Kosuke Kimura na testach w Widzewie. Właśnie takiego gościa potrzebują
Weszło

Kosuke Kimura na testach w Widzewie. Właśnie takiego gościa potrzebują

O tym, że Widzew poważnie myśli o wykaraskaniu się z ostatniego miejsca I ligi świadczy ostatnia aktywność na rynku transferowym. Wczoraj do trenującego w Turcji zespołu dołączył Kosuke Kimura, czyli prawy obrońca z 171 występami w MLS na koncie. Japończyk, który do niedawna dzielił szatnię z Thierrym Henrym, Timem Cahillem i Rafaelem Marquezem, dziś usiądzie pomiędzy Bartoszem Brodzińskim i Arkadiuszem Kasperkiewiczem. Jak wytłumaczyć taki zjazd Kimury? A może to wcale nie jest zjazd? Może po prostu 30-latek dał się skusić wizji rozwoju klubu przedstawianej przez Wojciecha Stawowego?

Oj zdziwi się ten Japończyk, przeprowadzając się z Nowego Jorku do Łodzi. A jeszcze bardziej się zdziwi, kiedy meczowe wyjazdy do Los Angeles czy Toronto zamieni na wyprawy do Głogowa i Chojnic. Co musiało się stać, by Kimura wprowadził w swoje życie tak daleko idące zmiany? Otóż stracił miejsce w podstawowym składzie swojej drużyny. Od lipca zeszłego roku wystąpił tylko w dwóch meczach MLS, a wcześniej grał bardzo regularnie. Czyli wysłał jasny sygnał, że siedzenie na ławce zupełnie go nie interesuje, i że zrobi wszystko, by znowu grać. Niezależnie od ustępstw, na jakie trzeba będzie pójść.

Potwierdza się więc to, co napisaliśmy o Japończyku przed dwoma laty, kiedy był testowany przez Wisłę Kraków. Jego uniwersytecki trener, Eric Johnson stwierdził kiedyś, że Kimura jest najciężej pracującym piłkarzem, jakiego kiedykolwiek spotkał. Że futbolem żyje i po prostu nim oddycha. To teraz wyobraźcie sobie, czym dla takiego gościa jest półroczne siedzenie na ławie. Sam zawodnik mówi o sobie, że w każdej sekundzie treningu i meczu musi dawać z siebie wszystko. Zdarzyło mu się nawet porównać siebie do Goku z Dragon Ball, czyli do bohatera, który nie jest typem supermana, ale zawsze ciężko pracuje, by osiągnąć cel.

Wydaje się, że to idealny piłkarz dla Widzewa. Dopiero 30-letni, z dużym doświadczeniem w silniejszej lidze niż Ekstraklasa. Może grać na wszystkich pozycjach w obronie oraz na boku pomocy, do tego ma dopiero 30 lat. Raczej nie ma się też co martwić, że w zespole Wojciecha Stawowego spocznie na laurach. Na to nie pozwoli mu jego charakter.

Jeszcze kilku takich gości i Widzew będzie mógł poważniej pomyśleć o walce o utrzymanie.

KOMENTARZE (0)