Od wielkości do śmieszności czyli król Karol, boombox, weksel i mydło
Weszło

Od wielkości do śmieszności czyli król Karol, boombox, weksel i mydło

Liga Mistrzów o krok, o kroczek nawet, „tak by gdzieś, het, gnało, gnało, tak by się nam serce śmiało do ogromnych, wielkich rzeczy”… A tu nagle: „Stare garnki, patelnie, gazety, kluby piłkarskie kupuję, sprzedaję!…” – zaskrzeczała pospolitość i wróciliśmy na ligową ziemię obiecaną, pełną amatorszczyzny, weksli Szapira z żyrem Glassa i windykator jest Barnstein oraz prokuratorów, którzy nie wiedzą od czego zacząć, bo zarzuty przepychają się między sobą jak wielbiciele promocji w Lidlu. Szósta kolejka Ekstraklasy od ściany do ściany i od końca do końca owies, a na pocieszenie zostają nam transmisje z igrzysk olimpijskich i nowe odcinki ulubionych seriali.

19 SIERPNIA, PIĄTEK

ŚLĄSK WROCŁAW – WISŁA PŁOCK (godz. 18:00)

Spokojnie, Mario, jesteś tylko człowiekiem – uspokajał Mariusza Pawełka trener Mariusz Rumak i puszczał mu z boomboxa odpowiednią piosenkę Billy’ego Joela.

Spokojnie, panowie. Mariusz Pawełek jest tylko człowiekiem – uspokajał swoich napastników trener Marcin Kaczmarek i nie puszczał im z boomboxa piosenki Billy’ego Joela, tylko z ekranu nagranie poprzedniego meczu Śląska.

Y? – Rytoa Morioka pokazał koledze z drużyny pudełko, które znalazł w szafce.

Budzik – wyjaśnił kolega – Taki łocz. Łocz łit bells or samfink. Łit alarm. Łejk ju ap, bo cię stąd goł-goł.

Czwarty raz panu tłumaczę, trenerze, że ma pan napastnika – tłumaczył zarząd – Kamil Biliński jest napastnikiem. Tak ma wpisane w karcie.

Ale ja chcę napastnika strzelającego bramki… – jęknął trener.

Aaaaa, to trzeba było tak od razu – westchnął zarząd – To nie, na takiego nie stać nas tym bardziej.

BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA – LECH POZNAŃ (godz. 20:30)

Ljubosław Penew o krok od Lecha! – krzyknęły nagłówki i muszę powiedzieć, że to jest ciekawa koncepcja i chyba nawet rozumiem właścicieli Lecha. Płacą, płacą, płacą, a efekty… łagodnie mówiąc „niewspółmierne do poniesionych nakładów”. Nic dziwnego, że sięgają po trenera, o którym prasa donosiła, że w chwilach kryzysowych dla któregoś poprzedniego klubu płacił zawodnikom z własnej kieszeni. „Płacę, więc wymagam” nabrałoby zupełnie nowego wymiaru, klub oszczędzi, trener zyska nowe narzędzie nacisku na piłkarzy…

Tajassssne – wzruszył ramionami anonimowy piłkarz niekoniecznie nawet z Lecha – Czy się stoi, czy wygrywa, trzy miesiące zaległości w wypłatach i ajlowiu, ja sobie bez trudu znajdę nowy klub, a trener może sobie walić w autokar.

Teteh nie jest brutalem, Trałka jest kreatywny ofensywnie – mamrotał trener Urban z wyrazem oczu wskazującym, że zapomniał zażyć pigułki z suszonej żaby.

Apel do kibiców Termaliki: jeśli po bramce dla Lecha na waszym sektorze jakiś kibic wyskoczy w górę i z radością krzyknie „Jeeeest! Ko-le-jorz!” – nie róbcie mu krzywdy, dobrze? To mój szwagier i on tak ma od dziecka.

20 SIERPNIA, SOBOTA

CRACOVIA – RUCH CHORZÓW (godz. 15:30)

Z powodu ostatnich zmian na karuzeli sympatii i antypatii kibicowskich, mecz zapowiada się… hmm, nieprzyjemnie. Na boisku pewnie będzie atrakcyjnie, bo piłkarze są rozsądniejsi mają płacone za wykonywanie obowiązków boiskowych, a obie drużyny potrafią grać w piłkę, ale z trybun na pewno popłyną rzewne dźwięki i słowa pieśni ludowych o wysokim natężeniu emocjonalnym…

Nie popłyniemy – powiedziały rzewne dźwięki, a wysokie natężenie emocjonalne pokiwało tylko smętnie głową – Mecz odbędzie się bez udziału publiczności, więc telewidzowie są bezpieczni i mogą obejrzeć mecz z dziećmi.

Bo ja wiem? – zamyślił się telewidz – Tym wyraźniej będzie słychać piłkarzy.

Ale piłkarze powtarzają tylko jedno słowo, a nie cały bukiet kwiatków polskich, jak trybuny – wyjaśniło wysokie natężenie emocjonalne.

Najbardziej cieszą się sędziowie. Cisza, spokój, można przegapiać spalone, a trener Zieliński rzuci co najwyżej łagodniutkim „nieudacznikiem”.

PIAST GLIWICE – POGOŃ SZCZECIN (godz. 18:00)

Piast w tym sezonie jeszcze u siebie nie przegrał, Pogoń jeszcze nie wygrała na wyjeździe, więc…

Remis? – westchnął Głos Wewnętrzny.

Dlaczego remis? Kiedy się wygrywa 5:0…

…z Termalicą – przypomniały statystyki.

Z Bruk-Betem! – irytował się dział marketingu.

A co za różnica? A nawet, przepraszam, tym bardziej – Piast jest o sześć miejsc niżej niż Termalica i nie, żebym domagał się wygranej Pogoni jeszcze większą różnicą bramek, ale wygrana jakąkolwiek różnicą powinna być w jej zasięgu.

Mydło pod prysznicem też niby jest w zasięgu… – zaczął Głos Wewnętrzny, ale nagle chrząknął, łypnął ponuro na boki i umilkł.

LEGIA WARSZAWA – ARKA GDYNIA (godz. 20:30)

Połowa zawodników Legii marzy o pieniądzach, jakie zarobi, dzięki grze w Lidze Mistrzów, druga połowa zastanawia się, czy warto ryzykować kontuzję, gdy propozycja z zagranicy leży na stole i kusząco kiwa palcem, trzecia połowa… A, nie – „Trzecia połowa” dopiero w niedzielę. Mecz w Lublinie pokazał, że granie spotkań w stanie podwyższonego roztargnienia nie wychodzi Legii najlepiej, a jeszcze gdy szybko grająca Arka postanowi większość ataków kierować przez strefę Jakuba Rzeźniczaka… może być wesoło. W Lublinie Jakub Rzeźniczak grał jak król Karol I, w chwili gdy miał już tylko 4 stopy i 8 cali wzrostu.

E, tam – machnęły rękami trybuny – Odrobimy, dogonimy, przegonimy. Będzie tyle kasy z Ligi Mistrzów, że kupimy…

Znowu? – zadrwiła Opinia Publiczna.

– …najlepszych zawodników z Ekstraklasy, a może nawet samego Berbatowa i zapewnimy sobie mistrzostwo jeszcze w rundzie zasadniczej.

Na razie Legii musi wystarczyć to, co ma oraz pan sędzia Złotek na gwizdku.

21 SIERPNIA, NIEDZIELA

ZAGŁĘBIE LUBIN – GÓRNIK ŁĘCZNA (godz. 15:30)

Piłkarze Zagłębia wypoczęci dwóch wolnych dniach, jakie zafundował im trener Stokowiec, piłkarze Górnika… No właśnie: piłkarze Górnika. Mecz z Legią pokazał, że stać ich na wiele, a nawet na jeszcze więcej (zawalić rzut karny w takim momencie, a potem jednak wygrać z Legią…), problem tylko w tym, że takie drużyny rzadko kiedy stać na powtarzalność. Najczęściej żyją takimi wygranymi przez trzy tygodnie, wspominając i pławiąc się w spojrzeniach kibiców, a jednocześnie przegrywając mecze nawet z drużynami słabszymi od siebie.

Ale Zagłębie nie jest słabsze od Górnika Łęczna – zauważył Głos Wewnętrzny.

Tym bardziej. I od razu odpowiadam na pytanie, którego nikt nie zadał: pewnie, że liczę na wyjątek od reguły i wygraną Górnika – sytuacja, w której drużyna trenera Rybarskiego urwałaby punkty całej czołówce poprzedniego sezonu byłby bardzo „poligonowa”.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – LECHIA GDAŃSK (godz. 18:00)

Mecz kolejki? Bo ja wiem… Gdyby zagrali Ivan Runje, Konstantin Vassiliev, Karol Świderski, Guti (kurde, nie wierzę, że to napisałem), to pewnie tak, ale istnieje spore ryzyko, że żaden z nich w niedzielę nie zagra i wtedy co?

Wtedy będziemy mieli bardzo wiarygodne alibi – powiedziały drzewa w ogrodzie Branickich.

Miały – sprostowała Opinia Publiczna – Drzewa będą miały.

Lechia odwrotnie – klęska urodzaju; doszło dwóch kolejnych piłkarzy, Lukas Haraslin może już trenować bez maski…

Czyli jak? Mecz kolejki czy nie mecz kolejki? – zdenerwował się Głos Wewnętrzny, który zawsze lubił proste sytuacje.

Krakowskim targiem…

Jakim targiem? – zapytali kibice Lechii z niebezpieczną uprzejmością.

Przepraszam, wymsknęło mi się. Kompromisowo: na pewno jest to mecz kolejki dla Lechii Gdańsk.

22 SIERPNIA, PONIEDZIAŁEK

KORONA KIELCE – WISŁA KRAKÓW (godz. 18:00)

Miała być nowoczesność, miała być marka, procedury, ISO Tysioncpińscetkuźwasześć, miało być wejście w XXII wiek, reprezentacja hula sportowo i wizerunkowo, zaraz może być Liga Mistrzów… a tu co jakiś czas przychodzi wielki tłusty zonk i rechocze z naszej piłki, która wciąż okazuje się przaśna jak białe skarpetki do sandałów i sangria do śledzia. Ale pomijając szemrany dorobek nowego właściciela Wisły i całą syfmalarię, jaka ma teraz miejsce w Krakowie, nasuwa się jeszcze jedna bardzo smutna myśl – jak bardzo dość miał ligowej piłki Bogusław Cupiał, że „klepnął” sprzedaż Wisły na takich warunkach i komuś takiemu…

I piłkarzy żal… – westchnęła Opinia Publiczna.

A, nie, przepraszam – piłkarzy Wisły nie żal mi wcale. Żałować mogłem zawodników Polonii Warszawa porzuconych przez Józefa Wojciechowskiego i przekręconych przez Ireneusza Króla: grali za powietrze nadziane obietnicami, trenowali w warunkach żałosnych, a jednak w sytuacji potrafili pokazywać fajną piłkę i budować niepowtarzalną, mocno zaprawioną wisielczym humorem, atmosferę. Piłkarze Wisły mają „zapłacone” i to sporo, okazji do wprowadzenia klubu na „zupełnie inny poziom” mieli przez 19 lat multum, skład mają… hmm.. no, na pewno jest to skład na wygraną z Korona Kielce. Może więc niech najpierw wygrają w poniedziałek, a potem pogadamy o uczuciach.

„POLIGON” W „USTAW LIGĘ”

Zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery…

Przepraszam, ale za karę muszę przepisać to sto razy, bo w zeszłym tygodniu zapomniałem zrobić transfery i LZS Poligon poleciał we wszelkich klasyfikacjach, a dzieci na podwórku wytykały mnie palcami. Znaczy, dzieci to chyba dlatego, że t-shirt w pośpiechu złożyłem na lewą stronę, ale jedno się z drugim wiąże, bo roztargnienie ma przykre konsekwencje bez względu na przejawy. Zatem…

Zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery…

Liga „poligonowa” (kod: 432967992) na drugim miejscu w klasyfikacji lig prywatnych – do lidera tracimy więcej punktów niż mamy przewag nad goniącymi nas rywalami, więc…

Zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery, zrób transfery…

978 drużyn gra już w lidze „poligonowej” (kod: 432967992) – ciekawe, kiedy przekroczymy tysiąc.

Ciekawe, czy – wtrącił Głos Wewnętrzny

Kiedy.

Andrzej Kałwa

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)