Image and video hosting by TinyPic
Mecz, który przeszedł do historii Champions League – Borussia 8, Legia 4
Weszło

Mecz, który przeszedł do historii Champions League – Borussia 8, Legia 4

Czasami w kartkach z kalendarza cofamy się do czasów, w których Anglicy wymyśli kopanie jelita cielęcego, a czasem – tak jak dziś – do przypadków znacznie świeższych, bo ledwie sprzed roku. Co nie znaczy jednak, że nie poruszymy tu tematów historycznych. Otóż dokładnie 22 listopada 2016 roku Legia Warszawa pobiła rekord wszech czasów w Lidze Mistrzów, bo zagrała w meczu, w którym padło 12 goli. Albo inaczej, to Borussia pobiła ten rekord Legią. Co nie zmienia faktu, że wbicie 4 bramek na Signal Iduna Park z pewnością jakąś sztuką było.

Przypomnijmy sobie ten spektakl. Zanim Steeven Langil zdążył opierdolić pierwsze skrzydełko z KFC i zanim jego wieczór zaprowadził go do wspólnego szczekania z własnym psem, Alexandar Prijović strzelił pierwszego gola wywołując w Dortmundzie prawdziwą konsternację. To już nie była ta Legią z wypiętą dupą od 0:6 w pierwszym meczu, ale bardziej ta nieobliczalna od remisu 3:3 z Realem. Vadis przepchnął się na skrzydle, poszukał w polu karnym Serba ze szwajcarskim paszportem, a ten pięknym zewniakiem zmieścił piłkę w bramce. I przez przepiękne siedem minut Legia prężyła muskuły na boisku Borussii, wywołując u lokalnych kibiców nieprzyjemne odczucia.

Wtedy jednak nastąpiły być może najtrudniejsze cztery minuty w całej historii warszawskiego klubu, w których rywale trzy razy trafili do siatki, a konkretnie dwa razy zrobił to Kagawa, a raz Sahin. Przy pierwszej i trzeciej bramce znacznie lepiej zachować mógł się Cierzniak, który tego wieczora dostał swój czas między słupkami od Jacka Magiery. Gdyby zamiast niego zagrał Malarz, który po następnym meczu Legii trafił do jedenastki kolejki Ligi Mistrzów, być może cały wieczór potoczyłby się inaczej, i być może w zupełnie inny sposób trwale zapisałby się w historii klubu. Stało się jednak inaczej, Cierzniak nie miał swojego dnia, a nie mieć swojego dnia na Borussii… No, to musi boleć.

Co prawda chwilę później po kolejnym strzale Prijovicia Legia złapała kontakt, ale zaraz dwa kolejne ciosy wyprowadzili Dembele i Reus, a wynik do przerwy brzmiał 5:2. Po zmianie stron wolna amerykanka trwała dalej. Najpierw szóstego gola dołożył Reus, po chwili na jego trafienie odpowiedział Kucharczyk. Jako że szalona wymiana zdawała się nie mieć końca, kolejnego gola dla gospodarzy dorzucił Passlack, odpowiedział na niego Nikolić, a strzelanie zakończył Rzeźniczak – niestety trafiając do własnej bramki. Tablica wyświetlała 8:4, co wszystkich wprawiło w osłupienie, ale najbardziej obrońców – tych z Dortmundu, no i oczywiście tych z Warszawy.

Wydaje mi się, że z Borussią zagraliśmy trochę zbyt radosny futbol, taki podwórkowy. Poszliśmy na wymianę ciosów, której praktycznie nie mieliśmy szans wygrać. Jasne mogliśmy strzelić nawet 6 goli, ale mogliśmy też stracić 12. Nie wiem. Może dla kibiców to fajne mecze, ale ja chodziłem struty, to we mnie siedziało. Nie jestem przyzwyczajony do tracenia tylu bramek i uwierzcie mi, zawsze będę wkurzony po takich spotkaniach, niezależnie od okoliczności – mówił później na naszych łamach Michał Pazdan.

A my, niejako na pocieszenie, napisaliśmy tak: Nie bez znaczenia są tu proporcje. Oglądaliśmy wiele spotkań zakończonych 4:0, w których przegrany był kompletnie bezradny. Natomiast odgryzienie się rywalowi czterema golami (a przecież była też poprzeczka i niesłusznie niegwizdnięta jedenastka) z pewnością nie świadczy o bezradności w ofensywie. Oglądaliśmy więc wymianę ciosów, w której jeden z przeciwników trafiał dwa razy częściej. Dla porównania, jakiś czas temu w Madrycie Legia przegrała z rywalem, który trafiał aż pięć razy częściej. Abstrahując już od wczorajszego meczu – im wyższy wynik przy czterobramkowej różnicy, tym lepiej świadczy o przegranych. Pomyślmy abstrakcyjnie – czy przy 12:8 można mówić o pogromie? A przy 20:16? No i co ze 104:100?

Rekord Ligi Mistrzów i nieprawdopodobna historia. W całej debacie, czy była to mniej, czy bardziej kompromitująca porażka, najsmutniejsze jest jednak coś innego. Dziś rozprawiamy o meczu sprzed roku jak o prehistorii i czymś, co właściwie nie miało prawa się wydarzyć. Legia w Lidze Mistrzów? Dziś ponownie brzmi to jak mocno naciągana fikcja. A temat porażki w Dortmundzie najprościej zamknąć w ten sposób – tamta „kompromitacja” nijak się miała do prawdziwych kompromitacji, jakich Legia zaznała później w Astanie i Tyraspolu.

KOMENTARZE (44)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Fidel

Obstawiam że piłkarze Borussi dostali niezłą suszarę od trenera po meczu za położenie lachy na grę w obronie. Nastawienie „walić obronę” bo ogórkom i tak strzelimy dwa razy więcej goli jest dobre na podwórku a nie w lidze mistrzów no ale dzięki temu mieliśmy szoł.

Budda MRW
Iskra Stolec

mecz, po ktorym legia wlaczyla sie do akcji #metoo. Najfajniejszy bestialski gwałt analny w histori polskiego futbolu w lidze mistrzów

Voitcus

Myślę, że tylko dzięki temu, że poszli na wymianę ciosów i te 4 bramki strzelili, a wcześniej 3:3 z Realem mogli wygrać potem ze Sportingiem. Portugalczycy byli wyraźnie przestraszeni – kompletnie nie wiedzieli, czego się spodziewać.

Urkides
Legia Warszawa

Ja uważam że to był najlepszy pomysł Magiery. Dać pograć w piłkę żeby zawodnicy mogli wyprostować plecy po łomocie w Wawie.
To nic że stracili 8 ale strzelili 4, przekonali się że mogą strzelać bramki takim zespołom jak BVB.
Zawsze mnie wkurwiało jak w pucharach polskie zespoły wychodzą z podkulonym ogonem. Niech grają w piłkę i odpadają po fajnych meczach a nie po glanowaniu leżącego.

theczarek

wolę jednak brzydkie 1-0 ze sportingiem i awans niż fajny 2-mecz Lecha w eliminacjach do eliminacji do pucharów i odpadnięcie z holednerskim średniakiem.
w sensie nie wazne jaka druzyna bo i Legia miewała piekne porażki ale osobiście wolę brzydką gre i awans niż odpadnięcie po cudownym otwartym meczu.

FC Bazuka Bolencin

To nie był mecz piłkarski, raczej coś w stylu mistrzostw I dywizji.

Martainn

Kto wie jakby ten mecz się skończył jakby w bramce Legii w tym meczu był bramkarz.

Buncol

Pewnie i tak Legia by przegrała ale Malarz mógłby dwa gole wybronić spokojnie. Wtedy byłoby 6:4
A gdyby poprzeczka Prijo wpadła byłoby 6:5
Inaczej by to wyglądało w statystykach

Profesor Miodek

Nie no, 6:6 by było, bo Malarz w doliczonym zawinąłby z piątki w okienko Burkiego czy kto tam wtedy bronił.
A tak poważnie, to zawsze bawi mnie taki gdybanie tylko w jedną stronę. Coś na zasadzie, gdyby Vrdoljak strzelił 2 karne z Celtikiem, to by było 6:1 w pierwszym meczu. Tak samo tutaj – dzięki ręcznikowi w bramce BVB mogło się rozluźnić. Inaczej gra się przy 6:2, a inaczej przy 3:1. Zobaczcie, że jak Borussia zrozumiała, że może być groźnie, to od 10 do 52 minuty wyszła z 0:1 do 6:2. Może gdyby Malarz, to nie strzeliłaby w tym czasie 6 goli, tylko np. 3, ale wtedy też raczej nie dopuściłaby do rozluźnienia w obronie i bramek Kucharczyka czy Nikolicia. Każda zmiana zdarzenia czy piłkarza wpływa na oba zespoły, a nie tylko na jeden.

theczarek

to raczej Legia sie obsrała po tym 1-0 i dali sobie wpić parę bramek.
Nie taka wielka była wtedy dysproporcja piłkarska, co pokazał potem 1-0 ze sportingiem. legia miała przede wszystkim VOO który chciał się pokazać i przyzwoitych napastników, reszta prócz bramkarza po prostu nie szkodzila za bardzo i jakos to wyglądało.

KRIS101

Pamiętam, że kibicowaliśmy temu ręcznikowi, żeby coś w końcu obronił. No i obronił…po czym puścił dobitkę.

technojezus
FC Sturmabteilung

Gdyby nie ręcznik Cierzniak który chyba zagrał najgorszy mecz w swojej karierze i poprzeczka Prijovicia to nie wiadomo jakby się to skończyło.

Marek Madej

Jezeli do tego dodamy ze byly to rezerwy druzyny z Dortmundu to kazdy zrozumie ze przekuwanie porazki w sukces swiadczy o glebokim uposledzeniu lub ci najwyzej ociezalosci umyslowej pana redaktora

theczarek

w sumie na dziś to sukcesem dla polskiego klubu jest już możliwość zagrania z BVB bez konieczności płacenia za tą przyjemność miliona euro w sezonie ogórkowym.
taka prawda, a że do tego strzelili im 4 bramki to już w ogóle sukces.
to tak jak by chłopaki z mojego osiedla mieli sparing z Wisłą Kraków i urwali im w Krakowie 4 gole nawet jak by stracili 15. suckes tak czy inaczej.
Także to nie ociężałość redaktora a po prostu stan polskiej piłki nożnej. Dno dna.

Aerth

Rezerwy BVB to dalej co najmniej poziom wyżej niż Utrecht w eliminacjach do eliminacji LE.

WhiteStarPower

Ta kampania rewanżowa Legii to naprawde bylo cos! I to tez dla postronnych kibicow. Ja dlugo bede pamiętał te mecze grupowe

PhoenixLk

Mogę odwzajemnić;) Wisła – Saragossa;)

Tak na serio, to wiele zespołów ma jakiś pucharowy mecz, który pamiętają praktycznie wszyscy – niezależnie od klubowych sympatii…

Dowód?
„Panie Turek, kończ pan ten mecz!” – bez sprawdzania – z jakiego to meczu? 😉

FC Bazuka Bolencin

Z drugiej strony jednak każdy miał swoją: Levadię, Stjarnan, Vetrę Wilno, Fylkir Reykjavik, Cementarnicę, Tetovo, Irtysz Pawłodar itp.
Mnie, jako kibicowi wszystkich polskich reprezentantów w europucharach strasznie żal ściska 4 litery, że tych wpadek było znacznie więcej niż miłych chwil.

Astana-Scherife

Zas niektorzy w jeden miesiac astane,Scherif i dwa wpierdole od ….

PhoenixLk

…dzięki czemu jeden osobnik znalazł sens swego życia…

nie ma za co – serio nie musisz dziękować

WhiteStarPower

Pan Turek Broendby Widzew ofkorz 😉

Taiczo

Kompromitacja??? 1 mecz u siebie 0-6 był kompromitacją. Zaś te 8-4 cóż to było szaleństwo, ale nie kompromitacja cała reszta to typowa gdybologia.

Aerth

Toż najwięcej o kompromitacji Legii w LM pisali kibice klubów, które tą samą LM to powąchają co najwyzej jak sobie Pro Evolution Soccer odpalą i ściagną moda dodającego Ekstraklasę :) Ewentualnie zostaje FIFA jak wystarczy im licencja Ekstraklasy, ale bez licencji LM.

whooyemooye
Legia

Byłem dumny z tego że nie wyszli obsrani, fajny meczyk mimo porażki.

Astana-Scherife

Super mecz tylko ze wynik hokejowy,ale tylko 4-8 (moglo byc 4-12) z rezerwami BVB moze byc powodem do dumy tylko w W-wie.

whooyemooye
Legia

Fajne uczucie jak zespół któremu kibicujesz od dziecka gra w Lidze Mistrzów z najlepszymi. To może być powodem do dumy w Warszawie.

Astana-Scherife

Fajnie dostawac takie wpierdole i byc z tego dumny.To tylko w W-wie.

whooyemooye
Legia

W dzisiejszym futbolu jest tak ogromna przepaść finansowa pomiędzy tymi najlepszymi z Europy a polskimi klubami, że cieszy mnie tylko nawiązanie walki. I to zapewne się długo nie zmieni. Dobre wyniki są tylko wyjątkami potwierdzającym regułę.

Baton

Człowiek aż się wstydził, kiedy to oglądał. Przepaść, stracone 8 goli(i to tak mało), niesamowity wpierdol. 4 gole strzelone niczego nie zmieniają(Prijović rozgrywał wtedy wielki mecz). W tamtej edycji LM zobaczyliśmy, jaka to jest różnica na tym najwyższym poziomie, kiedy zespoły z najlepszych lig grają na poważnie(w LE tego nie robią).

Juri

nie pierdol batonie bo wstydzić to się można jak się odpada ze Strajnan albo Utrechtem czy inną Levadją, a nie jak się wychodzi odważnie i strzela 4 gole na Signal Idunie

Astana-Scherife

Racja albo z Astana czy Scherif w jeden m-ac to dopiero wstyd nie juri?haha

Budda MRW
Iskra Stolec

z ciekawosci sprawdzilem co to jest „signal iduna” i okazuje sie, ze towarzystwo ubezpieczeniowe. Mam nadzieje, ze cwelka wykupila u nich polise przed tym meczem, bo taki gwalt musial zostawic trwale uszczerbki na zdrowiu.

Budda MRW
Iskra Stolec

no tak powaznie Borussia zagrala, ze az wystawila rezerwy. A i tak rżnęli cwe7kę długo i brutalnie.

Juri

przygoda Legii w lidze mistrzów była super. odważnie, z polotem, strzelić łącznie 8 goli Dortmundowi i Realowi – no przecież jak to brzmi kosmicznie kto by się spodziewał? przede wszystkim krok po kroku osiągali sukcesy aż największy nadszedł na koniec – awans z 3ciego miejsca.byli wspaniali. to było tak niedawno, ale dziadostwo z tego roku w wykonaniu polskich drużyn już zdążyło przesłonić .

Astana-Scherife

Super np tylko zBVB stracili 14 bramek to wielki sukces no nie?z Realem 6 ze Sportingiem 2 ale strzelili 1.Przez lata ten wodwazny polot bedzie wspominamy,hahaha

Budda MRW
Iskra Stolec

no na weszlo juz sie podniecali gwaltem realu. „Najfajniejsze 1:6 w historii” czy jakos tak

Sportowy Maniak

To był jeden z najlepszych meczów jakie oglądałem. Szczęśliwie w ten dzień zamiast multiligi na canal+ zdecydowałem się na obejrzenie całego meczu Legii, w końcu polski klub, i to w Lidze Mistrzów – to nie zdarza się często.
Nie pożałowałem. Nigdy nie widziałem tylu bramek i tak zwariowanego meczu. Do kuriozum brakowało tylko czerwonych kartek i karnych. Najlepsze dwa momenty meczu? Weidenfeller siekający przewrotkę, kiedy piłka po strzale Prijovicia odbiła się od poprzeczki (Weidi był tak skołowany, że zapomniał że może łapać) i Nikolić ładujący na 4:7.

Sportowy Maniak

A, no i warto dodać, że po 3 kolejkach Bilans Legii wynosił 0-0-3 i 1:13 w bramkach, podczas gdy w kolejkach 4.-6. zaliczyli po jednym zwycięstwie, remisie i porażce (właśnie w Dortmundzie), a bilans bramek to było już niezawstydzające 8:11. Niesamowita odmiana. Ciekawe, kiedy znowu dane nam będzie zobaczyć polski klub w LM czy choćby LE?

Budda MRW
Iskra Stolec

zeby znowu zostal przecwelony? dzieki za takie emocje

Zuorok

Bardzo smutne wspomnienie. Żaden z przeciwników Legii nie podszedł do meczu poważnie. Dla Realu i Borussi były to treningi przy kamerach, co udowodnił, wbrew pozorom, remis z Królewskimi. Legia grała jak o życie, Real na kilka procent swoich możliwości. Oczywiście, można zarzucać Hiszpanom nieprofesjonalne podejście do tematu, jednak to jeszcze mocniej podkreśla to jakimi ogórami w oczach zawodników z Madrytu była wtedy Legia.
W poważnych meczach nie pada dwanaście bramek.
Jeszcze smutniejsze jest gloryfikowanie tego nieszczęsnego występu Legii w Lidze Mistrzów…

Sportowy Maniak

Mylisz się. Może i Real i Borussia zlekceważyli Legię, ale jednak były to fajne mecze. To, że padło 12 bramek świadczy o tym, jak słabe były obie defensywy, a nie że nie był to poważny mecz. Real też dał dupy, przyjechał na Łazienkowską, na pusty stadion, pomyśleli że zapakują piątkę jak u siebie i cześć. Tymczasem Legia odgryzła się im trzykrotnie, ba, była nawet bliska sensacji.
Nie jestem zagorzałym kibicem Legii, ale dla mnie jako Polaka remis z triumfatorem LM i strzelenie 4 goli wicemistrzom Niemiec przez polski klub to mile wspomnienia.

Przemyslaw

Zgadza się, jednak nie zapomnę jednego – gdy Legia wygrywała z Realem, to wystarczyło dosłownie kilka minut, by Real nieco podkręcił tempo, wyrównał, a niewiele brakowało, by wygrali (poprzeczka w 90 minucie). Więc jednak trochę to wyglądało tak, jakby sobie olali, a gdy grunt palił im się pod nogami, to wystarczyła chwila, by przypomnieć, kto lepiej gra w piłkę.

piokon

Pochwalcie się jakie wyniki Wasze drużyny uzyskały w Lidze Mistrzów?

Budda MRW
Iskra Stolec

moja zostala przecwelona przez wszystkich jak leci i wjebano jej 14 goli w dwumeczu. A twoja cwaniaczku?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY