Seks, kokaina, alkohol i futbol. Sceny z życia Adriana Mutu
Weszło

Seks, kokaina, alkohol i futbol. Sceny z życia Adriana Mutu

Przyłapany na braniu kokainy. Przyłapany na stosowaniu dopingu, zdradzaniu żony z rumuńską gwiazdą porno, toczący medialne boje z trenerami, uciekający po nocach przed bukaresztańską policją. Adrian Mutu. Jedna z najbarwniejszych postaci ostatnich lat w światowej piłce. Talent z najwyższej półki, ale z głową do wymiany – choć może gdyby miał inny charakter, nie byłby tak błyskotliwy? To zasadne pytanie.

Tydzień temu następca Hagiego skończył karierę. Karierę znacznie bardziej przypominającą jazdą rollercoasterem bez trzymanki. Pełną upadków, skandali, kar za niesubordynację, ale i naprawdę znakomitego grania w piłkę.

Image and video hosting by TinyPic

Młody Mutu w szaliku Dinama Bukareszt

***

Dobry chłopak z małej miejscowości. Z ułożonej, majętnej rodziny. W Rumunii studiował prawo, gdy przechodził do Interu był na ostatnim roku, nauka i futbol wypełniały całe jego życie. Zainteresowania? Literatura. Wierzcie lub nie, ale ten koleś, którego kojarzycie z diamentowych kolczyków, miliona tatuaży, wciągania koksu i sekskandali, interesuje się (interesował?) poezją, z prozy najbardziej ceni Dostojewskiego.

– To nie idiota. Zmieniła go kasa – twierdzi jego były agent, Ioan Becali – duża, mediolańska kasa.

W Interze już w debiucie rozstrzygnął derby Mediolanu, ale potem się nie przebił. Trafił do Parmy (z „przesiadką” w Weronie) i tam stworzył zabójczy duet z Adriano. Najlepsi na kontynencie mogli pozazdrościć takiej siły rażenia.

Ale chyba nie Wisła, mówiąc oczywiście pół żartem, pół serio. Mutu co prawda ukłuł „Białą Gwiazdę” we Włoszech pięknym strzałem z rzutu wolnego, ale wszyscy wiemy jaki był finał dwumeczu.

***

To jeden z najinteligentniejszych młodych ludzi jakich znam, nie mówię tylko o piłkarzach. Przykład chłopca, którego chętnie przedstawiłbyś własnej córce. Utalentowany, serdeczny, nieegoistyczny, przystojny.

Alberto Malesani, trener Mutu w czasach Verony. Trochę się pozmieniało.

***

Fascynuje mnie potęga słów. Mogą zarówno burzyć wielkie mury, jak i budować bariery nie do przełamania.

***

Gdy Abramowicz przejął Chelsea, trenerem „The Blues” był Claudio Ranieri. Włoch na rynku transferowym czuł się jak dzieciak w sklepie z cukierkami, mógł kupować kogo chciał. Ostatecznie wydał 160 milionów. Na Stamford Bridge trafili Crespo, Veron, Makelele, Bridge, Geremi, Cole, Johnson, Duff. Ale Mutu miał być numerem jeden na liście życzeń. Wybranym zamiast… Ronaldinho, którego Ranieri uważał za – uwaga – niezdyscyplinowanego playboya.

Image and video hosting by TinyPic

Skąd opinia, że Mutu jest bezproblemowym, ciężko pracującym gościem? W Parmie prowadził go Prandelli, szkoleniowiec, z którym Adrian zawsze miał personalną relację, niemal ojcowsko-synowską. W Londynie mentora jednak nie było, a Mutu w pierwszym wywiadzie żartował: – Słyszałem, że angielskie dziewczyny polują na piłkarzy. Cóż, nie boję się ich.

***

Rumuni nie byli wtedy „gorącym towarem” na Wyspach. W Premier League klęski odnieśli wcześniej Florin Raducioiu i Ilie Dumitrescu.

– Chcę dać Chelsea swoją fantazję, kreatywność i pasję. Odniosę sukces tu, gdzie inni Rumuni sobie nie poradzili, bo jestem Adrian Mutu. Jeśli masz wątpliwości, że będzie inaczej, poczekaj aż zobaczysz mnie na murawie.

Trzeba przyznać: zaliczył wejście smoka na Stamford Bridge. Cztery gole w trzech pierwszych meczach (w tym dwa Tottenhamowi), wynik, który wyrówna dopiero dekadę później Diego Costa. Potem szło jednak gorzej.

Pierwszy gol w barwach „The Blues”. Bajka

– Chciałem go zabić! – żartował Ranieri po starciu z Charltonem, kiedy to Mutu czterokrotnie stawał oko w oko z Deanem Kiely’m, za każdym razem przegrywając pojedynek. Marnowanie doskonałych okazji stało się znakiem rozpoznawczym Rumuna. – Wszyscy biorą mnie na muszkę, a on ciągle marnuje te sytuacje. Ale i tak jestem zadowolony z jego gry, przynajmniej był cały czas zagrożeniem.

Ranieri wierzył w niego jak mało kto. Rozłożył nad Mutu parasol ochronny, wierząc w jego geniusz. Ale Mourinho, który zastąpił zwolnionego Włocha, nie zamierzał stosować taryfy ulgowej.

***

– Mutu zachowywał się jak chłopiec, któremu wydawało się, że że jest Bogiem i wszystko ujdzie mu płazem. Mówiłem mu: przestań kupować telefony za 25.000 funtów sztuka. Przyhamuj z kupowaniem aut i jachtów, skup się na grze. Nigdy nie słuchał. Raz chciał, żebym okłamał Ranieriego: wkręcił bajeczkę, że Adrian że jest chory. Tak zdobyty czas Mutu miał wykorzystać na imprezowanie we Włoszech.

Ioan Becali, agent Rumuna w czasach Parmy i Chelsea.

***

Nagłe zmiany nastroju. Izolacja od grupy. Niespodziewane kontuzje, braki kondycyjne, problemy z koncentracją, poranne ucieczki przed policją, publiczne wypowiedzi pełne kłamstw. Z Mutu ciągle zdarzały się sytuacje, które spędzały ci sen z powiek.

Mourinho wiele lat później w felietonie dla jednej z portugalskich gazet.

***

– Przyznaję, mieliśmy gorącą konfrontację i groziłem Mourinho. W emocjach mało co go nie uderzyłem.

Wyobrażacie sobie? Takie podejście wobec kogoś kalibru Mourinho? No właśnie. Dobrze nie mogło się skończyć. O co jednak poszło?

Image and video hosting by TinyPic

Mou odstawił Rumuna od składu i wygrywał mecz za meczem. Mutu mimo to głośno domagał gry i nawet otrzymał szansę z Aston Villą, ale nie zachwycił, „The Blues „też nie strzelili gola. W konsekwencji nie znalazł się w kadrze na wyjazd do Paryża, gdzie Chelsea miała bić się z PSG o punkty w Lidze Mistrzów.

Becali: – Po PSG zadzwonił do mnie i powiedział, że jest kontuzjowany. Nieco później dostałem telefon od Mourinho, który pytał mnie jak to możliwe, że mój klient ma kontuzję choć nie grał. Nie wiedziałem co powiedzieć.

Mourinho przestał brać Rumuna pod uwagę, nawet wobec kontuzji Drogby. Gdy Mutu dostał powołanie do kadry na mecz z Czechami, Mou zabronił mu jechać, bo przecież zmaga się z problemami zdrowotnymi. Adrian i tak pojechał i rozpętało się piekło. Panowie przenieśli konflikt do prasy, gdzie obaj obrzucali się błotem.

Pomyślcie: taka wojna, a przecież to wszystko było dopiero przygrywką pod to, co miało się zdarzyć później.

***

Gdy wykryto u niego kokainę, w pierwszej chwili się wypierał. Potem przyznał, że coś było na rzeczy, brał niedozwolone środki, ale nie dopingujące, ale mające poprawić jego życie erotyczne.

Tak jest, to w Londynie uwikłał się w skandal, który pogrzebał jego pierwsze małżeństwo. Laura Andresan, rumuńska gwiazdka porno, miała swoje pięć minut sławy w angielskich tabloidach, gdzie szeroko opowiadała, jak bardzo Mutu jest słabym kochankiem. – Kręcił mnie, bo jest bogaty. Ale seks z nim nie dawał frajdy.

Image and video hosting by TinyPic

Laura Andresan

Image and video hosting by TinyPic

Alexandra Dinu, prezenterka TV, ówczesna żona Mutu

Chelsea nie zamierzało iść drogą, którą poszedł Charlton w przypadku Lee Bowyera. Gdy Anglika złapano na paleniu trawki, wysłano go na odwyk i wszystko rozeszło się kościach. Cóż, z Mutu było jednak za wiele problemów wychowawczych i pozbycie się go z klubu było zwyczajnie Mourinho na rękę.

Sęk w tym, że nie wystawiono go na listę transferową, tylko wyrzucono. Za darmo Rumuna ściągnął Juventus, a w całej Europie dziwiono się: okej, Mutu nawalił, ale i tak przecież znaleźliby się tacy, którzy wyłożyliby za niego niezłą kasę, prawda?

„The Blues” jednak mieli plan. Uznali, że Rumun złamał umowę, nie zastosował się do warunków kontraktowych i ma zapłacić odszkodowanie. Najpierw: kwotę, którą na niego wydali. Po latach, bo sprawa ciągnie się po dziś dzień, suma mocno się rozrosła.

