Czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze rację bytu?
Weszło

Czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze rację bytu?

W 1965 roku UEFA wprowadziła zasadę „away goals”, czyli bramek strzelonych na wyjeździe, które nie tyle liczą się podwójnie, co są po prostu więcej warte niż bramki strzelone u siebie. W tamtych czasach reguła miała głęboki sens, bo uciążliwe podróżowanie pomiędzy miastami, jak i warunki panujące na niektórych stadionach daleko na wschód za Żelazną Kurtyną, tłumaczyły wprowadzenie takiego ułatwienia. Czasy się zmieniły, świat poszedł do przodu, a tymczasem UEFA cały czas trwa przy podjętej w zupełnie innej rzeczywistości decyzji. I chyba najwyższa pora zadać to pytanie – czy premiowanie goli strzelonych na wyjeździe ma jeszcze w ogóle sens?

Z reguły goli strzelonych na wyjeździe los najmocniej zadrwił w 2003 roku, kiedy to w półfinale Ligi Mistrzów Milan trafił na Inter. Rossoneri w pierwszym meczu rozgrywanym u siebie na San Siro zremisowali 0:0, a w drugim meczu rozgrywanym na wyjeździe na San Siro zremisowali 1:1 i awansowali do wielkiego finału, który później wygrali. Raz organizatorem meczu był Milan, raz Inter, ale czy z tego powodu gole powinny być inaczej zliczane? Jasne, zasady gry były znane przed meczem, co jednak nie zmienia faktu, że w tamtej konkretnej okoliczności były to zasady zupełnie absurdalne.

– Jeszcze większym absurdem jest stosowanie tej zasady w dogrywkach – mówi nam Zbigniew Boniek. – Wczoraj gdyby doszło do dogrywki, na jednego gola Juventusu Real musiałby odpowiedzieć dwoma. Dogrywka skończyłaby się wynikiem 1:1, awansowaliby goście. To jest po prostu niesprawiedliwe. Moja Roma pokonała Barcelonę dzięki bramce na wyjeździe, ale cóż by się stało, gdyby po prostu była dogrywka? W dwumeczu był przecież wynik 4:4. Zgodnie z duchem rywalizacji, należało grać dalej. Ten przepis oznacza kalkulację. Zastanawianie się, czy warto zaatakować, czy może jednak nie. A gol to po prostu powinien być gol.

Trochę inaczej, bardziej po trenersku temat widzi Andrzej Strejlau: – Na tym polegają rozgrywki, taki jest regulamin i koniec tematu. To była uniwersalna formuła, którą swoją drogą wymyślili niegdyś dziennikarze. Bardzo dobrze, że takie przepisy obowiązują, to ubarwia i oczywiście powoduje określone uwarunkowania taktyczne, z którymi trzeba sobie poradzić.

Mamy więc dwa spojrzenia na futbol. Boniek mówi o sprawiedliwości futbolu, Strejlau o sprawiedliwości ustanowionego regulaminu. Boniek nie chciałby kalkulacji, rozważań w stylu czy lepiej atakować, czy jednak nie, tylko chciałby gry po to, by strzelać jak najwięcej goli. Dla Strejlaua takie a nie inne przepisy to z kolei okoliczność, do której należy dopasować taktykę, swego rodzaju trenerskie wyzwanie. Właściwie z oboma punktami widzenia trudno polemizować i oba z pewnością mają wielu zwolenników.

To, co współczesną futbolową rzeczywistość odróżnia od starych czasów, kiedy wprowadzano regułę goli wyjazdowych, to zupełnie inny kształt rozgrywek. Przede wszystkim kluby o wiele częściej grają ze sobą. Liga Mistrzów została mocno rozbudowana, wpuszczono do niej zespoły z trzecich-czwartych miejsc w swoich krajach, więc stali bywalcy najbardziej elitarnych rozgrywek często grają pomiędzy sobą i znają się jak łyse konie. Na to zwraca też uwagę Zbigniew Boniek: – Kiedyś być może miało to większy sens, bo jak jechałeś na nowy stadion, to jakbyś wszedł do nowego mieszkania. A teraz wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, znają każdy kąt, środki transportu są komfortowe i szybkie. Nie ma żadnego uzasadnienia, by nagradzać akurat tych, którzy częściej trafiali na wyjeździe. Od roku podczas narad Komitetu Wykonawczego poruszam ten temat i poruszę raz jeszcze w maju. Jest coraz większa wola w środowisku piłkarskim, aby odejść od zasady premiowania goli na wyjazdach.

Obecna rzeczywistość w Lidze Mistrzów wygląda bowiem tak, że na pięć ostatnich edycji los cztery razy skrzyżował drogi Juventusu i Realu. Obie ekipy doskonale znają specyfikę stadionów rywali, pewnie też mają swoje ulubione hotele w Madrycie i Turynie oraz przetarte wszystkie ścieżki. Co więcej, od nowego sezonu po cztery drużyny z Hiszpanii, Anglii, Włoch i Niemiec będą miały zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów, więc tego typu powtarzających się par będzie jeszcze więcej. I za chwilę stadiony z Ligi Mistrzów będą dla czołowych drużyny równie dobrze znane, co stadiony krajowych rywali, na których co sezon grają przynajmniej po razie.

Aspektem, który od lat pozostaje niezmienny, są oczywiście kibice. Tak jak na stadionach typu Camp Nou rzadko można powiedzieć, że fani niosą swoją drużynę, tak w przykładowym Dortmundzie ściany z pewnością pomagają gospodarzom. Pytanie, czy pomagają im na tyle, by gole strzelone przez gości miały dodatkową wartość. Jakkolwiek spojrzeć, granie przy własnych trybunach to przywilej, który w każdym dwumeczu po razie sprzyja obu drużynom.

A co jeśli nie zasada „away goals”? Przede wszystkim rezygnacja z niej przez UEFA mogłaby spowodować efekt domina. Nawet w naszej ekstraklasie wciąż jest to czynnik, który w przypadku równej liczby punktów i remisowym wyniku w dwumeczu decyduje o miejscu w tabeli. Jeżeli chodzi o samo boisko i system pucharowy – prawdopodobnie będzie padać więcej goli, częściej będziemy oglądać dogrywki i częściej konkursy rzutów karnych. O tych ostatnich często mówi się, że są loterią. Ale też wciąż wydaje się to sprawiedliwszy sposób na rozstrzygnięcie meczu, niż gole strzelone na wyjeździe. Mimo wszystko rezultat w większym stopniu zależy od piłkarskich umiejętności.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (102)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
aichel15

Moim zdaniem, UEFA będzie forsować stare rozwiązanie, czyli takie jakie jest obecnie. Patrząc na to, jak wyglądać ma kolejny sezon, czyli wszystkie mecze pokazywane na żywo w TV plus podział na mecze o 19 i 21, dogrywka w fazie pucharowej rozbije plan transmisji danego kanału np. w 1/8 finału. Oczywiście, teraz również może się to zdarzyć, ale chodzi o minimalizowanie ryzyka. Ale obym się mylił.

headcharge

Mecze o 19 będę tylko w fazie grupowej, więc dogrywek nie będzie.

wojsal
Arka Gdynia

Jest różnica, czy się remisuje na wyjeździe 0:0 czy 5:5. W tym pierwszym wystarczy postawić autobus w bramce i z utęsknieniem czekać na gwizdek końcowy. W tym drugim wypadku trzeba podjąć walkę, zaryzykować a dodatkowo trzeba umieć grać do przodu. Jeśli ktoś odpada np. po 4:1 i 0:3 to może mieć pretensję tylko do siebie, że zamiast przegrać np. 3:6 wolał przegrać 0:3.

Wróżka Weszława

Tylko że jakby nie było tego przepisu to drużyny grające u siebie grałyby bardziej otwartą piłkę bo w razie czego wygrają 4-2 zamiast 2-0 co nic by nie zmieniało, a tak każdy woli u siebie postawić autobus byle nie stracić bramki, a z przodu może coś wpadnie. W związku z czym częściej padałoby te 5-5 niż 0-0. Choć jak dla mnie mówienie że „wystarczy postawić autobus” to straszna durnota.
Z drugiej strony można powiedzieć że wystarczy na wyjeździe zagrać radosną piłkę „huzia na juzia” bez obrońców i wywieźć 3-3 niż solidnie i z uwagą grać z tyłu nie pozwalając przeciwnikowi na pierdnięcie.
Jak dla mnie bramki mają takie same wymiary i jak w dwumeczu jest remis to jest remis i tyle. Podadto dogrywki i karne są zajebiste: emocje, zmęczenie, determinacja, walka do ostatnich kropli potu! O to chodzi w zawodowym sporcie!

chozjor_dadybicz

Jedni stawiają autobus u siebie, inni atakują, żeby postawić autobus w meczu na wyjeździe. To nie problem przepisu, tylko taktyki, zawodników, mentalności. Co przeszkodzi drużynie, która wygrała u siebie 2-0, postawić na obronę w rewanżu?

wojsal
Arka Gdynia

Autobus u siebie – to chyba tylko wtedy, gdy jest zaliczka z pierwszego meczu. W dwumeczu raczej jest nastawienie: u siebie zaliczka na wyjeździe obrona zaliczki lub strzelić coś na wyjeździe (czyli ofensywa) a potem w domu poprawić.

adrian92

W. Weszława: „Podadto dogrywki i karne są zajebiste: emocje, zmęczenie, determinacja, walka do ostatnich kropli potu!”
No i tu jest zasadniczy problem. Spójrzmy na najlepsze drużyny topowych lig: 38 kolejek, 6-10 spotkań krajowego pucharu,4-5 w pucharze ligi i 10-13 w pucharach kontynentalnych. Tyle mniej więcej spotkań rozgrywają największe europejskie potęgi. Spokojnie kręcą się w okolicy 60 spotkań na sezon. A przecież ich zawodnicy też zazwyczaj grają w reprezentacjach swoich krajów. Dogrywka to dodatkowe 30 minut. Dla nas 30 minut rozrywki, ale dla przebywających na boisku ludzi, którymi przecież są piłkarze, to dodatkowe 30 minut wysiłku. Wczoraj byłem zawiedziony, że nie doszło do dogrywki w meczu Real-Juve, ci drudzy z wiadomych powodów też, ale z uwagi na zdrowie piłkarzy (a także związany z tym poziom samego widowiska) dobrze jest że większość meczów kończy się jednak w tych 90 minutach+doliczone.
Biorę tu pod uwagę czysto ludzki aspekt, bo inną kwestią jest ramówka stacji tv…

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Minusują Cię, a masz rację. Ten durny przepis spowodował askurancka grę gospodarzy w pierwszym meczu. Jeśli taki był cel, to się udało. Jest to przepis głupi, niesprawiedliwy i psujący widowisko.

headcharge

Zgadzam się z Tobą. Uważam, że gdy tylko dojdzie do zmian i nie liczenia większej wartości goli strzelonych na wyjeździe, ten sport straci sens. Oczywiście podnosi się ten temat, bo „ukochana Barcelona” wyleciała z LM.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Ten sport straci sens? Nie desperuj Mirmile. I byłem pewien, że znajdę odkrywczy tekst w stylu: bo „ukochana Barcelona” wyleciała z LM…

headcharge

Dobrze, że znalazłeś coś dla siebie.

puzonyyx

O cholera, Andrzej Strejlau to jednak niezły beton. Dlaczego tego człowieka nadal się jeszcze o coś pyta?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LOBO

Nie wierzę, Strejlau zupełnie jak młodzi ludzie jest za szoł, a taki szoł zapewniają bramki na wyjeździe, a ty nazywasz go betonem. Do tego jego argumentacja z punktu widzenie trenera jest rzeczowa i ciekawa z punktu widzenia kibica.

puzonyyx

Nazywam go betonem, bo to jest beton, który zatrzymał się w poprzedniej epoce. Te bramki na wyjeździe to totalna bzdura, która psuje piłkarskie widowiska. Gdyby wczoraj Real nie strzelił, to w dogrywce byłby na straconej pozycji. Dlaczego? Czy dogrywka nie powinna resetować wyniku konfrontacji? Moim zdaniem powinna, bo tak by było uczciwie.

LOBO

Uważam, że to co mówisz o trenerze jest bardzo krzywdzące, ponieważ już abstrahując od jego kariery to jako ekspert zawsze wyraża się rzeczowo i argumentuje swoje zdanie. W przeciwieństwie do tego co robisz ty.
Jeżeli chodzi o Real nie byłbym taki pewien. W ostatnich latach zagrali kilka dogrywek, które wygrali. Myślę, że to duży bagaż, szczególnie w przypadku, że to praktycznie ta sama drużyna z pewnymi zmianami, ale nie rewolucjami i co najważniejsze tym samym trenerem.

wojsal
Arka Gdynia

Dogrywka to dodatkowy czas gry u siebie: 90 min u siebie i 120 min na wyjeździe. Drużyna gości w rewanżu gra 30 minut przeciwko 12-stemu zawodnikowi.

Benis Jądro
K S K 1953

Może dlatego bo to elokwentny gość o dużej wiedzy i kulturze osobistej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

puzonyyx

Wstydzić to się można kraść, a nie swojej opinii. Ktokolwiek się w ogóle przejmuje jakimiś minusami? Chyba tylko dzieci.

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

Weszło, zajmijcie wy się lepiej bezsensownym podziałem na grupy bez podziału punktów w ESA37…

wojsal
Arka Gdynia

A te punkty to dzielić na 2, 3, 5, inne? I przed którą kolejką?

areq
Kolejorz

Bezsensownym powiadasz…to ten podział był idiotyczny..

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

OK, rozumiem, że wolicie powrót do „bezpiecznego środka”? Przecież i tak po 30 kolejce wiadomo, że drużyny z miejsc 6-8 w grupie „mistrzowskiej” i drużyny z miejsc 1-2 w grupie „spadkowej” ani nie walczą o miejsca pucharowe, ani nie „walczą o spadek”. Nie mówię, że ESA37 była super pomysłem, ale podział na grupy bez podziału punktów jest zupełnie bezcelowy.

Kozio
Narew Ostrołęka

Bez podziału punktów dogrywanie extra siedmiu kolejek jest absolutnie bezsensu, czego będziemy mieli okazję być świadkami w obecnym sezonie.

Krzysztof.Reperowicz

Może odwracać tabelę będzie jeszcze ciekawiej, wtedy Cracovia i Arka leca

śal pelacór
Legia Gdańsk

Pamiętajcie że obie drużyny przystępują do meczu znając zasady więc nie może być mowy o poszkodowanych „bo gol liczy się inaczej”.
Zresztą najlepsza zasada to ta bez dogrywek z rzutem monetą.
Wtedy już na pewno nie będzie kalkulacji i czekania do gwizdka. Sędzia w dogrywce się nie pomyli bo moneta jest sprawiedliwa.
Można też zrobić od razu karne po 90 minutach bez męczenia buły przez 30 minut i zawodnik nie będzie oszczędzał sił tylko da z siebie maxa w 90 minutach, nie będzie jakiś głupich zmian i najlepiej aby mecz kończył się równo po 90 minutach bez wydłużania czasu gry.
Należy odebrać sędziom możliwość pomyłki w dodatkowym czasie gry.

Pawel_Jumper

Dla mnie reguła nie ma już większego sensu.

Skoro mamy ustalone 90/90 na obu stadionach, to traktujmy to jak równorzędny dwumecz. Przez tę regułę cierpią często 2 spotkania, gdy komuś uda się strzelić na wyjeździe w 1 spotkaniu. I mamy simeonizm zamiast guardiolizmu.

śal pelacór
Legia Gdańsk

Jeżeli guardiolista nie potrafi pokonać simeonisty to nie należy mu się awans. Nawet simeonista musi strzelić choć jednego gola aby awansować.

Pawel_Jumper

Ależ ja rozumiem, że trzeba strzelić bramkę (niestety niekiedy dopiero w karnych), nie musisz mi tłumaczyć regulaminu rozgrywek. 😀

Mówię, że dla mnie to przestarzała reguła i tyle. Pozwolę sobie wytłumaczyć.
Przy wprowadzaniu reguły w 1965 chodziło pierwotnie o to, żeby uniknąć trzecich meczów na neutralnym gruncie (po dwóch remisach/ równych wygranych bramkowych) ze względów logistycznych, przy częstym równym stosunku bramek w 2-meczu. Chodziło także o nagrodzenie starań drużyny po długiej podróży/zmianie strefy czasowej, co obecnie praktycznie nie ma znaczenia, bo 100% podróży w LM poza derbami to czartery, max 3 godzinne loty.

Chodziło też o zrównoważenie przewagi domowej (zjawisko home advantage) – ale tego się nie da zrównoważyć. Bo u siebie zawsze gra się lepiej. Można tylko zminimalizować wpływ presji publiki na błędne decyzje arbitra poprzez VAR. I od przyszłego sezonu będzie miało to miejsce.

Często obserwujemy sytuację, że drużyna domowa boi się stracić bramkę i boi się odsłonić, a wyjazdowa z kolei siedzi w okopach i czeka na moment słabości gospodarzy. No i mamy niestety flaczki i czekanko do 2 meczu. A bez reguły każda bramka liczyłaby się tak samo.
Nie podoba mi się też reguła bramek wyjazdowych w dogrywkach. Skoro w 1 meczu jej nie ma, to nie dawajmy ultrakorzyści przez dodatkowe 30 minut gry. Przewaga gry domowej nie jest aż tak duża, żeby równoważyć koniecznośc strzelenia 2 bramek na jedną dogrywkową. W niektórych rozgrywkach (np. półfinałach Playoffów Championship) ta reguła w dogrywce nie obowiązuje.

Nie zmienimy w żaden sposób tego, że po losowaniu szczęśliwszy jest gospodarz drugiego meczu, z uwagi na czystą matematykę – 66,6% dwumeczów (28/42) w ostatnich 3 edycjach LM wygrała drużyna grająca drugi mecz u siebie. Pierwszy mecz jest moim zdaniem nieco „osłabiony”, bo w drugim, przy większej presji po prostu naturalnie trudniej strzelić ową wyjazdówkę.
A tak efekt losowania mógłby zostać zminimalizowany, bo od 1 minuty nie boisz się bramek wyjazdowych i ewentualnego pościgu.

Gospodarz ma tydzień na analizę i skorygowanie błędów z 1 meczu, więc nie potrzebuje dodatkowego turbo w postaci bramek wyjazdowych.

To moja opinia podparta paroma publikacjami (np.Modelling home advantage for individual teams in UEFA Champions League football), zapraszam do dyskusji.

chozjor_dadybicz

Ale to jest mecz równorzędny. Bramki strzelone na wyjeździe liczy się podwójnie w obu meczach, nie tylko w rewanżu.

puzonyyx

Zdjęcie profilowe chozjor_dadybicz

Dogrywka jest tylko w drugim meczu. Automatycznie drużyna, która gra drugi mecz na wyjeździe ma przewagę w przypadku jej rozgrywania.

Pawel_Jumper

Dokładnie, własne ściany nie są aż tak pomocne, by na każdą bramkę rywala musieć odpowiadać w dogrywce 2 golami i było to sprawiedliwe.

MrMr

Skąd pomysł, że bramki „liczą się podwójnie”? Jak Barcelona wygra u siebie 1:0, a na wyjeździe przegra 3:5, to Twoim zdaniem awansuje, bo jej 3 gole na wyjeździe liczą się za sześć?!

adrian92

MrMr: to częsty błąd przy opisywaniu „aways goal rule”. Wydaje mi się że po prostu wielu ludzi tak to sobie upraszcza (nie żeby zasada sama w sobie była skomplikowana, ot w wypadku równej liczby bramek dalej przechodzi ten kto strzelił więcej na wyjeździe). Dla mnie ta zasada jest prosta i skutecznie ogranicza męczarnie dogrywek i losowość serii rzutów karnych…

chozjor_dadybicz

Moim zdaniem Barcelona wtedy nie awansuje:) „Podwójne liczenie” to uproszczenie, no ale skoro wymagasz aż takiej precyzji wypowiedzi, to serdecznie przepraszam za dyskomfort:)

Martin

Dokładnie, przed meczem każdy ma równe szanse jest 0:0 i zaczyna się dwumecz….
Moim zdaniem ta zasada dalej powinna być. W niektórych przypadkach postawią autobus i będą czekać na końcowy gwizdek…Przykład: mecz Roma- Barcelona, wynik 3:0 i mielibysmy dogrywke, a tak Barcelona musiała zacząć grać i liczyć na bramkę.
Ta zasada powinna być zniesiona jednak w dogrywce…Bez tej zasady byłoby więcej dogrywek, a trzeba wziąść pod uwagę że i tak się gra mnóstwo meczów więc i obciążenia byłyby większe dla zawodników.

areq
Kolejorz

Moim zdaniem mecze stałyby się ciekawsze.Teraz przy wynikach w pierwszych meczach rzędu 2:0 czy 3:0 , po strzeleniu bramki przez zwycięzcę pierwszego meczu w rewanżu, praktycznie „zabija” mecz,oprócz pojedynczych wyjątków typu Wisła-Saragossa:)

chozjor_dadybicz

Moim zdaniem mylisz się. Zwycięzca 3-1 w meczu u siebie zamuruje bramkę na wyjeździe dokładnie tak samo, niezależnie od tego jak liczone są bramki. Przecież tak czy inaczej porażka 0-2 w drugim meczu nie daje mu awansu. Różnica taka, że traci ją po 90 minutach, a nie musi czekać najpierw na dogrywkę (w której zwykle obie drużyny już zwalniają tempo), a potem liczyć na tzw. loterię, czyli rzuty karne.

1313

W dogrywce też powinna obowiązywać. Gospodarz dogrywki zyskuje dodatkowe 30 minut gry przed własną publicznością. Reguła „podwójnej bramki na wyjeździe” trochę to wynagradza gościom.

StanLevy

Uwaga podaję odpowiedź na tytułowe pytanie: Tak! To jedna z lepszych zasad jakie wymyślono i mam nadzieję, że nikt jej nigdy nie tknie.

tencowie

Ta zasada jest dobra przy dwumeczu do 180 min. W dogrywce nie powinna już obowiązywać.

pep pep

Ma sens, ponieważ dwumeczów z karnymi na koniec było by dużo więcej, co byłoby absurdalne.
Byłoby też więcej takiego stanu gry w rewanżach gdzie obie drużyny boją się odsłonić przed karnymi i obie grają antyfutbol – a do tej pory to częściej (i dłużej) bywa, że jedna musi się już odsłonić i atakować

Wróżka Weszława

Kiedy właśnie bzdurny przepis o bramkach na wyjeździe sprawia że drużyny grają antyfutbol bo nie chcą ich u siebie tracić…

jeremy

ale chcą strzelić na wyjeździe!

Koszałek

To zaraz będzie lament nt. konkursu rzutów karnych, dodatkowego meczu albo rzutu monetą. Jak dla mnie drużyny mogą rozgrywać mecze do upadłego.

derlis

A nie ma? To jedna z najlepszych reguł jaką widziałem w pucharach, bo to czy naprawdę zasługujesz na awans udowadniasz meczem wyjazdowym, gdyż u siebie gra się łatwiej
Przykład Romy jest w dodatku chyba najlepszym na potwierdzenie tego, że to pomaga słabszym drużynom w walce o awans; tymczasem wszyscy zaprzeczają sami sobie, bo płaczą, że w LM ciągle to samo, jednocześnie będąc przeciwnymi zasadzie mnożenia wyjazdowych goli, która jest chyba największą szansą dla słabszych na nawet pozorne szanse na awans XDD

nigello

Zawsze mi się wydawało, że w piłce chodzi o to, żeby lepszy wygrywał.

LOBO

W każdym sporcie chodzi o to żeby wygrywał najlepszy, niezależnie od zasad. W przypadku rozgrywek pucharowych w piłce nożnej należy rozegrać dwa dobre spotkania żeby awansować.

MrMr

„Zawsze mi się wydawało, że w piłce chodzi o to, żeby lepszy wygrywał.”
Dlatego postulujesz, by o tym, kto jest lepszy w sporcie drużynowym, jakim jest piłka nożna decydował częściej konkurs rzutów karnych?

nigello

Przede wszystkim, żeby decydowała dogrywka. Dopiero później karne, które są elementem bardziej piłkarskim niż ustalenie terminarza czy gramy akurat tu czy tam.

LOBO

Oczywiście, że ta zasada nie pomaga słabszym. Daje czasami szansę, ale nazywanie tego pomocą to zdecydowanie nadużycie. W przypadku dwumeczu Barcelony z Romą wygrała drużyna lepsza na przestrzeni dwóch meczów. Nikt przecież Barcelonie nie kazał rozgrywać tak słabego spotkania, popełnili błędy taktyczne, nastawienie piłkarzy też było złe i tyle. To jest piłka nożna, tutaj każdy może wygrać z każdym i jak w żadnym innym sporcie powiedzenie jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz nie ma większego zastosowania
Bramki nie są mnożone, nie wiem skąd to wziąłeś.

derlis

No tak to nazywam po swojemu, wiadomo przecież o co chodzi z tymi bramkami XD
Barcelona jak widzisz u siebie wygrała i to całkiem okazale, i naprawdę trzeba mieć talent żeby wypuścić taką zaliczkę, ale to jest to co mówię: kiepski mecz wyjazdowy zrobił swoje, i w połączeniu z ustrzelonym na Camp Nou golem przez Romę, zapewnił tym drugim awans, bo gdyby skończyło się 4-0, albo gdyby wyjazdowy gol nic nie dawał, to jestem pewny że Roma nawet nie podejmowałaby walki, bo 3-0 nie dawałoby im awansu, a „jedynie” dogrywkę, w której to prędzej Barcelona coś by wcisnęła i już tego nie oddała, bo biorąc pod uwagę fakt, ze obudzili się w końcówce, dodatkowe pół godziny mogłoby im na jednego, a może nawet i więcej goli, w zupełności wystarczyć
Nie uważam, że nazywanie tego pomocą to nadużycie, bo niby w jaki sposób bardziej im pomóc? Ustrzelą coś na wyjeździe, to może będzie im dane powalczyć u siebie, im więcej goli wyjazdowych tym lepiej, a gdyby nic nie dawały to co? Walka o awans w regulaminowych 90 minutach już byłaby utrudniona, a potem jeszcze biegaj w dogrywce, gdyby jakimś cudem ją ugrali, bo tam to jak już powiedziałem: Barcelona która przeszła sobie 90 minut, nie dość, że za swoją chujowość jeszcze dostaje prezent w postaci dogrywki, co już samo w sobie jest niezłym argumentem za tą zasadą, to w dodatku ma więcej sił i z pewnością odrobi straty, bo gospodarz napierał cały mecz i jeszcze prawie kolejne pół zwyczajnie nie będzie w stanie

LOBO

No nie, no pomoc to pomoc, a tutaj nie ma pomocy, tutaj są zasady znane z góry. Oczywiście gol na wyjeździe to jest pewnego rodzaju premia, ale nie pomoc.
Chociaż i tak najważniejsze, że możemy debatować, co ostatnio nie jest takie oczywiste na weszło.

Kroliczek

„Kiedyś być może miało to większy sens, bo jak jechałeś na nowy stadion, to jakbyś wszedł do nowego mieszkania. A teraz wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, znają każdy kąt, środki transportu są komfortowe i szybkie. ” – panie Boniek, kiedys nie bylo rzutow karnych, tylko gralo sie trzeci mecz. Dlatego, zeby wyeliminowac do minimum takie przypadki wprowadzono ta zasade. Pamieta pan rzut moneta po trzecim meczu Gornik – Roma?
I czy zeby dochowac sprawiedliwosci, dogrywki beda rozgrywane na obydwoch stadionach? Dlaczego tylko jedna druzyna ma byc premiowana?
Jezeli prezes chce cos dobrego zrobic, niech zacznie od Var w LM.

Damiano_L

Co prezes pierdoli że zasada bramek wyjazdowych powoduje kalkulację? Drużyna albo ma zadowalający wynik, albo nie. Jeśli ma to albo ambitnie gra o więcej, albo bezpiecznie ten wynik trzyma – tak jak Juve wczoraj, chociaż zasada bramek wyjazdowych nie miała wtedy zastosowania.

kamsu93

Bramki na wyjeździe bym zostawił ale nie we wszystkich przypadkach. Wyrzuciłbym je gdy w obu meczach padł remis oraz w dogrywkach.

edkum

Tego artykułu by nie było gdyby Barcelona jednak przeszła Romę, prawda? xD

Krzysztof.Reperowicz

Boniek jak zwykle 3 po 3, czyli lepiej rzucić monetą.

elchullogrande
CF Granma

Do usunięcia :)

elchullogrande
CF Granma

Ech. No tak – portal kibica Barcy, więc nagle przeszkadza strasznie, że ta odpada po bramkach na wyjeździe. Okej.
A ja jestem kibicem Romy i nie widzę w tym nic nieodpowiedniego. Ups.

Janusz Nosacz

Dupa boli widze ze ktos przedwczorej odpad he he. A tak serio, ta zasada jest dobra, ubarwia dwumecze. Ewentualnie w dogrywce to zniesc i czesc. Chyba zeby wrocic do rzucania moneto, jak kiedys to bylo kurrrrr…

LOBO

Ogólnie uważam, że ta zasada to jedna z fajniejszych jeżeli chodzi o turniej piłki nożnej. Ma jeden problem, do którego każdy już zdążył się przyzwyczaić, mianowicie, to, kto drugi mecz gra u siebie. Niezależnie od tego jakie wyniki były osiągane w pierwszych meczach, często na konferencjach słyszymy, nawet z ust wygranych, ale przeciwnik rewanż ma u siebie. Potwierdzeniem tego jest chociażby ostatni dwumecz między Barceloną, a Romą lub zeszłoroczny między Barcą, a PSG. Natomiast wyjątkiem jest mecz między Realem, a Juve.
Ale tak jak powiedział Strejlau, jest to fajne, bo wymusza zupełnie inne podejście taktyczne

nigello

Wszyscy zawsze narzekają, że rewanż na wyjeździe, ale wydaje mi się, że to jest właśnie lepsze dla drużyny, bo w przypadku dogrywki mają łatwiej – strzelają bramkę i jak gospodarz nie odpowie dwiema to wygrywają.

LOBO

W zasadzie to wszystko się rozbija o wynik pierwszego meczu. Na pewno atut własnego stadionu jest niepodważalny, jednak trzeba pamiętać, że kibice na boisku grać nie będą. Dzięki temu, prawie zawsze, mecze w fazie pucharowej trzymają w napięciu do ostatnich minut dwumeczu i nie pozwalają rozluźnić się piłkarzom. Idealnie pokazały to ostatnie wydarzenia w LM.

Pawel_Jumper

W przypadku grania rewanżu na wyjeździe tylko 14/42, czyli dokładnie 1/3 dwumeczów w ostatnich 3 skończonych edycjach LM zostało wygrane.

Niestety bardzo błędna teza, narzekania są bardzo słuszne.

W przypadku dogrywek ta presja bramki wyjazdowej jest za duża. Jestem w stanie zrozumieć pozostawienie reguły bramki wyjazdowej na 90 minut obu meczów, ale nie na dogrywkę. Skoro w 1 meczu nie jest grana przy remisie.

