Image and video hosting by TinyPic
Średniak + Bayern + Liga Mistrzów = mecz, który nie ma sensu
Weszło

Średniak + Bayern + Liga Mistrzów = mecz, który nie ma sensu

Mecze na stadionie Bayernu w fazie grupowej Ligi Mistrzów są zwykle formalnością, ale o ile przyjeżdża na niego mocna drużyna, o tyle możemy liczyć chociaż na dobre widowisko. Mecze z drużynami spoza top 5 europejskich lig na tym stadionie nie mają jednak najmniejszego sensu. Naj-mniej-sze-go. Gdy w tym sezonie przyjechał Anderlecht, dostał 3:0. Gdy rok temu Rostow – 5:0. PSV – 4:1. Wcześniej CKSA – 3:0. Znów CSKA – i znów 3:0. Viktoria Pilzno? 5:0. BATE Borysów? 4:1. Moglibyśmy kopać dalej, ale dotarliśmy już prawie do ery Luisa van Gaala, która jest prehistorią. Jesteście drużyną ze Szkocji/Ukrainy/Holandii/każdego innego państwa nie mającego topowej ligi i macie jechać na Allianz Arena? Lepiej od razu oddajcie walkowera. Szkoda czasu. Naszego i waszego.

Gdy w ostatnich latach klub nie gra w Anglii/Francji/Hiszpanii/we Włoszech i trafia w fazie grupowej LM na Bayern, w Niemczech przegrywa co najmniej trzema bramkami. Fakt, nie opinia.

Stąd nasz wniosek: takie mecze nie mają sensu.

Sensu nie miało oczywiście też spotkanie Bayernu z Celtikiem, które skończyło się po siedemnastu minutach, gdy Thomas Mueller zdobył otwierającą bramkę. A mogło (i powinno!) zakończyć się dużo wcześniej, bo w tym czasie Lewy zdążył już…

a) zostać okradziony z asysty (podawał piłkę z linii do Thiago, który strzelił gola, piłka na pewno nie wyszła całym obwodem,

b) został okradziony z gola, bo tak zakończyłby się karny, którego by wykonywał (piłkarz Celtiku powalił go ciągnąc za koszulkę).

A gdy do tego dodamy spartoloną setkę Alaby straszącego stadionowe gołębie wyjdzie nam, że po kwadransie mógł być już mały pogrom. Tak czy inaczej Mueller strzelił – jak to on – typowego paszteta, dobijając strzał głową Lewandowskiego. I wtedy wszystko stało się już jasne. Celtic nie był zdolny praktycznie do niczego. Na połowie Bayernu pojawiał się z podobną częstotliwością, co ateista w kościele. Leigh Griffiths – napastnik Szkotów – po pierwszej połowie jest już merytorycznie przygotowany do napisania z Raymondem Domenechiem książki „Straszliwie sam 2”. Dziwimy się, że nie ustawił wraz ze Svenem Ulreichem stolika do brydża – obaj panowie przynajmniej nie wynudziliby się jak mopsy. W drugiej części gry Celtic coś tam zaczął tworzyć, ale głównie dlatego, że Bayern powoli się rozluźniał w tyłach. Szkoci dwukrotnie byli nawet o włos od gola (raz go strzelili, drugi raz trafili w słupek), ale arbiter w obu przypadkach odgwizdał spalonego. Poza tym dwie, trzy ułańskie szarże piłkarzy z Glasgow kończyły się groźnymi strzałami.

A Bayern? Bayern wjeżdżał na połowę Celtiku jak CBA na chatę i strzelał gole. Konkretnie dwa.

Drugi – Coman wrzucił piłkę do Kimmicha na centymetry, ten skorzystał z zasady „strzel tam, skąd przyszła” i bramkarz nawet się nie ruszył.

Trzeci – Hummels wyskoczył najwyżej po rzucie rożnym i znów nie dał szans.

Nie chciało wpaść za to Lewemu, z którego głód bramki aż kipiał. Gdy już trafił do siatki uderzając z najbliższej odległości po wrzutce Comana okazało się, że był na pozycji spalonej. Próbował dwa razy z wolnego – i dwa razy trafił w mur. Próbował głową z pięciu metrów – musiał cofać się po piłkę i strzelił zbyt lekko, prosto w ręce bramkarza. Z pomocą dwukrotnie przyszli mu też pomocnicy Celtiku podając mu piłkę w okolicach 30 metra i w obu sytuacjach Polak zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Pierwszy wylądował na barku bramkarza, drugi – na bloku obrońców.

Ogólnie rzecz biorąc wynik niczego w nastawieniu Bayernu nie zmieniał, Niemcy w każdej minucie drugiej połowy starali się o gola tak, jakby było 0:0. Starali się o gola… To zbyt mało powiedziane, tak samo jak „cisnęli” czy „gnietli rywala”. Oni – mimo że teoretycznie nic już nie musieli – po prostu napierdalali. Lewy – bo też chciał mieć swojego gola. Robben – bo też jak Lewy chciał mieć swojego gola. Mueller – bo za nim zły czas i ma spore pokłady głodu do zaspokojenia. Vidal i James – bo chcieli udowodnić, że niesłusznie zaczęli na ławie. Takim sposobem Bawarczycy stworzyli sobie parę setek: Szkoci musieli wybijać z linii główkę Robbena, Holender znalazł się także w sytuacji, w której wystarczyło tylko spytać bramkarza, który róg (ale chyba strzelił zanim dostał odpowiedź). Gordon wyjmował także bardzo groźny strzał Vidala wolejem z kilku metrów z czystej pozycji czy główkę Muellera w samej końcówce (interweniował instynktownie rzucając się… barkiem). Poza tym było kilka mniej lub bardziej groźnych sytuacji. Gdyby Bayern z jakichś względów musiał wygrać siódemką, to pewnie by tę siódemkę wsadził.

Skończyło się jednak na nie do końca oddającej obraz meczu trójce. Europejski średniaku, gdy następnym razem będziesz chciał jechać na stadion Bayernu pamiętaj, że w tym czasie mógłbyś robić coś pożytecznego.

Bayern Monachium – Celtic Glasgow 3:0

Mueller ’17, Kimmich ’29, Hummels ’51

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eneene5

Rozumiem, że mecz Barca:Olimpiakos to będą peany na cześć Messiego i spółki zamiast:”Takie mecze nie mają sensu”?

Tulismanore
FC Albatros

Nie po to stanowski kupil dozywotni karnet zeby takie mecze nie mialy sensu..

13mistrz13

Nie rozumiesz, Chodzi o to że Bayern nigdy nie potyka sie na słabszych zespołach,inni przegrywają,remisują a Bayer ma wliczone pewne 3 pkt

Miszcz Joda

Cóż równie dobrze może być w Glagow najfajniesze 8:4 w historii Szkocji.

13mistrz13

Może, pytanie czy Celtic stać na coś takiego ? Mysle ze nie.

Olisabebe

Legii tez nie było

Porucznik Borewicz

Szkoda Lewego bo grał naprawdę fajny mecz. Poza tym widać, że ta drużyna wygląda o wiele lepiej po tym jak wymieniono Ancelottiego. A jeśli sędziowanie na kacapskim mundialu ma być takie jak odstawiał w tym meczu ten kalosz Rusek to Korea-Japonia 2002 będzie miała konkurencję xD

Misza

a ja odniosłem wrażenie, że po trzydziestej minucie Lewandowski za wszelką cenę chciał strzelić bramkę, a w drugiej połowie koniecznie dograć, przez co nie podobała mi się jego gra.

