Image and video hosting by TinyPic
Człowiek od impulsów. Ile dla Lecha znaczy powrót Darko Jevticia?
Weszło

Człowiek od impulsów. Ile dla Lecha znaczy powrót Darko Jevticia?

W niedzielę z Legią Lech Poznań rozegrał jedno z dwóch najlepszych spotkań w tym sezonie ligowym – obok starcia z Piastem Gliwice. Z racji pokonanego przeciwnika i rozmiarów zwycięstwa nie sposób nie mówić jednak właśnie o tej wygranej jako o najbardziej doniosłej dla Kolejorza. Wygranej, do której droga byłaby znacznie dłuższa i bardziej wymagająca bez prowadzącego Lecha Darko Jevticia.

Najbardziej zaskakująca statystyka tego sezonu ekstraklasy? Po 1/3 sezonu zasadniczego, a więc po 10 kolejkach, Lech Poznań miał najniższy w całej lidze współczynnik xG – expected goals, czyli „spodziewanych bramek”, pokazujący, ile i jakiej jakości sytuacji wypracowała sobie dana drużyna w lidze. 9,08 (za: ekstrastats.pl). Niemal dwa razy niższy od Korony, zdecydowanie słabszy niż Jagiellonii, Górnika czy Zagłębia. Wstydliwy, ale znajdujący swoje potwierdzenie we wrażeniach wizualnych. Bo Kolejorza – nawet jeśli wymęczył wygraną – w większości meczów oglądało się po prostu źle. To nie był Lech napędzający się z każdą kolejną akcją, raczej mozolnie pełznący do przodu jak sanki na asfalcie po roztopach. Wyniki jako tako dojeżdżały, ten antyefektowny Lech potrafił być nawet liderem ligi, ale gra częstokroć wręcz irytowała. A już na pewno niepokoiła. Wyniki ratowały w zasadzie tylko stałe fragmenty. Gola z gry – aż do meczu z Legią – Lech nie strzelił od końcówki sierpnia.

Najgorszy dla poznaniaków okres, zapoczątkowany przegranym dwumeczem z Utrechtem, nałożył się z kontuzją odniesioną przez Darko Jevticia. Lidera drugiej linii w poprzednim sezonie, który i obecne rozgrywki zaczął z przytupem – od udziału przy golu w każdym meczu Lecha w Lidze Europy:

– asysta w pierwszym meczu z Pelisterem (4:0)
– gol w rewanżu z Pelisterem (3:0)
– gol w pierwszym meczu z Haugesund (2:3)
– gol w rewanżu z Haugesund (2:0)

Ten ostatni zakończył się dla Szwajcara juz po pierwszej połowie, kiedy okazało się, że doznał kontuzji stawu skokowego i nie zagra przez ładnych kilka tygodni. Wiadomym było, że Lech traci piłkarza niezwykle znaczącego, o czym świadczyła choćby wymowna statystyka z poprzedniego sezonu. W ekstraklasie 2016/17 Jevtić opuścił tylko 6 meczów. W 4 z nich Lech nie potrafił strzelić bramki, 3 z nich przegrał. Tylko Radek Majewski i Marcin Robak w poprzednim sezonie mieli swój udział (gol/asysta/kluczowe podanie) przy większej liczbie bramek Lecha (Robak – 21, Majewski – 19, Jevtić – 18). W przypadku Robaka sporo dały w tej materii rzuty karne, więc jeśli chodzi o gole z gry, tylko Majewskiemu Lech bezpośrednio zawdzięczał więcej.

Pewnym ukojeniem zmartwień, jakie niosła ze sobą kontuzja Jevticia był jednak fakt, że akurat druga linia latem została wzmocniona dużą liczbą graczy przy jednoczesnej utracie jedynie, i tak niechcianego już w Poznaniu, Szymona Pawłowskiego. A jednak Lech nie potrafił po stracie Darko grać tak efektownie, jak ze Szwajcarem choćby na starcie rundy wiosennej, gdy kolejni rywale byli przez poznaniaków rzucani na łopatki – przy ogromnym udziale Jevticia zresztą.

Zdecydowanie brakowało kogoś, kto zrobi coś takiego:

Błysk geniuszu, który nie skończył się golem, ale zrobił dużo dobrego. Zasiał wątpliwość w szeregach Legii, dodał swoim kolegom wiary nie tylko w to, że można przełamać wreszcie złą passę z mistrzem Polski (trzy porażki z rzędu w poprzednim sezonie ligowym), ale też zrobić to upokarzając go. Nie można umniejszać zasług pozostałych graczy, bo czy Makuszewski, czy Janicki, czy Gajos, czy Trałka zagrali świetne spotkanie i mieli ogromny wpływ na świetny wynik. Ale to on upokorzył obrońców rajdem, w którym od połowy boiska nikt nie potrafił mu przeszkodzić. Lechici zaś poszli za ciosem i pohańbili rywala pakując mu na drogę trzy gole. Których konsekwencje miały się później okazać znacznie większe, a podkop pod morale legionistów jeszcze głębszy niż tylko świdrujące głowy stołecznych piłkarzy 0:3.

Mało który z lechitów potrafił we wcześniejszych meczach wysłać tak wyraźny sygnał do walki o dominację. Nie tylko o kolejne punkty, które Lech gromadził do tej pory i tak gorzej tylko od Górnika, ale o wlanie dumy w serca kibiców. Skołatane stylem gry, żądne takich właśnie impulsów, w jakich zapewnianiu Jevtić jest prawdziwym specjalistą.

Czy więc po tygodniach, których kibice Lecha z pewnością nie będą wspominać najlepiej i z których efektownych urywków meczów poznaniaków nie starczyłoby pewnie nawet na krótką kompilację, dzięki powrotowi Jevticia nadchodzą czasy znacznie obfitsze w przyjemne doznania? Patrząc na to, jak Szwajcar grał – gdy tylko był zdrowy – pod okiem Nenada Bjelicy i jak wiele dał wracając do pełnej sprawności na mecz z Legią (zmieniony dopiero w 88. minucie), trudno dziś o proroctwo inne, niż tylko pozytywne dla Kolejorza.

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (12)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
madoo

Generalnie dla mnie, jako kibica Lecha, nadzieją na lepszy okres nie jest to zapakowanie trzech bramek słabej Legii, a przede wszystkim powrót Jevtica i Gajosa. Bez tego pierwszego już było kiepsko, jak zabrakło jeszcze tego drugiego – katastrofa. Pewnie, można było mówić, że Gajowy gra po prostu słabo (bo grał, miał tylko niezłe momenty), ale kreatywności w nim i tak jakieś 43095 razy więcej niż w duecie Trałka-Tetteh, a od tego drugiego przebiega pewnie z dwa razy więcej podczas meczu. Kim dla Kolejorza jest Darko, nie trzeba w ogóle wspominać, a najbliższe mecze pokażą, czy ta najbardziej katastrofalna forma Lecha nałożyła się na absencję Gajosa przypadkowo, czy jednak jest to bardzo ważny w koncepcji Bjelicy piłkarz.

Tomasz Kurzak

Problemem Jevticia jest jego brak regularności. Chłopak ma wszystko by grać na najwyższym poziomie, ale zazwyczaj na 3 spotkania zagra jedno świetne, jedno przeciętne i jedno takie, że nie wiadomo czy był na boisku. Nie potrafi złapać stabilnej formy i jak wychodzi w pierwszym składzie to nigdy nie wiadomo która wersja Darko wychodzi na boisko. Potrafi sam wygrać mecz, by za tydzień frustrować i kopać się po czole. Jak każdy gracz z potencjałem w tej lidze ma jakąś wadę, która nie pozwala mu grać wyżej i to jest właśnie jego wada. Jak się nie ustabilizuje to na wyższym poziomie sobie nie poradzi i jego maxem będzie właśnie nasza liga.

Larry Gopnik

Jevtic ma potencjał na najlepszego piłkarza ligi – i nie musi się nawet specjalnie do tego rozwijać. Byleby umiał tylko ustabilizowac formę.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Dwa miesiące wyrwane Lechowi i podarowane przeciwnikom.
Ciekawe, gdzie by Lech byl dzisiaj, gdyby nie atak tego dzikiego czarnucha…

The BFIYEH

patrząc na filmik to legionista z 28 numerem nie potrafi nawet sfaulowac. :)

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

To przez słabą dyspozycję, jak jest w formie, to kapitalnie fauluje!

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Rajd Jevticza był policzkiem dla piłkarzy Legii, który odbił się
szerokim echem parę godzin później 😉

skttr

Przede wszystkim to dziennikarze powinni zestawić Jevtica z Majewskim, który jakieś tam liczby ma, ale jest głównym hamulcowym Lecha. To przez niego w dużej mierze Lech miał tak żenujący xG. Koleś jest archaicznym rozgrywającym, nie umiejącym wyjsć na pozycję, nie potrafiącym grać z daleka od obrońców, próbującym zamiast tego nieustannie zawężać grę grając trzymetrowe klepki z najbliższym. Stylem gry nadaje się do oldbojów a nie do Lecha. Oby siedział na ławce jak najdłużej.

Stolec

przeciez czlowiek od impulsow to Michniewicz

Pozniej wymysle nick

ja to musze zawsze pesymistycznie, ale niestety obawiam sie ze kontuzje juz na stale beda wpisane w kariere Darko i bedzie on dla nas dostepny tylko w ograniczonym wymiarze czasowym, bo nawet jak gra i nie ma formy, to ja podejrzewam ze on czesto moze grac z jakimis mniej lub bardziej mikrourazami, a do tego jak on cos w miare powaznie mial z kregoslupem/plecami to, obym sie mylil, bedzie mu to towarzyszyc do konca zycia, zycia, nie kariery. Oczywiscie skille ma niewyobrazalne, lubie patrzec jak ma pilke przy nodze i mija te pacholki, inny swiat, jakze inny od „dryblingu” takiego np. Frankowskiego z Jagi, albo Buksy (haha, nie no tu to juz przegialem).

MionelLessi

Jevtić to kozak. tyle że brakuje mu trochę boiskowej szybkości.

qdlaty81

Poczekajmy az sie wszyscy zgraja bo od poczatku tego sezonu w pierwszym skladzie gra 5-6 swiezakow

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY