post Avatar

Opublikowane 23.12.2017 20:50 przez

Rafal Bienkowski

Pamiętacie magiczną Wigilię z „13 posterunku”? Kwiat polskiej policji miał na stole tylko puszki z sardynkami, ale roztropny posterunkowy Cezary Cezary niczym Modest Amaro wyczarował sardynki malibu, sardynki z pieprzem, sardynki z solą, sardynki mieszanie, sardynki z podłogi… Na szczęście w polskim sporcie takiej biedy nie ma i wybranie dwunastu dań roku nie wymagało aż takiej kreatywności. Chociaż jak to zwykle z jedzeniem bywa, po jednych potrawach człowiek chciał biegać po dokładkę, a po drugich co najwyżej po Stoperan. Zanim zasiądziecie do prawdziwych stołów, przedstawiamy więc nasze subiektywne menu najważniejszych wydarzeń niepiłkarskich.

 ***

„Kuboty” wygrywają Wimbledon

Zwykle zaczyna się od najlepszych potraw, dlatego najpierw na stół wjeżdża jeden z największych sukcesów w historii polskiego tenisa. 35-letni Łukasz Kubot – który jakby nie patrzeć ma już bliżej niż dalej do końca kariery – razem z Marcelo Melo triumfuje na trawiastych kortach Wimbledonu. I to po jakim finale. Polak i Brazylijczyk tłukli się z austriacko-chorwackim deblem Oliver Marach-Mate Pavić przez 4 godz. 40 min. Widok beczącego Łukasza unoszącego puchar za zwycięstwo w Londynie to jeden z obrazków roku. Dla Kubota był to drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze, po wygranej w 2014 roku w Australian Open razem z Robertem Lindstedtem.

Z kończącego się roku najbardziej pamiętany jest przede wszystkim Wimbledon, ale nie zapominajmy, że Kubot i Melo skończyli rok na pierwszym miejscu w rankingu deblistów. Tytuł najlepszej pary dały im wygrane w sześciu turniejach, a także występy w czterech kolejnych finałach. Jedna z tych porażek przypadła niestety w decydującym meczu ATP Finals, ale po pierwsze, to i tak nie zmienia obrazu ostatnich dwunastu miesięcy, a po drugie oznacza, że chłopaki będą mieli o co walczyć w nowym sezonie. Bo na rozstanie się nie zanosi.

Na marginesie: zobaczcie, ile Kubot musiał wygrać, żeby w końcu przełamać się i udzielić pierwszego w życiu wywiadu. Tym bardziej cieszymy się, że zwierzył się nie byle komu, tylko Kindze „Fallaci” Rusin.

Medalowy łup lekkoatletów

Sierpniowe mistrzostwa świata w Londynie przeszły do historii głównie z trzech powodów: naznaczonego kontuzją pożegnania Usaina Bolta, dopingowicza Justina Gatlina, który złoto na 100 metrów zdobył w akompaniamencie bluzg i gwizdów oraz… tajemniczego wirusa, który w Tower Hotel położył około trzydziestu sportowców, co skończyło się kwarantanną.

Nasza ekipa na szczęście była zakwaterowana w innym miejscu, dzięki czemu mogła zaliczyć jeden z najlepszych czempionatów, jakie pamiętali kibice. Polacy zgarnęli na Wyspach osiem medali (dwa złote, dwa srebrne i cztery brązowe), a więc lepiej było tylko w 2009 roku w Berlinie, gdzie krążków było dziewięć. W Londynie nasi zajęli 8. miejsce w klasyfikacji medalowej, ale już w klasyfikacji punktowej, gdzie liczone są także pozostałe wyniki uzyskane w finałach, byli na czwartej lokacie ustępując tylko USA, Kenii i gospodarzom. Impreza udowodniła, że nasza lekkoatletyka dyscyplinami rzutowymi stoi, bo połowę medali wywalczono w kole do rzutu młotem.

Dużo ciekawych rzeczy działo się też na backstage’u. Ciężko napisać o wszystkim, ale nam najbardziej utkwił w pamięci wywiad rzeka, jaki z Adamem Kszczotem – późniejszym wicemistrzem świata na 800 metrów – przeprowadził reporter TVP. Przypomnijmy, nasz biegacz chwilę wcześniej awansował do półfinału, czyli swoją robotę wykonał jak należy. Skończyło się więc fochem.

Odlot Stocha i drużyny skoczków

Kiedy Adam Małysz wygrywał Turniej Czterech Skoczni, premierem polskiego rządu był jeszcze Jerzy Buzek, w ówczesnej pierwszej lidze kopał Stomil Olsztyn, a internauci nie znali jeszcze Wikipedii. Szmat czasu. 16 lat. Tyle czekaliśmy, aż niemiecko-austriacką imprezę znów wygra Polak.

I zrobił to ten, któremu tak naprawdę było to pisane. Wymarzony triumf dały Kamilowi Stochowi drugie lokaty w Oberstdorfie i Ga-Pa, czwarta w Innsbrucku i zwycięstwo w Bischofshofen. Lider naszej kadry skompletował dzięki temu cztery najważniejsze zdobycze w skokach narciarskich. Ma w dorobku indywidualne złoto olimpijskie, mistrzostwo świata, Kryształową Kulę i właśnie Turniej Czterech Skoczni. Dołączył tym samym do wąskiego grona skoczków, którzy wygrali wszystko, co było do wygrania. No dobra, brakuje mu jeszcze zimowego Pucharu Kontynentalnego. Przed nim dokonali tego tylko Matti Nykaenen, Jens Weissflog, Espen Bredesen i Thomas Morgenstern.

Przypomnijmy, że w TCS drugi był Piotr Żyła, a czwarty Maciej Kot. Później wszyscy razem, wzmocnieni jeszcze Dawidem Kubackim, zdobyli złoty medal w drużynówce na mistrzostwach świata w Lahti. W Finlandii brąz w konkursie indywidualnym na dużej skoczni dołożył jeszcze Żyła. – Jeden z Norwegów pytał, co paliłem, bo też chciałby spróbować! – opowiadał później dziennikarzom.

„Powrót Roberta” odc. 3679

Gdyby starania Kubicy o powrót do Formuły 1 porównać do któregoś z wigilijnych dań, bez wątpienia byłby to bigos. Tak jak to danie gotuje się szmat czasu, tak od wielu miesięcy wciąż czekamy na rozstrzygnięcie, czy Polak wróci do Grand Prix.

Ostatnie doniesienia nie są najlepsze. Williams rzekomo dogadał się już z posiadającym znacznie większe finansowe wsparcie Siergiejem Sirotkinem, ale oficjalnego potwierdzenia jak nie było, tak nie ma. A więc nadzieja jeszcze się tli. Tym bardziej, że według najnowszych informacji Brytyjczycy dostali od Nico Rosberga – czyli menadżera Roberta – propozycję zakontraktowania go na siedem wyścigów. Miałoby to zmniejszyć ryzyko Williamsa, którym najwyraźniej cały czas targają jeszcze wątpliwości. Jaki będzie finał?

Ostatnie pół roku wokół Kubicy było medialną jazdą bez trzymanki. Ile razy czytaliśmy o przełomie, żeby za chwilę dowiedzieć się, że jeszcze nie teraz. Ile razy byliśmy karmieni nagłówkami o przyklepanym kontrakcie, żeby chwilę potem czytać, że to jednak żaden pewnik. Tak naprawdę pewne w tym wszystkim jest tylko to, że Robert ze swojej strony zrobił prawdopodobnie wszystko, żeby do F1 wrócić. Bardzo dobrze radził sobie zarówno w starszych bolidach Renault i Williamsa, jak i tych o najnowszej specyfikacji. Był cennym wsparciem dla inżynierów zarówno podczas zamkniętych testów na Silverstone i Hungaroring, jak i oficjalnych w Abu Zabi. Pech polega na tym, że w F1 oprócz czasów wykręcanych na torze, zgadzać musi się także kasa.

Michał Kwiatkowski lubi klasycznie

To był wielki rok „Kwiato”. Kolarz Team Sky wymiatał przede wszystkim w klasykach wygrywając kultowy Mediolan-San Remo, a także Clásica San Sebastián oraz Strade Bianche. Był także jednym z głównych pomocników Chrisa Froome’a podczas Tour de France i w zgodnej opinii ekspertów, to w dużej mierze on dociągnął go w żółtym kolorze na Pola Elizejskie. Jechał na tyle dobrze, że naturalnie zaczęło pojawiać się pytanie, kiedy to być może on dostanie szansę walki na własny rachunek. Czy taka może się pojawić? Cholernie trudne pytanie. Sky na pewno jednak wiąże przyszłość z Kwiatkowskim, bo przecież inaczej nie dostałby nowego kontrakt do 2020 roku.

2016.07.18 KRAKOW TOUR DE POLOGNE - VII ETAP KRAKOW - KRAKOW NZ MICHAL KWIATKOWSKI FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Podczas mistrzostw świata w Bergen nie udało mu się wprawdzie powtórzyć złotego wyczynu z Ponferrady z 2014 roku, ale i w Norwegii nie kręcił na próżno. Był trzeci w jeździe drużynowej na czas.

Skandal w Polskim Związku Kolarskim

Ale kolarstwo w 2017 roku to niestety nie tylko szarże Kwiatkowskiego. To także gigantyczna afera w PZKol., który w świetle tego co dziś wiemy, przez lata spokojnie mógłby nazywać się Polskim Związkiem Patologii.

To zdecydowanie największe paskudztwo na naszym tegorocznym sportowym stole, ale trudno do niego nie wrócić. Skandal w wywiadzie dla serwisu SportoweFakty ujawnił wiceprezes Piotr Kosmala. O sporcie było tam niewiele. Gwałt, seks z pracownicami, zastraszanie, nękanie – tak przez lata wyglądała związkowa rzeczywistość. Obraz beznadziei dopełniła także katastrofalna kondycja finansowa kolarskiej centrali. Skończyło się tym, że PZKol. już do końca zarżnął swój wizerunek, tracąc też przy okazji największych sponsorów.

Złota Anita, której nikt nie lubi

Z Anitą Włodarczyk mamy pewien problem. Sportowo – wciąż klasa. Nasza rekordzistka globu potwierdziła swoją dominację zdobywając mistrzostwo świata w Londynie. Z drugiej jednak strony w mijającym roku jej wizerunek mocno podupadł, kiedy na jaw wyszedł konflikt między nią, a innymi członkami kadry. Szambo wybiło podczas zgrupowania polskich lekkoatletów w Stanach Zjednoczonych, gdzie Włodarczyk oraz jej trener rzekomo zawłaszczali miejsce do treningów, na czym cierpieli inni zawodnicy. Jak się okazało, taki „treningowy sabotaż” był ponoć prowadzony od dawna (chociaż sama Włodarczyk twierdzi, że zarzuty były bezpodstawne).

Tak sprawę skomentował w rozmowie z Weszło Wojciech Nowicki, późniejszy brązowy medalista z Londynu: – To przykre, że nie potrafimy się dogadać. Zamiast trenować w grupie, żeby było wesoło i fajnie, to ktoś idzie pod prąd, na przekór wszystkim. A jaki jest problem, żeby trenować razem? Tam w Stanach Zjednoczonych było chyba z siedem kół do rzucania, wszyscy by się tam zmieścili. Dobra, gdybyśmy rzucali z tego samego koła, to ok., jestem w stanie zrozumieć, że komuś może to nie odpowiadać, przyszedłbym o innej godzinie. Ale ja przychodziłem praktycznie na koniec ich treningu, rzucałem z innego koła, a to i tak przeszkadzało. Aż śmialiśmy się, że chyba zabieramy tam komuś tlen… (…) (Od tamtej pory) Nic się nie zmieniło. Wciąż trzeba się unikać i trenować w innych miejscach. Największy niesmak i wstyd jest chyba jednak taki, że Polak z Polakiem kłóci się za granicą.

Radwańska z trzeciego miejsca do trzeciej dziesiątki

Można zażartować, że Agnieszka Radwańska trzyma poziom. Już po raz piąty z rzędu została przecież wyróżniona za najlepsze zagranie roku. Ale coś nam się wydaje, że już nawet ona sama nie potrafi cieszyć się z takich drobnych rzeczy.

To był jeden z najtrudniejszych sezonów w jej karierze. Męczyła się niemiłosiernie, czego dowodem były wyniki osiągane przez nią w turniejach wielkoszlemowych. Australian Open? Druga runda. French Open? Trzecia. Wimbledon? Czwarta. US Open? Znów trzecia. Tylko raz, w styczniu, doszła do finału turnieju (Sydney). Chociaż trzeba też pamiętać, że w 2017 roku przypałętało się do niej sporo problemów zdrowotnych. Tak czy inaczej, dziewczyna, która zaczynała sezon jako trzecia rakieta świata, zamknęła go na 28. miejscu. Od sezonu 2019 w turniejach wielkoszlemowych rozstawiona będzie już tylko czołowa „16” rankingu, a nie jak obecnie „32”. Czyli gdyby zmiany przepchnięto już od najbliższego sezonu, Radwańska miałaby spory problem.

Zjazd reprezentacji siatkarzy

Jedno z najbardziej ciężkostrawnych dań prezesa PZPS-u Jacka Kasprzyka. Dawno już nie doświadczyliśmy tak depresyjnego sezonu w wykonaniu reprezentacji siatkarzy. Zaczęliśmy go z nowym selekcjonerem Ferdinando De Giorgim, przed którym postawiono zadanie budowy drużyny na igrzyska w Tokio, ale już po kilku miesiącach Włoch został wywieziony na taczce.

Źle zaczęło się już podczas Ligi Światowej, gdzie Polakom nie udało się awansować do turnieju finałowego. Prawdziwą zapaścią były jednak domowe mistrzostwa Europy. Impreza skończyła się dla nas już na spotkaniu barażowym o wejście do ćwierćfinału, gdzie obili nas Słoweńcy. Nie Rosjanie, Włosi czy Francuzi, ale Słoweńcy. Piłkarze mieli swoje Euro 2012, siatkarze mają swoje Euro 2017. Po takiej porażce jasne więc było, że drużyna w takim kształcie nadaje się już tylko do zaorania. Problem w tym, że dalej nie ma komu tego wszystkiego posprzątać, bo Polski Związek Piłki Siatkowej już od ponad trzech miesięcy nie potrafi wybrać nowego szkoleniowca. I to wszystko w kraju nazywanym „Volleyland”.

2017.08.30 KRAKOW CEV MISTRZOSTWA EUROPY W PILCE SIATKOWEJ MEZCZYZN LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017 POLSKA - SLOWENIA NZ KIBIC POLSKA FOT MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl

Zastanawialiśmy się, czy nie zahaczyć tematu 17. miejsca naszych szczypiornistów na mistrzostwach świata we Francji, ale uznaliśmy, że to była jednak zupełnie inna sytuacja. Siatkarze grali jednak u siebie, w najmocniejszym składzie i mieli bić się o medale, a na ręcznych tak naprawdę nikt nie liczył. Po dekadzie sukcesów wpadliśmy niestety w dziurę pokoleniową. Nie było już największych gwiazd, a tym samym i wielkich oczekiwań.

Jędrzejczyk boleśnie spadła ze szczytu

Gdybyśmy mieli wskazać najmniej prawdopodobne wyniki z tego roku, w takim zestawie na pewno znalazłaby się porażka Joanny Jędrzejczyk z Rose Namajunas i utrata pasa mistrzyni UFC w kategorii słomkowej. To się nie miało prawa wydarzyć. A jednak.

Jędrzejczyk, która stała się ambasadorką polskiego sportu za oceanem, stanęła przed szansą wyrównania rekordu Rondy Rousey, która sześciokrotnie skutecznie broniła mistrzowskiego pasa. Polka teoretycznie warunki miała do tego idealne: była w gazie, miała za sobą pewną wygraną z Jessicą Andrade i dostała do klatki dziewczynę przez większość skazywaną na porażkę. Nic, tylko zawalczyć na swoim normalnym poziomie, zgarnąć trochę dolców i pojechać do hotelu. Skończyło się jednak na totalnym szoku i przegranej już w pierwszej rundzie.

Po walce dużo mówiło się o szybkim rewanżu, ale teraz już nie Polka rozdaje karty. Wypadła z mistrzowskiej karuzeli i na swoją kolejną szansę prawdopodobnie będzie musiała poczekać. Póki co z Amerykanką łączone są inne nazwiska.

Polski boks, czyli szanse wybite z głowy

W skali globalnej to był dobry rok dla boksu. Kliczko-Joshua, Gołowkin-Alvarez, Ward-Kowaliew, Łomaczenko-Rigondeaux… Świetnych, chociaż czasami też kontrowersyjnych pojedynków nie brakowało. Niestety o polskim boksie nic takiego już powiedzieć nie można.

Krzysztof Włodarczyk w walce o mistrzostwo świata IBF w kategorii junior ciężkiej padł po ciosach Murata Gassijewa, Andrzejowi Fonfarze tytuł mistrza wybił z głowy Adonis Stevenson, a kariera Artura Szpilki z hukiem wykoleiła się po sensacyjnej porażce z Adamem Kownackim. Na plus przy swoim nazwisku zasłużył z kolei Maciej Sulęcki, który wygrał wszystkie trzy tegoroczne walki, przede wszystkim pokonując byłego mistrza świata Jacka Culcaya. Dla „Stricza” była to najważniejsza wygrana w dotychczasowej karierze. Swoje dwie tegoroczne walki wygrał wprawdzie też Tomasz Adamek, ale bądźmy szczerzy, w jego przypadku kurtyna już opada.

Hat-trick Kajetanowicza

Kajetan Kajetanowicz dokonał rzeczy wyjątkowej – jako pierwszy kierowca w historii zdobył trzy razy z rzędu tytuł rajdowego mistrza Europy. Naprawdę kozacki wynik.  Problem w tym, że najprawdopodobniej dobił do ściany. Teoretycznie naturalnym krokiem dla „Kajto” powinien być awans do WRC2, ale na to się nie zanosi. Powód oczywisty – nieporównywalnie większe koszty całej zabawy. Póki co jego plany na kolejny sezon nie są jeszcze znane.

Tak o Kajetanowiczu na Weszło mówił w trakcie sezonu Maciej Wisławski, czyli najsłynniejszy polski pilot rajdowy: – Kajetanowicz jest wielkim talentem, człowiekiem ogromnej pracy i rajdowej mądrości. Problem jednak w tym, że już nic więcej nie zrobi. Ludzie często pytają mnie, czy miałby szanse zrobić coś w mistrzostwach świata. Nie, żadnych. Bo to jest przynajmniej piętnaście lat za późno. Mistrzostwa świata to zupełnie inna liga. Dlatego cieszmy się tym, co jest. „Kajto” pewnie trzeci raz zrobi mistrza Europy i super.

Tak też zrobił. I super.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 23.12.2017 20:50 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.06.2020

Roznosiłem wirusa, i co mi zrobicie? Gasperini pomylił odwagę z odważnikiem

Znacie pewnie ten cytat z „Młodych Wilków” – nigdy do niczego się nie przyznawaj. Złapią cię pijanego w samochodzie, mów, że nie piłeś. Złapią cię za rękę na kradzieży, mów, że to nie twoja ręką. Cóż, nie będziemy tego podejścia bronić, ale niezmiernie dziwi nas fakt, że niektórzy po zrobieniu czegoś absurdalnie głupiego, ale to […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Rafał Górak: „Chcieliśmy grać. Czulibyśmy niesmak z awansu przy zielonym stoliku”

O ile powrót Ekstraklasy cały czas wydawał się dość prawdopodobny, o tyle wznowienie rywalizacji w I czy – zwłaszcza – II lidze wcale nie było takie oczywiste. Wychodzi jednak na to, że do grania wracają wszystkie trzy szczeble centralne w Polsce. Dziś drugoligowcy ponownie inaugurują rundę wiosenną. Z powrotu na boisko raduje się trener GKS-u […]
03.06.2020
Bukmacherka
03.06.2020

Eintracht przełamie defensywę Werderu? Sprawdź typy na Bundesligę w BETFAN!

Środowy rodzynek z Bundesligi na pewno ucieszy fanów niemieckiego futbolu. W końcu musieli oni czekać aż dwa dni na kolejną porcję wrażeń zza zachodniej granicy… Mecz Werderu z Eintrachtem to ciekawa propozycja, zwłaszcza z uwagi na to, że pojedynki tych drużyn zwykle dostarczały sporych emocji. Czego spodziewać się po tym meczu? Sprawdźcie nasze propozycje typów […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Boniek: Obniżyć pensje piłkarzom – i to na stałe. Będą trenować mocniej

– Kluby szybko ustaliły, że w czasie kryzysu piłkarze powinni zarabiać połowę pensji, a ja uważam, że trzeba by obniżyć wynagrodzenia na stałe. Wtedy chcieliby trenować trzy razy mocniej, by wyjechać za granicę i zarobić więcej. W Polsce wielu piłkarzy ma eldorado, zwłaszcza ci z Europy Środkowej i Bałkanów. Ci gracze są ważną częścią niektórych […]
03.06.2020
Weszło
02.06.2020

Najlepsze zostawili na koniec. Michał Żyro skradł show w hicie w Legnicy

Nie oszukujmy się, nie był to mecz, na który czekaliśmy przez całą kwarantannę. Jest wtorek, jest 20.40, deszcz nasuwa z takim impetem, że piłkarze mogą z miejsca wziąć udział w reklamie szamponu albo bollywoodzkim musicalu. A jednak, kiedy już po 15 minutach mieliśmy dwie bramki i jedną awarię systemu nawadniającego, który włączył się bez wyraźnego […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Jastrzębie – Warta, czyli smakowita środowa przystawka

Ofensywna machina trenera Jarosława Skrobacza kontra konsekwentna do bólu Warta Poznań. Tak zapowiada nam się środowa przystawka przed daniem głównym w pierwszej lidze. Choć prawdę mówiąc równie dobrze daniem głównym można nazwać to spotkanie. Dwie drużyny z czołówki powalczą o cenne punkty, a my podpowiadamy, co warto obstawić w eWinner. GKS Jastrzębie – Warta Poznań […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Pierwsza liga odmrożona? Nie widać. Festiwal bryndzy na zapleczu Ekstraklasy

Cholernie czekaliśmy na powrót Ekstraklasy i choć zdawaliśmy sobie sprawę, że z poziomem może być różnie, zresztą – było różnie, to jednak nie możemy być po pierwszej kolejce specjalnie rozczarowani. Piłeczka wróciła, kilka meczów stało znośnie z jakością, no, bywało gorzej i przed pandemią. Dzisiaj natomiast wróciła pierwsza liga, na którą czekali jeszcze więksi zapaleńcy […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Podbeskidzie po restarcie. Czy utrzyma formę strzelecką?

Wieczór z pierwszą ligą? Czemu nie! Zwłaszcza, gdy mamy okazję zobaczyć w akcji dwie drużyny walczące o awans. Podbeskidzie, lider rozgrywek, świetnie rozpoczęło wiosnę. Olimpia Grudziądz? Nieco gorzej. Dlatego restart będzie dla obydwu drużyn ważny. Jedni mogą udowodnić, że dobra forma nie była przypadkiem, drudzy, że stać ich na więcej niż pokazali do tej pory. […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Jak Hansi Flick odmienił Bayern?

Monachium zakochało się w Hansi Flicku. Dwadzieścia pięć meczów, dwadzieścia dwa zwycięstwa, jeden remis, dwie porażki. Żaden trener Bayernu od 1965 roku nie miał tak dobrego startu we wszystkich rozgrywkach. A przecież wcale nie musiało być kolorowo. Przejmował Bayern w trudnym momencie. Dostawał rozgoryczony, zmęczony i niewykorzystujący swojego potencjału zespół po odchodzącym w niesławie Niko […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Aż pięć rzutów karnych zostało podyktowanych w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Niektóre wynikające z błędów technicznych (ręka Zwolińskiego), inne powiedzmy, że z pewnej dozy nieroztropności (latający łokieć Petraska). Skoro jedenastki są na topie, to tym razem w konkursie #AleNumer pytamy was właśnie o to, ile razy piłkarze Ekstraklasy będą w tej kolejce strzelać z wapna. Już […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Cygan: Powrót Rakowa do Częstochowy jesienią jest realny

Dzisiejsza decyzja Komisji ds. Licencji to dla Rakowa Częstochowa słodko-gorzka pigułka. Z jednej strony licencja jest, można grać w Ekstraklasie, z drugiej – każdy mecz w Bełchatowie w 2021 roku będzie oznaczał 30 tysięcy złotych kary. Jak przyjęto te werdykty w Częstochowie? Dlaczego w Bełchatowie Raków będzie wpuszczał kibiców nawet, jeśli będzie to nieopłacalne? Czy […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

„Za wcześnie, Piotrek”. Kowal żegna Piotra Rockiego

Rok 2020 to jakiś pieprzony żart. Nieporozumienie. Chciałbym, żeby już się skończył, a to ledwie połowa. Wczoraj kolejny cios. Odszedł Piotr Rocki. Ostatni raz widziałem się z nim rok temu, bo Piotrek przeprowadził się na Śląsk, więc siłą rzeczy nasz kontakt nie był tak mocny, jak wcześniej. Natomiast gdy pojawił się w Warszawie, to oczywiście, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komu przerwa pomogła, komu zaszkodziła, czyli czego spodziewać się po I lidze?

Nie, nie odwołamy się po raz setny do cytatu „zęby swędzą…” na myśl o powrocie pierwszej ligi. Ale nie będziemy też ukrywać, że gdy myślimy o pierwszym gwizdku na zapleczu Ekstraklasy, na naszych twarzach gości uśmiech. Domyślamy się jednak, że nie wszyscy są tak szczęśliwi, jak my. Były kluby, którym przymusowa przerwa w rozgrywkach dostarczyła […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Deadline? To jakieś amerykańskie czasopismo?

Żyjemy w świecie nieustającej gonitwy. Nie ma żadnego przypadku w tym, że słówko „deadline” zrobiło karierę nie tylko w siedzibach wielkich korporacji, które uwielbiają zaśmiecać/wzbogacać (sami wybierzcie) nasz język tego typu terminami. Ci, którzy się wyłamują, potrafiąc przeciwstawić się tej „dyktaturze”, często zyskują status podziwianych buntowników. I właśnie dlatego musimy bardzo szczerze przyznać, że trochę […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Kara za korupcję dla Cracovii coraz bliżej

Gdy po raz pierwszy poruszyliśmy ten temat na naszych łamach, część komentujących była przekonana, że skończy się na naszym szczerym oburzeniu. Dziś już wiemy, że wręcz przeciwnie. Korupcja, której dopuściła się Cracovia w sezonie 2003/04, była bezkarna naprawdę długo, ale zdaje się, że PZPN ma zamiar wkrótce skorygować ten błąd. Związek poinformował, że jego rzecznik […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Marek Kozioł: „Mam nadzieję, że nasz występ to nie był jednorazowy wybryk”

– Wiadomo, że jak nie szło – na przykład w Mielcu, gdzie przesiadywałem podczas meczów na trybunach, nie łapiąc się nawet do meczowej osiemnastki – to człowiek się zaczynał zastanawiać, czy jest sens dalej to ciągnąć. Tym bardziej że to był taki okres, gdy do piłki trzeba było bardziej dokładać niż na niej zarabiać. Może […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Lublin zamiast Narodowego. Finał Pucharu Polski w wersji oszczędnościowej

Gdyby nie ta pieprzona pandemia, bylibyśmy już miesiąc po finale Pucharu Polski na Narodowym. Stadion jak zwykle byłby pełny, tętniłby życiem. Cóż, pewnie nie obyłoby się też bez jakiejś mniejszej czy większej aferki, natomiast w gruncie rzeczy mielibyśmy święto. Ale to za wcześniej za rok. Finał Pucharu trzeba było przenieść. Nowa arena? Arena Lublin. Wiadomo, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Licencyjny odsiew w pierwszej lidze. Czołowe kluby bez zgody na grę w Ekstraklasie

Proces licencyjny w pierwszej lidze okazał się prawdziwym sitem, które na dziś eliminuje z walki o awans kilka czołowych drużyn. Komisja Licencyjna nie miała litości – gilotyna ścinała kolejne głowy. Czy nas to dziwi? Niespecjalnie. Czy nas to martwi? Tak, jak najbardziej. Dlatego, że w momencie, gdy do Ekstraklasy mogą wejść trzy drużyny, okazuje się, […]
02.06.2020