Mariusz Szewczyk

Tak, ogórki są tam zawsze mocno klepane. Niedługo zawita tam PSG i taki wynik może być w drugą stronę.

marjush-zet

Chcąc być uczciwym oraz idąc Waszym tokiem rozumowania, to trzeba by również stwierdzić, że spotkania Legii z Borussią Dortmund jeszcze bardziej nie mają sensu: „takie mecze nie mają sensu”, „lepiej od razu oddajcie walkowera. Szkoda czasu. Naszego i waszego.” Chociaż co by nie mówić, to jednak wynik 3:0 wygląda znacznie lepiej niż 8:4 czy 6:0. Trochę się zastanówcie co piszecie.

Lluc93

Dla wszystkich oglądających lepsze 8-4 gdzie nawet ta słabsza drużyna coś pogrywa z przodu niz przegrać 3-0 po ustawionym autobusie gdzie Celtic ze swojej połowy nie wychodził.

technojezus
FC Sturmabteilung

,,Chociaż co by nie mówić, to jednak wynik 3:0 wygląda znacznie lepiej niż 8:4 czy 6:0. Trochę się zastanówcie co piszecie.”

Chłopie ale co ty pierdzielisz?
Luc93 dobrze ci napisał.

Oczywiście zgadzam się że takie mecze typu światowy top vs średniak/słaba drużyna nie mają sensu bo na 99% takie mecze to gra do jednej bramki i dominacja przez 90 minut.
Czasami oczywiście będą jakieś przypadki że taki średniak wygrywa.
Teraz fajnym przykładem jest FC Basel.
Ostatnio rozgromili Benfikę 5:0 a wczoraj wygrali chyba 2:0 z CSKA.

Jedynie co jest fajne dla tych słabszych drużyn to to, że mogą zmierzyć się z najlepszymi drużynami w europie i nic więcej.

A co do Legii, to ona chociaż nie skompromitowała się i jak na swoje możliwości wypadła lepiej niż każdy się spodziewał.
4pkt w takiej grupie, remis z Realem 3:3, wygrana ze Sportingiem 1:0, hokejowy mecz w Dortmundzie 8:4 i 3 miejsce na koniec grupy.
Pisałem, wyjątki się zdarzają.

marjush-zet

Odniosłem się w swoim wpisie do stwierdzenia autora „takie mecze nie mają sensu”, żeby pokazać, że w sytuacji gdy sprawa dotyczyła polskiej drużyny (w dodatku tej pod dawnymi sterami BL) wówczas nie pisało się w takim tonie.
Lluc93 – porównujesz to co ci wygodnie.Tyle że w meczach wyjazdowych to wypada inaczej: 3-0 a 6-0 to już duża różnica.
technojezus – Legia po 6 meczach miała te 4 punkty to fakt. Celtic aktualnie po 3 meczach ma 3 pkt. W tym sezonie europejskich pucharów już jednak kompromitacja na całego.

marcinw13

Sensu to nie ma piłka klubowa w obecnym kształcie, gdzie o najwyższe cele walczy parę najbogatszych klubów a reszta… Reszta jest jak Celtic, Maribor, CSKA.

Z sentymentem wspominam jak Dynamo Kijów zmiażdżyło Barcelonę 20 lat temu. Piłka klubowa bardzo się od tego czasu zmieniła, na niekorzyść, jest przewidywalna jak Bayern – Celtic..

FC Bazuka Bolencin

W tej LM w obecnej postaci to jeżeli nie nastąpi splot wielu sprzyjających czynników (super mecz teoretycznego słabeusza i totalne olanie sprawy przez faworyta – jak Real na Legii rok temu) to ciężko o jakąkolwiek niespodziankę.
Dawniej dużo łatwiej było o niespodzianki w piłce klubowej. Teraz mam wrażenie, że łatwiej jest w piłce reprezentacyjnej (gdzie na kadrę, gwiazdy z czołowych klubów, często przyjeżdżają „odbębnić” narodowy obowiązek).

gryfus

Mecze ległej w zeszłym sezonie miały sens? Chyba nie dla Dortmundu. Kto pisze takie badziewne teksty?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY