Radja Nainggolan największym przegranym powołań?
Weszło

Radja Nainggolan największym przegranym powołań?

Mundial przynosi wiele radości, ale również smutku i łez. Często dramaty piłkarzy zaczynają się już na kilka tygodni przed największym świętem piłkarskim. Niektórzy zawodnicy tuż przed mistrzostwami świata doznają poważnych kontuzji, co często przekreśla ich marzenia z dzieciństwa. Jeszcze inni nie dostają powołania, bo ktoś okazał się lepszy, ale jest też grupa gości, która na mistrzostwach nie zagra, bo nie pasuje do koncepcji trenera. Jednym z nich jest Radja Nainggolan, który zaliczył świetny sezon w Romie, ale do Rosji nie pojedzie. 

Kilka dni temu Sandro Wagner poinformował, że w trybie natychmiastowym kończy karierę w reprezentacji. Wszystko przez brak powołania na mundial. Sam zawodnik uważa, że nie pojedzie do Rosji, bo jest zbyt szczery, otwarty i bezpośredni, co nie pasuje sztabowi szkoleniowemu kadry. Oczywiście Niemiec miał prawo liczyć na szansę od Joachima Loewa, bo co prawda był tylko zmiennikiem Roberta Lewandowskiego, ale wywiązywał się z tej roli znakomicie. W barwach Bayernu wystąpił w 14 meczach Bundesligi, w których osiem razy trafił do siatki i zaliczył dwie asysty. Poza tym dorzucił jedno trafienie w Lidze Mistrzów… Podobnie potoczyła się historia Nainggolana, bo on również do Rosji nie pojedzie. Tutaj jednak mówimy o piłkarzu, który przez cały sezon grał pierwsze skrzypce w barwach Romy.

Z wielkim bólem serca zdecydowałem się zakończyć karierę reprezentacyjną. Zawsze robiłem wszystko, by móc reprezentować mój kraj. Niestety, ale bycie sobą może czasami kogoś denerwować… Od dziś będę pierwszym kibicem naszej kadry – poinformował w oświadczeniu pomocnik Romy.

Selekcjoner reprezentacji Belgii, Roberto Martinez po ogłoszeniu 27-osobowej listy powołanych powiedział, że Nainggolan nie pasował do jego drużyny pod względem taktycznym: – Oczywiście to topowy piłkarz. Nie powołałem go jednak z przyczyn taktycznych. W ostatnich dwóch latach zespół trenował w specyficznej manierze, a inni piłkarze znają swoje role. Wiemy, jaki jest jego udział w grze Romy, ale niestety nie możemy mu powierzyć takich obowiązków w naszej drużynie.

Co ciekawe hiszpański szkoleniowiec o swojej decyzji poinformował 30-latka osobiście. Panowie spotkali się w hotelu Hilton we Fiumicino, gdzie selekcjoner próbował wyjaśnić zawodnikowi, że nic do niego nie ma, ale nie pasuje mu do taktyki. Trener zadeklarował nawet, że gdyby chodziło o klub, to budowałby drużynę wokół 30-latka. W reprezentacji niestety nie ma na to czasu. Poza tym Roberto Martinez dodał, że Nainggolan jest zbyt ważnym graczem, by pełnić u niego rolę dwudziestego zawodnika w zespole. A ma piłkarzy, którzy chętnie zagrają nawet minutę. Pomocnik Romy przyznał rację trenerowi odnośnie spraw taktycznych, ale nie zgodził się z tym, że nie potrafiłby zaakceptować roli rezerwowego: – Częściowo rozumiałem jego wyjaśnienia, gdy mówił o taktyce, ale co się stanie, jeśli z powodu kontuzji wypadnie mu dwóch podstawowych zawodników? Czy postawi wtedy na młodych graczy? Zapewniałem go również, że będę w gotowości, jeśli potrzebowałby mnie nawet jako dwudziestego drugiego człowieka. Zagrałbym w każdej roli. 

Belgijski pomocnik swoje żale wylewał również w wywiadzie udzielonym dla „Het Laatste Nieuws”.

Wyjazd na mundial zawsze był dla mnie największym marzeniem z dzieciństwa. Teraz mogę być w Księdze Rekordów Guinnessa jako pierwszy piłkarz u szczytu formy, który dwukrotnie nie pojechał na mundial. To dla mnie nieporozumienie, z którego mogę się teraz tylko śmiać. Jestem smutny, bo grałem dobrze w Romie i dotarłem z klubem do półfinału Ligi Mistrzów. Nie zasługuję jednak na to, by być w kadrze? Cztery lata temu nie dostałem powołania na mundial nie z powodu słabej formy, ale dlatego, że grałem w Cagliari. W międzyczasie przeprowadziłem się do Rzymu i mam za sobą cztery udane lata spędzone w klubie, ale pomimo tego nie zostałem wynagrodzony. Jestem taki, jaki jestem. Nie noszę maski i nie mam zamiaru zmieniać się dla nikogo. Jestem już tym wszystkim zmęczony, bo zawsze mówi się o mnie w kontekście złego chłopca. Piłka nożna wciąż jest moją pasją. Jasne, że jest to też moja praca, dlatego chcę być oceniany za osiągane wyniki, a nie za to, czym zajmuję się poza boiskiem. Czy z tego powodu powinniśmy inaczej mówić o Maradonie? Każdy może robić to, co chce, a jeśli jest dobry na boisku, to nikomu nic do tego. Myślisz, że wszyscy piłkarze są dobrymi ludźmi? Ja nie wstydzę się o tym mówić – wyraził swoje rozczarowanie Nainggolan.

Bez wątpienia doświadczony pomocnik częściowo ma rację, bo ostatnie cztery lata gra na dobrym poziomie, a pomimo tego nie dostał powołania na mundial. W żadnym wypadku nie dziwimy mu się, że jest rozczarowany, bo przecież chodzi o najważniejszy turniej dla każdego zawodnika. Trochę trudno nam uwierzyć w tłumaczenia Roberto Martineza, że chodzi tylko o taktykę. W końcu żadną tajemnicą nie jest, że selekcjoner „Czerwonych Diabłów” nie tolerował u piłkarza palenia papierosów, a także nieprzykładania się do zajęć. Cóż, prawda w tym konflikcie leży zapewne pośrodku, ale w takich historiach zawsze żal chłopaka, który jest odpowiednio dobry, by spełnić swoje największe marzenie, ale nigdy tego nie zrobi.

Fot. newspix.pl