Morgan wyważył drzwi, Nasri zaprosił do środka. A Schmeichel wyprosił domowników
Weszło

Morgan wyważył drzwi, Nasri zaprosił do środka. A Schmeichel wyprosił domowników

Ten mecz miał ogromny potencjał, by na przestrzeni 90 minut zmienić się w kawałek pięknej historii. Scenariusza wydarzeń z King Power Stadium nie dało się jednak wymyślić przed spotkaniem. Nie można było jego dramaturgii przewidzieć, choćby nie wiadomo jak mocno i zawzięcie się próbowało. Mistrz Anglii, którego do niedawna w lidze lał prawie każdy i który z każdym tygodniem prezentował się coraz bardziej dramatycznie, dopełnił swojego odrodzenia. Ba, dziś zrobił to nie dzięki tym, którzy poprowadzili „Lisy” do największego sukcesu w historii, a dzięki nieco cichszym bohaterom, zwykle pozostającym w cieniu Riyada Mahreza i Jamiego Vardy’ego.

Na stadionie „Lisów” zawisła dziś przed meczem niezwykle wymowna flaga, na której umieszczono napis: „dziękujemy wam piłkarze za noce takie jak te”. Jeszcze zanim udało się pokonać Sevillę, zanim „Lisy” wywalczyły awans, fani uznali, że zawodnicy zasługują na docenienie drogi, którą poszli aż na sam szczyt, nawet pomimo tego, że zaczęli coraz szybciej wracać nią w dół. Ktoś powie pewnie: na należne im miejsce.

Ale fakty są takie, że noce jak dziś wciąż są przed kibicami Leicester. Przynajmniej dwie. Bo udało się dokonać czegoś, co nie powiodło się siedemnastu z osiemnastu poprzednich drużyn, które po pierwszych odsłonach pucharowych dwumeczów wracały z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan pokonane. Udało się zagrać na zero z maszynką Jorge Sampaolego, ostatnio nieco zacinającą się, ale wciąż potwornie niebezpieczną. I to nawet mimo podyktowanego przeciwko sobie rzutu karnego. Drugiego w tym dwumeczu, drugiego obronionego przez Kaspera Schmeichela.

Doprawdy niewiarygodne. Dwie szanse, by przesądzić losy dwumeczu i dwa przegrane z golkiperem pojedynki oko w oko. To, czego w pierwszym meczu nie udało się zrobić Correi, to samo spartaczył dziś Steven N’Zonzi. Nim jednak jedenastkę zepsuł Francuz, mecz zespołowi z Hiszpanii postanowił skomplikować jego rodak, Samir Nasri. Prezentując przy tym IQ na poziomie glebogryzarki.

Raz – jeszcze przy stanie 0:0 uznał, że warto by było złapać czerwko, by dodać nieco pikanterii rewanżowi:

Drugi – gdy mając w pamięci wcześniejszą żółtą kartkę (która spokojnie mogła być przecież czerwoną) wpadł na pomysł sprawdzenia, czyja głowa jest twardsza. Jego czy Jamiego Vardy’ego.

Że Vardy Oscara za swój występ w „Upadku” nie dostanie? Że jedyną nagrodą pozostanie pewnie otrzymana chwilę później żółta kartka? Cóż, Anglik raczej nauczy się z tym żyć, mając świadomość, że ze swoją wcześniejszą prowokacją trafił na nadzwyczaj podatny grunt. Że ziarenko agresji miało gdzie kiełkować, korzystając z wolnych przestrzeni w głowie Nasriego, czego dowód dał zresztą nie pierwszy i coś nam podpowiada, że nie ostatni raz.

Zasługi Anglika dla Leicester na tym się jednak w zasadzie kończą. Bo ani on, ani najlepszy piłkarz Premier League poprzedniego sezonu Riyad Mahrez wcale nie odegrali dziś ról pierwszoplanowych. O ile Vardy mógł, bo między 85. a 88. minutą miał ku temu dwie wyborne okazje, o tyle Algierczyk zwyczajnie zniknął nam z radarów niedługo po tym, jak idealnie zacentrował do Wesa Morgana. Kapitan, który przecież w tym sezonie często grał poniżej krytyki i coraz śmielej zbliżał się do zajęcia pozycji siedzącej podczas meczów „Lisów”, dał trzy lata młodszemu Gabrielowi Mercado lekcję przepychania się w polu karnym i w zasadzie nie do końca wiadomo, którą kończyną wpakował piłkę do siatki. Można wręcz powiedzieć, że pchając ją ku niej siłą woli.

Tej dziś „Lisy” miały w nadmiarze. Sytuacja może i bez większego znaczenia dla przebiegu meczu, ale niezwykle symboliczna – w 40. minucie Christian Fuchs wpada w pole karne Sevilli i ma pewnie ze dwie okazje, by się wywrócić, próbować naciągnąć sędziego na karnego. On jednak prze do przodu, jakby chciał za wszelką cenę wcisnąć prowadzoną piłkę do bramki, wypracować sobie pozycję strzelecką, nie pozostawiać niczego przypadkowi – w tym wypadku łasce lub niełasce sędziego. Tak właśnie wyglądało dziś całe Leicester. Na maksa zaangażowane, nie schodzące poniżej stu procent determinacji od pierwszej do ostatniej sekundy. Każde wybicie, każdy atak na stykową piłkę udowadniały to tylko coraz dobitniej. Gol Albrightona na 2:0, ten ustalający wynik spotkania, był tego naturalną konsekwencją. Tego, a także fatalnego krycia w polu karnym Sevilli, bo nie mamy pojęcia, jakim prawem na piętnastym metrze zawodnik drużyny atakującej ma czas:

1) przyjąć piłkę na klatkę,
2) zgrać ją sobie prawą nogą na lepszą, lewą,
3) uderzyć precyzyjnie bez większej presji.

Przed meczem wydawało się, że to Sevilla ma dużo mocniejsze karty na ręku. Asa na królu. Bezcenne doświadczenie pucharowe podparte domowym zwycięstwem. Dała jednak „Lisom” wygonić się z kurnika, a te okazji nie przepuściły. I dzięki temu jeszcze trochę w nim pobuszują.


KOMENTARZE (32)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
CletoReyes

Biorąc pod uwagę doświadczenia z przeszłości, śmiało można postawić wszystkie pieniądze,że Leicester trafi teraz na Real. No chyba,że AS Monaco przejdzie M.City. Oczywiście wykartkowane i z plagą kontuzji.

Janusz Ekspert

dla mnie na 100% trafią na więcej niż klub, założysz się?

raw

Obstawiam (stosując logikę typową dla teorii spiskowych), że UEFA będzie raczej dążyć do finału Barca-Real 😉

gregoriusmax
Los Blancos...

Wyjebać Barcelonę jak najprędzej…

raw

To tylko piłka. Nie ma potrzeby bycia pojebem :)

gregoriusmax
Los Blancos...

Grubo,dzięki 😉

raw

Bez wrzuty. Pozdrawiam i dobrej nocy.

gregoriusmax
Los Blancos...

Wzajemnie…

gregoriusmax
Los Blancos...

Tak trzymać lol :)

Nedi81

Kolejni Polacy w 1/4 LM !

Wacław Grzdyl

Polonia Leicester

Matthew
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kikkhull

bbbbbbbubuhahahhahahaaa przecież gdyby strzelili karnego to byś napisał że sędzia drukował

gregoriusmax
Los Blancos...

Drukowali w meczu Barca-PSG na maksa…tu nie.Nawet mógł nie dać karnego bo
w sumie to Schmeichel najpierw wybił piłkę ale dał,dobra oni już 4 pod rząd zmarnowali…taki sędzie w meczu Barca-PSG i nie byłoby tego szaleństwa :)
A teraz trzeba się głowć jak ‚grzać te kulki’ ha ha :) ps, jak ktoś piszę buhahaha…
to młody z gimnazjum raczej…pamiętam Cie z tą szczotką Twoje IQ przekracza 80?

Kikkhull

Twoje IQ na pewno nie przekracza 80, sami piszecie coś o szczotkach a potem zdziwienie że wam trzeba w ten sam sposób odpisywać bo normalnie nie zrozumiecie, najlepszy przykład z tym karnym wczoraj którego też nie widziałeś.

raw

Nie wiem, kto napisał tę relację, ale świetny tytuł i znakomicie napisany tekst z paroma naprawdę zabawnymi wstawkami (kiełkowanie w głowie Nasriego). Gratulacje.

master

bo to Anglia a nie nurki z Hiszpanii wiec co sie dziwic ze gral do konca , teraz zapewne trafia na Real jak znam zycie

gregoriusmax
Los Blancos...

Oczywiście,że że na Real a Barca na Bayern lub Dortmund takie małe zadośćuczynienie się
należy :)

Kikkhull

Jak zobaczyłem ten niestrzelony karny to się uśmiałem, wybrali tego co najsłabiej strzela, ani mocno ani technicznie, gdyby kopnął w środek to by wpadło bo bramkarz juz dawno rzucił się. Sevilla nie zasługiwała na awans. Genialna taktyka, dośrodkowania na angielską drużynę.

gregoriusmax
Los Blancos...

Ja Leicester trafi na Barcę to gotów wysłać ja w kosmos…oni bramek tracą mało,cwaniactwa się powoli uczą…pięknie Vardy załatwił Nasriego ale debil, ale w Barcy tez jest kogo sprowokować….jeszcze muszą nauczyć się ‚nurkowania w polu karnym’ bo dziś mieli
okazję a kontynuowali grę a niepotrzebnie..mogli mieć karnego ‚na luzie’….
Sevilla miała ich zmiażdżyć i i odpadła…..może dla Realu lepszy City lub Monaco???
Z takim Leicester to nigdy nie wiadomo….Dla Barcy jednak Bayern lub Dortmund
niech się męczą ‚Hala Madrid’…

Lluc93

To Real zna kolejnego rywala w LM 😉

gregoriusmax
Los Blancos...

Czyżby?

gregoriusmax
Los Blancos...

Naprawdę…muszą się namyśleć może lepiej City lub Monaco :)taki Leicester wygra jeszcze w lidze będzie spokojny o byt…z takimi trudno się gra im styl hiszpański odpowiada(oprócz Atletico) ‚Lisy’ na pewno są bez szans z niemieckimi potentatami

M.S.

Jakiś tydzień oscarowy się trafił, Neymar, Suarez, Radovic, Vardy. Wszyscy mają duże możliwości aktorskie.

Urban

Angielska ciota sie wyjebala pod musnieciem franccuskiego cymbala. Podrabiany murzyn strzelil karnego tak, ze bramkarz jakby sie nawet rzucil w drugi rog, zdarzylby jeszcze wstac i zlapac ta pilke. Oto podsumowanie meczu.

Grzegorz Brzeczyszczykiewicz

Mogła Sevilla sobie spokojnie zająć 3 miejsce w grupie, a potem wygrać LE, ale nie, uparli się na LM to mają karę :)

FC Bazuka Bolencin

Nie przepadam za Leicester, ale cieszę się że weszli do 1/4. Zawsze to jakiś powiew świeżości w tej sprzedajnej lidze bogaczów. Obawiam się że to jednak już koniec ich kariery bo jak będą bardziej „fikać” i postawią się jakiemuś hegemonowi to pojawi się jakiś dyletant z gwizdkiem który szybko jakimś karnym dla rywala albo czerwoną kartką utemperuje ich zapędy.

Clint

Piekna historia trwa.
Sevilla frajerami dekady. Zamiast w pierwszym meczu walnąć Lisom pół tuzina goli, położyli lagę.
Teraz czas na Real…

Skorzonera Wezymord

A jak zagrał Kapustka? Bo nie ma ani słowa o nim.

smykk23

Nie chce mi się włączać Football Managera, ale Albrighton chyba jest prawonożny, coś mi świta, że grał wcześniej w Aston Villi chyba i używał tylko prawej.

Fuska

Masz racje, taka „mała” jak na weszło nierzetelność :)

wpDiscuz