Jak powstać po takiej masakrze? Odpowiedź leży w najnowszej historii
Weszło

Jak powstać po takiej masakrze? Odpowiedź leży w najnowszej historii

Rozpędzona Jagiellonia, która wygrała pięć pierwszych meczów w tej rundzie, i która zgodnie została okrzyknięta głównym pretendentem do tytułu, właśnie została brutalnie sprowadzona na ziemię. Zapowiadało się nieźle, bo przecież białostocczanie wyszli na prowadzenie, no ale 1:5… To zwyczajnie musi zostawić ślad w ich psychice. Pytanie, jak teraz zareagują. Czy pokornie uznają wskazane przez Lecha miejsce w szeregu, czy wręcz przeciwnie, tego typu pogrom zmobilizuje ich jeszcze bardziej zdecydowanej walki? Z pewnością Ireneusz Mamrot wraz z całym sztabem będą mieli ogromną robotę do wykonania zwłaszcza w sferze mentalnej.

Tak wysoka porażka oczywiście może sprawić, że Jagiellonia się wykolei. Ale też nie musi, co między innymi pokazuje najnowsza historia. W ostatniej dekadzie całkiem często zdarzało się bowiem, że przyszły mistrz zbierał brutalny oklep. No ale właśnie, później się podnosił i tym mistrzem zostawał. Z kogo więc przykład mogą dziś wziąć piłkarze Mamrota? No to po kolei…

Wisła – Lech 1:4 (2008/09)

To było starcie na szczycie pod każdym względem, tym bardziej, że mierzyły się drużyny, które skończyły sezon na pudle. Wisła zdobyła mistrzostwo, Lech był trzeci, chociaż tamtego wrześniowego wieczora wyglądało to zupełnie inaczej. Sytuacja była o tyle inna, że mecz rozegrano na początku sezonu, już w ramach 5. kolejki. Lechici zaprezentowali się przy Reymonta imponująco, a Głowackiego i Clebera fantastycznie przestawiał młodziutki Robert Lewandowski. Już w 40. minucie mieliśmy na tablicy 0:3 i z pewnością było to coś, do czego tamta Wisła i jej kibice nie byli przyzwyczajeni (tym bardziej, że chwilę wcześniej udało się pokonać Barcelonę Pepa Guardioli). Po zmianie stron gospodarze odpowiedzieli trafieniem Boguskiego, ale po chwili swojego drugiego gola strzelił Lewy i utemperował ich zapędy. Lech był zespołem dużo lepszym, ale to Wisła – która zareagowała na tę porażkę pozytywnie – później punktowała sumienniej i zakończyła rozgrywki pięć punktów nad Kolejorzem oraz z kolejnym tytułem na koncie.

Lech – Wisła 4:1 (2010/11)

Dwa lata później mieliśmy powtórkę z rozrywki – Wisła ponownie sięgnęła po tytuł i ponownie została bezlitośnie obita przez Lecha. Tym razem areną starcia (z 11. kolejki) był Poznań, a podopiecznym Maaskanta mecz całkiem nieźle się układał – do przerwy było 0:0, a już w 49. minucie gry Paweł Brożek otworzył wynik spotkania. Jak się okazało, tym sposobem tylko sprowokował wściekłego byka, bo lechici odpowiedzieli czterema ciosami – Injaca, Kriwca, Stilicia i Możdżenia. To była prawdziwa deklasacja, na którą jednak krakowianie zareagowali w sposób najlepszy z możliwych – wygrali siedem kolejnych spotkań w lidze. Tym samym udowodnili też, że mistrzostwo zdobywa się regularnością, a nie fajerwerkami w bezpośrednim starciu. Sezon skończyli aż 11 punktów nad Kolejorzem, który ostatecznie nie załapał się nawet do europejskich pucharów.

Śląsk – Legia 0:4 (2011/12)

Runda wiosenna, sensacyjny lider z Wrocławia podejmuje Legię, nad którą ma aż 5 pięć punktów przewagi. I zostaje totalnie zmieciony z powierzchni. Już w pierwszej minucie meczu trafił Janusz Gol, a dwanaście minut później poprawił drugim strzałem. Mecz rozstrzygnął się w 35. minucie gry, kiedy za faul taktyczny z boiska wyleciał Pietrasiak, a z podyktowanego rzutu wolnego na 3:0 uderzył Ljuboja. Bramka Astiza w drugiej połowie była już tylko gwoździem do trumny, a tego dnia nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, kto był lepszy. Co więcej, w pięciu kolejnych meczach Śląsk przegrał 3 razy i raz zremisował, przez co dał się łyknąć Legii, która dla odmiany 3 razy wygrała i ani razu nie dała się pokonać. W tamtym sezonie kluczowe znacznie miały jednak cztery ostatnie mecze, w których Legia wypuściła pewny – jak się mogło wydawać – tytuł z rąk. Mistrzostwo zgarnął Śląsk, który skończył z trzema punktami przewagi nad trzecimi w tabeli Wojskowymi.

Termalica – Legia 3:0 (2015/16)

Ależ to była historia! Zaawansowana faza sezonu (25. kolejka) i nabici jak kabanosy piłkarze Czerczesowa zajeżdżają na boisko beniaminka z Niecieczy. Wtedy jeszcze nie wiedzą, że ta ziemia okaże się dla nich przeklęta. Absurdalne błędy popełniają Malarz i Pazdan, a niecieczanie bezlitośnie to wykorzystają i – nie bójmy się użyć tego słowa – upokarzają przyszłego mistrza Polski. Gole strzelają Kędziora, Misak i Plizga. Legia reaguje jednak pozytywnie, wygrywa trzy kolejne starcia (w tym w imponującym stylu wywozi 2:0 z Poznania), nie przegrywa też już do końca sezonu zasadniczego i do fazy finałowej przystępuje z pierwszego miejsca. A potem w grupie mistrzowskiej nie daje się wyprzedzić walczącemu do końca Piastowi.

* * *

To oczywiście zupełnie banalna konkluzja, ale dla Jagiellonii nic jeszcze nie jest stracone – wciąż jest przecież liderem. Przeciwnie, taka porażka może pomóc jej dodatkowo zewrzeć szeregi. I to, czego dziś piłkarze Mamrota mogą sobie życzyć, to dołączenia do powyższej listy – jako kolejny zespół, który na swojej mistrzowskiej drodze został brutalnie wdeptany w ziemię. Z dwojga złego lepiej bowiem w ten sposób zapisać się w historii, niż zostać przez tę historię zapomnianym – a w przypadku braku tytułu taki los prędzej czy później ich przecież spotka…

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (23)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

Znając życie powtórzycie go w ostatniej kolejce, ale właśnie z Jagą zapewniając mistrzostwo remisującej z Górnikiem czy Wisłą Legii :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lukasz26ll

Ale ta liga jest pojebana

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Dla postronnego kibica zrobiło się ciekawiej. Zwykla zamiana Jagi za Lecha do mocowania sie z Legią, nic nie zmienia. Liczę, ze jeszcze ze dwa zespoły powalczą z ww.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

theczarek

Moze po prostu bielica pokazał innym przepis na Jage i teraz będzie im coraz trudniej. To jrdt eklapa oni teraz mogą zebrać lomot od jakiegoś Podbeskidzia bez żadnego zdziwienia zs strony kibiców.

kosz

Przepis na Jagę – sędzia Musiał? Bo przekręcił Jagę dwa razy: Brak karnego przy próbie połamania Novikovasa, karny z kapelusza Gutiego.

dupersznyt

Obstawiam ze gałąz ci sie złamała i z hukiem na dekiel spadłes

Skandaloza

zapomnieliscie wpisac na liste Lech-Legia 3:0 z tego sezonu :-)

adrian92

Lista zakłada, że zespół która dostał oklep zdobył potem mistrza, a obecny sezon przecież się jeszcze nie zakończył. Ale dzięki za wiarę w Legię :)

Krzycho

Tu nie ma po czym wstawac. Następnym razem ekstraklapowa maszyna losująca wylosuje lepszy wynik a weszło napisze że się Jagiellonia podniosła, jakby cokolwiek od niej zależało :)

Galgan
Espanyol, Tottenham, Lazio, Polonia W.

Z powyższego wychodzi, że oklep od Lecha to dobry omen dla Jagiellonii. Chociaż, szczerze powiedziawszy, po tym meczu bardziej niż reakcja Mamrota ciekawi mnie, co zrobi i powie Bielica. Do tej pory wszystko sprzysięgało się przeciw niemu – VAR, sędziowie, pogoda… Ponadto Nenad puchł z dumy po porażkach. Aż tu nagle mecz, w którym wszystko się układało. Panie trenerze, jak żyć? Co począć? Czy normalność to w Pana przypadku oznaka nienormalności?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kosz

W zeszłym sezonie Jaga też dostała bęcki, a została wicemistrzem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

irman

Do kołcza Mamrot już ustawiały się kolejki dziennikarzy z prośbą o kilka uwag na temat stworzenia nowej potęgi na piłkarskiej mapie Polski. Już miały być wizyty w zakładach pracy. Już felietoniści Weszło cieszyli się, że będą mieli o czym napisać w swoich cotygodniowych błyskotliwych dziełach. A tu jeb i szybko się zesrało. Wielki mecz w Wawie pewnie wielki był tylko z powodu szybkiej czerwonej kartki, Legia znowu mistrzem, czyli generalnie nuda. No szkoda.

A za tydzień pewnie Jaga odprawi przeciwnika z 3 bramami, a Lech dostanie wpierdol na wyjeździe;).

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Jedna porażka (nawet tak sromotna) nie może zmienić bardzo pozytywnej oceny pracy tego szkoleniowca w Białymstoku.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz