ESA 37 bez podziału punktów. Czy można było wybrać gorzej?
Weszło

ESA 37 bez podziału punktów. Czy można było wybrać gorzej?

Ekstraklasa SA dzisiaj ogłosi zmiany w regulaminie rozgrywek. System, który zdążyli od nas skopiować m.in. Serbowie i Rumuni, Polakom już się znudził. ESA 37 odchodzi w zapomnienie, a właściwie zostaje przekształcona w najgłupszy możliwy sposób – pozostawiony zostaje podział na grupy mistrzowską i spadkową, jednocześnie jednak rezygnuje się z podziału punktów po 30. kolejce. Czyli innymi słowy – zostawia się wszystkie wady ESA 37 rezygnując ze wszystkich zalet ESA 37. Wielkie brawa.

Piłka nożna jest dyscypliną wyjątkową ze względu na nieprzewidywalność oraz emocje. Nie ma w sobie niemalże nic ze sprawiedliwości. Sprawiedliwa jest na przykład koszykówka – w starciu graczy znakomitych i słabych, ci pierwsi niemal zawsze będą górą. Może słabym uda się skubnąć kwartę, może uda się przez jakiś czas iść łeb w łeb – koniec końców jednak lepsi zwyciężą. Podobnie z siatkówką – jeśli nawet słabeusz jakimś cudem wygra dwa sety, mocarz będzie miał dziesiątki okazji, by stopniowo doganiać rywala. Piłka jest tak fantastyczna, właśnie dlatego, że dysproporcje można zasypać o wiele łatwiej.

Nawet najwięksi kozacy mogą ostrzeliwać przez 90 minut poprzeczki i słupki, a słabeusz wyprowadzi jedną zabójczą kontrę – i już puchar wznosi ktoś inny. Nie ma sportu piszącego bardziej nieprawdopodobne historie. Nie ma sportu, w którym tak łatwo Dawid może wytłuc Goliatowi zęby. Nie ma sportu, w którym tak duży nacisk byłby położony na emocje, a tak niewielki na sprawiedliwość.

A jednak, w polskiej debacie sportowej Wojownikom Przepotężnej Sprawiedliwości udało się przekonać środowisko, że emocje są przereklamowane. Że nie ma nic lepszego, niż mecz już utrzymanej dziewiątej drużyny ligowej z już utrzymaną dziesiątą drużyną ligową na pięć kolejek przed końcem. Że nie ma nic lepszego, niż mistrzostwo wręczane już w pierwszych dniach kwietnia. Że nie ma lepszej drogi do rozwoju, niż sprawiedliwość – nawet jeśli oznacza to cofnięcie się do czasów, gdy od 26. kolejki na stadionach najciekawszy był wybór sosu do kiełbasy.

Nie chcemy po raz kolejny wygłaszać tyrady dotyczącej zalet ESA 37 – tego, w jaki sposób szaleństwem stają się kolejki 28., 29. i 30., tego, jak piękne historie mogą napisać zespoły z piątego czy szóstego miejsca, tego, jak pasjonująca jest walka o utrzymanie, o które tak naprawdę do 32. kolejki drżeć musiało jeszcze nawet Zagłębie Lubin. To wszystko przecież widać gołym okiem, nie trzeba nawet otwierać tabeli, każdy pamięta, w jaki sposób spadło z ligi Podbeskidzie i w jaki sposób Lech zdobył mistrzostwo.

Zamiast tego zastanawiamy się – jaki sens ma utrzymywanie 37. kolejek, skoro bez podziału punktów rzekoma „niesprawiedliwość” może być jeszcze bardziej rażąca? Co jeśli w takim sezonie jak obecny, Bruk-Bet zamykający górną połowkę na koniec sezonu będzie miał najmniej punktów na koncie? Co w sytuacji, w której ósma, dziewiąta i dziesiąta drużyna stworzy „małą tabelę”, w wyniku której siedem kolejek później jedna z nich wywalczy puchary, pozostałe dwie spadną? Można mnożyć tego typu scenariusze, w których podział na grupy okaże się „rażąco niesprawiedliwy”. Zasadniczo mielibyśmy to w dupie, ale skoro na sztandar wzięto „walkę o sprawiedliwość” – wypadałoby faktycznie ją podjąć, a nie tworzyć potworka-parodię.

Naprawdę, nie widzimy zalet. Można było przecież – skoro już chcemy się cofnąć w rozwoju – przywrócić ESA 30. Nie ma problemu, wynudzimy się wcześniej niż w ESA 37, ale przynajmniej unikniemy sytuacji, w której ostatnie siedem kolejek będzie jak poprawiny na nieudanym weselu – bardzo przykrą, nudną i bezsensowną koniecznością. Można było zaszaleć i wprowadzić ESA 34 – skoro podział punktów taki niesprawiedliwy, to może chociaż cztery miejsca w strefie spadkowej ożywiłyby emocje. Można było kombinować z systemami greckim, belgijskim, może znanym z angielskiej Championship. Generalnie: można było zadbać o emocje.

Zamiast tego dostajemy „sprawiedliwość”. Ostatnią tak udaną zmianą było chyba podmienienie Prijovicia z Nikoliciem na Chukwu z Necidem.

Ale dobra, oddajemy głos wam. W poniższej ankiecie do wyboru: ESA 37 z podziałem, ESA 37 bez podziału, ESA 34 (18 drużyn bez kombinowania), ESA 30, inny system.

Fot.FotoPyK

[yop_poll id=”10″]

KOMENTARZE (216)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Czacha
Legia Warszawa

Jasne podział punktów gdzie przed ostatnią kolejką przed podziałem na grupy jedni grają o zero punktów czy tam jeden punkcik w wypadku wygranej a inni mogą nawet jak przegrają zyskać 2-3 punkty. To gdzie tu sprawiedliwość. A potem takie cuda że zespół który wypracował sobie przewagę przed podziałem w grupie spadkowej z 6 pkt przewagi nad ostatnią drużyna ma tylko 2 punkty. Najlepszym przykładem był spadek Podbeskidzia które bez podziału punktów zapewne by się utrzymało.

Staszek Anioł

O to chodzi, że przewagi nie ma sobie sensu robić w imię „emocji”, byle promować miernotę.

Podbeskidzie by się utrzymało niemal na pewno – podział punktów sprawił, że skończyło o trzy punkty za beznadziejnym przez cały sezon Górnikiem Zabrze, nad którym bez podziału miałoby trzy punkty… przewagi.

To w ogóle dramat obecnego systemu, że zabrzanie utrzymaliby się przy 7 zwycięstwach (!) w 37 meczach – zabrakło im jednej bramki…

technojezus
technojezus

Ale gówno kogo obchodzą emocje.
To jest niesprawiedliwe, mi by nie przeszkadzało jakby jakiś zespół wygrał ligę z ponad 10pkt, a nie patologia gdzie komuś zabiera się to na co sam zapracował.
Gdyby teraz nie było podziału to tabela aktualnie wyglądałaby tak:
69 Legia
67 Jaga
65 Lech
64 Lechia
Czyli wychodzi na to że Lechia i Lech praktycznie nie miałyby szans na MP.
Zostałaby tylko Legia i Jaga, ale co tam wyjebane i bije się cała czwórka.
Emocje emocjami ale jak pisałem takie coś jest niesprawiedliwe.

Damiano_L

Zabiera połowę punktów, ale w zamian daje terminarz, a pierwszym ośmiu drużynom utrzymanie i szansę na mistrzostwo, puchary, plus jednocześnie połowę punktów odbiera też rywalom. Jest o co walczyć.

Równie dobrze można się czepiać, że Liga Mistrzów zabiera punkty po fazie grupowej.

Staszek Anioł

Czy Liga Mistrzów jest ligą? Nie, ma tylko mylącą nazwę. Faza grupowa to de facto kwalifikacje do właściwych rozgrywek, taka prawda.

Damiano_L

To można uznać, że faza zasadnicza to kwalifikacje do fazy finałowej – i tak w gruncie rzeczy jest, nawet nazewnictwo tak wskazuje.

Mistrza można wyłaniać na różne sposoby. W USA w ogóle liga ma drugorzędne znaczenie i o wszystkim decyduje play-off, ale mistrz jest mistrzem.

Staszek Anioł

Średnio mnie interesuje USA. Mamy system ligowy sprawdzony od ponad 100 lat i przez tyle lat nikt tego nie ruszał. U nas zmieniono go dla kasy, trzeba powiedzieć wprost. Reszta argumentów jest daleko w cieniu.

Damiano_L

Aha, czyli tradycjonalista. Ja jestem za postępem, a kasa = wynik.

Staszek Anioł

No to aż dziw, że nie dzielą ligi i punktów w Anglii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Włoszech, Rosji, Holandii, Portugalii… Tam to by dopiero była kasa i jeszcze lepsze wyniki!

Szkoda tylko, że te nasze kluby nic konkretnego z tą kasą nie robią.

Damiano_L

Tam już jest kasa, nie ma potrzeby dodatkowo napędzać ligi. Liga rosyjska była mierna dopóki nie władowali w nią kasy oligarchowie. Gdyby u nas doszło do tego samego to też nie byłoby potrzeby uatrakcyjniania rozgrywek, ale skoro jest jak jest, to trzeba szukać innych rozwiązań.

Staszek Anioł

Ale tej kasy w ESA-37 nie jest więcej, bo jest ciekawiej, tylko dlatego, że jest więcej spotkań. Czy oglądalność tych dodatkowych 7 „ciekawszych” kolejek w telewizji jest większa? Chyba nie.

Damiano_L

Oczywiście, że jest. Nieraz o tym mówiono.

Aerth

Z tym terminarzem to różnie bywa, bo on nie jest sztywny, tam co sezon są jakieś zmiany. W pierwszych dwoch wicelider miał dwa mecze z rzędu u siebie i po nich przeplatanka, w tym i poprzednim po dwóch domowych wskoczyly dwa wyjazdy.

MaLk

A co wy tak z tą sprawiedliwością?

Przypomnę, że piłka nożna należy już do tych nielicznych, które jeszcze nie odeszły od ligowych punktów w decydującej fazie.

W większości profesjonalnych sportów obowiązuje system play-off, gdzie punkty decydują o rozstawieniu w fazie finałowej, a do mistrzostwa dochodzi się systemem pucharowym i nikogo już nie obchodzi kto ile zdobył punktów w sezonie zasadniczym. Odbierają WSZYSTKIE punkty tam zdobyte, nie tylko pół, a znaczenie ma tylko zdobyte miejsce i tylko w kontekście miejsca rozgrywania meczu (które i tak zdaniem np. Stanowskiego nie ma żadnego znaczenia, bo tak samo łatwo jest strzelić bramkę u siebie, jak i na wyjeździe).

Tak grają koszykówka, siatkówka czy hokej. Tak grają najbardziej sprofesjonalizowane NBA, NHL, NFL. Tak gra MLS. Tak grają nawet Liga Mistrzów i Liga Europejska. Tak rozgrywa się mistrzostwa świata i Europy. Kwestia atrakcyjności dla kibica i sponsora.

zdyrman

A czy jest sprawiedliwe, ze taki Janusz bierze pilota i zamiast meczu Piast-Termalika niapetriotycznie zmienia kanal gdzie patrzy na popisy Lewego albo inne Bercelony? Musimy to zrozumiec, ze z Realami, Arsenalami etc konkuruje polska liga!

Czacha
Legia Warszawa

Raczej w godzinach gier Termalici takie topowe zespoły nie rozgrywają swoich meczów

pilkarzyk

S37 jest sprawiedliwy dla wszystkich drużyn, bo wszystkie przed startem sezonu znają zasady i mają równe szanse, to racja. Nie jest natomiast do końca sprawiedliwy dla polskiej piłki jako takiej. Mistrzem powinna zostać drużyna, która przez cały sezon zdobędzie najwięcej pkt. W sezonie, drużynom zdarzają się gorsze momenty, obniżki formy, kontuzje najlepszych piłkarzy. Jeśli przypadną one akurat po podziale no to praktycznie pozamiatane.
Chociaż należy tez zastanowić się czy akurat w polskiej piłce ma to znaczenie, bo o wynikach i tak przeważnie decyduje chaos i przypadek. Zdaniem większości ekspertów, dziennikarzy Legia po awansie do LM miała niby odskoczyć reszcie drużyn na dwie długości. Jak na razie to nadal męczy bułę i walczy jak równy z równym z pozostałymi.

Gdzieś tam w internetach (chyba na ŁNP) widziałem konferencję o S37 i p. Boniek psioczył ogólnie na obecny system i ogólnie na Ekstraklasę, że słaba, że np. czeska nas wyprzedza, że tylko ładnie opakowana, że tylko wydmuszka, że PR. Zgoda Panie Prezesie. Ale należy się cieszyć że chociaż tyle, że pomimo jakości piłkarzy zarządzającym Ekstraklasą udało się choć „zapakować” ładnie – bez tego byłby dopiero dramat. A Pan psioczy na S37 jakby to od niego zależała jakość piłkarzy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Damiano_L

Zdjęcie profilowe pilkarzyk Wychodzisz z błędnego założenia, że forma jest czynnikiem losowym. Nie jest. Forma jest wypracowywana na treningach, a w końcowej fazie sezonu zależy w dużym stopniu od wydolności oraz przebytego obciążenia. Drużyny lepsze kondycyjnie i z szerszą kadrą (a więc obiektywnie silniejsze) w takim systemie będą wyżej.

pilkarzyk

No dobra, dobra… Ale na wynik meczu akurat czynnik losowy ma wpływ. Nawet lepsza drużyna może obijać w jednym meczu słupki i poprzeczki, dłużej utrzymywać piłkę a do siatki i tak nic nie wpadnie. A kontuzje (zawodnik krzywo stanie , brutalny faul przeciwnika) i kartki eliminujące (pomyłka sędziego np.) tez po części mogą być losowe. No i oczywiście błędy sędziów czasem wpływają na wynik. Myślę, że Mistrz Polski to powinna być drużyna najrówniej grająca na przestrzeni całego sezonu a obecny system nie pomaga a by taka nim została.

gryf01

Patrząc na wyniki tej ankiety to jakiego systemu by Boniek nie wybrał większość ludzi będzie niezadowolona :) Ciężkie ma facet życie.
Zgadzam się z piłkarzykiem, dokładnie mój argument. Ekstraklasa to nie turniej główny, jak Mistrzostwa świata. To eliminacje. Piłką nożną i tak rządzi przypadek. System eliminacji musi ten przypadek minimalizować, nawet kosztem obniżenia emocji. Inaczej zawsze jest ryzyko, że będziemy mieli trzy Arki Gdynia w pucharach.

N.

pilkarzyk – dokładnie, jak piszesz. Możesz prowadzić przez całe 30 kolejek, potem kilka kontuzji zawodników w rundzie finałowej i po sezonie.. Najgorsze jest jednak, że pierwsze 30 meczy jest o 1,50 punktu , przykład Podbeskidzia jest aż nadto widoczny. Mierny Górnik dołujący przez cały sezon do samego końca dzięki podziałowi punktów walczył o utrzymanie. W tym roku jest beznadziejny organizacyjnie Ruch, ale drugi spadkowicz to spadek mógłby przegrać w marynarza.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lubie mezo

Tak dla zasady tylko dołączam się i uważam, że niesprawiedliwość w samej grze jest jak najbardziej jej częścią, ale takie skurwysyńskie okradanie klubów z punktów na rzecz emocji nie przystoi. Bo później się okazuje, że 7 meczów jest ważniejsze niż 30.

Damiano_L

Jak policzyłeś że 7 meczów będzie ważniejsze niż 30? W fazie zasadniczej, uwzględniając podział punktów, masz 45 pkt do zdobycia. W fazie finałowej 21, czyli ponad dwa razy mniej. Poza tym jak skisisz w fazie zasadniczej, to tracisz szansę na mistrza i puchary, za to jak będziesz w pierwszej 8-ce, to z automatu wywalczasz również utrzymanie. 45 punktów z 66 możliwych i kwalifikacja do grupy mistrzowskiej, dająca dodatkowo z automatu utrzymanie to mała stawka? Można sobie obsrać te 30 meczów?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Aerth

Tak, tylko sobie przypomnij pierwszy sezon reformy. Legia zaorała, wyprzedzając wicelidera o 10 punktów. A potem z 10 punktów wywalczonych przez 30 spotkań robi się 5. Dwa gorsze spotkania i po liderze. Jasne, Legia wtedy wytrzymała, Lech nie, i po 37 kolejce znowu było 10 punktów różnicy, ale przecież to nie zasługa systemu. I to jest olbrzymia wada podziału – praktycznie bez znaczenia przy małej różnicy punktowej, ale już mocno miesza przy dużej.

Damiano_L

No i co z tego? Legia była najmocniejsza, więc robiła przewagę w obu fazach. System nie miał tu znaczenia.

A gdyby Lech ją dogonił, to trzeba byłoby to przełknąć – lepiej wytrzymali trudy sezonu, lepiej wytrzymali presję i zasłużenie wygrali.

Staszek Anioł

Przyznam, że ja chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego forma, postawa i wyniki z 19% sezonu mają być więcej warte niż cała reszta sezonu. Dlaczego np. zwycięstwo nad Niecieczą w 26. kolejce, gdy „Słonie” walczą o grupę mistrzowską, ma być mniej warte niż takie samo zwycięstwo nad tą samą Niecieczą w 33. kolejce, gdy kompromituje się z meczu na mecz.

Po prostu nie rozumiem argumentów za prymatem końca sezonu nad całą resztą.

Damiano_L

Jest tyle warte, ile warte są dla drużyny 3 punkty w danej fazie. Jak sam widzisz, nawet dzielone przy wejściu w fazę finałową punkty z fazy zasadniczej były wyraźnie więcej warte dla Niecieczy, niż punkty z samej fazy finałowej, które dzielone już nie będą. To najlepiej pokazuje, że to po prostu dwie różne fazy, każda rządząca się swoimi prawami i mówienie o meczach wartych 2x więcej jest bez sensu.

Staszek Anioł

W jaki sposób były więcej warte? Z podziałem się utrzymali i bez podziału by się utrzymali.

Damiano_L

Jak by ich nie zdobyli to w systemie dwufazowym jeszcze by się nie utrzymali. To jest właśnie waga punktów w fazie zasadniczej, a nie tylko to, co przechodzi do fazy finałowej.

Staszek Anioł

Ale tu podział punktów nie zmienia niczego ani o jotę. Utrzymali się, bo zgromadzili X punktów w fazie zasadniczej. Co za różnica, ile im zostało przed fazą finałową?

Damiano_L

Utrzymali się, bo zajęli określone miejsce. Punkty są jednym z czynników warunkujących miejsce, ale nie jedynym.

Staszek Anioł

Może jeszcze raz spróbuję, bo chyba się mijamy nieco.

Nieciecza utrzymuje się, bo ma miejsce wśród 8 najlepszych po 30. kolejce. Co więc jej za różnica, czy zostanie jej 20 czy 39 punktów na starcie fazy finałowej, skoro grała wyłącznie o utrzymanie, a resztę puszcza wszystkim jak leci? Jak dla mnie na nich podział punktów lub jego brak nie ma żadnego wpływu.

pilkarzyk

A gdyby np. punkty zdobyte w dwóch ostatnich kolejkach mnożyć x3. A co tam, ze Wisła nagle będzie miała znów szanse na puchary albo nawet i mistrza. Przecież będzie sprawiedliwie. Drużyna, która dobrze przygotuje się do rundy finałowej to i w ostatnich dwóch kolejkach sezonu powinna być mocna i je wygrać. 😀

Damiano_L

7 kolejek fazy pucharowej pozwala spotkać się każdy z każdym (a na jakim terenie, rozstrzyga faza zasadnicza). Podbicie jedynie ostatnich dwóch kolejek nie będzie sprawiedliwe wobec wszystkich uczestników fazy finałowej, kiedy przeciwników jest siedmiu.

pilkarzyk

To miała być ironia.

Damiano_L

A ja wykazałem, że jest bez sensu. Żart też musi mieć sens.

pilkarzyk

Bez sensu to jest podział punktów.

pilkarzyk

Damiano_L
Cały spór tyczy się tego, czy powinniśmy postawić na show i fajerwerki (S37), czy też na system, który jak najlepiej pozwoli wyłonić najlepszą drużynę na przestrzeni sezonu. No co tu nie rozumiesz, przecież to proste, żadna wyższa matematyka? Na rezultat meczu wpływ ma również czynnik losowy, a ten najlepiej można wyeliminować wykonując jak największą ilość prób.

M.

Każdy z powyższych systemów jest sprawiedliwy. Zasady są znane przed sezonem i takie same dla każdego.
Mi podoba się ESA 37 – emocje do samego końca. ESA 34 spowoduje że od połowy marca duża część drużyn będzie grała jak Pogoń w rundzie finałowej.
Kilka kolejek przed końcem zostaną 2-3 drużyny walczące o mistrza i tyle samo walczących o utrzymanie.
Systemy ESA34 i ESA30 są fajne tam, gdzie albo są duże pieniądze za miejsca w lidze (dużo większe różnice za miejsca niż u nas), albo walczy się o puchary.

Staszek Anioł

Średnio mnie przekonuje ta „połowa marca”. Czy np. w II lidze w tym sezonie od połowy marca „duża część drużyn” ma wszystko gdzieś? Na dwie kolejki przed końcem 9 drużyn walczy o utrzymanie. O I lidze nie mówię, bo to w tym sezonie osobliwość na skalę świata.

M.

OK. Jedziemy. Trzy sezony przed podziałem na grupy. Za Piłką Nożną. Kolejki z okresu -połowa lutego – początek kwietnia,

Sezon 10-11, kolejka 23. Wyjątkowo płasko było.

Walka trzech drużyn o utrzymanie, Po 23 kolejce mają stratę do czwartej od końca 6 pkt. W 30 kolejce trzecia od końca Cracovia ma 8 pkt starty do 4 od końca drużyny. Prawie bez zmian.

Działo się na górze. Wisła poza konkurencją. Drużyna z poz.2 spadła na 4, z poz.3 na 8(wow!). Największy awans na górze – Legia – z 7 na 3.

CZYLI: Pięć drużyn z miejsc 9-13 laskę położyło na wszystko na 7(!) kolejek przed końcem.

Sezon 11-12. Kolejka 24.

Spokój na pozycjach 7-11 – pięć drużyn. 8 pkt przewagi nad strefą spadkową. 8 pkt. do miejsca trzeciego. Do końca ligi 6 kolejek.

CZYLI: Pozycje na koniec.Zaskoczenie 7->7, 8->12, 9->8, 10->10, 11->11. To się działo….

Sezon 12-13. Kolejka 23.

Drugi Lech nad trzecim Śląskiem ma 11pkt. przewagi. Kończy z 14pkt. Ostatni Bełchatów ma 9 pkt. straty do 3 od końca drużyny (spadł, choć mu niewiele zabrakło). Spadła też Polonia – karnie relegowana.

CZYLI: O co grały drużyny z miejsc 3-13? O jedno miejsce w pucharach. I tak zdobył je 3-ci po 23 kolejkach Śląsk.

CND.

12_13_kolejka 23.JPG
10_11_kolejka 23.JPG
11_12_kolejka 24.JPG
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Chopin

Najlepsze, że o tych „wielkich emocjach” piszą ci, co i tak oglądają Premier League, La Liga, Bundesligę, a nie Ekstraklasę, która zawsze dla nich będzie ekstraklapą.
Bo gdyby oglądali polską ligę to by wiedzieli, że te mecze „o stawkę” są właśnie najnudniejsze , a takie mecze jak Wisła-Pogoń świetnie się ogląda. A to, że od marca jakaś drużyna nie będzie grała ani o spadek, ani o mistrzostwo to tym lepiej, spokojnie będzie mogła budować drużynę na przyszły sezon.

pepe72

To akurat bzdura. Jak Wisła grała z Zagłębiem o 8 miejsce (rok temu) to na stadionie było 20k ludzi. Był to najlepszy wyniki frekwencyjny. Więc ESA37 się sprawdza.

Staszek Anioł

Jakoś w obecnej fazie finałowej frekwencja w obu grupach jest niższa niż rok temu. To nie ma większego wpływu.

pepe72

Nie zrozumiałeś. W sezonie 2015/1016 chyba najwyższa frekwencja była w 30 kolejce. Bo było o co się bić. I jak już porównywać to z 30 kolejką przed ESA37.

Staszek Anioł

I teraz też jest się o co bić – i o podium, i o utrzymanie. A tłumów nie widać.

M.

Widać. W tym roku mamy rekord :).

Staszek Anioł

Nie, w fazie finałowej jest mniej niż rok temu. Rekord jest wyłącznie dzięki fazie zasadniczej.

M.

No fakt. Na Lecha z Lechią tylko 20 tys. ludzi na 40-tysięcznik przyszło. Żenada. Tylko Legia jest w stanie za każdym razem zapełnić stadion(y). Pisałem o rekordzie, a nie rekordzie w fazie zasadniczej. Załączam. Zdjęcie z Ekstraklasa.org.
CND.

Frekwencja.JPG
Staszek Anioł

Ale jaki sens ma porównywanie 16-zespołowej ligi z dwoma spadającymi do 18-zespołowej z trzema lub czterema spadającymi? To jest w ogóle inna matematyka. Udowadniać próbować można do woli, ale na przykładach ekstraklasy z lat 90. albo I czy II ligi teraz.

Staszek Anioł

Kiedy na początku kwietnia albo na siedem kolejek przed końcem wszystko w Ekstraklasie było jasne? Populizm czystej wody, aż się trudno śmiać.

rzap

na siedem nie kojarzę, ale na pięć kolejek przed końcem już tak… i działo się to 19 kwietnia

Staszek Anioł

Przy trzech lub czterech spadających i co najmniej trzech miejscach w pucharach obsadzanych z ligi? Aż jestem ciekawy, kiedy się takie cudo trafiło.

Viva la Libertad
(L)

Dokładnie manipulacje niczym w wyborczej. Niech sobie redaktorzy zobaczą tabelę po 29 kolejce zamiast bzdury wypisywać.

John Sherridan

A czemu sie tu dziwic, jak Satanowski i s-ka konczyli szkoly za lapowki, matematyka be.

Chopin

Powiem ci wiedzej, w takiej Bundeslidze to we wrześniu wszystko jasne, ale i tak do głowy nikomu nie przychodzi, żeby w maju obdzierać Bayern z połowy punktów, „żeby było ciekawie”

Staszek Anioł

Niech Bayernowi obcinają po, strzelam, 28. kolejce połowę przewagi nad kolejnym w tabeli. Najlepiej, żeby było to w regulaminie, bo wtedy będzie można powiedzieć, że to przecież sprawiedliwe, bo wszyscy wiedzieli przed sezonem, że Bayern straci połowę przewagi!

Damiano_L