Pavel Sultes trafił do reprezentacji… najmłodszego państwa świata
Weszło

Pavel Sultes trafił do reprezentacji… najmłodszego państwa świata

Pamiętacie jeszcze Pavela Sultesa? Nigdy nie sądziliśmy, że będziemy wspominać gościa, który na polskich boiskach był równie barwną postacią, co zmywacz do paznokci, a jednak. Gość po tym jak czmychnął z Polonii i Ruchu pograł trochę w ojczyźnie Czechach, ostatnio kopie w Kazachstanie, żeby napchać hajsu do walizek i zarobić na godne życie po życiu. Ale oprócz tego, że prowadzi standardowy żywot piłkarza, który był za słaby na Ekstraklasę, został… reprezentantem kraju.

Tak, ten Pavel Sultes, tak, z tych Pavelów Sultesów. Celowo przekreśliliśmy słowo „ojczyzna” przy Czechach – Pavel będzie reprezentował najmłodsze i zarazem najmniejsze państwo świata, czyli Liberland.

Co to takiego? Brzmi trochę jak państwo założone przez Janusza Korwin-Mikke – i w rzeczywistości wygląda dokładnie tak, jakby paluchy maczał w nim właśnie JKM. Śmieszne podatki i absolutna wolność – zasady są takie, że możesz robić wszystko, co chcesz, bylebyś nie krzywdził innych. Liberland zaprasza do siebie wszystkich mieszkańców świata. Masz pełne prawo, żeby zostać obywatelem, o ile nie jesteś karany i nie jesteś faszystą/nazistą/komunistą (Jacku, może tam jest twoje miejsce na ziemi?).

Jak to się stało, że takie państewko zostało w ogóle założone? Ot, kilku czeskich polityków stwierdziło, że nie o takie Czechy nic nie robili i… znaleźli między Serbią a Chorwacją terytorium, do którego nikt się nie przyznawał. A skoro nikt się nie przyznawał – zrobili to oni. Pojechali tam, wbili flagę, wybrali prezydenta i zaczęli budowę pierwszych nieruchomości. Teraz poszli krok dalej – chcą stworzyć swoją reprezentację. Bo jak lepiej zaistnieć na arenie międzynarodowej niż meczami w eliminacjach do mundialu z Niemcami czy Anglią?

I co najlepsze, jeśli Liberand rzeczywiście pozgarnia kilku czeskich piłkarzy, którzy nie załapali się do swojej reprezentacji, ale coś tam kopać umieją, być może nie podzieli losu San Marino czy Gibraltaru, ale może czasem od święta uciuła jakiś punkt albo chociaż strzeli bramkę.

Taka krótka wiadomość do kolegów kopaczy: Liberland wciąż prowadzi nabór obywateli, więc jeżeli chcecie kiedyś jeszcze zagrać przeciwko Rooneyowi czy Pogbie, być może to jest jedyna okazja.

Fot. FotoPyk