Triumf elegancji nad frustracją
Anglia

Triumf elegancji nad frustracją

Piłka piękna, zapierająca dech, nakazująca zadać pytanie, czy egzekwujący ją zawodnicy to wciąż osoby takie jak my, czy może nadludzie o nieznanej wcześniej wytrzymałości i kreatywności. Futbol grany przez Manchester City Pepa Guardioli to najpiękniejszy z możliwych dowodów, że można pragmatyzm i agresję pokonywać elegancją i niczym nieskrępowaną fantazją. Jak dziś, gdy bezapelacyjnie przed Obywatelami poległ 1:4 Tottenham.

Trudno wskazywać obecnie racjonalne przesłanki świadczące o tym, że dla Manchesteru City jakikolwiek rywal może być przeciwnikiem nie do pokonania. Ale kibice Tottenhamu mieli prawo się łudzić, świadomi, że w dwóch poprzednich sezonach ich ulubieńcy ani razu nie musieli uznawać wyższości bogaczy z Etihad. Nawet gdy sytuacja bywała beznadziejna – jak w styczniu, gdy w 55. minucie De Bruyne strzelał na 2:0 – potrafili przecież odwracać losy meczu, w niecałe dwa kwadranse wyrównując jego stan.

Dziś jednak wszystkie te papierowe powody do optymizmu spłonęły już po kilkunastu minutach. Dawno nie widzieliśmy Kogutów tak bezradnych, tak stłamszonych, tak niezdolnych do wymienienia raptem kilku podań. Pressing, jaki zakładali na nich zawodnicy City, zaczynając od niezmordowanego Aguero, wielokrotnie zmuszał do poszukiwania prostych rozwiązań. Do długich, niedokładnych piłek. Do oddawania futbolówki po okazyjnej cenie, często właściwie za darmo.

To bynajmniej nie było spotkanie jakkolwiek podobne choćby do tego City z Liverpoolem czy Arsenalem, które Obywatele również wygrywali wysoko, odpowiednio 5:0 i 3:1. Nie. W tamtych starciach rywale nawiązywali walkę – The Reds aż do czerwonej kartki Mane byli rywalem równorzędnym, Arsenal gola na 1:3 stracił po okresie swojej przewagi, w dodatku niesłusznie, ze spalonego. Tutaj mieliśmy deklasację. Tottenham upodlony. Sprowadzony do roli chłopców do podawania piłek – z siatki własnej bramki do koła środkowego. Nie było w tym spotkaniu choćby pięciominutowego okresu, o którym można by było powiedzieć, że został zdominowany przez Koguty.

A podopieczni Guardioli punktowali każdą niedoskonałość zbieraniny Pochettino. Jedyne emocje w tym meczu były zasługą nie Tottenhamu, a strzeleckiej opieszałości Sterlinga i spółki. Tylko dzięki temu, jak wiele razy pudłowali w sytuacjach, w których mylić się nie wypada, długo utrzymywało się skromne 1:0. Uzyskane dzięki kompletnemu odpuszczeniu krycia Guendogana w polu karnym przez obrońców Spurs. Niemiec od dwudziestego metra przed bramką dotruchtał sobie nieniepokojony aż na piątkę, gdzie po mierzonej wrzutce Sane mógł zapakować piłkę do siatki. Wciąż bez krycia.

Tottenham nie miał żadnego pomysłu, jak zaszkodzić City. Można było wręcz odnieść wrażenie, że poziom frustracji podskoczył u nich do takiego stopnia, że najlepszym rozwiązaniem zaczęło się zdawać eliminowanie rywali. Najpierw Sterlinga spróbował połamać Kane:

Później De Bruyne – Alli:

Obaj odpłacili jednak później pięknym za nadobne. Nie tylko pozbierali się bez szwanku – co nakazuje wrócić do teorii o nadludziach – ale i wypracowali każdą kolejną bramkę. Najpierw De Bruyne sam wymierzył sprawiedliwość, przełamując potężnym strzałem ręce Llorisa, by chwilę później wypracować zmarnowanego przez Gabriela Jesusa karnego. Później sprawy w swoje ręce wziął filigranowy skrzydłowy. Wykańczając zagranie Sane wzdłuż bramki, a także wykorzystując fatalny błąd Diera. Który nie przeciął podania od Bernardo Silvy i pozwolił koledze z reprezentacji pomknąć sam na sam z Llorisem.

Gol bezbarwnego Eriksena z ostatniej minuty doliczonego czasu nie zmienił tak naprawdę nic. Ani postrzegania całego meczu w jego wykonaniu, ani w wykonaniu obu drużyn. Tottenham był tak bezradny, by uciekać się do najbrudniejszych znanych futbolowi zagrywek – zupełnie jak w słynnym już meczu z Chelsea, ochrzczonym Battle of the Bridge. Manchester? Elegancki i szykowny. Niepozostawiający wątpliwości, że wszelkie możliwe rekordy, na czele z wyrównaniem osiągnięcia The Invincibles, są w jego zasięgu.

