Mundial U-20 w Polsce! Magiera na selekcjonera
Weszło

Mundial U-20 w Polsce! Magiera na selekcjonera

No to znów będzie się działo. W przeszłości gościliśmy u siebie finalistów mistrzostw Europy, w Warszawie zorganizowano mecz o zwycięstwo w Lidze Europy, a w zeszłym roku do Polski zawitali najlepsi młodzi piłkarze z kontynentu. Teraz swoje umiejętności nad Wisłą zaprezentują najlepsi początkujący zawodnicy z całego świata. Decyzją FIFA w 2019 roku, na 100-lecie PZPN-u, Polska zorganizuje finały mundialu do lat 20! 

Ta całkiem przyjemna informacja dotrze do nas dziś wieczorem z Bogoty, gdzie w zasadzie już ustalono, że polska kandydatura była lepsza od aplikacji złożonej przez Indie. Jeśli mamy być szczerzy, to biorąc pod uwagę wyżej wymienione imprezy, nie mamy większych obaw co do organizacji turnieju. Wstydu nie będzie, bo najzwyczajniej w świecie mamy czym się pochwalić, jeśli chodzi o infrastrukturę i chyba także ludzi. Szczegóły poznamy w poniedziałek, ale już dziś mówi się o tym, że ten mundial jesteśmy w stanie zorganizować z większym rozmachem niż robione były poprzednie tego typu imprezy.

I tak jak na podstawie wcześniejszych doświadczeń nie obawiamy się kompromitacji wspomnianego typu, tak ostatnie młodzieżowe Europy zmusza do obaw dotyczących tego, czy na turniej dojedzie nasza drużyna. Będzie co prawda bardzo blisko, ale przecież nie o odległość mierzoną w kilometrach tu chodzi. Młodzi piłkarze z Polski (rocznik 1999 i młodsi) dostaną okazję sprawdzenia się na tle najlepszych rówieśników z całego świata, a historia pokazuje, że na tym turnieju potrafiło narodzić się kilka dużych gwiazd. Ale o piłkarzach poczytać możecie w naszych innych tekstach, tu chcemy skupić się na nazwisku selekcjonera.

Według naszych informacji na 99% misja budowania drużyny, której zadaniem będzie nie przynieść wstydu, powierzona zostanie… Jackowi Magierze. 

Trzeba przyznać, że kariera tego szkoleniowca układa się przynajmniej niecodziennie. Ledwie zdążył zacząć samodzielną pracę w pierwszej drużynie z Zagłębiem Sosnowiec, a już został ponownie wezwany do Warszawy, by posprzątać bałagan po krótkiej przygodzie Besnika Hasiego. Ze startu w Lidze Mistrzów udało mu się wycisnąć remis z Realem Madryt, który zapewne wspominać będziemy bardzo długo, a także grę na wiosnę w Lidze Europy. Dalej było szybkie odpadnięcie po dwumeczu z Ajaksem, ale też mistrzostwo Polski. A później brak kwalifikacji choćby do fazy grupowej Ligi Europy i we wrześniu zwolnienie z warszawskiego klubu.

Na nową robotę „Magic” długo nie czekał, ale było to równoznaczne z zeskoczeniem z trenerskiej karuzeli. Miękkie lądowanie szkoleniowcowi zapewnił PZPN, w którym został zastępcą dyrektora sportowego ds. rozwoju piłki młodzieżowej. – Jacek Magiera to mądry człowiek i trener, który bardzo dobrze zna się na piłce nożnej. Będzie kolejnym mocnym filarem w koncepcji rozwoju szkolenia PZPN oraz edukacji trenerów – mówił wtedy Zbigniew Boniek. W praktyce oznaczało to, że były trener Legii stał się jedną z najważniejszych osób, jeśli chodzi o opiekę związku nad młodymi piłkarzami. Zakres obowiązków? Szeroki – od udzielania się w Szkolę Trenerów, przez zaangażowanie w projekty PZPN-u takie jak choćby Akademia Młodych Orłów czy Talent Pro (grupy, która ma pomagać najzdolniejszym piłkarzom z reprezentacji U-15, U-16 i U-17 w wejściu w dorosłą piłkę, więcej TUTAJ), aż po koordynowanie prac reprezentacji od U-17 do U-20. To już sporo, a i tak nie wymieniliśmy wszystkiego.

Ale wiadomo – co innego działalność w terenie, aulach wykładowych czy zaciszu gabinetów, a co innego praca przy ławce rezerwowych na ważnym dla nas turnieju. Magiera wraca na eksponowane stanowisko. W kierunku działalności w związku popchnęła go między innymi chęć bycia rozliczanym z długofalowych projektów, co w realiach naszej piłki klubowej jest ciężkie do realizacji, ale teraz przyjdzie mu zmierzyć się z sytuacją, w której wynik znów – nie czarujmy się, chodzi o prestiż – będzie dość istotny. Nie wiemy, czy to optymalny wybór selekcjonera, więc nie będziemy się mądrzyć, ale z drugiej strony – chyba nie ma w Polsce młodego piłkarza, który pracę i znajomość z Magierą wspominałby źle. Przynajmniej my takiego nie spotkaliśmy, a rozmawialiśmy z wieloma. To z kolei daje nadzieję, że na mundialu nie doczekamy się drugiego Bielika wbijającego szpilę swojemu selekcjonerowi.

Oczywiście ważniejsze jest to, by nie było ku temu podstaw. A jeszcze ważniejsze to, by chłopcy z naszej kadry osiągnęli w piłce więcej niż choćby zawodnicy, którzy w 2007 roku pojechali do Kanady. Czasu wbrew pozorom jest niewiele, a roboty sporo. Pozostaje tylko czekać efekty i cieszyć się, że możliwość ich zobaczenia będziemy mieli pod nosem.

Fot. FotoPyK