Piotrowski przed życiową szansą – co go czeka w Genk?
Weszło

Piotrowski przed życiową szansą – co go czeka w Genk?

Stało się – Jakub Piotrowski w KRC Genk. Pomocnik Pogoni Szczecin podpisze z belgijskim klubem umowę na trzy lata, z opcją przedłużenia o dodatkowy rok. Będzie kosztował dwa miliony euro. Dokąd się właściwie Piotrowski wybiera? Genk to specyficzny klub – mają mnóstwo kasy, ale w sumie niewielu kibiców. Wypuszczają w świat znakomitych piłkarzy, ale w sumie odnoszą niewiele sukcesów. Wreszcie – najpiękniej w lidze grają w piłkę, ale w tym sezonie nazbierali w sumie niewiele punktów.

Belgijska prasa z zainteresowaniem przygląda się transferowi Piotrowskiego, przedstawianego jako pomocnik typu box-to-box, klasyczna ósemka. Nie oddaje to może do końca charakterystyki tego zawodnika, no ale w Belgii nie muszą aż tak wnikliwie śledzić meczów Pogoni Szczecin. Z grubsza trafili. Natomiast każdy, kto zerka od czasu do czasu na grę Genk, może mieć pewność, że te atuty Piotrowskiego, które wyróżniają go w Ekstraklasie – drybling, technika, kontrola piłki w tłoku – w nowym klubie nie uczynią go zawodnikiem absolutnie wyjątkowym. Raczej pasującym do otoczenia, bowiem Smerfylubują się w grze kombinacyjnej. I mają do grania w ten sposób odpowiednich ludzi.

Nie ma w tym przypadku – słynna akademia funkcjonująca przy klubie szkoli młodzików właśnie według takiego modelu. Chcą wypuszczać w świat piłkarzy nienagannych technicznie, kreatywnych, z zamiłowaniem do gry po ziemi. Pierwsza drużyna – niezależenie od trenerów, którzy akurat często się w Genk zmieniają – realizuje tę samą filozofię. Szkoleniowcy się zmieniają, lecz wszyscy kolejni pracują według podobnych założeń – wprowadzamy młodych, dajemy im cieszyć się piłką i pograć pięknie. Skauci dużych klubów pieją z zachwytu, my kasujemy kontrahentów na grube miliony. Miejsce w tabeli? Byle nie zrobić wstydu i wkręcić się do europejskich pucharów.

Genk nie buduje swojego składu po to, żeby zwyciężać za wszelką cenę. Grając przede wszystkim młodzieżą, muszą sobie tam zdawać sprawę, że na dłuższą metę nie sprostają Anderlechtowi czy Brugii. Ostatnie mistrzostwo – 2011 rok. Ostatni puchar – 2013. Za to zyski z transferów – absolutny ligowy top.

Nie licząc wiekowego bramkarza, Danny’ego Vukovica, no i nieśmiertelnego Thomasa Buffela, nie ma w Genk żadnych trzydziestolatków. Żeby na poważnie grać o tytuły, trzeba mieć jednak w zespole trochę więcej doświadczenia, ale na doświadczonych zawodnikach nie uda się już przecież zarobić. A tutaj przecież, tak jak w kultowym filmie „Zakazane piosenki” – żyje tylko ten, kto handluje. I to handluje na wielką skalę.

To sposób Genk na przetrwanie – popularność klubu nie jest oszałamiająca. Swoje mecze rozgrywają na stosunkowo niewielkiej Luminus Arenie, której i tak nie zapełniają. Kibice głośno wyrażają żal o klubową politykę, co trochę przypomina sytuację Lecha Poznań z naszego krajowego podwórka. Fajnie wykreować i sprzedać drogo zawodnika, ale karmienie fanów tego rodzaju biznesowymi sukcesami na dłuższą metę jednak się nie sprawdza. W Genk mają forsy jak lodu, lecz uczucia kibiców – również coraz bardziej lodowate.

No dobrze, z kim zatem przyjdzie Piotrowskiemu rywalizować o pierwszy plac w Genk? Tak naprawdę – nie wiadomo. Zdaniem Mariusza Mońskiego – wielkiego miłośnika i eksperta w dziedzinie belgijskiej piłki – wszystko rozbije się o to, czy Blauw-Wit załapią się do europejskich pucharów. Póki co – nie zanosi się na to, bo Genk notuje rozczarowujący sezon i zajmuje ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej. Ta lokata nie gwarantuje udziału nawet w eliminacjach do Ligi Europy. Jeżeli Smerfom nie uda się wskoczyć w tabeli oczko wyżej, to największe gwiazdy z pewnością zaczną pakować walizki. Chętnych nie zabraknie.

