Szamoobrona
Dobra forma, asysty i… kontuzja. Czyżby po raz kolejny pech dopadł Wszołka?
Anglia

Dobra forma, asysty i… kontuzja. Czyżby po raz kolejny pech dopadł Wszołka?

Paweł Wszołek to piłkarz, o którym raczej nie możemy napisać, że jest w czepku urodzony. Przeciwnie, kiedy tylko zdaje się wchodzić na właściwe tory, zaraz coś mu się przytrafia. Tak jest i na początku obecnego sezonu, kiedy to po dwóch dobrych meczach z Reading i Sheffield Wednesday Polak doznał urazu w starciu Norwich i już w 29. minucie musiał opuścić boisko.

– Nie wiem co mu się stało, nie mogłem go zrozumieć z powodu bariery językowej – mówił tuż po meczu menedżer Queens Park Rangers, Ian Holloway. Dokładniejsze badania wykazały problemy udem, przez który występ skrzydłowego w kolejnym starciu z Hull stanął pod dużym znakiem zapytania. Jeżeli Wszołek miałby teraz pauzować, byłaby to wielka szkoda, zwłaszcza po tym, jak zaprezentował się na inaugurację z Reading – zaliczył dwie asysty i został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Jednakże – patrząc po dotychczasowych przygodach Wszołka – taki obrót spraw wcale nie byłby niczym dziwnym. Można powiedzieć, że to urodzony pechowiec. Kiedy wreszcie zaliczył dobry mecz w Sampdorii i został wybrany do drużyny kolejki w Serie A, akurat skończył się sezon. Kiedy wybił się w Hellas i zaliczył 6 asyst w najwyższej lidze włoskiej, złamał rękę i przegapił Euro 2016. W zeszłym sezonie grał w kratkę i kończył rozgrywki ligowe w QPR raz na ławce, raz na boisku. Kiedy wreszcie solidnie przepracował okres przygotowawczy i zaczął błyszczeć od pierwszego meczu, przyplątał mu się kolejny uraz.

I tak mniej więcej wygląda cała dotychczasowa kariera Wszołka – nie potrafi nigdzie na dłużej się zaczepić, ma pecha, ciągle zmaga się z jakimiś problemami i gra w kratkę. Co więcej, przeciwności losu zazwyczaj nasilają się tuż przed zgrupowaniami kadry (albo już na nich), przez co – nawet jeśli akurat sportowa forma się zgadza – niełatwo mu jest śrubować reprezentacyjne bilanse. Tuż po pamiętnej kontuzji ręki Wszołek tak przedstawił swoje spojrzenie na życie w rozmowie z Weszło:

Zawsze budowało mnie to, że się nie poddaję i potrafię przekonać do siebie niedowiarków. Teraz też jestem pewien, że jeszcze wielkie mecze przede mną. Moim celem jest wrócić jeszcze silniejszym i powalczyć z reprezentacją o awans na mistrzostwa świata 2018.

Problem w tym, że dziś skrzydłowy nie jest ani o krok bliżej od pełnienia ważnej roli w tej reprezentacji, bo w Anglii mimo wszystko nie udało mu się nawiązać do formy z sezonu 2015/16 w barwach Hellas. Przed meczami z Danią i Kazachstanem – przyjeżdżając na zgrupowanie po naprawdę dobrym początku sezonu w QPR – mógłby wreszcie powalczyć o pierwszy skład, a tak właśnie otrzymał kolejną kłodę pod nogi. A my możemy mu tylko życzyć, by uraz nie wykluczył go na długo oraz by nie wybił go za bardzo z rytmu. Jakkolwiek spojrzeć, w przypadku akurat tego piłkarza wcale nie jest o to specjalnie trudno.

Ponadto niefortunnie się złożyło, że Wszołek może przegapić akurat mecz z Hull. Już zacieraliśmy ręce na pojedynek naszych rozpędzonych reprezentacyjnych skrzydłowych, a na dziś wygląda na to, że w akcji obejrzymy jedynie Turbo-Grosika.

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fioot

– Nie wiem co mu się stało, nie mogłem go zrozumieć z powodu bariery językowej –

2 rok w anglii, 5 zagranica

Pozniej wymysle nick

po prostu piekne

Kcramsib

„Nie wiem co mu się stało, nie mogłem go zrozumieć z powodu bariery językowej”

Spoko – gość siedzi rok w Anglii (a cztery lata za granicą) i nie potrafi powiedzieć trenerowi, co go boli…

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Powiedział wyraźnie: ałaaaaaaaa, ałłłłłaaaaaaaaaaaaaa!

Pozniej wymysle nick

juz podczas epizodow w ŁNP zauwazylem, ze tytanem intelektu to on nie jest. Przyglupy pieknie reprezentuja nasz wspanialy kraj, zreszta adekwatni reprezentanci, we will say what time will tell… Brakuje mi jeszcze jako sztandarowego reprezentanta Polski na salonach, Milosza Przybeckinho, tylko on niestety to sie nawet w pilke nie nauczyl grac

Moctruh

a mogl powiedziec ” we will say what time will tell”

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Bariera językowa jest dopuszczalna w Chinach. Cud, że polski jakoś opanował.

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

>Nie wiem co mu się stało, nie mogłem go zrozumieć z powodu bariery językowej

po naszemu to będzie „z trenerem mi było nie po drodze dlatego nie grałem”

Kunta Kinte

Nie każdy nadaje się na Menadżera, Dyrektora czy Prezesa. Nie każdy też nadaje się na Piłkarza(podatność na kontuzje), tylko jaki cel ma powoływanie takich zawodników do kadry…? Skoro nigdy nie będą zgrani z resztą kadrowiczów i nigdy nie można na nich liczyć przy powołaniach…

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona