Logiczny ruch: Szczepaniak wypożyczony do Piasta
Weszło

Logiczny ruch: Szczepaniak wypożyczony do Piasta

– Proszę o pół napastnika. Nie o całego, ale o pół – grzmiał jeszcze jesienią na konferencji prasowej Dariusz Wdowczyk i choć jego słowa należy brać w wielki nawias (Waldemar Fornalik szybko zaczął grać… dwójką w ataku), to raczej nie podyskutujemy z faktem, że siła rażenia Piasta była jesienią niewielka. Honor gliwickim napastnikom uratował Papadopulos (siedem trafień), reszta snajperów nie potrafiła strzelić przez całą rundę więcej niż raz, co jest wynikiem wręcz śmiesznym. I żenującym. 

Jasne stało się zatem, że Piast pokusi się zimą o jakiegoś nowego napastnika, no i po przyciągnięciu na swoją stronę mniej lub bardziej uznanych ligowych nazwisk (Jodłowiec, Czerwiński, Hateley) kontynuuje swoją politykę i bierze gościa, po którym raczej wiadomo, czego się spodziewać. Choć gdybyśmy chcieli być złośliwi moglibyśmy napisać, że Mateusz Szczepaniak, który porozumiał się z gliwickim klubem w sprawie półrocznego wypożyczenia, idealnie wpasuje się w poziom napastników Piasta, bo mowa przecież o piłkarzu, który w całym 2017 roku trafił tylko raz.

Napastnik przegrał rywalizację o miejsce w składzie Cracovii z Krzysztofiem Piątkiem, na którym „Pasy” chcą zbić grubą kasę i to logiczne, że to właśnie najbardziej wartościowy zawodnik stanowi pierwszy wybór trenera Probierza (zwłaszcza, że na boisku zwykle potwierdza klasę). Szczepaniakowi pozostało przyglądanie się kolegom z boku albo granie na skrzydle, na którym raczej ciężko było mu pokazać swoje walory w postaci pokaźnych warunków fizycznych, sprytu, strzelania bramek z niczego. Rzucany po boisku Szczepaniak raczej się dusił i choć zaangażowania nie można było mu odmówić – swoich szans nie wykorzystywał.

Obie strony będą mogły zatem wzajemnie sobie pomóc: Piastowi potrzebny jest skuteczny napastnik, tak samo jak Szczepaniakowi potrzebny jest klub, który na niego postawi i pozwoli się odbudować. Rywalizacja o miejsce w składzie nie powinna przysporzyć nowemu piłkarzowi wielkich problemów – Jankowski już dawno temu stał się typowym ligowym dżemikiem i nie zanosi się na to, by miał zmienić swoje położenie, o Barisiciu z przyzwoitości nie napiszemy, a Angielski… No, to wciąż jest dla nas duża zagadka, bo przecież gość strzelał w minionym sezonie na poziomie Świerczoka i Angulo, a wciąż nie dostał w Piaście prawdziwej szansy. I ściągnięcie Szczepaniaka sprawia, że znów będzie miał o nią trudniej.

Szczepaniak znalazł się na liście odstrzelonych przez Probierza i choć Cracovia chciała sprzedać go definitywnie (liczyła, że transfer się zwróci), nie znalazł się na niego żaden chętny, choć opcję transferu mniej lub bardziej poważnie sondowała Pogoń, Arka i Sandecja. Powodem braku konkretnych ofert mogła być zaporowa cena 350 tysięcy euro, z której w Krakowie nie zamierzali schodzić. Wypożyczony do Gliwic Szczepaniak gra więc o to, by ktoś przekonał się, że warto wyłożyć za niego w przyszłości większą gotówkę lub by… zdanie o nim zmienił Michał Probierz. Po powrocie z wypożyczenia zostaną mu dwa lata kontraktu.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
GooDOMaDOM

Będzie zjazd jak Zwoliński.

kaczka

Szczepaniak nigdy nie należał do napastników którzy ładują bramki jak na zawołanie. Patrząc na jego sezony najwięcej strzelił w sezonach 2014/15 w Miedzi w I lidze i Podbeskidzie sezon później w Ekstraklasie po 10 bramek i tej bariery nigdy nie przekroczył. To nie jest typowa 9 która wykańcza akcje tylko właśnie bardziej podwieszony. Mam nadzieje że się odbuduje bo widać że chłopak ma pojęcie o graniu w piłkę.

Odzidzia_Pajszao

Piast szykuje pakę. Nie zdziwię się, jak jutro na trybunie będzie news, że Kapustka skraca wypożyczenie i via „Lesta” wędruje do Piastunek.

krawiczek.cwelusiu

młody SZ robi ruchy

wpDiscuz