Nawet po 1:7 można zachować twarz. Monaco oddaje kasę kibicom
Weszło

Nawet po 1:7 można zachować twarz. Monaco oddaje kasę kibicom

Nie ma nic gorszego niż stracić tytuł na rzecz największego rywala w bezpośrednim meczu. Chociaż… jest jeszcze gorszy wariant. Można go stracić, doznając najwyższej porażki w swojej ligowej historii. To właśnie przytrafiło się w niedzielę AS Monaco – nie tylko przegrało, ale jeszcze totalnie się skompromitowało. 

Podopieczni Leonardo Jardima dostali w Paryżu 1:7 (!!!), przegrywając 0:4 już w 28. minucie. Okolicznością łagodzącą był brak Kamila Glika, Keity Balde czy Stevana Joveticia, ale gospodarze też nie wystawili najcięższych armat. Neymar bowiem cały czas wraca do zdrowia, a na ławce zaczął Kylian Mbappe.

PSG po tym triumfie zapewniło sobie mistrzostwo Francji. Było ono formalnością, ale w takich okolicznościach musi pięknie smakować – nawet mimo rozczarowującej wiosny w europejskich pucharach (przegrany 2:5 dwumecz z Realem Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów).

W Monaco mogliby uznać, że mimo wszystko do tragedii nie doszło. Walka o tytuł w praktyce została już dawno przegrana, ale wicemistrzostwo nadal jest bardzo prawdopodobne (cztery punkty przewagi nad Lyonem). Porażka z 15 kwietnia była pierwszą w Ligue 1 od 29 listopada (17 meczów). Jesienią w LM poszło kiepsko – zaledwie dwa punkty w grupie – lecz biorąc pod uwagę fakt, iż przed sezonem w drużynie zaszły duże zmiany, w ogólnym rozrachunku nie jest źle.

Mogliby uznać, ale nie uznali. Klubowi włodarze nie namyślali się długo i postanowili, że wszyscy kibice, którzy pojechali na mecz do Paryża, dostaną zwrot kosztów za bilety.

 – Ten mecz to była katastrofa. Tylko nasi kibice stanęli na wysokości zadania, cały czas wspierali zespół – nie ukrywał wiceprezes Wadim Wasiljew.

Niby drobny gest, jednak od razu zmieniający optykę. Jeżeli można jakoś wyjść z twarzą po porażce 1:7, to właśnie w taki sposób.

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl

KOMENTARZE (20)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
zippedin

Artykuł by wystarczył na dwie linijki, ale gest jak najbardziej na plus :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

koster

Przeciez wiadomo że to działa tylko w silnych klubach z ambicjami. Takie benevento nie będzie oddawac kibicom kasy za porażki…legia to jeszcze parę poziomów niżej więc nie ma się co przypierdalać 😛

zippedin

Ktoś kto gra w Fifę mógłby sądzić, że Legia jest ‚silnym klubem z ambicjami’ 😉

Gmoch
Boruta Boruszkowice

E tam, pieprzysz. Gdyby przegrali 1:7 z Lechem, to prawdopodobnie również oddaliby pieniądze kibicom. W taki wypadkach trzeba już bardziej zadbać o ratowanie wizerunku, bo mleko wylało się.
Zresztą u nas takie wyniki prawie się nie trafiają, bo nie ma dużych różnic poziomu umiejętności poszczególnych zawodników a gdy jakieś drużynie wyjdzie mecz to przy 3:0 oszczędzają siły na kolejne spotkania:) Brak mentalności zwycięzców – to cechuje większą grupę Polaków niezależnie od zawodu. Aby człowiek napcha się mamony, to już mu nie zależy na rozwoju, poprawieniu jakości. Widać to i po piłkarzach, tylko jednostki mają inne podejście.

whooyemooye
Legia

Prawdoodobnie nie.

Fuska

S-F

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wicher

Super. Może nawet zgnoją tak jakieś Maccabi w fazie grupowej LM, ale wyjdą do 1/8 i dostaną w cymbał z pierwszym lepszym zespołem. Ważne że się w lidze odkują…

kasztan

Real to mimo wszystko nie jest pierwszy lepszy zespół, myślę że z taką Sevilla to PSG mogłoby sobie poradzić…

Wicher

Serio? Real był tak słaby, ze pewnie nawet Sevilla dałaby im radę. PSG przegrało bo myśleli, że skoro Real jest w dołku to się chyba przed nimi położą. Dostali po dupach przez to, że zlekceważyli Real, który wtedy nie miał formy, osiągał słabe wyniki i gra wyglądała byle jak. Real w pierwszym meczu z PSG nie pokazał Bóg wie jak kosmicznego futbolu. Wygrali dzięki temu, że PSG nie umiało stworzyć dobrych akcji min. przez pajacowanie Neymara. Drugi mecz to już konsekwencja i wykorzystywanie słabości przeciwnika, który musiał atakować, ale nie wiedział jak.
Tak to widzę. Gdyby Real dostał bardziej ogarniętą drużynę to pewnie by tego dwumeczu nie wygrał.
Po za tym wcale nie piję do Realu.

Galgan
Espanyol, Tottenham, Lazio, Polonia W.

Monaco jak Edward Potok.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Hawrań

I to jest największy problem PSG brak jakiekolwiek konkurencji w krajowej lidze , a w takich warunkach mimo dużego potencjału nie rozwijają się i gdy tylko trafia w L.M na rywala z topu zawsze im czegoś brakuje , niby nie dużo a jednak robi to decydującą roznice ,nawet nie potrafią zagrać 2 równych spotkan tak było z Bayernem i Realem w tym sezonie . Tak więc Tuchel będzie miał nie lada wyzwanie w L.M z Psg zresztą on tez nic nie wygrał w karierze trenerskiej tak jak ta ekipa za Katarczyków.

Michal Sz

A tam gadanie, przypomnę, że PSG nie obroniło teraz tytułu tylko go Monaco odebrało, więc nie ma co przesadzać z tym brakiem konkurencji. Z jakimś ogarniętym trenerem na ławce PSG całkiem możliwe, że dałoby sobie w tym sezonie z Realem radę, a i w poprzednim z Barceloną. A że był tam „geniusz” Emery, to wyszło jak wyszło.

Tuchel ma pojęcie o taktyce, więc pod tym kątem nie skompromituje się jak Emery. Inna sprawa to dogadywanie się z zawodnikami i zarządem, na tym polu mogą być ewentualne problemy. Ale właśnie tu wyjdzie czy PSG zrobiło krok do przodu – jeśli mu zaufają i pozwolą robić swoje, to efekty powinny przyjść, a jeśli dalej ma być bajzel i rządy Neymara, to guzik z tego wyjdzie.

Voitcus

A u nas o mistrza bije się 16 równorzędnych drużyn i piłka jakoś nie rozwija się…

koster

Bo u nas nie chodzi o to że wszyscy są rownie mocni tylko że wszyscy są równie chujowi. Nie ma co mylić gowna z czekoladą

Lula da Silva
Brazylia

Ciekawe czy teraz przy każdej okazji, jak ktoś wspomni o Monako(„Książę Grimaldi przyjechał z wizytą do Króla Holandii”.) będzie wspominane: „Warto przypomnieć ten mecz ligowy, gdy Monaco jako Mistrz Francji przegrało sromotnie z głównym rywalem-PSG w Paryżu 7:1, tym samym przegrywając walkę o obronę tytułu. Tak to była wielka porażka. Lemar, Jardim, Keita Balde zbłaźnili się i już nigdy nie powinni mieć cokolwiek wspólnego z fubolem. Boże, co to była za porażka”.

marcinw13

Ludziom oglądającym naszą ligę trzeba by nie tyle oddać kasę za bilety, co zasponsorować im jakieś sowite renty w ramach rekompensaty za ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Voitcus

Phi, a Legia po 0:6 z Borussią u siebie z litości oszczędziła kibiców i nie wpuściła nikogo na stadion na mecz z Realem.

wpDiscuz

INNE SPORTY