Gospodarze tylko raz dali radę wygrać dogrywkę bez karnych – Bayern z Juve w 14/15. W innych przypadkach, a było ich 5 – wygrywali goście albo były karne.

derlis

Nie wiem kto ci robił research, ale zwolnij go
W ostatnich trzech zakończonych edycjach LM (2014/15, 2015/16, 2016/17) awansować gospodarzowi w dogrywce udało się dwa razy: Bayernowi w sezonie 2015/16, oraz Realowi w sezonie 2016/17
Dogrywki w tych edycjach były 4 (Atletico-PSV, Chelsea-PSG, Bayern-Juventus, Real-Bayern), a nie jak można wywnioskować z twojego komentarza – 6

Pawel_Jumper

1) Racja. Pomyłka z gospodarzem w 2 meczu Realu.

2) Miałem na myśli, że było ich 5, ale użyłem rzeczywiście nieprecyzyjnego (błędnego) sformułowania. Tym niemniej nie masz racji, że były tylko 4.
14/15
Chelsea- PSG
Bayer – Atletico
15/16
Bayern – Juventus
PSV – Atletico
16/17
Bayern – Real

Z lewej gospodarz 1 meczu.

No to ja zwalniam siebie, a Ty siebie 😛
Pozdro

derlis

Fakt, zapomniałem o Bayer – Atletico
No wobec tego racja, obydwaj ustępujemy ze stanowisk 😀

Benis Jądro
K S K 1953

Myślę, że nie ma szans na zniesienie tej zasady. Profesjonalnym sportem rządzi telewizja i nie pozwoli na rozwalenie planu transmisji, w szczególności transmisji bloków reklamowych jakimiś dogrywkami.

adrian92

Kompletnie nie rozumiem dlaczego ten aspekt jest kompletnie zignorowany w tekście. Autor i Boniek fantazjują że każdy się tak potulnie zgodzi na rozwalenie ramówki i utratę kasy w imię jakiejś (słusznej czy nie) idei. Dziecięce marzenia…

igor91

Skoro granie na wyjeździe przestało być tak uciążliwe, to może niech drużyny wybierają, czy nie wolą czasem 2x zagrać na wyjeździe i np. mecz Barca – Juve grajmy 2x na Camp Nou. Widownia jak w teatrze to nie będzie przeszkadzać…
A tak poważnie to zasada jest sprawiedliwa, bo premiuje zespoły, które odważniej grają na wyjazdach. Bo jednak często bywa, że gra zespołu przyjezdnego (zwłaszcza słabszego) to autobus i próba powrotu z delegacji z jak najmniejszymi szkodami oraz chłodna kalkulacja pt. „Spróbujemy odrobić to u siebie”.
Jedyne, co bym zmienił, to usunął zasadę goli wyjazdowych z dogrywki. Zagrali 2x po 90 minut, wynik dwumeczu jest remisowy – ok, gramy niejako „od nowa”. Dogrywka i późniejsze rzuty karne to takie zastępstwo za dawny trzeci mecz i rzut monetą, jak już tak odwołujemy się do historii.

FalszywyProfil

W 1965 też mógł Milan trafić na Inter

chozjor_dadybicz

Moim skromnym zdaniem podwójne liczenie wyjazdowych bramek to jeden z najlepszych pucharowych wynalazków. Równe liczenie bramek nie spowoduje, że nagle określone drużyny przestaną murować bramkę, może najwyżej zmienić się moment, kiedy to zaczną robić (jeśli robią to już teraz).

Baton

Powiem więcej, ja sobie nie wyobrażam, żeby jakiś kretyn przy tym majstrował. To jest naprawdę świetne i rozsądne rozwiązanie.

MrMr

Nie wiem,czy wiesz, ale obecnie bramki wyjazdowe wcale nie „liczą się podwójnie”

tumulus

Najlepszym uzasadnieniem jest drugi wykres. A co do stosowanie tej zasady w dogrywkach, to jest ona formą kompensaty za to, że dana drużyna rozgrywała mecz u siebie jako pierwsza, co statystycznie daje przewagę (wykres 1).

4s09U[1].png
global[1].png
Pawel_Jumper

Rozgrywanie I meczu u siebie w zupełnie nie daje żadnej przewagi.
14/42 gospodarzy pierwszego meczu podczas ostatnich 3 skonczonych edycji ligi mistrzów odpadło ze zmagań w danej rundzie.
W obecnych ćwierćfinałach tylko Liverpool dał radę.

Poza tym regułę bramki wyjazdowej wprowadzono w 1965 roku, ponad połowa wykresu jej nie obejmuje. Dodatkowo brak „ważonej” bramki wyjazdowej sprawia, że wykres zbytnio nie ma sensu według mnie. Jest zbyt niekonkretny.

Drugi mecz u siebie daje przewagę, jedyne dogrywka działa na korzyść gości, bo jest tylko w jednym meczu i wywiera na gospodarzu ogromną presję, aby nie stracić.

tumulus

Źle się wyraziłem. Pierwszy wykres pokazuje „Procent zwycięstw gospodarzy drugiego meczu ogólnie” (SLHT – second leg home team).
Jak ponad połowa wykresu nie obejmuje, skoro jest on od 1890 roku? Wykres jasno pokazuje przewagę boiska gospodarzy a tym samym fakt, że trudniej strzelić bramkę na wyjeździe.

Pawel_Jumper

Oczywiście z tymi tezami o boisku gospodarzy i bramce się zgadzam :)

Chodziło o to, że „away game rule” działa dopiero od 1965 roku. Inaczej wygląda dwumecz przy premiowaniu bramek wjazdowych. Wcześniej nie było „zwycięskich remisów”.

Dlatego właśnie granie drugiego meczu na wyjeździe nie sprzyja, bo dochodzi ogromna presja kibiców/wyniku/sędziego. Dodatkowo przeciwnik jest lepiej przygotowany taktycznie, gdy ma drugi (łatwiejszy bo u siebie) mecz po tygodniu. A gdy masz wyjazd to wszystko jest przeciwko Tobie.

Oczywiście łatwo to wszystko mówić, że obie połowy dwumeczu są równe, ale ludzka głowa jest nie do oszukania, i zawsze bliżej powiedzmy deadline’u jesteśmy bardziej podnieceni, spięci i bardziej skoncentrowani. Skłonni do większych czynów. A własne ściany pomagają oswajać presję, kibice niezaprzeczalnie pchają do przodu, a przeciwnikowi uginają się nogi.
Z dwumeczem jest według mnie jak z meczem koszykówki. Mimo najszczerszych chęci nie wkręcisz sobie, żeby pod koniec 2 kwarty (1 meczu w dwumeczu) grać jakby był koniec 4-tej. No niestety psychiki nie oszukasz.

Stąd właśnie według mnie dużo częściej odrabiane są straty przez gospodarza 2 meczu.
W 1 meczu niestety gospodarz ma podświadomą presję bramki obrony wyjazdowej od 1 minuty, żeby nie spieprzyć szans przed rewanżem. Gość pierwszego ma dużo większy luz psychiczny w obu meczach. W pierwszym może, nie musi, w drugim ma korzystniejsze warnuki(analiza taktyki, własny stadion, kibice).
Dlatego ja zlikwidowałbym away goal rule, żeby „dociążyć” wagę pierwszego meczu i zdjąć presję bramki wyjazdowej.
Żeby wytrącić z rąk gości 1-go meczu przewagę losowania, która jest zbyt duża. 2/3 wygranych gospodarzy drugiego meczu wskazuje, że to nie jest przypadek.

Galgan
Espanyol, Tottenham, Lazio, Polonia W.

Gdy tylko zobaczyłem tytuł pomyślałem „Tak, bo telewizja”. Przeczytałem tekst, a o tym ani słowa. Jakoś trudno mi pojąć, że autor, ktoś piszący na portalu futbolowym, nawet nie wziął tego pod uwagę. Tu naprawdę nie chodzi o sprawiedliwość czy rozwój trenerskiego kunsztu. Od dawna to telewizja rozdaje karty przy ustalaniu niektórych punktów regulaminu. Dzięki premiowaniu bramek wyjazdowych udało się uniknąć wielu, wielu dogrywek, czyli przedłużania transmisji, czyli burzenia ramówki.

MrMr

Postaram się odnieść do kilku tez artykułu:
„warunki panujące na niektórych stadionach daleko na wschód za Żelazną Kurtyną, tłumaczyły wprowadzenie takiego ułatwienia”

Ten wniosek jest inwencją własną autora, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Przeanalizowałem wszystkie wschodnioeuropejskie stadiony w pierwszej edycji europejskich pucharów z tą regułą i każdy należał do raczej wyróżniających się pozytywnie pod względem infrastruktury. W latach sześćdziesiątych, to raczej stadiony z małych państw Zachodu były w średnim stanie: Finlandia, Norwegia, Grecja, Portugalia.

„Jeszcze większym absurdem jest stosowanie tej zasady w dogrywkach ” – to akurat prawda, w dogrywkach ta zasada powinna zostać zniesiona, tak jak ma to miejsce w pucharach klubowych w Azji i Ameryce.

„Moja Roma pokonała Barcelonę dzięki bramce na wyjeździe, ale cóż by się stało, gdyby po prostu była dogrywka? ”
To by się stało, że Roma miałaby 120 minut u siebie na przechylenie zwycięstwa na swoją korzyść, a Barcelona tylko 90. Nigdy nie zostanie wprowadzona zasada, że jedna LOSOWO wybrana drużyna ma przy każdym remisie w dwumeczu o jedną trzecią więcej czasu u siebie. Byłby to skandal i znacznie większa niesprawiedliwość, niż dzisiejsza sytuacja.

„Ten przepis oznacza kalkulację. Zastanawianie się, czy warto zaatakować, czy może jednak nie.”
Co w tym złego? Futbol to kalkulacja. W systemie proponowanym przez Bońka Barcelona by nie kalkulowała prowadząc 3:0 w dwumeczu?

„stali bywalcy najbardziej elitarnych rozgrywek często grają pomiędzy sobą i znają się jak łyse konie.”
GRUBO ponad 90% par w dwumeczach europejskich pucharach w każdym roku to pary, które spotykają się pierwszy raz w historii ze sobą.

„Jakkolwiek spojrzeć, granie przy własnych trybunach to przywilej, który w każdym dwumeczu po razie sprzyja obu drużynom”
Przecież w proponowanym w artykule systemie przywilej ten w wielu przypadkach sprzyjałby jednej drużynie przez 1/3 czasu dłużej!

„Nawet w naszej ekstraklasie wciąż jest to czynnik, który w przypadku równej liczby punktów i remisowym wyniku w dwumeczu decyduje o miejscu w tabeli”
Oczywiście, że tak nie jest. Skąd redaktor wogóle wziął taki pomysł?

„Jeżeli chodzi o samo boisko i system pucharowy – prawdopodobnie będzie padać więcej goli, częściej będziemy oglądać dogrywki i częściej konkursy rzutów karnych. ”
Częściej będą karne – z pewnością (a to źle), częściej dogrywki – także prawda, ale skąd pomysł, że będzie padać więcej goli? Przecież dla drużyny grającej na wyjeździe motywacja spadnie do atakowania. Wprowadzenie tej zasady ZWIĘKSZYŁO liczbę goli strzelanych, więc dlaczego jej zniesienie miałoby ją znowu zwiększyć?

„Ale też wciąż wydaje się to sprawiedliwszy sposób na rozstrzygnięcie meczu, niż gole strzelone na wyjeździe. Mimo wszystko rezultat w większym stopniu zależy od piłkarskich umiejętności.”
Zastąpienie tej zasady przez rozstrzyganie remisowego dwumeczu przez zawody w Turbokozaka też by Pan tak uzasadnił?

Propozycja jest skandaliczna, nierealna i niesprawiedliwa (znaczne zwiększenie roli loterii rzutów karnych), jak ogromna większość propozycji Pana Bońka odnośnie rozgrywek (że przypomnę podział ekstraklasy na dwie grupy od POCZĄTKU sezonu wiele lat temu)

adrian92

Celnie punktujesz te widzimisię autora.
„To by się stało, że Roma miałaby 120 minut u siebie na przechylenie zwycięstwa na swoją korzyść, a Barcelona tylko 90. Nigdy nie zostanie wprowadzona zasada, że jedna LOSOWO wybrana drużyna ma przy każdym remisie w dwumeczu o jedną trzecią więcej czasu u siebie. Byłby to skandal i znacznie większa niesprawiedliwość, niż dzisiejsza sytuacja.” – oczywiście masz rację, ale warto też dodać, że nigdy nie jest tak że mecz jest równy dla obu stron. Nie da się na boisku stworzyć „sterylnych” warunków, jak nie przez system, to może być niesprawiedliwie np przez zły stan murawy (zazwyczaj plus dla przygotowanego do tego gospodarza, a minus zwłaszcza dla drużyn wolących grę po ziemi), temperatura (korzyść dla przyzwyczajonych do upałów czy dużego mrozu) czy nawet wiatr (np na takiej Islandii; niby potem następuje zmiana stron, ale kierunek wiania też może się przecież zmienić). Nigdy nie będzie do końca sprawiedliwie. No, może w grze komputerowej… Dlatego w tym artykule najbardziej wkurza mnie dążenie do takiej utopijnej ultra-sprawiedliwości…

drHouse
Górnik Boguszowice

Zasada powinna zostać. Ale dogrywka powinna być dogrywką, wygrywa ten co strzeli więcej

Staszek Anioł

Nie pojmuję strachu przed seriami rzutów karnych. Sam wyrzuciłbym dogrywki do kosza i karne dał od razu. Skoro przez trzy godziny nie potrafią wyłonić zwycięzcy, po co im jeszcze pół godziny?
A jeśli nie, to przynajmniej skrócić dogrywki – np. 20 minut męczenia buły zamiast 30 minut męczenia buły.
O „loterii” karnych to już czasem słuchać nie mogę. Jak ktoś strzeli dobrze, to trafi. Tyle. Mieli wcześniej trzy (lub trzy i pół) godziny na uniknięcie „loterii”.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Co do zasady wyjazd z Lizbony do Kijowa czy Stambulu to nie w kij dmuchal. Dodatkowo w Stambule huk na stadionie naprawde przerazajacy.
Temleratura w Lizbonie 15 a w Warszawie -7. Inna wilgotnosc powietrza, wiatr czy ilosc swiatla. Warunki wiec potrafia byc dramatycznie odmienne od domowych.

Co innego gdy druzyny graja na tym samym stadionie. Tutaj to juz kiepsko sie ta zasada broni.

scrollo7

nawet nie czytam tego gówna..już sam tytuł pod foto De Rossiego to kompromitacja. Bo co?, nagle trzeba się namyśleć bo Barcelona dostała 3:0 z Romą. Grali przysłowiowy kał, w obu meczach Roma wciągnęła tę pseudo-drużynę odbytem. Nie pozdawiam spierdoliny

janush

Niektórzy to się chyba wczoraj urodzili, łącznie z redaktorem. Wiecie po co wprowadzono tę zasadę? Żeby rozstrzygać remisy w dwumeczach. Wiecie jak jest rozstrzygano wcześniej? Dodatkowym meczem, a później losowaniem. Super rozwiązanie bulwo, szczególnie teraz gdy większość drużyn gra mecze co 3 dni. Karne wprowadzono jeszcze później. Taki był sens tej reguły, a nie jakieś problemy z wyjazdami na drugi koniec Europy.

Fanser

Beka z Was. Gdyby Barca w ten sposob awansowala to tego tematu by nie bylo.

NiueXYZ

Przeczytałem wiele celnych i doskonałych odpowiedzi ze strony zwolleników, jak i przeciwników. Tutaj chciałbym przytoczyć kolejny pomysł. Skoro dwa zespoły grają po 180 minut i żadna z nich nie potrafi uwzględnić swojej przewagi, czy nie lepsze byłyby od razu rzuty karne? Rozumiem dogrywkę gdy jest rozgrywany 1 mecz, ale 180 minut to chyba wystarczający czas, by udowowdnić, że jest się lepszym zespołem? Jednym elementem można usunąć bramki liczone na wyjeździe i dogrywki, czyli rzuty karne po 180 minutach (3 godzinach rywalizacji) i to byłby handicap premiujący dwa zespoły?

Juanpe

Chyba wszysztko zmierza, ku temu aby ten przepis zmienić. Nowe zasady w europejskich rozgrywkach jakby to potwierdzają: możliwość dodatkowej zmiany w dogrywce oraz uprawnienie do gry w pucharach wiosną, zawodnika zakontraktowanego zimą pomimo, że grał w pucharach jesienią w poprzednim klubie.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Jakby Barcelona awansowała dzięki tej zasadzie – ten artykuł by nie powstał.

MisKrzys

Rok temu barcelonka prawie przez ten przepis odpadła(z p$g) i Krzysiu też na niego płakał xD

michalszostak
Premier League

Ile komentarzy, ile zdań, ile opinii…. A wystarczy zagrać jeden sezon bez tej zasady i zobaczyć jak wyjdzie to w praniu.
Po co się spierać na papierze? I tak nikt nie ma racji, dopóki się tego nie zobaczy.

WitoldPilecki
Legia Warszawa

i myślisz, ze po jednym sezonie zagranym wszyscy mieliby już takie samo zdanie? Nadal byłyby spory, tak jak z wprowadzeniem VAR-u, nadal są spory co do sytuacji, czy dobrze sędzia obejrzał, czy powinien oglądać itd.

michalszostak
Premier League

Nie minął jeszcze rok stosowania varu, a już była panika jak go usunęli w ostatniej kolejce. Już się ludzie przyzwyczaili.

Rojber Hultajski

Real awansował barca odpadla-po to ten artykuł. Ból dupy Zakolskiego trwa

Czarny Lulek

Stano, nie czaruj, tylko mów wprost, że przez tą „głupią zasadę” Barcelone Ci jakieś ogórasy z Rzymu wyrzuciły.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JuvePerSempre

Tak, ale nie w dogrywce. Jesli w pierwszym meczu jest 0:3 a w drugim 3:0 i w dogrywce mamy 1:1 to dla mnie jest chore, ze zwyciezca byla druzyna grajaca na wyjezdzie. Powinny wtedy byc karne

derlis

Ta zasada wyrównuje szanse przy zbliżonych poziomem drużynach: jedni mają dodatkowe 30 minut naciskania na rywala na własnym terenie, a drudzy mają tego rekompensatę w postaci wciąż obowiązującej zasady podwójnie liczonych goli na wyjeździe; właśnie zniesienie tej zasady w dogrywce byłoby niesprawiedliwie, bo wtedy gospodarz ma podwójną korzyść: jedna to pół godziny napierania na rywala u siebie, a druga to o wiele większy komfort przy zdobyciu gola, bo gol wyrównujący przyjezdnych to wtedy co najwyżej karne

WitoldPilecki
Legia Warszawa

Z bramkami bym nic nie zmieniał, ale jeśli chodzi o dogrywki, to faktycznie warto by je zlikwidować. Skoro nie rozstrzygnął się dwumecz w 2×90 min , to lepiej od razu zrobić karne i już. Taka dogrywka faworyzuje gospodarza drugiego meczu, bo dłużej gra u siebie. Karne zresztą trochę też, ale jednak to tylko konkurs jedenastek, a nie 30 minut gry. Dogrywki najczęściej to tylko czekanie do karnych, 1 na 10 zdarza się, ze są emocje jakieś i gole.

wpDiscuz