– Na pozycji numer dziesięć gra Alejandro Pozuelo. Hiszpan, jedna z największych gwiazd całej ligi. Ale on każdego lata jest łączony z odejściem, więc bardzo możliwe, że w tym roku wreszcie wróci do Hiszpanii, bo kluby z La Liga coraz głośniej się o niego upominają. Natomiast na ósemce gra Rusłan Malinowski – znany pewnie wszystkim fanom polskiej piłki – bo strzelał kiedyś bramki Legii jako piłkarz Zorii Ługańsk. To jest kluczowy piłkarz Genku, ale mało prawdopodobne, żeby byli go w stanie utrzymać. Wszystko zależy od tego, które miejsce klub ostatecznie zajmie w tabeli, ale wydaje się naturalne, że Piotrowski jest pomyślany właśnie jako następca Malinowskiego – twierdzi Moński.

Siła Genk to w dużej mierze skrzydła, środek pomocy – przynajmniej w wymiarze ofensywnym – jest gorzej obsadzony. Klasowych alternatyw dla Pozuelo i Malinowskiego brakuje. Stąd zarząd klubu reaguje zawczasu, łatając ewentualne dziury nowym nabytkiem znad Wisły.

Lepiej, żeby zawodnik Portowców potwierdził swoje ofensywne inklinacje, bo na szóstce raczej nie pogra. Wśród defensywnych pomocników w Genk panuje niezły ścisk. Jest nieco bardziej od reszty doświadczony Ibrahima Seck – potężny, prawie dwumetrowy Senegalczyk, specjalista od destrukcji. To właśnie on, zanim trafił do Blauw-Wit, odpowiadał za czyszczenie środkowej strefy w drużynie Wassland-Beveren, gdy swoje talenty objawiał tam Belgom nasz stary znajomy z Ekstraklasy, Ryota Morioka. Do tego Sander Berge – dwudziestoletni Norweg, aktualnie leczący ciężką kontuzję, ale generalnie – piłkarz, z którym wiąże się w Genk olbrzymie nadzieje.

Polak, Senegalczyk, Norweg, Hiszpan, Ukrainiec – Genk słynie z niezłej akademii, więc gdzie nazwiska jakichś młodych Belgów? Takowych także nie brakuje, lecz Smerfy to nie tylko szkolenie wychowanków. To przede wszystkich łowienie talentów w innych ośrodkach, ściąganie ich pod swoje skrzydła i lepienie, kształtowanie, szlifowanie.

– Trzeba wziąć pod uwagę, że w Belgii istnieje ogromna sieć klubów amatorskich, które zajmują się tylko i wyłącznie szkoleniem młodzieży. Do silniejszych klubów przechodzą już zawodnicy dorastający, nastolatkowie. De Bruyne czy Courtois to są piłkarze Genku od podszewki, ale te pozostałe, słynne nazwiska, to zawodnicy ściągani w wieku szesnastu, siedemnastu lat i wtedy ich talent nabierał w Genk ostatecznych szlifów – opowiada Moński.

W sumie – brzmi nieźle, prawda? Piotrowski też nie jedzie przecież do Belgii, żeby szkolić się w młodzieżowej akademii, tylko nabrać piłkarskiej klasy, jakiej w Polsce nie mógłby z bliska poznać i dotknąć. Polak trafia do Genk jako kolejny owoc niestrudzonej pracy gigantycznej siatki skautów, jakich Smerfy rozsiały po każdym zakątku świata. Gargamel się w grobie przewraca. – Oni szukają piłkarzy wszędzie – zachwyca się ekspert. – W Afryce, w Europie Wschodniej, w Skandynawii. Wspomniany defensywny pomocnik, Sander Berge, zastępował Nigeryjczyka Wilfreda Ndidiego, który poszedł do Leicester. Berge potrzebował ledwie pół sezonu i Sevilla już chciała za niego płacić 15 baniek. Z Bałkanów mieli Milinkovicia-Savicia, z Ukrainy mają z Malinowskiego, Bailey był z Jamajki. Główna zaleta tego klubu właśnie na tym polega – kupują młodych chłopaków z całego świata, szlifują i puszczają dalej, za dużo większe pieniądze.

Liczby mówią same za siebie.

Wilfred Ndidi – kupiony za 180 tysięcy euro, sprzedany za 17,6 miliona

Sergej Milinkovic-Savic – kupiony za milion, sprzedany za 18 milionów

Kalidou Koulibaly – kupiony za 1,3 miliona, sprzedany za 7,75 miliona

Leon Bailey – kupiony za 1,4 miliona, sprzedany za 13,5 miliona

News - Oct. 3, 2013
Kalidou Koulibaly jeszcze w barwach Genku

Skoro w Genk jest tak idealnie, to dlaczego przepadli tam choćby nasi starzy znajomi z Ekstraklasy – Grzegorz Sandomierski i Luka Zarandia? O losach bramkarza sporo już wiemy z opowieści samego zainteresowanego – nie wytrzymała psychika, do głowy uderzyła sodówka, Sandomierski poczuł się jak „pan piłkarz”, tymczasem wylądował wśród lepszych – choć niekoniecznie zdolniejszych – od siebie. I przepadł jak kamfora. Trwoniąc talent i marnując potencjał, jaki niósł ze sobą transfer do Belgii, a już zwłaszcza do Genk. A tak poza wszystkim – Sandomierski trafiał jednak do tego Genk, które było także potężne sportowo, bo akurat sięgali po mistrzostwo Belgii, jedno z zaledwie trzech, jakie klub uzbierał w całej swojej historii.

Sandomierski trafił do mistrzów, Piotrowski może nawet nie zagrać w europejskich pucharach. Jest to – nawet biorąc poprawkę na specyfikę klubu – spora różnica.

Luka Zarandia miał przede wszystkim kłopoty z kontuzjami, lecz swój pobyt w Genk zapamiętał jako fantastyczny. – Tam jest zawsze kilku piłkarzy na jedną pozycję, ale jak się dobrze pokażesz, to dadzą szansę. To jest ogromna okazja dla każdego piłkarza, zwłaszcza dwudziestoletniego, żeby wybić się potem jeszcze wyżej. Przede wszystkim – mają tam dużo pieniędzy, mają kontrakt z Mercedesem, więc zapewniają auto, mieszkanie, wszystko na najwyższym poziomie. Gdybym miał teraz szansę spróbować tam jeszcze raz, to od razu robię taki transfer – zapewnia Gruzin.

– Nie miałem problemów z aklimatyzacją – dodaje. – Tam jest dużo, dużo różnych narodowości. Jak znasz angielski, to dogadasz się ze wszystkimi. Kiedy ja tam byłem, to członkowie zespołu pochodzili z siedemnastu różnych krajów. Jeżeli jesteś takim typem, że nie siedzisz gdzieś w kącie, tylko pogadasz, pożartujesz, to szybko się zaaklimatyzujesz. No i jest tam taki super kapitan, Thomas Buffel. Na meczu jest wielkim liderem, bardzo dużo mówi, ale w szatni jest jak dziecko. Cały czas żartuje, chodzi jak dziesięciolatek. Trzeba być otwartym i nie będzie żadnych problemów z komunikacją. A jak Piotrowski już tam pójdzie, to dajcie mi znać, zadzwonię do Buffela, żeby się nim zaopiekował!

Komunikacja w szatni to jedno, ale kluczowa dla pomocnika szczecińskiego zespołu będzie komunikacja boiskowa. W Belgii gra się piłkę dość szybką, ale również bardzo siłową. Zdaniem Zarandii, liga belgijska plasuje się gdzieś w połowie drogi między holenderską, a polską. Jest zarówno element walki, jak i trochę technicznego grania. Podobną opinię ma Moński. – W Belgii trzeba mieć po prostu siłę. Starzyński i Wolski się przekonali, że technika nie wystarczy. Nie da się tam grać na stojąco, tak jak Starzyński. Wolski odbijał się od każdego przeciwnika. Nie dał rady. Tutaj gra wielu potężnych, ciemnoskórych obrońców. Przyjeżdżają osiemnastolatkowie postury Romelu Lukaku i jeżeli ktoś nie domaga fizycznie, to zostanie po prostu zniszczony. Chyba, że trafi się trener, który zbuduje wokół takiego zawodnika zespół, tak jak to uczyniono z Morioką. Ale to się nie zawsze udaje.

Piotrowski chucherkiem nie jest, podmuch wiatru go raczej nie wywraca, więc teoretycznie – spełnia wszelkie kryteria, żeby w w lidze belgijskiej swoich sił spróbować, bo i technicznie odstawać od kolegów nie powinien. Teraz pozostaje mu liczyć na to, żeby Genk jednak do europejskich pucharów nie awansowało, bo w przeciwnym wypadku Malinowski i Pozuelo mogą się skusić na jeszcze jeden sezon w Limburgii. W takim wypadku o grę w wyjściowym składzie byłoby piekielnie trudno.

Liga belgijska to nie jest może szczyt piłkarskich marzeń, ale w Genk nikomu ptasiego mleka nie brakuje. Minut do grania także Piotrowskiemu zabraknąć nie powinno, nawet jeżeli konkurencja w zespole mu się specjalnie nie zmniejszy. Ostatecznie Belgowie także dzielą punkty po sezonie zasadniczym, więc w samej lidze będzie mnóstwo okazji, aby zademonstrować swoje możliwości. Mariusz Moński nie ma wątpliwości: – Jeżeli chodzi o rozwój piłkarski, chłopak nie mógł lepiej trafić.

Jeżeli Polak ma zdrowie i odpowiednio poukładaną psychikę – gdzie jak gdzie, ale w Genk na pewno się na jego talencie poznają i pozwolą mu piłkarsko rozkwitnąć. Jeżeli nie – cóż, odrzutów z Belgii w Ekstraklasie nie brakuje, więc kolejny nie zrobi na nas większego wrażenia.

fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

To jedziemy Stazyste Gala Anonima:
„Swoje mecze rozgrywają na stosunkowo niewielkiej Luminus Arenie, której i tak nie zapełniają.”
No tak stadion na prawie 25 tys kibicow jest „stosunkowo niewielki”.
Srednia frekwencja to 15.390 kibicow (populacja Genk to: 67 tys).
Taka Legia na ponad 30-tysieczniku zbiera (w ponad 2 mln miescie) 17.040 kibicow na mecz.
No chujowo w tym Genku przeda, ze chuj.

Tak juz bardziej stylistycznie. Seck ma 193 cm, do 2 metrow troche mu brakuje. „Prawie dwumetrowy” (bardzo blisko 2 metrow, niemalze majacy 2 metry) bedzie gosc co ma 198cm.

Szynkers88

Rzeczywiście zdanie o „stosunkowo niewielkim” stadionie kreuje obraz co najwyżej jakiegoś 10-15 tysiącznika, jak nie estetycznego 8-10 tysiącznika.

Antonio S

Luminus Arena jest stosunkowo mały jeśli przyrównać go do wielu stadionów w Europie, więc zdanie, jak najbardziej broni się logicznie. Faktem niezaprzeczalnym jest też, że kibice nie zapełniają tego obiektu w całości (tylko w 60%).
”Prawie dwumetrowy” można zarówno powiedzieć o kimś kto ma 193cm (chociaż Seck wg, kilku serwisów stricte piłkarskich ma 194 cm) jak i o kimś kto ma 197, 198 cm.
Ale do takich rzeczy do może doczepić się tylko j… p… stuleja żyjąca jak ostatni pasożyt.
Nie pozdrawiam

Kolejosz

No to pojechałeś… Szkoda tylko, że po samym sobie.
1) Czy stadion zapełnia się (pełnia = 100%)? Nie, nie zapełnia się. Sam podałeś liczby to potwierdzające.
2) Stosunkowo… Słowo klucz. Porównując to do największych stadionów Europy ten faktycznie jest niewielki.
3) Czy ty masz jakiś monopol na ustalanie czym jest „prawie 2 metry”? A może powołujesz się na stanowisko jakiegoś wybitnego grona profesorów statystyki, czy choćby nieformalne ustalenia praktyków?
Te 7 cm można dopełnić butem na obcasie, stanięciem na palcach czy postawionymi włosami.

Mam nadzieję, że poprzez ten wylew bezzasadnego przypierdolstwa przynajmniej poczułeś się lepiej. Nikt przecież nie powiedział, że udzielanie się na forum nie może być częścią terapii.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Zes zajebal jak lysy kantem warkoczem o kant kuli.
Rozumiem, ze Messi tez ma prawie dwa metry bo moze zalozyc cylinder albo stanac na stolku.
Nie wiemco autor mial na mysli. Widze tylko to co napisal. Stosunkowo niewielki stadion brzmi jakby byl to kurnik. Na warunki Beneluksu jest to normalny stadion. Porownujac z Polska skad Piotrowski wyjedzie to 25 tys wiele nie ma. Nic nie wskazuje na zamysl autora o ktorym ty sie rozpisujesz.
A ktory stadion niby zapelnia sie w 100%? Autor nie podal ani wielkosci samego stadionu, ani liczby mieszkancow Genk, ani sredniej frekwencji.

Moze zrob rozbior logiczny ponizszego fragmentu to pogadamy:
„To sposób Genk na przetrwanie – popularność klubu nie jest oszałamiająca. Swoje mecze rozgrywają na stosunkowo niewielkiej Luminus Arenie, której i tak nie zapełniają.”

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Budzet Genk to jakies 27 mln eur. Na transferach w tym sezonie maja wynik -4.5 mln eur. Przychody z dnia meczowego i sprzedazy gadzetow stanowia ok 8-9 mln eur.
Maja 5 widownie srednio w lidze oraz 3 co do wielkosci stadion.
Ale to trzeba by cos sprawdzic, sensownie odpisac a tak pomarszczyles freda i udajesz lepszy sort.

Kolejosz

Śmieszny jesteś, człowieczku. Wykazałem sprzeczność twojego rozumowania, a ty mnie obrażasz.
Nie będę tracił czasu na dyskusję z kimś, kto zaprzecza własnym słowom.
Polecam dowiedzieć się również, czym jest logika zdań. Bo wnioskując po ostatniej wypowiedzi, nie masz o tym pojęcia.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Nic nie wykazales tylko rzuciles pare tez podpierajac sie wlasna interpretacja tekstu.
To jak z tym stadionem. Zes przysral ze niewielki bo go porownujesz do najwiekszych w Europie. Niby na jakiej podstawie? Napisalem ci dane jak krowie na granicy. Juz pomijam ze poza bodajze dwoma ligami w Europie (Premiership i La Liga) to bylby sredni stadion. Ale idz w przekonaniu, zes zostal obrazony, choc sam uderzyles bez prowokacji o jakiejs terapii.
Moze juz grzecznie zabierac zabawki i spierdalac w pizdziec.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Na sile to sie przyczepilem do prawie 2-metrowego.

Zawodnik przechodzi z Eklapy do Jupiler Pro. Naturalnym jest wiec ze odnosnikiem jest liga polska i belgijska a nie moldawska czy angielska, bo te zwiazku z tematem nie maja. Chyba, ze Gal Anonim by napisal, ze w porownaniu do Anglii czy Hiszpanii to (…). Tyle ze nie napisal.

Po raz ktorys. Stadion Genk nie jest niewielki. Biorac pod uwage nawet top 8 lig to jest sredniej wielkosci. Dodatkowo w 67-tys miescie na mecze chodzi ponad 15.300 widzow na mecz. Wiec sugerowanie przez Gala Anonima, ze niwielkiego stadionu kibice Genk nie sa w stanie zapelnic to robienie z logikii dupy.

Niewielki stadion to ma Truident czy Bruk-Bet.
PS. Wg Ekstraklasa.pl Genk ma wieksza srednia widownie od Legii (czyli byliby 2 w Ekstraklasie) wiec kurwa naprawde bez przesady.

Spektakularny

No, ale nawalka o nim nie slyszal

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Powodzenia chłopie! Dobry krok do przodu, aczkolwiek za te nędzne dwie bańki, Lech Cię powinien kupić. Trzymam kciuki – za 4 lata możesz być podstawowym pomocnikiem reprezentacji Polski na mistrzostwach świata.

Camilos
Wisła Kraków, Pogoń Siedlce

Lech? Rutkowscy zaczęliby negocjacje od 50 tys. euro rozłożonej w 4 ratach 😀

WhiteStarPower

Żyjemy w czasach gdy mlody Polak ktory zagra kilka dobrych meczow idzie za naprawde dobry hajs. To nie byla gwiazda ligi, moody kapitan zespołu z dołu tabeli. Mnie to bardzo cieszy i życzę mu powodzenia.
.
Ale oznacza to tez ze trzeba zapomnieć o powtórzeniu Widzewa czy Wisly ktorzy skupowaliśmy najlepszych ligowców i walczyli z powodzeniem w pucharach. To nie te budżety. Dlatego trzeba zrozumieć politykę szrotowa, ale starać sie walczyć o jak najlepszych obcokrajowcow. Ew.penetrowac 1 i 2 lige

SzalonyWladek

„Belgowie także dzielą punkty po sezonie zasadniczym …”
Także? A kto jeszcze tak robi?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Oj tam oj tam, sie „na sile przypierdalasz” 😉

wpDiscuz