Zieliński jak Tomasiak. Polak bohaterem Derby d’Italia!

Marcin Ziółkowski

14 lutego 2026, 23:08 • 6 min czytania 10

Zieliński jak Tomasiak. Polak bohaterem Derby d’Italia!

Był to zdecydowanie polski dzień na włoskiej ziemi. Najpierw Kacper Tomasiak ponownie został bohaterem polskiego sportu na igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Przykład z rodaka wziął Piotr Zieliński, którego bramka rozstrzygnęła losy Derby d’Italia. Pomocnik Interu pokonał Michele Di Gregorio w 90. minucie, ustalając wynik meczu na 3:2.

Reklama

Nerazzurri przez całą drugą połowę grali w przewadze po dwóch żółtych kartkach Pierre’a Kalulu.

Okoliczności meczu

Rozpędzony wicemistrz Włoch w ostatnim czasie wrzucił piąty bieg i poza sąsiadem z Mediolanu, nie ma już na dobrą sprawę realnego rywala w drodze po 21. tytuł mistrzowski. W meczu wygranym 5:0 z Sassuolo, Federico Dimarco zanotował hattrick asyst. Tym samym wszedł on na poziom dwucyfrowych liczb w kontekście ostatnich podań w sezonie ligowym 2025/26.

Reklama

Sześć wygranych z rzędu we wszystkich rozgrywkach to coś, co faktycznie mogło postraszyć Juventus. Zespół Luciano Spalletti odpadł bowiem z Coppa Italia po porażce aż 0:3 z Atalantą. Choć kadencja trenera z Certaldo zaczęła się jesienią bardzo dobrze to ciągle trzeba było walczyć o miejsce w najlepszej czwórce. Po porażce Como u siebie z Fiorentiną, była więc okazja, by odjechać zawsze groźnym Larianim w tabeli.

Spotkanie z poziomu murawy oglądali goście VIP z absolutnie najwyższej klasy. Roberto Baggio, a także Adriano, który parę dni przed meczem odwiedził swój dawny klub w centrum treningowym w Appiano Gentile.

Prawdziwa wizytówka włoskiej piłki

Był to mecz bardzo godny pierwszego spotkania na nowej murawie, którą założono po ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Na początku było sporo błędów. Choć to Inter w pierwszym kwadransie zanotował dwie straty w dość krótkim czasie, to Stara Dama utraciła posiadanie w złym momencie. Przejęcie nastąpiło na trzydziestym metrze od bramki Di Gregorio. Piłka trafiła do Marcusa Thurama, a ten odegrał do Luisa Henrique.

Brazylijczyk, strzelec gola z Sassuolo, podał w pole karne, ale piłka odbiła się od Andrei Cambiaso. Ta nieuchronnie zmierzała do siatki, a Michele Di Gregorio źle w nią trafił, gdy był już w pozycji leżącej. Tym oto sposobem, Inter objął prowadzenie, a defensor łączony latem z Manchesterem City tylko udowodnił, że ostatnie tygodnie są w jego wykonaniu nienajlepsze.

Niewiele brakowało, aby zmiana wyniku nastąpiła całkiem szybko. Po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony, dobry strzał po uderzeniu głową zanotował Weston McKennie. Andrea Cambiaso parę minut później zachował się jak ten chłopak, który zapomniał o Walentynkach, ale zdążył przed końcem dnia zrobić coś fajnego dla drugiej połówki.

Jego amerykański kolega wrzucił piłkę z prawego sektora, a boczny obrońca wślizgnął się pomiędzy obrońców gospodarzy. Cambiaso odkupił tym samym winy, przechodząc do historii Derby d’Italia. Nigdy wcześniej nie doszło do przypadku, aby jakikolwiek piłkarz trafił do siatki swojej, a także rywala.

Rozpędzał się Juventus, świetną próbę miał Kenan Yildiz. Gwiazda Bianconerich, która niedawno przedłużyła umowę – celowała w okienko bramki Sommera, ale Szwajcar był na posterunku. Swojego gola szukał Piotr Zieliński, który ominął bramkarza, ale za lekko skierował piłkę w stronę bramki.

Fantastycznie strzał z bliska po stałym fragmencie Thurama obronił będący w znakomitej dyspozycji Di Gregorio. Szczęścia spróbował też Alessandro Bastoni, ale piłka po jego strzale obiła obydwa słupki. Najważniejszą rzeczą w pierwszej części meczu była jednak inna sytuacja.

Krótko później, rozpędził się Bastoni i zatrzymał go Pierre Kalulu. Francuz wyleciał z boiska po drugim żółtym kartoniku, choć to sytuacja, w której obrońca gospodarzy wykorzystał do maksimum kontakt z rywalem. Miejmy nadzieję, że będzie to też kolejne paliwo, aby „varować” drugie żółte kartoniki, Włoch bowiem co nieco dodał od siebie, czym zwiększył szansę wyrzucenia rywala. Kalulu nieudolnie domagał się sprawdzenia sytuacji na wideo, ale jak wiadomo – nie można tego robić w tym kontekście.

Pierwsza połowa pod kątem emocji nie zawiodła. Juventus musiał jednak postawić na zwartą obronę.

Zieliński bohaterem najważniejszego meczu we Włoszech

Spalletti zdecydował się na to, aby spokój zachować przede wszystkim na tyłach. Emil Holm zastąpił w przerwie Francisco Conceicao. Chivu całkiem szybko zdjął z boiska dwa punkty zapalne: Bastoniego oraz Barellę.

I trzeba przyznać, że Bianconeri dobrze spełniali swoje zadanie. Choć Inter miał piłkę to trudno było im się przebić przez turyńskie zasieki. Z czasem rosła częstotliwość strzałów z dystansu Nerazzurich. Próbował wprowadzony z ławki Hakan Calhanoglu, próbował też Marcus Thuram. Francuzowi naprawdę niewiele brakowało, by powtórzyć swoją próbę z derbów Mediolanu na krótko po przeprowadzce do Włoch.

Modlitwy interistów zostały wysłuchane w 76. minucie. Federico Dimarco doskonale wrzucił na głowę jokera – Francesco Pio Esposito. Ogromna nadzieja włoskiej piłki, golden boy Interu, po fantastycznym uderzeniu głową wyprowadził gospodarzy w Derby d’Italia na prowadzeniu.

Wydawało się, że już pograne, że już im się Inter włączył. A tu klops, bo grający w osłabieniu Juventus po raz drugi wyrównał. Nie popisał się w tej sytuacji Zieliński, który nie przykrył Manuela Locatellego. Kapitan Juventusu, a wychowanek Milanu – wlał trochę niepokoju w szyki Interu.

Wiele zapowiadało się, że Derby d’Italia zakończą się remisem. Świetne interwencje Di Gregorio nie przełożyły się jednak na punktową zdobycz Juventusu. W 90. minucie meczu po przełożeniu sobie piłki na lewą nogę, Piotr Zieliński spróbował jak jego koledzy, bo z dystansu. Była to fantastyczna decyzja, która dała trzy punkty.

Polak został bohaterem Derby d’Italia. Di Gregorio stanął jak wryty.

Inter mając jeden mecz więcej od Milanu – ma nad nim osiem punktów przewagi. Juventus jest już 15 punktów za Nerazzurrimi.

Inter Mediolan – Juventus 3:2 (1:1)

  • 1:0 – Andrea Cambiaso – 17′ (gol samobójczy)
  • 1:1 – Andrea Cambiaso – 26′
  • 2:1 – Francesco Pio Esposito – 76′
  • 2:2 – Manuel Locatelli – 83′
  • 3:2 – Piotr Zieliński – 90′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

10 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama