Image and video hosting by TinyPic
Żaden klub w Polsce nie zdominował ligi tak bardzo, jak Vive
Blogi i felietony

Żaden klub w Polsce nie zdominował ligi tak bardzo, jak Vive

Piłkarze ręczni FC Barcelony wygrali…117. ligowych meczów z rzędu (7. kolejnych mistrzowskich tytułów). Ktoś, kto nie zna się na handballu, może pomyśleć, że katalończycy są w tym sporcie absolutnie wyjątkową drużyną, która jest zdecydowanym numerem jeden na świecie. Otóż nie. Owszem, należą do ścisłej czołówki, ale jednocześnie wcale nie są dominatorami – w Lidze Mistrzów w ostatnich pięciu latach okazali się najlepsi „tylko” raz. Ich znakomita postawa w Lidze ASOBAL wynika po prostu z jej przeciętności. Od kiedy przestał bowiem istnieć Ciudad Real, przemianowany w schyłkowym okresie istnienia na Atletico Madryt, drużyna Kamila Syprzaka nie ma w ekstraklasie godnego siebie rywala. Zajmujące kolejne miejsca w tabeli Ademar Leon, Naturhouse La Rioja i Fraikin Granollers są średniakami, więc fakt, że regularnie dostają łomot od Dumy Katalonii, nie może dziwić (pozostałe kluby prezentują niski poziom).

Bardziej od lokalnych wyników Barcy w Hiszpanii imponują mi te uzyskiwane przez Vive w Polsce. Kielczanie zdobywają mistrzostwo kraju od pięciu lat, teraz też są na najlepszej drodze, by wywalczyć złoto. Od kiedy rozpoczął się sezon 2011/12, rozegrali 177. ekstraklasowych meczów. Bilans? 172-1-4! Z czterech porażek tylko jedna była bolesna – w 2014 w finale MP z Orlen Wisłą Płock. Pozostałe dwie wpadki z Nafciarzami, a także przegrana z Powenem Zabrze i remis z Pogonią Szczecin nie miały dla kielczan żadnego znaczenia – odnotowywali te wyniki w trakcie sezonu zasadniczego, przed fazą play-off. Dodam że zespół Tałanta Dujszebajewa zaimponował kibicom szczypiorniaka szczególnie mocno w rozgrywkach 2014/15, kiedy to wygrał wszystkie 30 spotkań!

Jak łatwo się domyślić, żadna drużyna w Polsce nie zdominowała w ostatnich latach rozgrywek ligowych w liczących się u nas sportach tak bardzo, jak Vive. Legia Warszawa, PGE Skra Bełchatów, Stelmet Zielona Góra – te zespoły nie mają szans w konfrontacji z ekipą Bertusa Servaasa, która – inaczej niż Barcelona – musi rokrocznie rywalizować na swoim podwórku z solidnym europejskim zespołem, bo takowym jest ekipa z Płocka. Owszem, Wisła ma niższy budżet od kielczan, owszem nie posiada tylu gwiazd z najwyższej półki, ale mimo to mowa o teamie, który często gra w Lidze Mistrzów. Jak dla mnie regularne bicie na krajowym podwórku Nafciarzy jest więc większym osiągnięciem, niż cykliczne dawanie sobie rady ze słabszymi o klasę od płockiego klubu Ademarem, Naturhouse i Fraikin.

Wojciech Staniec, dziennikarz z Kielc prowadzący portal handballnews.pl, rozkłada na czynniki pierwsze tajemnice obecnego sukcesu mistrzów Polski:

– Vive, żeby wygrywać tak jak teraz, musiało swoje przegrać. Kluczowy moment był chyba półfinale play-off z Zagłębiem Lubin w 2008 roku. Po tej porażce prezes Servaas miał dość bycia średnim. Trenerem Vive został więc sam Bogdan Wenta, z roku na rok zaczęto robić lepsze transfery, które były możliwe dzięki pozyskiwaniu nowych sponsorów. W tej całej układance ważną cechą jest to, że prezes „nauczył się” bycia cierpliwym. Od 2002 do 2008 roku często zmieniał szkoleniowców. Potem było ich tylko dwóch. „Projekt Wenta”, który wprowadził Vive na salony – klub awansował do F4 Ligi Mistrzów. A gdy się wypalił, przyszedł trener Dujszebajew, który rok temu wygrał Champions League.

To był imponujący wynik, bo budżet kielczan wynosi +- 20 mln złotych, a największe europejskie kluby dysponują dwa razy większymi pieniędzmi. No ale nie miałem tu pisać o osiągnięciach Vive poza granicami w kraju, a o ich dominacji w Polsce. Dominacji, która moim zdaniem prędko się nie skończy.

W poprzednich latach finał mistrzostw Polski rozgrywany był według zasady do trzech wygranych spotkań. W obecnym, po tym jak PGNiG Superliga przeszła gruntowną reformę, zostanie zastosowana formuła mecz i rewanż. Teoretycznie daje to Wiśle większe szanse na postawienie się Vive, ale ostatni mecz obu ekip w Płocku pokazał, że droga Nafciarzy do złota nadal jest daleka i wyboista. Oto bowiem zespół Dujszebajewa wygrał w Orlen Arenie 23:18 dając jednoznaczny sygnał, że w tym roku absolutnie nie zamierza schodzić z tronu. W kolejnych latach zresztą też raczej z niego nie spadnie. Szczerze to nie zdziwię się, jeśli kielczanie przedłużą passę pięciu z rzędu złotych medali MP do dziesięciu. Mimo że Wisła w przyszłym sezonie nadal będzie mieć niezłą kadrę, mimo że coraz mocniejszym zespołem są ambitne Azoty Puławy, mimo że kielczanie stracą latem kilku ważnych zawodników, to nadal Vive powinno być, jakby to powiedział Dariusz Szpakowski, terminatorem-dominatorem.

A właśnie, transfery. Ich przeprowadzania od Servaasa mogliby się uczyć wszyscy działacze w Polsce, nie tylko ci ze światka handballa. Mistrzowie kraju nie tylko mają już od kilku miesięcy przygotowaną kadrę na sezon 2017/18 (dochodzi kilku zawodników z najwyższej półki, takich jak skrzydłowy Blaz Janc czy… syn trenera Alex Dujszebajew), ale i zabezpieczyli także kilka ważnych pozycji na rozgrywki 2018/19! Latem przyszłego roku karierę pewnie skończy Sławomir Szmal, za niego przyjdzie więc Vladimir Cupara, młodszy od „Kasy” o 16 lat Serb uważany za jednego z najlepiej rokujących golkiperów na świecie. Oto przykład długofalowego myślenia, którego tak często brakuje mi w tak wielu polskich klubach różnych dyscyplin…

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
RafalLublin
Motor Lublin

Autor napisał w liczących się sportach… Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kobiecą piłkę ręczną. MKS kiedyś Montex teraz Selgros z Lublina zdobył pod rząd z 9 mistrzostw. Na ostatnie 22 lata 3 razy nie zdobyły mistrza a tych 3 latach były 2 razy drugie i raz 3. Całkiem nieźle

Šćepan Šćekić
Warta Poznań

kto o zdrowych zmysłach ogląda kobiecą piłkę ręczną?

mexic

Jakoś nieszczególnie mogę sobie przypomnieć tej bolesnej porażki z 2014. Ostatnia rzeczywiście bolesna miała miejsce w 2011, która zadecydowała o mistrzostwie dla Płocka.
Od tego czasu jeśli już Vive przegrywa to albo w niewiele zmieniającym meczu albo w 3 meczu finału, przy stanie 2-0 – porażka bez konsekwencji.
Vive od dawna prowadzi bardzo dobrą politykę kadrową i tylko trzeba żałować, że polscy zawodnicy nie są w tej chwili na takim poziomie, by mogli z powodzeniem przychodzić do Kielc i grać w drużynie role pierwszoplanowe.
A co do dominatora-terminatora na krajowym podwórku, to proponuję spojrzeć trochę na wschód, w Lublinie jest ekipa, która od 95 roku złoto oddała rywalkom 3 razy.

gnom

O ile wiem to akurat w piłce nożnej nie można kontraktować zawodników na rok czy dwa wcześniej. Ale faktem jest, że Iskra prowadzi mądrą politykę. Szkoda tylko, że szkolenie w Polsce leży i w związku z tym, żeby utrzymać poziom będzie musiało grać w Iskrze coraz więcej obcokrajowców.

Rogal

Jeden z najlepiej rokujacych jak wyrokuje to psg taka ta ręczna

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona