Nie dość, że nudna, to jeszcze nieudolna. Taka jest Legia w tym sezonie
Weszło

Nie dość, że nudna, to jeszcze nieudolna. Taka jest Legia w tym sezonie

Jesteśmy zakłopotani, bo Legia postawiła przed nami poważny dylemat, nie do końca jesteśmy w stanie się określić, w które tony chcemy uderzyć. Spędziliśmy dziś bowiem okropne 90 minut na oglądaniu popisów ekipy Magiery i mimo że półtorej godziny to sporo czasu, nie znaleźliśmy odpowiedzi na jedno pytanie – Legia jest bardziej nudna czy bardziej beznadziejna?

Bo też pal sześć, gdyby z tej nudy wyrosło to 1:0, wymęczone po strzale Hamalainena, który w Legii ważne gola najwyraźniej strzelać lubi, co udowadniał w zeszłym sezonie (Lech) czy w tym (Sandecja). Dzisiaj dobrze ustawił się w polu karnym, kiedy prostą, ale skuteczną akcję zawiązywali Hildeberto z Hlouskiem. Hildeberto podszedł z piłką jak najbliżej pola karnego, odegrał do Czecha, a ten natychmiast zagrał w pole karne. Tam był wspomniany Fin i eleganckim strzałem po ziemi – jak w snookerze, gdy bila zmierza do łuzy – zmieścił piłkę po długim rogu.

Niestety, choć po tym golu spadł kamień z serca wszystkim – sztabowi, kibicom i samym piłkarzom, to piłkarze z Tyraspolu zaraz go podnieśli i wstawili na odpowiednią półeczkę z powrotem. Tutaj wyszła wspomniana bezradność mistrzów Polski, zadecydował głupi rzut rożny. Poszła zwykła wrzutka, a legioniści zgłupieli. Dąbrowski, zamiast kryć Bayalę jak na piłkarza przystało, odstawił jakąś koślawą wersję zapasów rodem z zajęć wyrównawczych w gimnazjum, a zawodnik gości po prostu umieścił piłkę w siatce.

Ręce opadają, naprawdę. Gdyby ten Sheriff coś grał wielkiego, ale nie, goście – dokładnie tak jak Astana – po prostu przesuwali formacje, kryli lepiej lub gorzej i to na Legię wystarczyło. Oddali jeden celny strzał! Jesteśmy w stanie się założyć o grubą kasę, że Celtic też powiózłby ich piątką, bo na tym poziomie to jest drużyna tego typu – poważne ekipy w Europie powinny ją golić. Legia za taką dziś uchodzić nie chce.

Oj, ma problem Magiera, tego nie da się długimi momentami oglądać. Legia gra do przodu od święta, najbardziej lubi grać wszerz, jakby za to rozdawano jakieś ekstra punkty, a niestety, futbol takiej opcji jeszcze nie zaproponował. Może to już nudne, ale widać brak Vadisa i tyle. Myśli piłkarz Legii: „mam piłkę, co teraz? Zagram na Vadisa. Cholera, nie ma go… To puszczam pałę do przodu”. I puszczają, czasem taka przejdzie (sytuacje Kucharczyka i Sadiku), ale też długie podanie trzeba odpowiednio przyjąć. Niestety, obaj piłkarze tej umiejętności dzisiaj nie zaprezentowali.

Ktoś powie, że po przerwie legioniści trochę się rozkręcili, ale to tak, jakby nudną imprezę miała rozkręcić puszka cytrynowego radlera. Spróbował Szymański, parę razy szarpnął Hildeberto i już, zdecydowanie za mało nawet na tak przeciętnego rywala. A jeśli nic się nie zmieni, Legia z tym przeciętniakiem odpadnie.

Kto by za nią tęsknił w Europie? Pewnie nikt. No, chyba że ci cierpiący na bezsenność, mecz Legii uśpiłby i dzieciaka z ADHD na leżakowaniu. Czyli stawiamy na to, że Legia jest bardziej nudna. Nudna w swojej nieudolności.

Fot. FotoPyk