***

Komplet wyników sobotnich meczów Premier League:

Leicester – Crystal Palace 0:3
Benteke 19’, Zaha 40’, Sako 90’+4’

Arsenal – Newcastle 1:0
Oezil 23’

Brighton – Burnley 0:0

Chelsea – Southampton 1:0
Alonso 45’+3’

Watford – Huddersfield 1:4
Doucoure 68’ – Kachunga 6’, Mooy 23’, 89’(k.), Depoitre 50’

Stoke – West Ham 0:3
Noble 19’(k.), Arnautović 75’, Sahko 86’

Manchester City – Tottenham 4:1
Guengogan 14’, De Bruyne 70’, Sterling 80’, Sterling 90’ – Eriksen 90’+3’

KOMENTARZE (25)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Naczelny Rabin Zanzibaru
Zimamoto FC

Połowa grudnia, a my już znamy zwycięzców 3 lig TOP 5.
Francja – PSG
Niemcy – Bayern
Anglia – M. City

Wszystko się może zdarzyć jeszcze w La Liga i Serie A, ze szczególnym wskazaniem na Włochy, gdzie o mistrza powalczą najprawdopodobniej 3-4 drużyny.
No cóż – City w tym sezonie idzie jak burza, ale Bayern Guardioli też zmiatał wszystko z powierzchni ziemi, a piłkarzy gorszych nie miał. Wszystko zweryfikuje Liga Mistrzów, a myślę, że aktualnie w Europie są trzy drużyny, które – jeśli są w formie – są w stanie pokonać Manchester – Real, PSG i Bayern. Mecze ćwierćfinałowe podadzą nam prawdziwą wartość Guardioli, o ile nie trafią na jakiś kurczaków jak w 1/8 :-)

derlis

A najsilniejsza od lat (patrząc przez pryzmat właśnie LM) liga angielska i Manchester City mający 14 punktów przewagi nad wiceliderem, z bilansem 15 punktów i stosunku bramek 15-3 z najbardziej konkurencyjną piątką zespołów (Arsenal, Liverpool, Chelsea, United, Tottenham) nie udowadnia ci jego wartości?

Naczelny Rabin Zanzibaru
Zimamoto FC

Z tym wliczaniem Arsenalu jako konkurencyjnego zespołu bym się nie rozpędzał xD Jasne, w PL Manchester nie ma sobie równych, a Guardiola doskonale nim dowodzi. Ale w LM angielskie zespoły bardzo cienko sobie radziły w ostatnich latach (dopiero w tej edycji do 1/8 awansowało rekordowe 5 zespołów). Ostatnim triumfatorem LM przed dominacją najpierw machiny Heynckesa a potem hiszpańskich potęg była Chelsea w 2012 roku. Sześć edycji temu.

Teoretycznie City powinno wytrzymać trudy sezonu, z taką szeroką i wyrównaną kadrą, gdzie 5-6 zawodników ma więcej niż 5 bramek, a ławka rezerwowych nie odstaje za bardzo od pierwszego zespołu. Ale nie raz się zdarzało, że faworyci odpadali, a Liga Mistrzów rządzi się zupełnie innymi prawami niż ligi krajowe :-)

derlis

No jak tak to do konkurencyjnych można wliczyć tylko Chelsea i United, bo od 2005 roku to tylko te dwie drużyny + Manchester City (Z przerwą na Leicester) wygrywają mistrzostwo. Z tą logiką Tottenham i Liverpool też można odrzucić, a w sumie to patrząc na tabelę obecnego sezonu, odrzucić można właściwie każdego
W Premier League do powrotu do rozgrywek LM czeka ich zaledwie jeden trudny wyjazdowy mecz – Liverpool na Anfield. Komfort ligowy jest zatem na tyle… komfortowy :D, że Guardiola spokojnie będzie mógł się skupić na przygotowaniach do 1/4 Ligi Mistrzów, gdzie już praktycznie jest
Poza tym odpadnięcie z drużyną pokroju PSG, Bayernu czy Realu nie będzie dla niego żadną ujmą
Efekty jego pracy przyszły po tym, jak nauczył się na własnych błędach
Przestał tyle kombinować ze składem i ustawieniem i proszę, lecą aż miło

Criskrakow

Przyjdzie Liga Mistrzów i MC się spektakularnie wywróci i znów wszyscy będą się zastanawiać co się stało.

Albin Wikulski

E tam, jak Guardiola chce udowodnić, że jest wielki niech utrzyma dwa lata fotel w Ekstraklasie!

Rudy z UE

a kto w ogóle jest w stanie mu zaoferować taki fotel? nawet PZPNu by nie było na niego stać, a co dopiero myśleć o tym czy go utrzyma

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Radomight

Pep po treningu druzyny z e-klapy by rzucil sie pod tira….

derlis

E pany, kto to jest Guengogan? 😀

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Harry Kane – pierdolona gwiazdka Dumnych Synów Albionu. Rzeźnik czystej wody. Po takim meczu, naprawdę powinniśmy żałować, że nie dostaliśmy Angolów – MC to zagraniczny zaciąg z zagraniczną taktyką, elektryczne Koguty chuja mogły. Módlmy się o trafienie Angolów w 1/8 finałów, są do ogolenia, a Spocony Jan przestanie już wychwalać swój wspaniały zwycięski remis na Łemblej (nomen omen stadion elektrycznych Kogutów na tą chwilę).

Grimmy

Nomen omen ≠ nota bene.
„Módlmy się o trafienie Angolów w 1/8 finałów, są do ogolenia” To my startujemy w MŚ od 1/8? Pokonaliśmy już Senegal, Kolumbię i Japonię – coś mi umknęło?

Lukas

No chyba nie sadzisz ze jakies murzyny , dilerzy narkotyków i samuraje zatrzymaja wielka polska husarie ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FC Bazuka Bolencin

Ten Alli to tak działa na nerwy bezstronnemu kibicowi, jak chyba żaden w całej lidze.
Bufon, nerwus, frustrat i boiskowy rzeźnik – gdy nie idzie. Gwiazdorek za piątaka.

Rogal

alii to wszedł belgowi a kean koledze z reprezentacji dobrze że nie na odwrót jak by sterling (notabene bardzo dobrze spisuje się w reprezentacji) wszedł w nogi Kaena to by mogli chyba go powiesić;D

Rogal

no to nie fajnie przed LM ale jest jeszcze przerwa zimowa do lutego jeszcze czas jest;D,człowiek wygrał by 20 tyś złotych pobalował by zanim by się obejrzał był by prawie marzec eh… i funkcjonował;D a taak nudy jak chu.j

Mikas
West Ham United

A WHU się odradza. Piękny wpierdol na wyjeździe i może nie spadniemy. A co do meczu – to że Kane nie wyleciał po tym faulu to jest jakaś kpina

derlis

Wy to byście się już dawno odrodzili, gdyby w końcu był u was normalny trener
Ostatnio już o tym wspominałem, w Anglii jest to samo co w Ekstraklasie, przewijka tych samych odgrzewanych kotletów, tam akurat w postaci tych wszystkich Biliciów, Allardyce’ów, Pardewów, Hodgsonów, Pulisów, Hughesów itd., którzy, cytując klasyka „wyżej chuja nie podskoczą”
Skoro na zawodników pokroju Payeta było stać, to na solidnego trenera tym bardziej powinno stać

PeachFace
Pogoń Banie Mazurskie

Kejn zajebał taką kosę, że aż sędzia zaczął się chować xD

danny_trejo

Nie wiem jakimi przepisami kierowal sie sedzia, ze pozwolil Kane’owi dograc mecz po tym wjezdzie w Sterlinga… Jebany kryminal.

derlis

W ogóle to tak jak powstała w Anglii jakaś tam komisja do pomeczowego analizowania symulek, to taka sama powinna powstać do pomeczowego analizowania fauli takich jak te powyżej, bo omal nie połamały nóg przeciwnikom, a tymczasem zamiast skończyć mecz po tych faulach to Kane dograł go do końca, a Alli skończył go w 84 minucie, kiedy został zmieniony

Grimmy

Guardiola stworzył potwora w tym Manchesterze. Wiadomo, że musi postawić kropkę nad i w postaci trofeum, najlepiej w liczbie mnogiej, aby mówić że poradził sobie w Anglii. Jednak chyba udowodnił wszystkim tym, którzy twierdzili, że marny z niego trener i liga angielska będize dla niego negatywną weryfikacją, że mylili się co do jego osoby.

derlis

Ta, jak coś wygra to wtedy też będą gadać że co to za problem z De Bruynem, Davidem Silvą, Walkerem, Aguero i Sterlingiem w składzie 😀

marcinw13
Manchester United 1997/98

Oglądałem ten mecz od 20 minuty i mam wrażenie, że piszący powyższy artykuł włączył tv dopiero po drugiej bramce dla City. Wcześniej Tottenham grał poprawnie, za to piłkarze City świetnie wyłączyli z gry Erikssena. Mecz do drugiego gola był w miarę wyrównany ze wskazaniem na City, które nieco lepiej grało piłką (ale bez przesady, wirtuozerii w tym nie było) i lepiej grało w defensywie jako cały zespół. Tottenham posypał się po drugim golu De Bruyne’a. Wtedy dopiero zaczęła się demolka.

W tym meczu dobrze było widać różnicę między Alim i De Bruynem. Ali poza paroma nieszczególnie udanymi kiwkami wyróżnił się tylko bezmyślnym, chamskim faulem na Belgu (czerwona kartka ewidentna), za to De Bruyne od momentu tej chamowni zaczął grać fenomenalnie. I tak jak na co dzień mam do niego dużą rezerwę, bo w reprezentacji gra przeciętnie, tak po meczu z Kogutami mogę stwierdzić, że gość jest w niesamowitym gazie. Luz, strzał, ,boiskowa inteligencja, nieprawdopodobny przegląd pola – dawno nie widziałem czegoś takiego. Warto dodać zaskakująco dobrą postawę Mangali w obronie, bo jeszcze nie tak dawno uważałem go za nieruchawego, bezużytecznego klocka (co obnażył swego czasu Lewandowski) a tu taka przemiana. Nie znoszę City organicznie, ale za grę doceniam, bo grają fajną piłkę, szczególnie De Bruyne.

wpDiscuz