Czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze rację bytu?
Weszło

Czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze rację bytu?

W 1965 roku UEFA wprowadziła zasadę „away goals”, czyli bramek strzelonych na wyjeździe, które nie tyle liczą się podwójnie, co są po prostu więcej warte niż bramki strzelone u siebie. W tamtych czasach reguła miała głęboki sens, bo uciążliwe podróżowanie pomiędzy miastami, jak i warunki panujące na niektórych stadionach daleko na wschód za Żelazną Kurtyną, tłumaczyły wprowadzenie takiego ułatwienia. Czasy się zmieniły, świat poszedł do przodu, a tymczasem UEFA cały czas trwa przy podjętej w zupełnie innej rzeczywistości decyzji. I chyba najwyższa pora zadać to pytanie – czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze w ogóle sens?

Z reguły goli strzelonych na wyjeździe los najmocniej zadrwił w 2003 roku, kiedy to w półfinale Ligi Mistrzów Milan trafił na Inter. Rossoneri w pierwszym meczu rozgrywanym u siebie na San Siro zremisowali 0:0, a w drugim meczu rozgrywanym na wyjeździe na San Siro zremisowali 1:1 i awansowali do wielkiego finału, który później wygrali. Raz organizatorem meczu był Milan, raz Inter, ale czy z tego powodu gole powinny być inaczej zliczane? Jasne, zasady gry były znane przed meczem, co jednak nie zmienia faktu, że w tamtej konkretnej okoliczności były to zasady zupełnie absurdalne.

– Jeszcze większym absurdem jest stosowanie tej zasady w dogrywkach – mówi nam Zbigniew Boniek. – Wczoraj gdyby doszło do dogrywki, na jednego gola Juventusu Real musiałby odpowiedzieć dwoma. Dogrywka skończyłaby się wynikiem 1:1, awansowaliby goście. To jest po prostu niesprawiedliwe. Moja Roma pokonała Barcelonę dzięki bramce na wyjeździe, ale cóż by się stało, gdyby po prostu była dogrywka? W dwumeczu był przecież wynik 4:4. Zgodnie z duchem rywalizacji, należało grać dalej. Ten przepis oznacza kalkulację. Zastanawianie się, czy warto zaatakować, czy może jednak nie. A gol to po prostu powinien być gol.

Trochę inaczej, bardziej po trenersku temat widzi Andrzej Strejlau: – Na tym polegają rozgrywki, taki jest regulamin i koniec tematu. To była uniwersalna formuła, którą swoją drogą wymyślili niegdyś dziennikarze. Bardzo dobrze, że takie przepisy obowiązują, to ubarwia i oczywiście powoduje określone uwarunkowania taktyczne, z którymi trzeba sobie poradzić.

Mamy więc dwa spojrzenia na futbol. Boniek mówi o sprawiedliwości futbolu, Strejlau o sprawiedliwości ustanowionego regulaminu. Boniek nie chciałby kalkulacji, rozważań w stylu czy lepiej atakować, czy jednak nie, tylko chciałby gry po to, by strzelać jak najwięcej goli. Dla Strejlaua takie a nie inne przepisy to z kolei okoliczność, do której należy dopasować taktykę, swego rodzaju trenerskie wyzwanie. Właściwie z oboma punktami widzenia trudno polemizować i oba z pewnością mają wielu zwolenników.

To, co współczesną futbolową rzeczywistość odróżnia od starych czasów, kiedy wprowadzano regułę goli wyjazdowych, to zupełnie inny kształt rozgrywek. Przede wszystkim kluby o wiele częściej grają ze sobą. Liga Mistrzów została mocno rozbudowana, wpuszczono do niej zespoły z trzecich-czwartych miejsc w swoich krajach, więc stali bywalcy najbardziej elitarnych rozgrywek często grają pomiędzy sobą i znają się jak łyse konie. Na to zwraca też uwagę Zbigniew Boniek: – Kiedyś być może miało to większy sens, bo jak jechałeś na nowy stadion, to jakbyś wszedł do nowego mieszkania. A teraz wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, znają każdy kąt, środki transportu są komfortowe i szybkie. Nie ma żadnego uzasadnienia, by nagradzać akurat tych, którzy częściej trafiali na wyjeździe. Od roku podczas narad Komitetu Wykonawczego poruszam ten temat i poruszę raz jeszcze w maju. Jest coraz większa wola w środowisku piłkarskim, aby odejść od zasady premiowania goli na wyjazdach.

Obecna rzeczywistość w Lidze Mistrzów wygląda bowiem tak, że na pięć ostatnich edycji los cztery razy skrzyżował drogi Juventusu i Realu. Obie ekipy doskonale znają specyfikę stadionów rywali, pewnie też mają swoje ulubione hotele w Madrycie i Turynie oraz przetarte wszystkie ścieżki. Co więcej, od nowego sezonu po cztery drużyny z Hiszpanii, Anglii, Włoch i Niemiec będą miały zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów, więc tego typu powtarzających się par będzie jeszcze więcej. I za chwilę stadiony z Ligi Mistrzów będą dla czołowych drużyny równie dobrze znane, co stadiony krajowych rywali, na których co sezon grają przynajmniej po razie.

Aspektem, który od lat pozostaje niezmienny, są oczywiście kibice. Tak jak na stadionach typu Camp Nou rzadko można powiedzieć, że fani niosą swoją drużynę, tak w przykładowym Dortmundzie ściany z pewnością pomagają gospodarzom. Pytanie, czy pomagają im na tyle, by gole strzelone przez gości miały dodatkową wartość. Jakkolwiek spojrzeć, granie przy własnych trybunach to przywilej, który w każdym dwumeczu po razie sprzyja obu drużynom.

A co jeśli nie zasada „away goals”? Przede wszystkim rezygnacja z niej przez UEFA mogłaby spowodować efekt domina. Nawet w naszej ekstraklasie wciąż jest to czynnik, który w przypadku równej liczby punktów i remisowym wyniku w dwumeczu decyduje o miejscu w tabeli. Jeżeli chodzi o samo boisko i system pucharowy – prawdopodobnie będzie padać więcej goli, częściej będziemy oglądać dogrywki i częściej konkursy rzutów karnych. O tych ostatnich często mówi się, że są loterią. Ale też wciąż wydaje się to sprawiedliwszy sposób na rozstrzygnięcie meczu, niż gole strzelone na wyjeździe. Mimo wszystko rezultat w większym stopniu zależy od piłkarskich umiejętności.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (102)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
aichel15

Moim zdaniem, UEFA będzie forsować stare rozwiązanie, czyli takie jakie jest obecnie. Patrząc na to, jak wyglądać ma kolejny sezon, czyli wszystkie mecze pokazywane na żywo w TV plus podział na mecze o 19 i 21, dogrywka w fazie pucharowej rozbije plan transmisji danego kanału np. w 1/8 finału. Oczywiście, teraz również może się to zdarzyć, ale chodzi o minimalizowanie ryzyka. Ale obym się mylił.

headcharge

Mecze o 19 będę tylko w fazie grupowej, więc dogrywek nie będzie.

wojsal
Arka Gdynia

Jest różnica, czy się remisuje na wyjeździe 0:0 czy 5:5. W tym pierwszym wystarczy postawić autobus w bramce i z utęsknieniem czekać na gwizdek końcowy. W tym drugim wypadku trzeba podjąć walkę, zaryzykować a dodatkowo trzeba umieć grać do przodu. Jeśli ktoś odpada np. po 4:1 i 0:3 to może mieć pretensję tylko do siebie, że zamiast przegrać np. 3:6 wolał przegrać 0:3.

Wróżka Weszława

Tylko że jakby nie było tego przepisu to drużyny grające u siebie grałyby bardziej otwartą piłkę bo w razie czego wygrają 4-2 zamiast 2-0 co nic by nie zmieniało, a tak każdy woli u siebie postawić autobus byle nie stracić bramki, a z przodu może coś wpadnie. W związku z czym częściej padałoby te 5-5 niż 0-0. Choć jak dla mnie mówienie że „wystarczy postawić autobus” to straszna durnota.
Z drugiej strony można powiedzieć że wystarczy na wyjeździe zagrać radosną piłkę „huzia na juzia” bez obrońców i wywieźć 3-3 niż solidnie i z uwagą grać z tyłu nie pozwalając przeciwnikowi na pierdnięcie.
Jak dla mnie bramki mają takie same wymiary i jak w dwumeczu jest remis to jest remis i tyle. Podadto dogrywki i karne są zajebiste: emocje, zmęczenie, determinacja, walka do ostatnich kropli potu! O to chodzi w zawodowym sporcie!

chozjor_dadybicz

Jedni stawiają autobus u siebie, inni atakują, żeby postawić autobus w meczu na wyjeździe. To nie problem przepisu, tylko taktyki, zawodników, mentalności. Co przeszkodzi drużynie, która wygrała u siebie 2-0, postawić na obronę w rewanżu?

wojsal
Arka Gdynia

Autobus u siebie – to chyba tylko wtedy, gdy jest zaliczka z pierwszego meczu. W dwumeczu raczej jest nastawienie: u siebie zaliczka na wyjeździe obrona zaliczki lub strzelić coś na wyjeździe (czyli ofensywa) a potem w domu poprawić.

adrian92

W. Weszława: „Podadto dogrywki i karne są zajebiste: emocje, zmęczenie, determinacja, walka do ostatnich kropli potu!”
No i tu jest zasadniczy problem. Spójrzmy na najlepsze drużyny topowych lig: 38 kolejek, 6-10 spotkań krajowego pucharu,4-5 w pucharze ligi i 10-13 w pucharach kontynentalnych. Tyle mniej więcej spotkań rozgrywają największe europejskie potęgi. Spokojnie kręcą się w okolicy 60 spotkań na sezon. A przecież ich zawodnicy też zazwyczaj grają w reprezentacjach swoich krajów. Dogrywka to dodatkowe 30 minut. Dla nas 30 minut rozrywki, ale dla przebywających na boisku ludzi, którymi przecież są piłkarze, to dodatkowe 30 minut wysiłku. Wczoraj byłem zawiedziony, że nie doszło do dogrywki w meczu Real-Juve, ci drudzy z wiadomych powodów też, ale z uwagi na zdrowie piłkarzy (a także związany z tym poziom samego widowiska) dobrze jest że większość meczów kończy się jednak w tych 90 minutach+doliczone.
Biorę tu pod uwagę czysto ludzki aspekt, bo inną kwestią jest ramówka stacji tv…

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Minusują Cię, a masz rację. Ten durny przepis spowodował askurancka grę gospodarzy w pierwszym meczu. Jeśli taki był cel, to się udało. Jest to przepis głupi, niesprawiedliwy i psujący widowisko.

headcharge

Zgadzam się z Tobą. Uważam, że gdy tylko dojdzie do zmian i nie liczenia większej wartości goli strzelonych na wyjeździe, ten sport straci sens. Oczywiście podnosi się ten temat, bo „ukochana Barcelona” wyleciała z LM.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Ten sport straci sens? Nie desperuj Mirmile. I byłem pewien, że znajdę odkrywczy tekst w stylu: bo „ukochana Barcelona” wyleciała z LM…

headcharge

Dobrze, że znalazłeś coś dla siebie.

puzonyyx

O cholera, Andrzej Strejlau to jednak niezły beton. Dlaczego tego człowieka nadal się jeszcze o coś pyta?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LOBO

Nie wierzę, Strejlau zupełnie jak młodzi ludzie jest za szoł, a taki szoł zapewniają bramki na wyjeździe, a ty nazywasz go betonem. Do tego jego argumentacja z punktu widzenie trenera jest rzeczowa i ciekawa z punktu widzenia kibica.

puzonyyx

Nazywam go betonem, bo to jest beton, który zatrzymał się w poprzedniej epoce. Te bramki na wyjeździe to totalna bzdura, która psuje piłkarskie widowiska. Gdyby wczoraj Real nie strzelił, to w dogrywce byłby na straconej pozycji. Dlaczego? Czy dogrywka nie powinna resetować wyniku konfrontacji? Moim zdaniem powinna, bo tak by było uczciwie.

LOBO

Uważam, że to co mówisz o trenerze jest bardzo krzywdzące, ponieważ już abstrahując od jego kariery to jako ekspert zawsze wyraża się rzeczowo i argumentuje swoje zdanie. W przeciwieństwie do tego co robisz ty.
Jeżeli chodzi o Real nie byłbym taki pewien. W ostatnich latach zagrali kilka dogrywek, które wygrali. Myślę, że to duży bagaż, szczególnie w przypadku, że to praktycznie ta sama drużyna z pewnymi zmianami, ale nie rewolucjami i co najważniejsze tym samym trenerem.

wojsal
Arka Gdynia

Dogrywka to dodatkowy czas gry u siebie: 90 min u siebie i 120 min na wyjeździe. Drużyna gości w rewanżu gra 30 minut przeciwko 12-stemu zawodnikowi.

Benis Jądro
K S K 1953

Może dlatego bo to elokwentny gość o dużej wiedzy i kulturze osobistej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

puzonyyx

Wstydzić to się można kraść, a nie swojej opinii. Ktokolwiek się w ogóle przejmuje jakimiś minusami? Chyba tylko dzieci.

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

Weszło, zajmijcie wy się lepiej bezsensownym podziałem na grupy bez podziału punktów w ESA37…

wojsal
Arka Gdynia

A te punkty to dzielić na 2, 3, 5, inne? I przed którą kolejką?

areq
Kolejorz

Bezsensownym powiadasz…to ten podział był idiotyczny..

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

OK, rozumiem, że wolicie powrót do „bezpiecznego środka”? Przecież i tak po 30 kolejce wiadomo, że drużyny z miejsc 6-8 w grupie „mistrzowskiej” i drużyny z miejsc 1-2 w grupie „spadkowej” ani nie walczą o miejsca pucharowe, ani nie „walczą o spadek”. Nie mówię, że ESA37 była super pomysłem, ale podział na grupy bez podziału punktów jest zupełnie bezcelowy.

Kozio
Narew Ostrołęka

Bez podziału punktów dogrywanie extra siedmiu kolejek jest absolutnie bezsensu, czego będziemy mieli okazję być świadkami w obecnym sezonie.

Krzysztof.Reperowicz

Może odwracać tabelę będzie jeszcze ciekawiej, wtedy Cracovia i Arka leca

śal pelacór
Legia Gdańsk

Pamiętajcie że obie drużyny przystępują do meczu znając zasady więc nie może być mowy o poszkodowanych „bo gol liczy się inaczej”.
Zresztą najlepsza zasada to ta bez dogrywek z rzutem monetą.
Wtedy już na pewno nie będzie kalkulacji i czekania do gwizdka. Sędzia w dogrywce się nie pomyli bo moneta jest sprawiedliwa.
Można też zrobić od razu karne po 90 minutach bez męczenia buły przez 30 minut i zawodnik nie będzie oszczędzał sił tylko da z siebie maxa w 90 minutach, nie będzie jakiś głupich zmian i najlepiej aby mecz kończył się równo po 90 minutach bez wydłużania czasu gry.
Należy odebrać sędziom możliwość pomyłki w dodatkowym czasie gry.

Pawel_Jumper

Dla mnie reguła nie ma już większego sensu.

Skoro mamy ustalone 90/90 na obu stadionach, to traktujmy to jak równorzędny dwumecz. Przez tę regułę cierpią często 2 spotkania, gdy komuś uda się strzelić na wyjeździe w 1 spotkaniu. I mamy simeonizm zamiast guardiolizmu.

śal pelacór
Legia Gdańsk

Jeżeli guardiolista nie potrafi pokonać simeonisty to nie należy mu się awans. Nawet simeonista musi strzelić choć jednego gola aby awansować.

Pawel_Jumper

Ależ ja rozumiem, że trzeba strzelić bramkę (niestety niekiedy dopiero w karnych), nie musisz mi tłumaczyć regulaminu rozgrywek. 😀

Mówię, że dla mnie to przestarzała reguła i tyle. Pozwolę sobie wytłumaczyć.
Przy wprowadzaniu reguły w 1965 chodziło pierwotnie o to, żeby uniknąć trzecich meczów na neutralnym gruncie (po dwóch remisach/ równych wygranych bramkowych) ze względów logistycznych, przy częstym równym stosunku bramek w 2-meczu. Chodziło także o nagrodzenie starań drużyny po długiej podróży/zmianie strefy czasowej, co obecnie praktycznie nie ma znaczenia, bo 100% podróży w LM poza derbami to czartery, max 3 godzinne loty.

Chodziło też o zrównoważenie przewagi domowej (zjawisko home advantage) – ale tego się nie da zrównoważyć. Bo u siebie zawsze gra się lepiej. Można tylko zminimalizować wpływ presji publiki na błędne decyzje arbitra poprzez VAR. I od przyszłego sezonu będzie miało to miejsce.

Często obserwujemy sytuację, że drużyna domowa boi się stracić bramkę i boi się odsłonić, a wyjazdowa z kolei siedzi w okopach i czeka na moment słabości gospodarzy. No i mamy niestety flaczki i czekanko do 2 meczu. A bez reguły każda bramka liczyłaby się tak samo.
Nie podoba mi się też reguła bramek wyjazdowych w dogrywkach. Skoro w 1 meczu jej nie ma, to nie dawajmy ultrakorzyści przez dodatkowe 30 minut gry. Przewaga gry domowej nie jest aż tak duża, żeby równoważyć koniecznośc strzelenia 2 bramek na jedną dogrywkową. W niektórych rozgrywkach (np. półfinałach Playoffów Championship) ta reguła w dogrywce nie obowiązuje.

Nie zmienimy w żaden sposób tego, że po losowaniu szczęśliwszy jest gospodarz drugiego meczu, z uwagi na czystą matematykę – 66,6% dwumeczów (28/42) w ostatnich 3 edycjach LM wygrała drużyna grająca drugi mecz u siebie. Pierwszy mecz jest moim zdaniem nieco „osłabiony”, bo w drugim, przy większej presji po prostu naturalnie trudniej strzelić ową wyjazdówkę.
A tak efekt losowania mógłby zostać zminimalizowany, bo od 1 minuty nie boisz się bramek wyjazdowych i ewentualnego pościgu.

Gospodarz ma tydzień na analizę i skorygowanie błędów z 1 meczu, więc nie potrzebuje dodatkowego turbo w postaci bramek wyjazdowych.

To moja opinia podparta paroma publikacjami (np.Modelling home advantage for individual teams in UEFA Champions League football), zapraszam do dyskusji.

chozjor_dadybicz

Ale to jest mecz równorzędny. Bramki strzelone na wyjeździe liczy się podwójnie w obu meczach, nie tylko w rewanżu.

puzonyyx

Zdjęcie profilowe chozjor_dadybicz

Dogrywka jest tylko w drugim meczu. Automatycznie drużyna, która gra drugi mecz na wyjeździe ma przewagę w przypadku jej rozgrywania.

Pawel_Jumper

Dokładnie, własne ściany nie są aż tak pomocne, by na każdą bramkę rywala musieć odpowiadać w dogrywce 2 golami i było to sprawiedliwe.

MrMr

Skąd pomysł, że bramki „liczą się podwójnie”? Jak Barcelona wygra u siebie 1:0, a na wyjeździe przegra 3:5, to Twoim zdaniem awansuje, bo jej 3 gole na wyjeździe liczą się za sześć?!

adrian92

MrMr: to częsty błąd przy opisywaniu „aways goal rule”. Wydaje mi się że po prostu wielu ludzi tak to sobie upraszcza (nie żeby zasada sama w sobie była skomplikowana, ot w wypadku równej liczby bramek dalej przechodzi ten kto strzelił więcej na wyjeździe). Dla mnie ta zasada jest prosta i skutecznie ogranicza męczarnie dogrywek i losowość serii rzutów karnych…

chozjor_dadybicz

Moim zdaniem Barcelona wtedy nie awansuje:) „Podwójne liczenie” to uproszczenie, no ale skoro wymagasz aż takiej precyzji wypowiedzi, to serdecznie przepraszam za dyskomfort:)

Martin

Dokładnie, przed meczem każdy ma równe szanse jest 0:0 i zaczyna się dwumecz….
Moim zdaniem ta zasada dalej powinna być. W niektórych przypadkach postawią autobus i będą czekać na końcowy gwizdek…Przykład: mecz Roma- Barcelona, wynik 3:0 i mielibysmy dogrywke, a tak Barcelona musiała zacząć grać i liczyć na bramkę.
Ta zasada powinna być zniesiona jednak w dogrywce…Bez tej zasady byłoby więcej dogrywek, a trzeba wziąść pod uwagę że i tak się gra mnóstwo meczów więc i obciążenia byłyby większe dla zawodników.

areq
Kolejorz

Moim zdaniem mecze stałyby się ciekawsze.Teraz przy wynikach w pierwszych meczach rzędu 2:0 czy 3:0 , po strzeleniu bramki przez zwycięzcę pierwszego meczu w rewanżu, praktycznie „zabija” mecz,oprócz pojedynczych wyjątków typu Wisła-Saragossa:)

chozjor_dadybicz

Moim zdaniem mylisz się. Zwycięzca 3-1 w meczu u siebie zamuruje bramkę na wyjeździe dokładnie tak samo, niezależnie od tego jak liczone są bramki. Przecież tak czy inaczej porażka 0-2 w drugim meczu nie daje mu awansu. Różnica taka, że traci ją po 90 minutach, a nie musi czekać najpierw na dogrywkę (w której zwykle obie drużyny już zwalniają tempo), a potem liczyć na tzw. loterię, czyli rzuty karne.

1313

W dogrywce też powinna obowiązywać. Gospodarz dogrywki zyskuje dodatkowe 30 minut gry przed własną publicznością. Reguła „podwójnej bramki na wyjeździe” trochę to wynagradza gościom.

StanLevy

Uwaga podaję odpowiedź na tytułowe pytanie: Tak! To jedna z lepszych zasad jakie wymyślono i mam nadzieję, że nikt jej nigdy nie tknie.

tencowie

Ta zasada jest dobra przy dwumeczu do 180 min. W dogrywce nie powinna już obowiązywać.

pep pep

Ma sens, ponieważ dwumeczów z karnymi na koniec było by dużo więcej, co byłoby absurdalne.
Byłoby też więcej takiego stanu gry w rewanżach gdzie obie drużyny boją się odsłonić przed karnymi i obie grają antyfutbol – a do tej pory to częściej (i dłużej) bywa, że jedna musi się już odsłonić i atakować

Wróżka Weszława

Kiedy właśnie bzdurny przepis o bramkach na wyjeździe sprawia że drużyny grają antyfutbol bo nie chcą ich u siebie tracić…

jeremy

ale chcą strzelić na wyjeździe!

Koszałek

To zaraz będzie lament nt. konkursu rzutów karnych, dodatkowego meczu albo rzutu monetą. Jak dla mnie drużyny mogą rozgrywać mecze do upadłego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nigello

Zawsze mi się wydawało, że w piłce chodzi o to, żeby lepszy wygrywał.

LOBO

W każdym sporcie chodzi o to żeby wygrywał najlepszy, niezależnie od zasad. W przypadku rozgrywek pucharowych w piłce nożnej należy rozegrać dwa dobre spotkania żeby awansować.

MrMr

„Zawsze mi się wydawało, że w piłce chodzi o to, żeby lepszy wygrywał.”
Dlatego postulujesz, by o tym, kto jest lepszy w sporcie drużynowym, jakim jest piłka nożna decydował częściej konkurs rzutów karnych?

nigello

Przede wszystkim, żeby decydowała dogrywka. Dopiero później karne, które są elementem bardziej piłkarskim niż ustalenie terminarza czy gramy akurat tu czy tam.

LOBO

Oczywiście, że ta zasada nie pomaga słabszym. Daje czasami szansę, ale nazywanie tego pomocą to zdecydowanie nadużycie. W przypadku dwumeczu Barcelony z Romą wygrała drużyna lepsza na przestrzeni dwóch meczów. Nikt przecież Barcelonie nie kazał rozgrywać tak słabego spotkania, popełnili błędy taktyczne, nastawienie piłkarzy też było złe i tyle. To jest piłka nożna, tutaj każdy może wygrać z każdym i jak w żadnym innym sporcie powiedzenie jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz nie ma większego zastosowania
Bramki nie są mnożone, nie wiem skąd to wziąłeś.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LOBO

No nie, no pomoc to pomoc, a tutaj nie ma pomocy, tutaj są zasady znane z góry. Oczywiście gol na wyjeździe to jest pewnego rodzaju premia, ale nie pomoc.
Chociaż i tak najważniejsze, że możemy debatować, co ostatnio nie jest takie oczywiste na weszło.

Kroliczek

„Kiedyś być może miało to większy sens, bo jak jechałeś na nowy stadion, to jakbyś wszedł do nowego mieszkania. A teraz wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, znają każdy kąt, środki transportu są komfortowe i szybkie. ” – panie Boniek, kiedys nie bylo rzutow karnych, tylko gralo sie trzeci mecz. Dlatego, zeby wyeliminowac do minimum takie przypadki wprowadzono ta zasade. Pamieta pan rzut moneta po trzecim meczu Gornik – Roma?
I czy zeby dochowac sprawiedliwosci, dogrywki beda rozgrywane na obydwoch stadionach? Dlaczego tylko jedna druzyna ma byc premiowana?
Jezeli prezes chce cos dobrego zrobic, niech zacznie od Var w LM.

Damiano_L

Co prezes pierdoli że zasada bramek wyjazdowych powoduje kalkulację? Drużyna albo ma zadowalający wynik, albo nie. Jeśli ma to albo ambitnie gra o więcej, albo bezpiecznie ten wynik trzyma – tak jak Juve wczoraj, chociaż zasada bramek wyjazdowych nie miała wtedy zastosowania.

kamsu93

Bramki na wyjeździe bym zostawił ale nie we wszystkich przypadkach. Wyrzuciłbym je gdy w obu meczach padł remis oraz w dogrywkach.

edkum

Tego artykułu by nie było gdyby Barcelona jednak przeszła Romę, prawda? xD