Najważniejsze reprezentacyjne momenty Artura Boruca
Weszło

Najważniejsze reprezentacyjne momenty Artura Boruca

To ostatnie zgrupowanie Artura Boruca w reprezentacji Polski. Jak powiedział publicznie Robert Lewandowski: kończy się pewna epoka. Boruc to człowiek, który łączy stare ze sobą pokolenie piłkarzy (z luźnym podejściem do zawodu) z nowym pokoleniem (wymiataczy poważanych w całej Europie). Bez dwóch zdań jest to człowiek o wielkiej osobowości, niebanalny. Taki, który zaliczał piękne wzloty, ale i upadał w sposób barwny. Dziś przypomnimy jego najważniejsze momenty w reprezentacji Polski. 

ALE ŻE DUDKA NA MUNDIAL NIE WZIĘLI?

Czerwiec 2005 roku: Jerzy Dudek wygrywa finał Ligi Mistrzów. Jego popisowa seria rzutów karnych sprawia, że jest na ustach całego świata.

Maj 2006 roku: Jerzy Dudek nie dostaje powołania na mistrzostwa świata w Niemczech.

Wówczas naszego najbardziej rozpoznawalnego piłkarza wygryzł z pozycji numer jeden Artur Boruc, który zadebiutował w niej nieco ponad rok przed wspomnianym finałem LM, jeszcze jako niewiele znaczący w świecie bramkarz Legii Warszawa. Kariera Artura dostała jednak w międzyczasie solidnego kopa na rozpęd – zamienił klub na renomowany wówczas Celtic Glasgow, gdzie szybko stał się ulubieńcem trybun – nie tylko ze względu na prowokacyjne gesty religijne, którymi doprowadzał do furii protestancką część Glasgow utożsamiającą się z Rangersami. Przede wszystkim dzięki grze.

Boruc wykorzystał swoją szansę w reprezentacji, ale stworzyła mu ją nie tylko dobra postawa na treningach czy meczach kontrolnych, lecz też… duży łut szczęścia. Gdyby Jerzy Dudek nie wyleciał wskutek kontuzji na końcówkę eliminacji, bluzy z numerem jeden zapewne by nie oddał. Boruc bronił tylko w trzech meczach o punkty, lecz to wystarczyło, by Janas podjął decyzję, że na mundial jedzie tylko on. Ówczesny selekcjoner stwierdził, że zabieranie dwóch równorzędnych bramkarzy na turniej to murowana katastrofa.

Same mistrzostwa w wykonaniu reprezentacji były rzecz jasna klapą, ale akurat do bramkarza przyczepić się nie można. Boruc ratował nam tyłek, niemalże sam zatrzymał Niemców broniąc jak w transie. Po turnieju był jedynym – no, może obok Bartosza Bosackiego – do którego nikt nie mógł mieć jakichkolwiek pretensji. Więcej – z którego występu można było czuć dumę.

DEJA VU

Artur Boruc po zmianie szkoleniowca mógł odczuwać lekkie deja vu. Znów zaczął eliminacje na ławie i znów do pierwszego składu musiał zaprowadzić go splot różnych okoliczności. Co więcej – znów duży turniej w wykonaniu biało-czerwonych zakończył się klapą i znów bramkarz był jednym z niewielu, którzy wyszli z niego z twarzą. O detalach jak to, że kolejne mistrzostwa odbywały się w niemieckojęzycznych krajach nawet nie wspominamy.

Eliminacje między słupkami reprezentacyjnej bramki rozpoczął Dudek, został on później zastąpiony przez Kowalewskiego i dopiero gdy były bramkarz Spartaka pauzował za kartki, do bramki wszedł Boruc. I miejsca już nie oddał – finalnie wziął udział w ośmiu meczach eliminacji, więc może mówić o solidnym dorobku.

Na mistrzostwach jak to na mistrzostwach – roboty po pachy. Najbardziej zapamiętany został mecz z Austrią, który Boruc zremisował niemalże w pojedynkę przy pomocy sędziego, który nie zauważył, że strzelający gola Roger jest na spalonym.

W SZYJĘ W LWOWIE

Po mistrzostwach Europy przyszła pierwsza reprezentacyjna afera obyczajowa z udziałem Boruca. O jego – nazwijmy to – luźnym podejściu do życia i opinii na własny temat dowiadywaliśmy się już wcześniej: czy to gdy był przyłapywany z fajeczką, czy gdy był przyłapywany z brzuszkiem. Lwów był jednak pierwszym konkretem podczas zgrupowania, zakończonym wyrzuceniem z kadry do spółki z Radosławem Majewskim i Dariuszem Dudką.

Do prasy zaczęły przedostawać się przeróżne wybryki reprezentantów, którzy mieli urządzić sobie bibkę w hotelu. Od uśnięcia Majewskiego w hotelowym lobby, przez wieszanie obrazów do góry nogami i rozwalanie mebli, aż po dwuznaczne propozycje wygłaszane dobijając się do pokoju przydzielonej kadrze tłumaczki. Banitów nie było w kadrze przez dwa spotkania (Słowenia, San Marino). Gdy jednak zostali przywróceni do kadry, Boruc od razu zajął miejsce między słupkami.

W CZAPĘ W BELFAŚCIE

Artur Boruc został zapytany wczoraj na konferencji prasowej, jakie wydarzenia z reprezentacyjnych czasów zapamiętał najbardziej. Podał duże turnieje i… mecz z Irlandią Północną. Jeśli ktoś nie pamięta (albo inaczej: jeśli ktoś urodził się wczoraj) – ten mecz.

 

– To wtedy zdałem sobie, co jest ważne, a co ważniejsze. Wyparłem już ten mecz z pamięci, ale cieszę się, że potrafiłem się z tego podnieść – tłumaczył na konferencji sam zainteresowany. Kiks po podaniu Żewłakowa to jego niejedyny wielbłąd w tym spotkaniu – w pierwszej połowie zaliczył niepotrzebne wyjście z bramki, za które Irlandczycy z Północy także nas skarcili. Całe szczęście, że to spotkanie to na wizerunku Boruca tylko rysa. Myśląc o jego dokonaniach w pierwszej kolejności mamy te pozytywne rzeczy.

WINKO Z DYZMĄ

Pozytywne, albo… komediowe. Bo w kategoriach komedii należy patrzeć na to, za co Boruc wyleciał u Smudy.

Nikt nie miał wątpliwości – Smuda nie był trenerem, w którym zakochałby się Boruc, tak samo jak Boruc nie miał profilu charakterologicznego, który powodował u Dyzmy… eee… znaczy Smudy mokre sny. Prymityw kontra człowiek o niebanalnym poczuciu humoru. Gość nieradzący sobie z mocnymi charakterami kontra mocny charakter. Kwestią czasu było, gdy dojdzie do jakiegoś tarcia. No i doszło – Smuda wyrzucił Boruca (i Żewłakowa) z kadry po tym jak – jego zdaniem – panom uderzyło na pokładzie samolotu do głowy winko. Obaj zainteresowani zgodnie twierdzili, że to selekcjonerowi jednak przygrzało słoneczko.

Smuda zrobił zatem z Boruca pierwszego pijaka wśród piłkarzy, na co Artur tak po prostu przystać nie mógł. Udzielił zatem szczerego wywiadu Sergiuszowi Ryczelowi, po którym stało się jasne: ten facet u Smudy już nie pogra. Ale przynajmniej kupił sympatię wszystkich mówiąc, jak jest. Sami uznaliśmy tuż po wywiadzie, że bramkarz wypadł w nim rewelacyjnie.

Artur Boruc nie powiedział wszystkiego, co mógł, ale powiedział wystarczająco, by stało się jasne, że już nigdy nie zagra w reprezentacji Smudy. W czasie wywiadu dla stacji nSport Bramkarz Fiorentiny użył wobec trenera kadry słowa „Dyzma”, co było takim wyreżyserowanym przejęzyczeniem. Doskonałym przejęzyczeniem. Zdanie brzmiało mniej więcej tak: „Zmieniam się dla reprezentacji, już nie chcę mówić, że dla pana Dyzmy… yyyyy… Smudy!” I tu wymowny uśmieszek. To jest to, co Weszło lubi. Wreszcie jakieś publiczne naparzanki i wzajemne wylewanie pomyj, chociażby dyskretne:)
Boruc wypadł dobrze. Niby powiedział niewiele, ale powiedział wszystko. Wiedział, kiedy wystarczy pomilczeć i zagrać twarzą. Odświeżył też swojego ulubionego „pomidora”.

– Trener Smuda świeci przykładem?
– Pomidor.

Co chciał na Boruc przekazać swoimi zdawkowymi w gruncie rzeczy odpowiedziami i mimiką? Po pierwsze, że Smudy nie lubi, a Smuda nie lubi jego. Po drugie, że Smuda nie potrafi rozmawiać z piłkarzami i nie rozumie, co się do niego mówi. „Za takie słowa, jakich używa, w normalnym życiu dostaje się w pysk”. Po trzecie, że Smuda nie szanuje ludzi wokół. Po czwarte, że Smuda wcale nie jest taki doskonały, jakiego próbuje zgrywać. Po piąte, że Smuda działa pod publiczkę. Po szóste, że sytuacja z samolotu to tylko pretekst. „Nie jest miękkim chujem robiony, to mógł do mnie zadzwonić i ze mną porozmawiać, a nie słuchać tego, kto ewentualnie ma coś do powiedzenia”.

ROLA BRAMKARZA NUMER TRZY

Na Boruca nie czekała piękna, reprezentacyjna starość. U Adama Nawałki nie zagrał ani razu w meczu o punkty. I nic dziwnego, bo Szczęsny z Fabiańskim wystrzelili z taką formą, że musiałby się stać chyba kataklizm. Boruc znosił bycie numerem trzy z godnością. Był ważną postacią w szatni, spajał ją. I za to należy mu się szacunek.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (46)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jazon

Mnie jednak trochę dziwi, znając na tyle ile się da charakter Boruca, że zgodził się na taką szopkę z tym meczem pożegnalnym. Jeszcze ta konferencja prasowa na której dobitnie było widać jak bardzo nie jest już członkiem drużyny. I to łkanie o 13 minut jakieś redaktorzyny, jakoś mi to nie gra ze sobą

Marcinecckie

Ehhh, pokolenie dwudziestokilkulatków może właśnie przekonać się, jak szybko płynie czas. Pamiętam, jak jako 9 – letni smarkacz przeżywałem, że w Celticu zamiast Artura broni jakiś Marshall. Pamiętam program, w którym Paweł Janas wyczytał powołania – wtedy już się wyjaśniło, że Boruc staje się numerem 1 w kadrze. Pamiętam popis w meczu z Austrią i te ,,pajacyki”, które sam potem próbowałem powtarzać na ogródku. Pamiętam szmatę z Irlandią Północną, a potem rewanż na Śląskim, gdzie Lafferty założył Arturowi siatkę i tym samym pozbawił nas szans na awans. Pamiętam konflikt ze Smudą i wielką radość, kiedy Boruc wrócił do kadry za Fornalika. A teraz ten rozdział się kończy. Wiem, że to brzmi banalnie i Artur tego nie przeczyta, ale: dzięki za wszystko, co zrobiłeś w kadrze. Mecz z Urugwajem będzie prawdopodobnie pierwszym, w którym łza zakręci się w oku jeszcze przed końcem.

Szykanator

Ten pajacyk nie raz mi uratował dupę jak pogrywało się w juniorach , zawsze się wzorowałem na Arturze , człowiek dzięki któremu mogliśmy oglądać mecze reprezentacji z emocjami , bo gdyby nie on po pierwszych połowach często byłoby po meczu.

Virgill
Pogoń Szczecin

Króla Artura zawsze ceniłem za trzy cechy których trudno doszukać się u innych topowych bramkarzy :
Wyrachowane szaleństwo
Nietuzinkowy humor
Boska pewność siebie
Będzie mi go brakować…

Przem37

Ludzie skończcie z tym królem Arturem, to nie ten Artur.
A co do Smudy, to ich konflikt zaczął się chyba jeszcze w Legii od słynnych tekstów Franka „Ruszaj się ruszaj pedalska dupka”?

blazej przybylowicz

nie bylibyście sobą gdybyście fajnego artykułu nie spie..lili tymi waszymi stałymi wstawkami.

Smuda miał swoje wady, ale wyzywanie go od prymitywa świadczy tylko o was. Źle.

Bartoni
Lechia Gdańsk

A jak nazwać człowieka co 54 z 70 lat swojego życia mieszka w Polsce a ledwo umie w tym języku mówić?

Przem37

Ślązak, Kaszub?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zadi

No tak, dlaczego nie Barcelona…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bartoni
Lechia Gdańsk

Bo tak jak Boruca uwielbiam tak planowanie kariery w jej najważniejszym momencie kompletnie spieprzył: odszedł z Celticu, gdzie był uwielbiany oraz gdzie pokazał się Europie jako bardzo dobry bramkarz.

To był dobry ruch zwłaszcza, że to był już ten czas gdy Celtic zaczynał cieniować w Europie, Boruc zamiast iść wtedy do klubu z PL (nie wierzę, że nie znalazłby tam angażu) poszedł do średniaka ligi włoskiej, i to na ławkę :/ przynajmniej tyle, że szybko się przebił, ale to wciąż był średniak. To już lepiej byłoby zostać sezon dłużej w Celticu. (a najlepiej byłoby odejść po sezonie 2007/08)

Potem gdy szedł już do Southampton to był za stary by brać go pod uwagę w lepszych klubach, wybór ten był więc dobry, tym bardziej, że grając tam i w Bournemouth (gdzie był przecież jednym z ważniejszych bohaterów drogi do PL, nikt się nie spodziewał po nich awansu), udało mu się na koniec kariery zagrać ponad 100 meczów w PL (dokładnie 116, to tylko 16 mniej niż Szczęsny w Arsenalu, zostało jeszcze 27 kolejek, jedna kontuzja i Boruc znów będzie nr.1 więc może go nawet przegonić).

Podsumowując: Kariera niezła, choć mogło być dużo lepiej gdyby Boruc odszedł szybciej z Celticu bądź gdzie indziej niż do fiołków. Ale i tak kariera na 6+/10 w skali europejskiej i 8+/10 w polskiej.

Szykanator

Kiedyś gdy nie przykładało się tak dużej wagi do gry nogami u bramkarzy a Artur faktycznie to miał ( bez śmieszków z podania od Żewłaka ) , kiedyś Valdes w Barcelonie , Dida w Milanie a Artur każdego z nich zjadał na śniadanie , takie błędy jakie oni robili swego czasu w tak wielkich klubach … przez kilka okienek ludzie byli przekonani , że Artur z tego Celticu w końcu pójdzie do klubu topowego , niestety przez charakter czy sylwetkę albo po prostu słabego menadżera tak się nie stało.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Cerber24

Boruc to osoba z gatunku tych, wobec których nie można przejść obojętnie. Albo sie go kocha albo nienawidzi. Osobiście za Nim nie przepadam. Oczywiście trzeba mieć szacunek do tego co zrobił dla reprezentacji na wielkich imprezach (byl w zasadzie jednym z lepszych piłkarz Polski na MS 2006 i zdecydowanie najlepszym na MS 2008), dodatkowo miał całkiem udaną karierę klubową (a biorąc pod uwagę czasy na jakie przypadła – nawet bardzo udaną), ale poza boiskiem nie wydaje się być przyjazna osobą. Tak przynajmniej odbieram go z mediów (chociaż tutaj jednak plus, że nic nie udaje tylko pokazuje jaki jest).
Aaa… I może Smuda nie jest najlotniejszym umysłem i trenerskim guru i miewa problemy z poprawnym wypowiadaniem się w jezyku polskim, ale nazywanie go prymitywem?… słabo… Kilku obecnych piłkarzy i ‚ekspertów’ prezentuje ten sam poziom jednak tutaj są przedstawiani w zgoła odmienny sposób

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wyrzysk

Płakałem, jak to pierwszy raz czytałem. Wyobraźcie sobie, że siedzi taki Kuba, Lewy, Piszczek w szatni i taki trener do nich przemawia i tłumaczy taktykę. Toć siłą rzeczy musieli się wstrzymywać przed śmiechem, a nie skupiać na meczu.

Cerber24

Wszyscy pamiętają Borucowi mecz z Irlandią Północną a tak naprawdę to punktem przełomowym w reprezentacyjnej karierze Artura był chyba mecz ze Słowacją w Bratysławie. To tam odwalił maniane i od tego spotkania już nigdy nie wrócił do swojej pozycji i roli w kadrze (grywał raz lepiej raz gorzej ale nie był już ‚borubarem’ z Euro).
Tym meczem rozpoczął również koniec Leo Benhakkera w Polsce.

Endrju

Dokładnie, a należy przypomnieć, że byliśmy po rozegraniu dobrego meczu z Czechami. Gdybyśmy wtedy wygrali (a wygrywaliśmy 1:0 kiedy Boruc zawalił bramkę) to mielibyśmy 10 punktów po 4 jesiennych meczach i całkowicie inną sytuację. A następny mecz to ten z Irlandią Północną i dwa koszmarne błędy Artura…Mecz, który też można było wygrać. No i potem już wszystko się posypało… Śmiem twierdzić, że gdyby nie te błędy, to pewnie byśmy na MŚ awansowali. Nie mam nic do niego, ale fakty są takie, że reprze bardziej zaszkodził niż pomógł… Jego wielkie mecze na MŚ nic nam nie dały, a gdyby nie te błędy to wszystko mogło by wyglądać inaczej – Beenhakker mógł z tą kadrą awansować na MŚ 2010, Lato i jego świta by go wtedy nie zaszczuli bo miałby zbyt dobre wyniki. A 2010 to już narodziny wielkiego Lewego i Piszczka, no i najważniejsze – w takim wypadku Franio Smuda pewnie by nie objął kadry, i może zostalibyśmy z Leo do Euro 2012 w Polsce…

Robotnikt

Gdyby babcia miała chuja to by była dziadkiem.

KRIS101

Wtedy zaczął trochę za bardzo „pajacować” i „gwiazdorzyć”, może przez problemy osobiste, nie wiem. Najpierw wypowiedź o Stadionie Śląskim, potem Słowacja. W Belfaście protestancka publiczność go zjadła za numery w Celticu i wyszło jak wyszło, psychika zawiodła. Potem coraz słabsze występy i powolny zjazd. Dopiero Nawałka go dla kadry ułożył i przydzielił mu rolę na którą Boruc się zgodził. Szkoda tylko karnych w Marsylii, że nie wszedł na nie, bo akurat bronił je fantastycznie.

Uśmiech Koali

Kobiety potrafia namieszac mezczyznom w glowach, zwyczajnie sa lepsze w tego typu intrygach i emocjonalnych gierkach 😉 a rozwodzaca sie z Toba kobieta, ktora chce z Ciebie wyciagnac jak najwiecej kasy, dodatkowo z zawodu psycholog + blokowanie dostepu do syna… podejrzewam pieklo na ziemi i w takiej sytuacji znalazl sie Borubar 😉 Podobno nadal nie moze sie spotykac ze swoim synem, co pozwala sobie wyobrazic z jaka zawistna babka mial/ma do czynienia 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Przem37

Moim zdaniem, faktycznie Boruc zagrał słabszy mecz, w Bratysławie, ale moim zdaniem kluczowym było wtedy zdjęcie Murawskiego, który trzymał w tym meczu środek boiska.
Po zejściu Rafała, posypał nam się środek i to był główny problem.

kolor100

Ponoć miał wtedy problemy osobiste

Endrju

Możliwe, nie piętnuję go, po prostu stwierdzam fakty, lekko gdybam, i ubolewam, że tak się stało. Ale z drugiej strony to wiesz…jeżeli jesteś bramkarzem i nie czujesz się na siłach ze względu na stan psychiki, to jednak powinieneś to zgłosić trenerowi.

JackGrand

Boruc w kadrze, wersja flash? Dwa momenty, skrajnie różne: Dortmund i Belfast.

Cerber24

Dla mnie bardziej Wiedeń i Bratysława 😉

JackGrand

Wiedeń! No pewnie, że tak! Co on tam wyrabiał…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wacław Grzdyl

a po Tomaszewskim ktos obronił 2 karne na mundialu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Przem37

Pamiętam, też Tomaszewskiego jak zawalił mecz w Montralu, gdzie był tak słaby psychicznie, że zszedł w I połowie, i zastąpił go wtedy Piotr Mowlik. Tomaszewski wpuścił, dwie szmaty w kwadrans.
I przegraliśmy wtedy finał turnieju.
Dla mnie Tomaszewski to niestety bramkarz jednego meczu, wyżej cenie Młynarczyka, czy Dudka z Matyskiem.

Wacław Grzdyl

Boruc dał w szyję w Lwowie. Potem w palnik w Wrocławiu. A na koniec zaparzył herbatę w wrzątku.

naguso

Artur Boruc – Kartoflisko w Belfaście

Wyrzysk

Od zawsze twierdzę, że to nie był błąd Boruca. Kto grał w niższych ligach i kartofliskach, ten wie o czym piszę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Przem37

Trafiłeś w punkt, jeżeli ktoś popełnił błąd to Żewłakow, nie Boruc, Widział co się wcześniej stało, dlatego to jest jego wina, trzeba było walić po autach ,albo podawać poza światło bramki.

Analityk33tm

Jaki karny? Kuźwa nazywajcie rzeczy po imieniu. Takich przepychanek i pociągnięć za koszulkę przy stałych fragmentach jest 30 w meczu :-) Lewandowski pociągnął Austriaka, ale bez przesady – ten się wyłożył jak baletnica. Listkiewicz ty pierdzielony lizusie. Z ciebie taki sędzia i prezes PZPN był jak z UEFY fundacja charytatywna.

wpDiscuz