Trzymajcie się czegoś: Chelsea wystawiła Mutu astronomiczny rachunek. To wycinek z dokumentów zgłoszonych do CAS:

– £13,814,000 funtów kupna piłkarza;
-£22,661,641 kosztów konieczności zastąpienia go kimś innym;
– £3,128,566.03 premii, które pozyskał gracz;
– £391.049 kosztów procesu;
– nieznanej wielkości suma, którą utraciliśmy z tytułu osłabienia wartości komercyjnej marki „Chelsea”;

W ostateczności zgodzimy się jednak na minimalny ekwiwalent w postaci £22,661,641.

***

Różne instancje odrzucały żądania Chelsea. W pewnym momencie do płacenia włączono Juve i Livorno, które pomogły w skaperowaniu Rumuna do Włoch. Czemu Livorno? Juventus miał wówczas zbyt wielu zawodników spoza unii w kadrze (obowiązywały ścisłe limity), więc na czas kary gracza przejął mały klubik. Mutu nie zagrał tam ani minuty, to był tylko prawny wybieg.

W 2011 nastąpił przełom. FIFA kazała Mutu zapłacić około 17 milionów euro. – To nieludzki wyrok. Nieracjonalny. Nie zasłużyłem na to, by zostać tak surowo ukaranym. Nie mam takich pieniędzy. Spłaciłem już z naddatkiem za błędy młodości, jestem dziś kimś zupełnie innym, dojrzalszym, mądrzejszym.

Sprawa pozostaje w toku, ostatnio Mutu odwołał się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Serial trwa.

***

Dyscyplina jest największym problemem rumuńskich piłkarzy.

Cosmin Contra.

***

W kadrze Mutu był talizmanem. „Briliantu„, jak nazywali go rumuńscy kibice, strzelił 35 goli w reprezentacji, wyrównując wynik Hagiego. Tylko raz przez te wszystkie lata Rumunia przegrała, gdy wpisał się na listę strzelców: z Danią w 2004 roku.

Oczywiście nie było tak, że przyjeżdżał do Bukaresztu zostawiając za sobą klubowe rozterki i zmieniając się w świętego. Gdy Rumunia grała sparing z San Marino, on, choć normalnie powołany, siedział i pił w barze z Gabrielem Tamasem.

Kiedy Piturca nie powołał go na eliminacyjny mecz z Grecją, Mutu na swoim Facebooku umieścił fotkę porównującą selekcjonera do Jasia Fasoli.

Image and video hosting by TinyPic

Po bolesnej, wysokiej porażce z Serbią, całą noc bawił w dyskotece.

Dostawał kary, zostawał wyrzucany dożywotnio z reprezentacji, a i tak wracał, nawet by objąć opaskę kapitańską. W Rumunii nie mieli wyboru: mowa o ich najlepszym piłkarzu XXI wieku. Chivu, Contra? Fajne chłopaki, ale do murarki, trzymania tyłów. Z przodu nikt nie mógł równać się talentem z Mutu.

Symbolicznym meczem można uznać ten z Italią na Euro 2008. Strzelił wówczas jedyną rumuńską bramkę w turnieju, ale też zmarnował karnego. Karnego, który posłałby „Squadra Azzurra” do domu, a Rumunię do kolejnej rundy.

***

– Nie miałem zamiaru obrazić Mutu, gdy nawałem go małym, cwanym Rumunem.

Zamparini, prezes Palermo, gdy 11 marca 2007 Mutu strzelił gola ekipie z Sycylii, podczas gdy jeden z obrońców Rosanero leżał kontuzjowany.

– Cwaniakowanie to rumuńska charakterystyka. Rumuni mają to w DNA. Wykształcili je jako część swojego instynktu przetrwania.

Rumuński związek domagał się od Zampariniego przeprosin, których się nie doczekał.

***

Prandelli. Jego drugi ojciec. Jedyny, który potrafił nad nim zapanować. To pod Prandellim w Parmie Mutu wyrobił sobie markę, to pod Prandellim znalazł spokój we Florencji. W jednym z sezonów został nawet wybrany najlepszych graczem Calcio. – To mój dom. Ludzie mnie kochają, pomogli mi zapomnieć o kokainie. Czuję się częścią tego miasta i wiem, że nigdzie nie będzie mi lepiej.

Image and video hosting by TinyPic

Mutu i Prandelli, jak widać mieli swój świat

Oczywiście nie znaczy to, że za czasów Fiorentiny obywało się bez kłopotów. Przecież przyłapano go na dopingu, znowu odbył długą karę, po której wylądował w słabiutkiej Cesenie. W 2009 pobił w hotelu jakiegoś Libańczyka. Rok później wdał się w bójkę z dwoma facetami, którzy mieli podrywać mu żonę. W 2011 posłał na 25 dni do szpitala kelnera, który nie chciał mu dać drinków na kredyt.

Ile w tym historiach jednak prawdy, ile jego racji? Jak konkretnie wyglądała sytuacja, w której obcy kolesie narzucali się jego żonie? Łatwo wypuścić plotkę o Mutu. Łatwo sprzedać dzięki niemu gazetę. Dobrym przykładem może być ostatni hinduski epizod, gdzie miał nie dostać wizy do Indii, bo zjawił się pijany w ambasadzie. Opisała to „La Gazetta„, a Mutu przekonywał, że wszystko zostało wyssane z palca, a dziennik kolejny raz okazał się kłamliwym szmatławcem.

Image and video hosting by TinyPic

Niektóre opowieści o Rumunie naprawdę wyglądają jak rodem z wyobraźni mało błyskotliwego pisarza. Adrian Martianu, rumuński agent, na łamach „Dolce Sport” wyznawał, że Mutu chciał go… zabić. Zjawił się w hotelu z dwoma uzbrojonymi Korsykańczykami i groził mu śmiercią, a chodziło o jakieś niekorzystne dla niego zapisy kontraktowe.

Prawdą jest natomiast, że chciał adoptować dziecko, które w Chinach znaleziono w ścieku. Trąbiła o tym wówczas prasa na całym świecie, a Mutu uznał, że to dla niego znak, i że musi się zaopiekować „Baby 57”, bezimiennym maluchem z drugiego końca świata. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, rozbiło się o sprawy prawne.

***

W Rumunii jest kimś więcej niż sportowcem, to jeden z największych celebrytów. Traian Ungureanu, tamtejszy dziennikarz: – Często porównywano go do Beckhama. Był najlepszym rumuńskim piłkarzem, najbardziej błyskotliwym, ale chodziło też o jego barwny styl życia. Jeździł najszybszymi samochodami, nosił najdroższe zegarki, miał tatuaże. Kiedy tylko zjawiał się w Bukareszcie, imprezował z najważniejszymi i najmodniejszymi, a otaczał się najpiękniejszymi kobietami. Prowadził życie, o jakim marzyli wszyscy nastolatkowie. Stworzył się pewien kult Mutu i pisano o nim praktycznie każdego dnia.

Mutu w Rumunii nigdzie się ruszy się bez paparazzich. Ma to jednak też dobre strony: zarobił dzięki temu wiele kontraktów reklamowych, a ostatnio wystąpił nawet… w teledysku Snoop Dogga. Ale kibice go kochali. Gdy podpisał kontrakt z Petrolulem, na jego prezentację przyszło 10.000 ludzi.

Kapitalna bramka z Viktorią Pilzno

***

– Strzelę więcej goli niż Ibrahimović – takimi słowami przywitał się z francuską publiką po transferze do Ajaccio. Ibra właśnie trafiał do PSG, Mutu jechał na Korsykę.

Owszem, swoje strzelił: jedenaście goli w tak słabej drużynie ma swoją wymowę. Ale i tak najwięcej rozgłosu we Francji zyskał po zmarnowaniu jedenastki z Valenciennes. Jedna z najgorszych „panenek” w ostatnich latach.

Karny Mutu od 2:00

Zlatan skończył sezon z 30 golami w Ligue 1, czyli na luzie minął gracza Ajaccio. Plotka głosi jednak, że w kategorii imprezowej, nawet sam Ibra nie był w stanie dorównać Mutu, gdy panowie byli kumplami w szatni Juve.

Image and video hosting by TinyPic

Źródło: Facebook Mutu

W Juventusie panowie zresztą razem wygrali Scudetto, które potem zostało „Bianconerim” odebrane przez Calciopoli. Aż trudno nie zażartować, że gdzie się nie pojawiał, tam zjawiały się problemy.

***

Mutu grał w wielkich klubach, na największych arenach, za towarzyszy z boiska miał legendy, a a kończy karierę bez poważnych trofeów. Obracał pieniędzmi, jakie dostają tylko najlepsi z najlepszych (jego transfer do Chelsea wciąż pozostaje rekordowym w historii Rumunii), a tymczasem za chwilę może nawet nie tyle być spłukany, co mieć miliony euro długów, bo batalia prawna z Chelsea wciąż trwa. Co gdy niekorzystny dla niego wyrok zostanie podtrzymany? Pójdzie do więzienia? Ucieknie do Bangladeszu bądź innej Panamy, pisząc kolejny rozdział swojej barwnej historii?

Cóż, zawsze może wydać autobiografię i kto wie, czy nie wyszedłby wtedy na zero. W końcu życiorysu może mu pozazdrościć nawet wiele postaci fikcyjnych.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (0)

INNE SPORTY