30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia

Paweł Paczul

21 stycznia 2026, 11:44 • 3 min czytania 27

30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia

Blady strach padł na zwierzęta we wrocławskim ZOO, po tym jak Marcin Torz na X-ie przekazał, że Wrocław ma zamiar poratować Śląsk przelewem na 30 milionów złotych (głosować będą nad tym jeszcze radni). Wszystko po to, żeby klub awansował do Ekstraklasy, a wiadomo – bez pieniędzy nie da rady.

Reklama

Śląsk jest obecnie siódmy w pierwszej lidze, co nie daje mu nawet baraży, więc najwyraźniej trzeba działać. Klub bez 30 milionów może być bezbronny w starciu z Polonią Bytom, Chrobrym Głogów czy Pogonią Grodzisk Mazowiecki, które wyprzedzają go w tabeli. Właściwie należy być zdziwionym, że Wrocław chce dać tylko 30 baniek, a nie 50 (albo i więcej). Wtedy byłaby przecież już prawie pewność, że uda się wyprzedzić Stal Rzeszów. Ryzykuje miasto tym skromnym kieszonkowym, ryzykuje…

Ech.

Reklama

Kolejny zastrzyk publicznej kasy dla Śląska? Ile można…

A tak na poważnie – najpewniej będzie to kolejny odcinek serialu, który trwa w Polsce od lat i który szybko – kiedykolwiek? – się nie skończy. To znaczy można się zastanawiać nad poziomem fair play piłki nożnej w naszym kraju: jedni bowiem żyją z prywatnych pieniędzy, muszą je dokładnie liczyć, zastanawiać się nad kolejnymi ruchami, drudzy mają liczenie mocno w dupie, bo jeśli kasy zabraknie, to zawsze dołoży miasto. Wiadomo, że publiczny pieniądz jest inny niż ten prywatny, gdyż prywatny się szanuje, a publiczny nie wiadomo nawet do kogo należy. Chyba rośnie na drzewach albo wymaga tylko wpisania kodu „klapaucius” w odpowiednim miejscu.

Natomiast we Wrocławiu raczej luźno podchodzą do tematu kasy. Marcin Urban, skarbnik miasta, przy okazji budżetu miasta na 2026 rok mówił: – Choć koszty utrzymania miasta wciąż rosną, Wrocław jest w dobrej kondycji finansowej. W przyszłym roku zaplanowaliśmy deficyt na poziomie 940 mln zł. Więcej o 193 mln zł względem obecnego roku.

Możliwe, że czegoś nie rozumiemy, ale po przetłumaczeniu na polski brzmi to mniej więcej tak: finanse są dobre, mamy deficyt bliski miliarda złotych, udało się nam go podwyższyć o prawie 200 milionów złotych.

Innymi słowy – brzmi to dziwnie.

Tym bardziej że według różnych wskaźników finanse Wrocławia wcale nie wyglądają najzdrowiej. W 2025 roku miasto miało 6490 złotych długu na mieszkańca, co dawało piąte miejsce w kraju. Z kolei na koniec 2024 można było przeczytać o całościowym zadłużeniu w wysokości 4,36 miliarda złotych, co było czwartym wynikiem w Polsce.

Nie brzmi to wszystko jak idealny scenariusz do tego, by wrzucić 30 milionów złotych w klub piłkarski.

Forma drużyny dostarczony przez Superscore

 

A też nie ma pewności, że Śląsk wyda te pieniądz dobrze. Może na przykład ściągnie kolejnego Miłosza Kozaka? Jeśli ktoś nie wie, jest to 28-letni zawodnik wytransferowany z Ruchu Chorzów, który dostał kontrakt do 30 czerwca 2027 roku. Miał pomóc w pierwszej lidze, ale nie pomaga, został odsunięty od składu, nie mieści się nawet w kadrze rezerw i klub usilnie chce go wypchnąć z Wrocławia. Tyle że Kozak wcale nie będzie się chciał dać wypchnąć, bo siedzi na dobrym kontrakcie, a lepszego nigdzie nie dostanie.

Oczywiście należy docenić, że klub potrafił się zrestrukturyzować i zmniejszyć koszty z 7 milionów złotych miesięcznie do 4,8 miliona, ale z transferami bywa po prostu różnie. Zresztą dawać miejskie pieniądze klubowi na zakupy – to nigdy nie brzmi dobrze i poważnie.

Jest to życie od kroplówki do kroplówki. Śląsk, jeśli ma być zdrowym klubem, musi zostać sprywatyzowany. Nawet jeśli te 30 baniek da awans, sytuacji to nie zmieni – co z tego, że chory będzie w Ekstraklasie, jeśli dalej będzie chory?

CZYTAJ WIĘCEJ O 1. LIDZE:

Fot. Newspix

27 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama