Hiszpański futbol po warszawsku
Weszło

Hiszpański futbol po warszawsku

Powstali dopiero w 2011 roku, ale większość polskich, znacznie starszych akademii już mogłaby się od nich uczyć. Zatrudniają dziesiątki trenerów, przyciągają setki dzieci, rozgrywają tysiące meczów. Sami sobie wysoko zawiesili poprzeczkę, bo już teraz osiągają sukcesy w futbolu juniorskim. Mało tego, robią to w estetycznym stylu, który w polskim futbolu kojarzy się raczej ze słownikową definicją oksymoronu. Jak trenują w największej oficjalnej akademii Dumy Katalonii na świecie? Co sprawia, że lgną do niej juniorzy z całej Polski, a nawet jej sąsiednich państw? Jak maluje się przyszłość barcelońskiego futbolu w naszym kraju? Aby w pełni zrozumieć specyfikę pracy w FCB Escoli Varsovia spotkaliśmy się z Witoldem Millerem, dyrektorem zarządzającym warszawską szkółką Barcelony.

Na pierwszy rzut oka próba przeniesienia technicznej piłki na polskie realia wydaje się być jakby żywcem wyjęta z kultowego programu telewizyjnego pod tytułem „Nie do wiary”. Bo gdzie poziom umiejętności zawodników jest niższy, tam proporcjonalnie większą rolę w zwycięstwach odgrywają cechy wolicjonalne – determinacja, koncentracja, zaangażowanie, poczucie jedności i inne tego typu sportowe wartości. Brzmi jak coachingowa papka? Polacy często chcą, ale nie mogą. Takie mamy piłkarskie realia.

A może raczej – mieliśmy? FCB Escola Varsovia postawiła sobie za cel zmianę oblicza polskiej piłki poprzez pracę u podstaw. Warszawska akademia działająca pod banderą Barcelony uczy dzieci katalońskiej filozofii futbolu opartej na technice użytkowej, dostosowaniu tej do taktyki oraz jej interpretacji. Przywołanie powiedzenia „Czym skorupka za młodu nasiąknie…” jest tutaj zasadne – wyszkoleni w określony sposób zawodnicy mają pokazać, że ten długofalowy projekt naprawdę może odmienić nasz rodzimy futbol.

– Dzisiaj wszyscy pragną tak grać [w hiszpańskim stylu – przyp. red.], ale nie każdy jest w stanie się tego nauczyć. To wielka sztuka – celnie diagnozował problem Wojciech Stawowy w Przeglądzie Sportowym. Zafascynowany barcelońską filozofią gry szkoleniowiec, a obecnie dyrektor sportowy Escoli, może jednak spać oraz pracować spokojnie, bo warszawska akademia ma tak zwane „know-how” i to z pierwszej ręki.

Prezentacja Wojciecha Stawowego jako dyrektora sportowego [twitter Wiesława Wilczyńskiego]

– Polega to na tym, że do FC Barcelony wnosimy coroczną opłatę, a w zamian dostajemy brand oraz wiedzę – opowiada Witold Miller. – Otrzymujemy w pełni opracowany system szkolenia, który ciągle ewoluuje. Rok w rok przekazywane są nam nowe materiały. Poza tym na miejscu zawsze jest też dyrektor wyznaczony bezpośrednio przez Dumę Katalonii. Aktualnie tę funkcję sprawuje Enric Daví Pereira. Jego zadanie polega na nadzorowaniu szkolenia przy współpracy z koordynatorami wszystkich siedmiu ośrodków, a także dbanie o utrzymanie odpowiedniej struktury organizacyjnej.

Ów nadzór objawia się w wielu aspektach. Na przykład trenerzy (a jest ich blisko 80!) co dwa tygodnie przechodzą specjalne szkolenia, gdzie omawia się ich metody pracy, a także daje wskazówki co do dalszego postępowania. – Ciągle podnosimy kwalifikacje. W sztabie mamy kilkunastu szkoleniowców z licencją UEFA A, zaś na miejscu mogą uczyć się bezpośrednio od wcześniej wspomnianego delegata z Barcelony, są również wysyłani na różne kursy, w tym te organizowane przez PZPN – opisuje dyrektor akademii.

Ich obowiązki nie kończą się jednak na codziennych treningach oraz prowadzeniu drużyn podczas meczów. W FCB Escoli Varsovia liczy się także kontrola nad zawodnikami, w pozytywnym tych słów znaczeniu. W warszawskiej szkółce dużą uwagę poświęca się edukacji. – Współpracujemy ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego nr 50, gdzie utworzyliśmy klasy piłkarskie. Zajęcia treningowe są realizowane na naszych obiektach, przez naszych pracowników, którzy są również wykwalifikowanymi nauczycielami wychowania fizycznego. Nic nie koliduje z normalnymi lekcjami, ponieważ działamy według wcześniej ułożonego przez naszych dyrektorów planu. Można powiedzieć, że zbudowaliśmy w ten sposób cały system.

– Dodatkowy nadzór nad piłkarzami daje nam bursa szkolna, gdzie również umieszczeni są opiekunowie pracujący tam 24/7. Sprawdzamy też oceny szkolne graczy FCB Escoli. Co jakiś czas muszą dostarczać nam raporty podpisane przez nauczycieli. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, bo starsze roczniki mają więcej treningów, a także liczne wyjazdy na mecze lub turnieje zagraniczne, więc potrzebujemy jeszcze lepszej organizacji. Z drugiej strony pomagamy młodzieży. Jeśli ktoś musi zagrać w spotkaniu w środku tygodnia, to następnego dnia nie pisze sprawdzianu, lecz dostaje czas na nadrobienie zaległości – mówi Miller. A jeśli piłkarz opuści się w nauce, za karę zostaje zesłany do Getafe.

Zaskoczeniem nie powinno być natomiast to, że warszawska akademia kładzie nacisk na naukę języków. Gdyby nawet komuś nie wyszło w piłce, zawsze ma w ręku dodatkowy argument, który pomoże mu na rynku pracy. We wcześniej wspomnianej Szkole Mistrzostwa Sportowego zawodnicy uczęszczają więc na lekcje angielskiego oraz hiszpańskiego (kataloński jest zbyt mało praktyczny). Zajęcia odbywają się również w siedzibie Escoli i tam prowadzone są po angielsku, podobnie jak szkolenia dla trenerów. Każdy obcokrajowiec, który dołączy do szkółki Blaugrany nie musi zatem martwić się o jakiekolwiek bariery komunikacyjne. Z drugiej strony piłkarzom zagranicznym oferowane są lekcje języka polskiego.

– Aktualnie pracujemy przy trzech projektach, z czego dwa realizujemy razem z Barceloną. Pierwszy z nich to „FCB Kids” – coś w rodzaju przedszkoli dla dzieci w wieku 3-6 lat. Kolejny to „FCB Escola Varsovia”, nasz flagowy „produkt”, od którego wszystko się zaczęło, zrzeszający juniorów mających od 6 do 12 lat. Trzecim jest „Escola Varsovia”, funkcjonujący jak klub sportowy, występujący aktualnie w warszawskiej lidze okręgowej oraz rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów. Łącznie w rozgrywkach występuje 14 zespołów. We wszystkich trzech projektach trenuje ponad 1300 młodych graczy.

Jakie wymagania trzeba spełnić, żeby zostać członkiem akademii? – Dwa razy do roku, w czerwcu i wrześniu, organizujemy nabory. W rocznikach 6-12 mamy 840 miejsc, a żeby dostać jedno z nich należy uzbierać odpowiednią liczbę punktów w testach piłkarskich. Czasem dzieci dołączają do nas również w trakcie sezonu, jeśli ktoś inny zrezygnuje w tym czasie z naszych usług. Korzystamy wtedy z listy rezerwowej, zapraszając takiego zawodnika na treningi – przybliża Miller.

dav

dav

Bardziej skomplikowana jest natomiast rekrutacja do drużyn dla juniorów powyżej 12 roku życia. Aby się do nich dostać, należy pokonać kilka etapów. – Mamy własną sieć skautingu, dającą nam rozeznanie niemal w całej Polsce. Gdy znajdziemy interesującego nas piłkarza, podejmujemy z nim rozmowy. Opinię na temat zawodnika musi przedstawić psycholog, dyrektor sportowy, a dopiero później piłkarz trafia do nas na tygodniowe testy piłkarskie. Potem nasi specjaliści przygotowują raport i to na jego podstawie decydujemy, czy bierzemy dany zawodnik do nas pasuje.

– Gdzie wyszukujecie kandydatów na nowych zawodników drużyny? Prowadzicie także skauting „podwórkowy” czy na tym etapie zwracacie uwagę tylko na piłkarzy już zrzeszonych w innych klubach? – dopytuję. – Skłaniamy się raczej ku tej drugiej opcji. Gramy na szczeblu centralnym, więc mamy spore rozeznanie o graczach z innych makroregionów, nie tylko z Mazowsza. Stworzyliśmy swój bank danych, dysponujemy całą bazą informacji, co znacznie ułatwia selekcję – opisuje dyrektor.

Rodzice zapisujący swoje pociechy do akademii zwracają uwagę na wiele aspektów jej funkcjonowania. Można powiedzieć, że dziś ma już ona wyrobiona bardzo dobrą renomę, dzięki czemu pozyskiwanie kolejnych chętnych do członkostwa w FCB Escoli przychodzi jej całkiem łatwo. – Po zaledwie kilku latach wygrywamy praktycznie w każdej kategorii wiekowej rozgrywki ligowe, w 2 kategoriach awansowaliśmy do Centralnej Ligi Juniorów. Spośród naszych wychowanków wyłaniają się kolejni młodzieżowi reprezentanci Polski. Oprócz tego dwunastu zawodników z roczników 2001, 2002 i 2003 wygrało mistrzostwo kraju występując w reprezentacji Mazowsza. Myślę, że mocnym argumentem jest też nasz wewnętrzny system współzawodnictwa sportowego. Stworzyliśmy rozgrywki, w ramach których co tydzień gra 840 dzieci. Zimą gramy we własnych halach pneumatycznych, więc zachowujemy ciągłość treningów przez cały rok. No i oczywiście opieka – zatrudniamy trenerów przygotowania fizycznego, fizjoterapeutów oraz psychologów, więc dzieci otrzymują od nas pełną, profesjonalną obsługę. Wszystko jest dopięte od A do Z – wymienia dyrektor Escoli.

W warszawskiej akademii funkcjonuje również fundusz stypendialny, dzięki czemu swoją szansę w futbolu mogą otrzymać nie tylko dzieci z bogatych domów, ale też z rodzin, których zwykle nie stać, by opłacać miesięczną składkę w wysokości 250 zł. – Mamy 200 tysięcy złotych budżetu dla wszystkich trzech projektów. Wspieramy zawodników z rodzin o niskim statusie materialnym. W ramach stypendium dla danego gracza opłacamy mu owe składki, finansujemy wyjazdy na obozy oraz turnieje, a także kupujemy mu sprzęt sportowy. Z kolei z graczami wyraźnie wyróżniającymi się na tle innych wiążemy się umowami. W tym momencie mamy około 28 piłkarzy na kontraktach.

Sami rodzice też muszą spełniać pewne wymagania, aby ich podopieczni mogli w spokoju rozwijać swe sportowe umiejętności. „Komitet oszalałych rodziców”, czyli grupa nadgorliwych ojców i matek, którzy kosztem własnych dzieci często realizują swoje niespełnione ambicji, to prawdziwa plaga. Niektóre kluby z wyższych lig (na przykład Piast Gliwice) ruszyły z kampaniami medialnymi przeciwko temu zjawisku.

FCB Escola Varsovia wyszła natomiast z założenia, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. – To jedna z najlepszych rzeczy jakie zrobiliśmy – podkreśla Miller. – Od samego początku naszego istnienia Spotykamy się rodzicami, przypominamy, uświadamiamy… Stworzyliśmy dla nich specjalny regulamin. Mogą oglądać treningi, ale podczas zajęć nie pozwalamy im podpowiadać zawodnikom, a tym bardziej krzyczeć, jeżeli komuś nie wyjdzie jakieś zagranie. Jeśli kibicują, to mają robić to na rzecz całego zespołu, a nie tylko poszczególnych dzieci i tak dalej… Staramy się stworzyć rodzinną atmosferę, społeczność, w obrębie której realizujemy pewne zasady. Na razie działa to bardzo dobrze i myślę, ze mogę powiedzieć, iż pod tym względem jesteśmy ewenementem w skali krajowej. Organizujemy bardzo dużo spotkań oraz eventów, podczas których z rodzicami rozmawiają nie tylko trenerzy, ale też dyrektorzy czy członkowie zarządu. Mamy przecież wspólny cel – chcemy wychować jak najlepszych piłkarzy.

* * *

Zwłaszcza w początkowym okresie funkcjonowania szkółki wiele osób podchodziło sceptycznie do tej inicjatywy. No bo jak to? Zagraniczny klub wchodzi na polski rynek i teraz będzie nam podbierał młode talenty? Obawiano się akademii-wydmuszki, która przyciągnie swoją marką, ale merytorycznie nie zaoferuje dzieciom zbyt wiele.

Czy to był typowy dla nas, Polaków, lęk przed nieznanym? – pytam dyrektora akademii. – Myślę, że tak – diagnozuje błyskawicznie. Jak czas pokazał te oceny były zatem bardzo mylne. Dowodzi tego wyżej opisane profesjonalne zaplecze, a także wymierne efekty pracy. Oprócz wygranych w polskiej piłce, „Warszawska Blaugrana” ma na swoim koncie kilka małych, lecz znaczących sukcesów. Wielokrotnie pokazywała się też choćby na arenie międzynarodowej, pokonując młodzieżowe zespoły Manchesteru, AS Romy, Panathinaikosu, a nawet samej Barcelony w rocznikach 2004-2007.

dav

dav

– Uważam, że podnieśliśmy poziom szkolenia w Polsce – twierdzi Miller. – Pamiętamy, jak niski był poziom infrastruktury czy też wykształcenia trenerów jeszcze przed Euro 2012. Dopiero niedawno nastąpił pewien boom na szkolenie ludzi, rozwój infrastruktury, rozwój projektów typu „Orlik”… To wszystko stopniowo podnosiło poziom sportowy, dawało nowe możliwości. Barcelona natomiast wchodząc na polski rynek sportowy udowodniła, iż można szkolić systemowo, gdzie od najmłodszych, aż do wieku juniora starszego pracuje się według jednolitego planu. Zaczęliśmy to my, potem zaczęła nadrabiać Legia oraz inne akademie. Dziś każdy wie, że jeśli nie podniesie poziomu sportowego poprzez te wszystkie aspekty, to przepadnie na rynku.

Wizytówką Escoli jest na ten moment Marcin Bułka, bramkarz, którego ukształtowała warszawska akademia, obecnie występujący w Chelsea. – Uważam, że jest to wielki talent i zajdzie naprawdę daleko – chwali go dyrektor akademii. Pierwotnie wydawało się, że golkiper zwiąże się właśnie z Dumą Katalonii, ponieważ ta wyrażała realne zainteresowanie. – Marcin występował w naszych barwach w międzynarodowych turniejach, bronił dobrze, do tego miał świetne parametry fizyczne oraz koordynację, więc zwrócił na siebie uwagę. Kiedy skończył 15 lat i mógł przenieść się zagranicę, to zainteresowanie naturalnie wzrosło. Blaugrana otrzymała pełne CV Marcina wraz z materiałami video oraz opiniami specjalistów. Następnie na nasze zgrupowanie w Rybniku przyleciał klubowy delegat, zaprosił go na testy w La Masii, a że dwukrotnie wypadł na nich dobrze, to wkrótce otrzymał ofertę dołączenia do Barcelony – wspomina Miller.

Jak to się stało, że ostatecznie Bułka nie został pierwszym (lub drugim po Walterze Rozitskym, zależnie od tego jakim źródłom wierzymy) Polakiem grającym w Dumie Katalonii? – W międzyczasie pojawili się przedstawiciele Chelsea, którzy również zaprosili Marcina do siebie. Przebywał tam tydzień, spisał się dobrze, wrócił, a zaraz potem The Blues złożyli za niego ofertę. W końcu zawodnik razem z rodzicami zdecydowali się skorzystać z oferty Anglików – podsumowuje dyrektor Escoli. O potencjale bramkarza świadczy chociażby fakt, że Antonio Conte postanowił włączyć go do pierwszego zespołu na przedsezonowe tournee Chelsea w Azji. I choć nie zagrał wówczas ani minuty, na pewno dało mu to mocnego, pozytywnego kopa do dalszej pracy.

* * *

W ostatnich latach coraz częściej mówi się, że w szkoleniu na etapie juniorskim nie powinno przykładać się zbyt dużej uwagi do wyników. Z drugiej strony na forach kibicowskich czy w internecie pojawia się mnóstwo głosów, według których przez takie podejście młodzi piłkarze, przeskakując do drużyn seniorskich, nie są nauczeni radzenia sobie z presją. Jak na ten aspekt zapatruje się FCB Escola Varsovia?

– W szkoleniu młodych graczy ważna jest kreatywność i ich wszechstronny rozwój. Przy takiej selekcji i piramidzie szkolenia, którą mamy, ci zawodnicy powyżej 12 roku życia są już świetnie wykształceni piłkarsko – technicznie, taktycznie, wiedzą jak się poruszać, do tego regularnie pracują nad motoryką. Uważam, że dzięki temu odczuwana przez nich presja opada. Rywalizują z najlepszymi akademiami z Polski i Europy, zdobywając doświadczenie, grają w dobrym stylu… No i są skuteczni. A jeżeli są skuteczni, to wygrywają. Mierząc się z mocnymi przeciwnikami od najmłodszych lat uczą się radzić sobie ze stresem, a nawet przekuwać go w pozytywną energię – argumentuje Miller.

– W ubiegłym roku wycofaliśmy naszych najstarszych zawodników z rozgrywek juniorskich i zgłosiliśmy ich do piłki seniorskiej. Uznaliśmy, że mają na tyle wysokie umiejętności, że spokojnie sobie w niej poradzą. Dzięki Mazowieckiemu Związkowi Piłki Nożnej zaczęliśmy od A-klasy, a zaraz potem awansowaliśmy do ligi okręgowej, grając samymi młodzieżowcami. Mieliśmy bilans bramek 114 do 23! A teraz znowu idzie nam dobrze. W jednym z ostatnich meczów wygraliśmy 14:0 oraz 5:0 w Pucharze Polski. Myślę, że możemy awansować szczebel wyżej jeszcze w tym sezonie.

dav

 

dav

Innym aspektem, który zawsze budzi sceptycyzm kibiców, gdy zawodnik musi wejść do seniorskiej piłki, jest przygotowanie fizyczne. Niezależnie od ligi wielu młodzieżowców odbija się od starszych kolegów jakby byli stworzeni z kauczuku. – W etapie od 3 do 12 roku życia rozwijamy dzieci głównie pod kątem techniki użytkowej oraz taktyki. Treningi motoryczne oraz siłowe wprowadzamy, gdy piłkarze mają po 13 lat. Mamy partnerów, którzy udostępniają nam różne hale i fitness kluby. Oczywiście dobieramy odpowiednie obciążenia do poszczególnych kategorii wiekowych. Posługujemy się programami do monitoringu, więc wszystko mamy pod kontrolą. A efekty… Niech pan zobaczy!

(Witold Miller wyciąga telefon i pokazuje zdjęcia zawodników z obozu) – To jest akurat rocznik 2000 – mówi, wskazując na fotografię. I rzeczywiście trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić, bo widać po nich efekty odpowiednio dobranych ćwiczeń oraz diety. Zero zbędnej tkanki tłuszczowej, mięśnie rozbudowane oraz wyrzeźbione… – To są po prostu świadomi piłkarze. Chcemy, by każdemu z nich się powiodło, zapewne nie każdemu się uda, ale sam Pan widzi, że są profesjonalnie przygotowywani, by zajść jak najwyżej – dodaje.

* * *

Na początku października szkółka postawiła kolejny ważny krok – mały dla piłki, duży dla niej – czyli otworzyła sekcje juniorskie specjalnie dla dziewcząt. Nowatorską inicjatywą było chociażby zatrudnienie trenerek, które dotychczas pracowały z chłopcami, jednak docelowo przygotowywane były właśnie do pracy w żeńskich drużynach.

– Kobiecy futbol cały czas dynamicznie się rozwija, myślę, że w Polsce również zrobi wkrótce duży skok – ocenia Miller. – Wiele dziewcząt, które kiedyś zaczynały grać w piłkę, teraz studiuje na AWFie bądź dalej uprawia futbol halowy, lub w żeńskiej Ekstraklasie. To jest również ich pasja i gdzieś się musi realizować. Wiedząc co oferujemy my, często decydują się na przejście do nas. Jeśli chodzi o zawodniczki – na razie dziewczynki mogły ćwiczyć w Escoli tylko w ramach „FCB Kids”, po 6 roku życia nie mogliśmy im nic więcej zaoferować. Dlatego właśnie chcemy przygotować dla nich specjalny projekt – zapowiada dyrektor akademii.

* * *

Na ten moment wydaje się, iż FCB Escoli Varsovia nic nie stanie na przeszkodzie, by dalej się rozwijać. Akademia budowana jest przy minimalnym wsparciu miasta, ale jej harmonijna rozbudowa świadczy o tym, że jest to projekt stabilny oraz godny uwagi względem szkolenia. Za sobą ma już także problemy instytucjonalne z „Polfą”, czyli przedsiębiorstwem farmaceutycznym, od którego Escola dzierżawi tereny, gdzie obecnie znajdują się jej centra treningowe. Swego czasu chciało ono wypowiedzieć umowę akademii, ponieważ ta rzekomo łamała ustalenia dotyczące rozbudowy baz. Ba, żądało nawet, by wyburzyć istniejące obiekty.

– Uprawiano wokół nas czarny PR, zorientowany zwłaszcza na inicjatora akademii Wiesława Wilczyńskiego. Złożyliśmy zawiadomienia do prokuratury, stworzyliśmy blog, gdzie opublikowaliśmy dokumenty, aby każdy czytelnik mógł się z nimi zapoznać. Transparentność jest dla nas bardzo istotna. Mówi się, że prawda leży pośrodku, ale tym razem była zdecydowanie po naszej stronie. W końcu możemy zajmować się tylko realizacją naszych planów i piłką nożną. Chcemy tylko wykształcić dobrych piłkarzy – podsumowuje Witold Miller. A my ich oglądać, choć efekty pracy Escoli będą widoczne w seniorskim futbolu dopiero za kilka lat.

Mariusz Bielski

KOMENTARZE (18)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
PYZ24

Hiszpański futbol? A nie kataloński?

werseo

nie

kutanga-badibanga
czarny brat ma czarną siostrę

haha tylko patrzeć i białołęka ogłosi niepod… tfu… independiencję ! a to już krok do impotencji.

M.S.

Nie strasz, w końcu szanowny redaktor wpadnie na taki pomysł i będzie problem.

Urkides
Legia Warszawa

Chociaż jestem kibicem Legii to trzymam kciuki za tą inicjatywę. Mam nadzieję że udowodnią że można w naszych warunkach wyszkolic piłkarzy dobrych technicznie i kreatywnych a nie tylko łamaczy kości.
Dzieki Escoli podniesie się poziom szkolenia w Wawie i może na Mazowszu. Legia też będzie musiała się postarać żeby nie odstawać od nich jak również inne kluby.
Niedawno pisałem że Mokotów i Ursynów, dwie dzielnice Wawy mają więcej mieszkańców niż Islandia i nie są biedniejsze a więc nie ma żadnych powodów żeby nie wyszkolić (wychować!!) piłkarzy na takim poziomie.
W zeszłym roku wysłuchałem wywiadu z dyr. Akademii Legii po turnieju dziecięcym (10 latki) w którym Legia posiłkowała sie zawodnikami z innych warszawskich klubów a i tak dostała łomot.
Pan Mazurek tłumaczył że mamy zły klimat i mniejsze tradycje w szkoleniu. Tak mnie to wkurwiło że straciłem wiarę w to że w Polsce można wyszkolić dobrych zawodników. Nie dlatego że nie mamy talentów piłkarskich ale dlatego że mamy beztalencia organizacyjne i szkoleniowe.
Trzymam kciuki za każdego kto chce i potrafi poprowadzić ambitnych chłopaków do sukcesów.
Jestem oczywiście patriotom lokalnym ale bardzo mi się podoba jak Lech wprowadza chłopaków do seniorów. Dzisiaj obejrzałem mecz Jaga Lech i podobała mi się gra Gumnego.
Liczę na to że w Legii przestaną srać w gacie ze strachu przed presją na gwiazdy i zaczną wprowadzać swoich chłopaków. Wieteska, Szymański, Michalak, Majecki, Szczepański to są zawodnicy którzy mogą byc kimś w piłce.
Escola robi świetną robotę nie tylko z piłkarzami ale również stawia wyżej poprzeczkę lokalnym rywalom.
Legia chyba złapała właściwy „wektor” w szkoleniu, teraz czekam na Znicz Pruszków, Polonię W-wa, i inne mniejsze kluby żeby pokazały że można.
Liczę że cos drgnie w szkoleniu.
Ale jednocześnie wydaje mi się że Wojewódzkie Związki są kompletnie w tym pasywne. To pojedyncze kluby dbają o szkolenie trenerów i podnoszenie poziomu szkolenia, kompletnie nie widzę tu działań WZPN-ów. Czy oni sa tylko od powoływania kadr i walenia gorzały, czy jednak mają jakąś inicjatywę?
Ja o takiej nie słyszałem.

Urkides
Legia Warszawa

I jeszcze jedno. Władze samorządowe powinny „ścielić dywan” takim inicjatywom bo ci ludzie mają pomysł i energię jak propagować sport na wysokim poziomie (mam na myśli dobre pomysły szkoleniowe) i pieniądze kierować tam gdzie jest energia i pomysł ludzi. Sukces rodzi się tam gdzie ziarna padają na żyzny grunt. Ziarnami są ludzie z pasją a gruntem wsparcie samorządów.
Nie ma lepszej inwestycji państwowej niż edukacja a sport jest jednym z rodzajów edukacji i mądre państwo inwestuje w nią. Dzięki edukacji (w tym sportowej) stajemy się lepsi.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Tylko, że samorządy mają zwykle ważniejsze cele niż jakaś tam „kultura fizyczna”. Są pomniki do postawienia, ulice do przemianowania, a i na podwyżki musi starczyć… Przeważnie, gdy budżet przestaje się spinać, inicjatywy propagujące sport, są pierwszymi do ucięcia finansowania, jeśli w ogóle takie otrzymały.

Urkides
Legia Warszawa

Samorządowcy będą robili to co im da „słupki” u obywateli. A więc to od nas, obywateli zależy czy ta ewidentna potrzeba przebije się w świadomości.
Na razie nie widzę sojuszników ani w prasie ani wśród działaczy piłkarskich.
To co jest dobre powstaje z inicjatywy pojedynczych klubów lub ludzi.
Beton kruszeje powoli, zbyt powoli.
Że też nikt nie widzi związku między masowym uprawianiem sportu i wydatkami na służbę zdrowia.
Wiecznie się opowiada jacy Polacy są schorowani i ile to kosztuje. Ok, budowanie boisk i kształcenie trenerów nie pomoże tym obecnym chorym ale na bank pomoże tym dzieciakom być zdrowym.
Ale planowanie w dłuższej perspektywie w Polsce to abstrakcja.
Niewielu widzi nawet związek między szkoleniem młodzieży a poziomem ligi.
Za niski poziom odpowiada „zagraniczny szrot”.
Budowanie związków przyczynowo skutkowych ich przerasta.
Większość ma mentalność Kononowicza „żeby nie było niczego” jak kolega asd poniżej

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Bo myślenie przyszłościowe jest większości z nas obce, w związku z tym przyszłościowe wizje polityków nie przełożą się na wspomniane „słupki”. Co za tym idzie trzeba ludziom obiecywać wszystko tu i teraz, a „po nas choćby potop”. Nie mówi się ludziom „dam wam za 20 lat”, tylko „dam wam tu i teraz”.

Urkides
Legia Warszawa

Tak, to jest zgodne z jedną z mysli S.J. Leca. „Po mnie choćby potop, powiedział i pociągnął za łańcuszek spłuczki”.
Takie „dziedzictwo” otrzymujemy.

M.S.

Już chyba nie hiszpański.

werseo

warszawiaki robaki biedaki cebulaki!

asd

taaak jak to pięknie miller opowiada :)
ehhh bardzo dobry interes, szkoda tylko, że dzięki koneksjom cwaniaczka wilczyńskiego spychane na margines są inne kluby oraz szkoły.
wielki komercyjny projekt…

Urkides
Legia Warszawa

Kononowicz w pełnej krasie. Lepiej żeby „nie było juz niczego”
Lepiej jest jak w byle jakich warunkach, byle jacy trenerzy szkolą byle jakich piłkarzy. Wtedy takie pokraki umysłowe mogą wylewać swoją skisłą żółć wypisując pseudo mądrości.

Tadeusz18

Zajmij się lepiej swoją śmieszną Legią. Nie ma cię tu na miejscu i nie masz pojęcia jak to w praniu wygląda to się nie wypowiadaj. Escola od początku rozkradała małe szkółki z najzdolniejszych chłopców za co nawet niektóre szkółki bojkotowały mecze z nimi w lidze. Spróbuj wygrać mecz przeciwko nim kiedy sędzia dyktuje karne z kapelusza na ich korzyść albo nie pozwoli dokończyć akcji w ostatniej sekundzie kiedy zawodnik wychodzi sam na sam z bramkarzem. Niech Escola nie dziwi się kiedy przyjeżdża do nich „KOR” z innych klubów kiedy nie maja pojęcia co to fair play jest.

monakols

Zgadzam się w 100%. Dodam jeszcze tyle, że takie „szkółki” są istotnym problemem z wielu względów: 1. ich pokrętne działania i chamstwo wielu osób z ich własnego personelu (wiem, ponieważ doświadczyłam tego osobiście po tym gdy obiecano mojemu dziecku stypendium, potem przez kilka m-cy zapewniano, że je otrzymamy, po czym nakazano zapłacić naraz za 5 m-cy) nie mają sobie równych w PL, 2. p. Miller pisze o tym, że p. Wilczyńskiego nie wszyscy lubią, stąd problemy. Problemy w rzeczywistości biorą się stąd, że panowie z FCBEV po prostu są nieuczciwi wobec, przede wszystkim, rodziców a co za tym idzie, również ich dzieci. Ludzie nie irytują się „od tak”, tylko dlatego, że ktoś był bardzo nie fair. 3. Od początku istnienia zarząd FCBEV przyciąga rodziców do płacenia wysokiego czesnego nie tylko samą marką FCB, ale również obietnicami transferów do Katalonii najlepszych zawodników. Ponieważ od roku jestem osobiście w kontakcie z hiszpańską FCB wiem od jej pracowników (miałam również osobiste spotkanie w tej sprawie w biurze FCB), że żadnych takich transferów nigdy nie będzie, ponieważ zabrania tego międzynarodowe prawo piłkarskie FIFA (zabronione jest transferowanie zawodników poniżej 16 roku życia między krajami). FCBarcelona 3 lata temu zapłaciła 300 000 euro kary za transfery nieletnich a polska FCBEscola Varsovia jest dla dzieci do 12 roku życia. Jest jeszcze Escola Varsovia, ale jest to zupełnie polski projekt i poza podobną nazwą, nie ma nic wspólnego z hiszpańskim klubem, ale zarząd korzysta z tego, że ludzie mylą te dwie nazwy. Wracając do obietnic – ponieważ nie mają one absolutnie nic wspólnego z rzeczywistością i tym co FCBarcelona może i chce zrobić, oznacza to, że od 6 lat zarząd FCBEscola Varsovia i Escola Varsovia nagminnie i celowo łamie polskie prawo i podlega to pod kodeks karny (reklamowanie się w pewie sposób tylko po to, aby przyciągnąć ludzi do płacenia, nie oferując potem nic ze swoich obietnic. Jest to karalne i podlega karze pozbawienia wolności, szczególnie, że dotyczy nie pojedynczego klienta, ale setek a nawet tysięcy dzieci i ich rodzin.). 4. Poza potrzebą zgromadzenia obecnie 140 000 euro rocznie na licencje a w najbliższych 2 czy 3 latach – kwoty 300 000 euro rocznie, zarząd FCBEV nie ma żadnej woli naprawdę pomagać piłkarsko zdolnym dzieciom. Niektórych promuje, ale to dzieci zaprzyjaźnionych osób i za tę promocję płacą setki innych mając nadzieję, że w końcu FCBEV i ich wypromuje a FCBEV tylko potrzebuje pieniędzy na opłacenie licencji. Jako dowód na to, że ta szkółka nie liczy się z dobrem zawodników, podaję przykład mojego syna: nie trenując piłki nożnej nigdy wcześniej, dostał się po swoich pierwszych w życiu testach do FCBEV w marcu 2015 jako 9-latek. Ponieważ ja nie dysponowałam kwotą 900 zł, którą nakazano mi zapłacić w ciągu 2ch tygodni (a bylam w kontakcie mailowym z tą szkółką od grudnia 2014, pytając już wtedy w mailach o wszystkie możliwe opłaty, ale nigdy nie udzielono mi odpowiedzi w tej sprawie), mój syn został pozbawiony możliwości trenowania przez pół roku mimo, że na stronie internetowej FCBEV jest informacja o tym, że są tam dostępne stypendia, ale oprócz tego nie ma nic – umieszczanie przez firmę takiej informacji bez pokrycia też jest karalne… Zaczął dopiero pół roku później. Rok później też przez 2 mce nie dopuszczono go do treningów mimo, że je obiecał sam prezes. Łącznie, mój syn stracił w FCBEV 8 miesięcy w oczekiwaniu na treningi a okres 6-12 lat to tzw. złoty wiek dla przyszłego zawodnika, o czym dowiedziałam się z innej szkółki warszawskiej – tej, która czerpie z wzorcow Ajaxu Amsterdam, ma wyniki nie gorsze niż FCBEV i nie oszukuje ludzi. Przypadek mojego syna pokazuje więc jasno, że polska euforia wywołana marką FCB pomaga jedynie za pieniądze naiwnych ludzi promować swoje dzieci i dzieci swoich znajomych a klub FCB tylko sobie zbiera 300 000 euro rocznie od każdej z ponad 30 szkółek na świecie. Acha – o braku skupienia w tym szkoleniu na indywidualnych umiejętnościach technicznych nie muszę chyba wspominać… Pozdrawiam i życzę więcej krytycznego spojrzenia na tych panów „biznesmenów” z FCBEV, którym tylko co jakiś czas przychodzi do głowy, aby zrobić z siebie publicznie ofiary… jeśli już są ofiarami to tylko swoich nieuczciwych praktyk.

chomatow

Jestem ojcem dziecka grającego w FCB ESCOLA centrum Tarchomin. Rzeczywistość nie jest tak różowa niestety. Infrastruktura szatni i toalet pozostawia wiele do życzenia. Ilość treningów w wymiarze 2×75 tygodniowo plus mecz jest wg mnie za mała. Rzeczywiście treningi są dla dzieciaków ciekawe i wyróżniające się jakością na tle tego w czym dotąd braliśmy udział. Ważna sprawa trenerzy dbają o atmosferę fair play na treningach i meczach. Projekt jest typowo komercyjny ale wyróżnia się na plus wobec innych „akademii” piłkarskich w okolicach. Trochę za dużo snobizmu i lansu u rodziców ale to już nie jest wina szkółki. Aha i serdecznie nie pozdrawiam straży miejskiej i policji która co sobotę robi sobie żniwa na ulicy Fleminga wlepiajac mandaty za złe parkowanie. Tam jest jeden parking który nie ma wystarczającej pojemności.

Warszawa1900

Fajnie, że jest szkoła w Polsce, która chce nawiązać do najlepszych wzorców szkoleniowych w Europie. Z tekstu wynika, że nie jest to droga usłana różami, ale już są sukcesy i to nie małe, bo wychowanek trenuje z Chelsea FC! Duma Panowie i oby inni nadążali za waszym przykładem!

wpDiscuz