyłudzacze i Leniuchy”
Weszło

Russia Today: „Sportowe Fakty? Chyba „Sportowi Wyłudzacze i Leniuchy”

Wyobraź sobie, drogi czytelniku, że jesteś dziennikarzem sportowym. Marzysz o robieniu reportaży o sportowcach, których jeszcze nikt nie odkrył, ale mają pasjonujący życiorys. Planujesz wywiady z ludźmi, o których mówi się w tramwajach. Pragniesz swoimi felietonami pobudzać do myślenia i bawić się w nich słowem. 

A na koniec piszesz tekst o tweecie chłopaka, któremu cholernie podobał się mecz.

Co jakiś czas dziennikarze SportowychFaktów/Wirtualnej Polski chwalą się, że ich portal osiągnął świetne wyniki odsłon. Że w klikach są w ogólnopolskiej czołówce i że wykręcają kosmiczne liczby. – Ooo, zobaczcie, ludzie cenią nasz kontent! – myślą pewnie.

A nam się wydaje, że wy po prostu napierdalacie tyle gówno-tekstów, które przyprawiacie soczystym click-baitem. I na tym bazujecie. Ambitne treści na SF/WP giną w natłoku śmieci – infosków o cyckach dziewczyny piłkarza, plotek transferowych przepisanych z zagranicznych mediów czy wpisów na podstawie jednego tweeta.

Taki gówno-tekst dziennikarz SF/WP wyprodukował we wtorek rano. Składa się on z:

– tweeta Marcina Ryszki (naszego dziennikarza, który prowadzi audycję „W Ciemno”, robi świetne wywiady radiowe, a przy tym jest kozakiem w sportach niepełnosprawnych), który napisał tak:

– lakonicznego opisu meczu Belgia – Japonia na zasadzie „ci strzelili, później tamci, ci wygrali, tamci przegrali”

– ZOBACZCIE NASZE WIDEO, WBIJAJCIE NA TYPERA, SPRZEDAM OPLA, TANIO, AAAAA

Szanowny dziennikarzu, który wypuściłeś w świat tego gniota:

Po pierwsze – Marcin ma kapitalne poczucie humoru. Serio, jest totalnym kozakiem. Pewnie nigdy nie słuchałeś jego audycji, bo musiałeś pisać o nowych butach Marii Szarapowej albo wysłali cię do przepisywania The Sun. Ale gdybyś posłuchał, to pewnie byś zrozumiał, że ten wpis Marcina ma wyłącznie charakter humorystyczny. Taki z dystansem do siebie, ale i ironią do sytuacji, w której się znalazł. My się przy nim uśmiechnęliśmy, ty zobaczyłeś tanie kliki.

Po drugie – robiąc z tweeta ckliwą historyjkę na zasadzie „patrzcie, chlip, chlip, nie widzi, a chciałby!” mógłbyś zainteresować się tym, jak Marcin „ogląda” mecz. Ale nie – czas, czas, czas, klik, klik, klik. Nawet do niego nie napisałeś. Po prostu wkleiłeś tweeta (z wymazaniem słowa „kurwa”) i interes się kręci. Nabijanie klików na powierzchownym liźnięciu problemu niepełnosprawności – sorry, gościu, ale to jest obrzydliwe.

Po trzecie – naprawdę nie chciało ci się napisać do Marcina i zapytać o komentarz? Miałbyś chociaż tekst ciekawy, w którym od wpisu na Twitterze wyszedłbyś do opisu tego, jak niewidomi żyją meczami. Wystarczyło się wysilić. Ale nie – lepiej było dorzucić kilkaset znaków suchej relacji o tym, co działo się w meczu Belgii z Japonią. No, kurwa, Himalaje kreatywności.

Żenująca postawa dziennikarza, żenująca postawa wydawcy i żenujące podejście portalu. Zmieńcie nazwę portalu, bo „Sportowe Fakty” nijak mają się do treści, które prezentujecie. Sportowi Wyłudzacze Klików Na Ckliwych Historyjkach, Które Znaleźli W Necie I Dorobili Sobie Do Nich Teorię. Rzyg.

KOMENTARZE (11)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
gift
Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Co za ironia, że gdziekolwiek w tytule programu/portalu jest nazwa fakty, tam ciężko znaleźć jakiekolwiek fakty. Są Fakty TVN, są i Sportowe Fakty. A za to chyba odpowiada Kołodziejczyk? No to o czym tu gadać.

DrMabuse
Wisła Kraków

No… Ale…
Tam gdzie pada „k***a”, to chyba można podejrzewać jakieś emocje, więc to słowo „emocjonalny” nie jest chyba aż takie z sufitu?

Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Mój Boże… Powiedz, że żartujesz?

DrMabuse
Wisła Kraków

Ty używasz „k***a” jako przecinka czy w formie stałego wołacza do członków rodziny?
Bo np ja w emocjach.

Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Czyli jednak pierdolnięty… Okej.

Wróżka Weszława

Może nie ten sam kaliber, ale dzisiaj rano na onecie najbardziej eksponowanym niusem, opatrzonym zdjęciem na pół ekranu głównej strony było to:
https://sport.onet.pl/mundial-2018/zabawna-wpadka-dziennikarza-na-konferencji-prasowej-bonka-i-nawalki/3e6t84y
Śmieszne że boki zerwać

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kobrzec

Skoro już pojawił się temat rzetelności dziennikarskiej, to chciałbym zaapelować aby dziennikarze działający na Weszło dawali komuś do sprawdzenia swoje teksty przed wstawieniem ich na portal. Żeby nie było takich sytuacji jak potraktowanie Kmicica jako postaci historycznej, albo notoryczne mylenie „Poranku Kojota” z „Chłopaki nie płaczą”.
PS. Edytowanie tekstu już po jego dodaniu to precedens którego nie rozumiem, zamiast dopracować artykuł przed jego opublikowaniem to Weszło notorycznie ośmiesza się poprawiając już dostępne artykuły. Praktyka pasująca bardziej do „Sportowych Faktów” niż do Weszło.

Voitcus

Dołączam się i ja bym prosił też o podpisywanie się pod artykułami, naprawdę to wstyd, żeby dziennikarz się wstydził swojej pracy. Co ciekawe, zauważyłem, że podpisane artykuły są zwykle dużo lepsze od niepodpisanych. Nie muszę się zgadzać, ale dobrze się czyta: pod względem rzetelności, języka, stylistyki, włożonej pracy. Wolę mniej dobrych tekstów niż dużo złych.

Martainn

Sportowefakty po przejęciu ich przez wiadomo kogo stał się mało poważnym portalem

wpDiscuz