Kuciak ostry jak nigdy. I zdziwiony, że ktoś to zauważył
Weszło

Kuciak ostry jak nigdy. I zdziwiony, że ktoś to zauważył

Dusan Kuciak jest… specyficzny. To chyba dobre określenie na gościa, który dusi swoich obrońców, obraża na wywiady udzielane przez kolegów i ogółem podchodzi do życia ze śmiałym założeniem, że jakiekolwiek relacje międzyludzkie raczej utrudniają niż ułatwiają życie. Zdążyliśmy się przyzwyczaić do jego ogromnych oczu podczas wysłuchiwania najprostszych pytań w mixed zone i odpałów, którymi raz na jakiś czas wskrzesza pamięć o innych szalonych bramkarzach Legii.

Więcej, nawet to lubimy. Kuciak wzbogaca ligę, jako dość ekscentryczny przyjemnie urozmaica obraz miłej i słodkiej do przesady Ekstraklasy. Ma jednak też jedną dość irytującą wadę. Zdarza mu się powywracać wszystkie meble w domu i wytłuc połowę zastawy kuchennej, po czym – gdy zareaguje gospodarz – szczerze zdziwić się, że ktokolwiek ma do niego pretensje.

Do czego pijemy? Oczywiście do niedawnego wywiadu „Dusziego”, w którym bramkarz, zresztą z pomocą żony, przejechał się po naszym kraju.

Nie ufamy nikomu i nie dopuszczamy ludzi do siebie, Polacy za bardzo nas zranili. Ciągle udają, starają się być lepszymi niż są w rzeczywistości, dlatego przekręcają i gadają głupoty. Wyrządzono nam tym wiele krzywdy.

Moi prawdziwi przyjaciele są na Słowacji. Tu jest Kuba Szumski, Wojtek Skaba, Konrad Jałocha i Bartek Kalinkowski. Szatnia Legii jest w porządku, ale to koledzy z pracy. Ludzie mi pasują albo nie. Nie mam ochoty tracić czasu na udawanie, że jest inaczej.

Cały wywiad w „Przeglądzie Sportowym” udowadniał zresztą, że Kuciak przyjaciół w Polsce nie szuka i po prostu nie chce. Zresztą, sugerowanie, że Polacy są fałszywi to nie tylko dowód, że nie szuka przyjaciół, ale zwykły atak. Nie wnikamy czy uzasadniony, czy nie, ale faktem jest że Kuciak puścił bardzo okazałego bąka, w dodatku siedząc przy dość dużym stole. Niestety, okazało się (niespodzianka, ktoś jednak przeczytał wywiad!), że wszyscy go słyszeli. Słyszał go również Probierz, który raczej nie traci okazji, by skomentować puszczanie bąków.

Dziwi mnie, że człowiek który przyjechał do Polski, oficjalnie krytykuje Polaków. To wręcz skandaliczne zachowanie. Z dumą podkreśla, że nie ma tu przyjaciół. Najlepiej krytykować kraj, w którym zarabia się bardzo dobre pieniądze i kumpli, którzy nie raz ratują mu skórę. To bardzo dobry bramkarz, ale te słowa są oburzające. Polacy są be, jednak polskie złotówki mu nie śmierdzą, tak samo jak jego żonie – cytuje szkoleniowca Jagiellonii wp.pl.

Wiemy, że Probierz jest ogółem cięty na obcokrajowców, ale trudno nie przyznać mu racji. Skoro ta Polska i ci Polacy tacy źli, to czemu Kuciak wciąż tu siedzi, zamiast – na przykład – balować ze szczerymi i niewątpliwie bardziej serdecznymi Słowakami? My sami zresztą zostawiliśmy temat, za duża płycizna, ale niestety, Kuciak stwierdził, że to nie koniec. W wywiadzie po meczu z Jagiellonią zaapelował:

Pozdrawiam trenera Probierza i z tego miejsca proszę o to, żeby się nie wypowiadał na temat mojej rodziny. Niech zostawi w spokoju moją żonę. Może opowiadać o tym, co sądzi o mnie jako zawodniku, ale nie obrażać moją rodzinę i mnie jako człowieka. Na coś takiego nie zasłużyłem.

I tu się już trochę zgubiliśmy. O ile się nie mylimy to nie Probierz mówił cokolwiek o rodzinie Kuciaka, ale Kuciak o Polakach, fałszywych, obłudnych i uważających się za lepszych od innych. Probierz wyraził zdziwienie, że Kuciakowi jeszcze nie uschły ręce od ubłoconych polskich złotówek, ale nikogo nie obrażał – w przeciwieństwie do ekscentrycznego dusiciela z bramki Legii.

Dlatego, Dusan, zasłużyłeś na coś takiego, nie opowiadaj głupstw. Jeśli tobie ktoś by powiedział, że jesteś fałszywy i tak dalej, pewnie przeszedłbyś do rękoczynów i poddusił go jak niegdyś Brzyskiego. W tym świetle Probierz postąpił z tobą wyjątkowo delikatnie.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)