ESA 37 bez podziału punktów. Czy można było wybrać gorzej?
Weszło

ESA 37 bez podziału punktów. Czy można było wybrać gorzej?

Ekstraklasa SA dzisiaj ogłosi zmiany w regulaminie rozgrywek. System, który zdążyli od nas skopiować m.in. Serbowie i Rumuni, Polakom już się znudził. ESA 37 odchodzi w zapomnienie, a właściwie zostaje przekształcona w najgłupszy możliwy sposób – pozostawiony zostaje podział na grupy mistrzowską i spadkową, jednocześnie jednak rezygnuje się z podziału punktów po 30. kolejce. Czyli innymi słowy – zostawia się wszystkie wady ESA 37 rezygnując ze wszystkich zalet ESA 37. Wielkie brawa.

Piłka nożna jest dyscypliną wyjątkową ze względu na nieprzewidywalność oraz emocje. Nie ma w sobie niemalże nic ze sprawiedliwości. Sprawiedliwa jest na przykład koszykówka – w starciu graczy znakomitych i słabych, ci pierwsi niemal zawsze będą górą. Może słabym uda się skubnąć kwartę, może uda się przez jakiś czas iść łeb w łeb – koniec końców jednak lepsi zwyciężą. Podobnie z siatkówką – jeśli nawet słabeusz jakimś cudem wygra dwa sety, mocarz będzie miał dziesiątki okazji, by stopniowo doganiać rywala. Piłka jest tak fantastyczna, właśnie dlatego, że dysproporcje można zasypać o wiele łatwiej.

Nawet najwięksi kozacy mogą ostrzeliwać przez 90 minut poprzeczki i słupki, a słabeusz wyprowadzi jedną zabójczą kontrę – i już puchar wznosi ktoś inny. Nie ma sportu piszącego bardziej nieprawdopodobne historie. Nie ma sportu, w którym tak łatwo Dawid może wytłuc Goliatowi zęby. Nie ma sportu, w którym tak duży nacisk byłby położony na emocje, a tak niewielki na sprawiedliwość.

A jednak, w polskiej debacie sportowej Wojownikom Przepotężnej Sprawiedliwości udało się przekonać środowisko, że emocje są przereklamowane. Że nie ma nic lepszego, niż mecz już utrzymanej dziewiątej drużyny ligowej z już utrzymaną dziesiątą drużyną ligową na pięć kolejek przed końcem. Że nie ma nic lepszego, niż mistrzostwo wręczane już w pierwszych dniach kwietnia. Że nie ma lepszej drogi do rozwoju, niż sprawiedliwość – nawet jeśli oznacza to cofnięcie się do czasów, gdy od 26. kolejki na stadionach najciekawszy był wybór sosu do kiełbasy.

Nie chcemy po raz kolejny wygłaszać tyrady dotyczącej zalet ESA 37 – tego, w jaki sposób szaleństwem stają się kolejki 28., 29. i 30., tego, jak piękne historie mogą napisać zespoły z piątego czy szóstego miejsca, tego, jak pasjonująca jest walka o utrzymanie, o które tak naprawdę do 32. kolejki drżeć musiało jeszcze nawet Zagłębie Lubin. To wszystko przecież widać gołym okiem, nie trzeba nawet otwierać tabeli, każdy pamięta, w jaki sposób spadło z ligi Podbeskidzie i w jaki sposób Lech zdobył mistrzostwo.

Zamiast tego zastanawiamy się – jaki sens ma utrzymywanie 37. kolejek, skoro bez podziału punktów rzekoma „niesprawiedliwość” może być jeszcze bardziej rażąca? Co jeśli w takim sezonie jak obecny, Bruk-Bet zamykający górną połowkę na koniec sezonu będzie miał najmniej punktów na koncie? Co w sytuacji, w której ósma, dziewiąta i dziesiąta drużyna stworzy „małą tabelę”, w wyniku której siedem kolejek później jedna z nich wywalczy puchary, pozostałe dwie spadną? Można mnożyć tego typu scenariusze, w których podział na grupy okaże się „rażąco niesprawiedliwy”. Zasadniczo mielibyśmy to w dupie, ale skoro na sztandar wzięto „walkę o sprawiedliwość” – wypadałoby faktycznie ją podjąć, a nie tworzyć potworka-parodię.

Naprawdę, nie widzimy zalet. Można było przecież – skoro już chcemy się cofnąć w rozwoju – przywrócić ESA 30. Nie ma problemu, wynudzimy się wcześniej niż w ESA 37, ale przynajmniej unikniemy sytuacji, w której ostatnie siedem kolejek będzie jak poprawiny na nieudanym weselu – bardzo przykrą, nudną i bezsensowną koniecznością. Można było zaszaleć i wprowadzić ESA 34 – skoro podział punktów taki niesprawiedliwy, to może chociaż cztery miejsca w strefie spadkowej ożywiłyby emocje. Można było kombinować z systemami greckim, belgijskim, może znanym z angielskiej Championship. Generalnie: można było zadbać o emocje.

Zamiast tego dostajemy „sprawiedliwość”. Ostatnią tak udaną zmianą było chyba podmienienie Prijovicia z Nikoliciem na Chukwu z Necidem.

Ale dobra, oddajemy głos wam. W poniższej ankiecie do wyboru: ESA 37 z podziałem, ESA 37 bez podziału, ESA 34 (18 drużyn bez kombinowania), ESA 30, inny system.

Fot.FotoPyK

[yop_poll id=”10″]