Derby Krakowa w dobrym stylu. Naprawdę dobrym

Maciej Piętak

20 lutego 2026, 22:37 • 4 min czytania 8

Derby Krakowa w dobrym stylu. Naprawdę dobrym

Derby w dobrym stylu. Tak reklamowano oba starcia Wisły z Wieczystą w tym sezonie i trzeba powiedzieć – oba mecze dowiozły. Pod kątem emocji, poziomu i atmosfery na trybunach. Po raz kolejny padł jednak remis, choć tym razem to Wisła prowadziła, a Wieczysta musiała gonić.

Reklama

Wisła – Wieczysta. Dobry poziom w pierwszej połowie

Na wstępie krótko o składach. W Wiśle była tylko jedna roszada względem remisu w Pruszkowie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Do wyjściowej jedenastki wrócił po drobnych problemach zdrowotnych Julius Ertlthaler. Austriak zastąpił w pomocy Marca Carbo.

Kazimierz Moskal również przeprowadził jedną zmianę – na skrzydle Natana Dzięgielewskiego zastąpił były piłkarz Wisły Miki Villar. Hiszpan w poprzedniej kolejce pojawił się na boisku w przerwie i w drugiej połowie zanotował asystę przy bramce innego byłego zawodnika Białej Gwiazdy Carlitosa.

Reklama

Obie ekipy miały przed tą kolejką najwięcej zdobytych bramek w tym sezonie ligowym, więc wszyscy postronni kibice oczekiwali świetnego, ofensywnego spotkania od samego początku.

I prośby fanów, także tych zmarzniętych na stadionie, zostały wysłuchane. Po niecałych dwóch minutach obie ekipy stworzyły po jednej dogodnej szansie. Najpierw po zagraniu Semedo blisko był Paulinho, choć i tak wcześniej był spalony. Chwilę później bardzo dobrze dogrywał Giger do Duarte, jednak Mikułko obronił próbę skrzydłowego.

Jeśli ktoś się spóźnił na mecz, a takich osób było niemało, wszak poruszanie się w Krakowie w piątek wieczór to tragedia, to gola co prawda nie stracił. Stracił za to sporo ciekawych akcji bramkowych.

Poza dwoma wyżej wspomnianymi akcjami niecelnie w dobrej sytuacji główkował Igbekeme (kapitalne zagranie „fałszem” Krzyżanowskiego) czy celnie uderzał z dystansu Rodado.

Chwilę potem ci kibice, którzy dotarli, przeklęli cicho pod nosem, widząc, że Colley nie trafił w prostej sytuacji w piłkę. Zagranie Paulinho wzdłuż bramki było jednak mizerne. Głośne „ja pier*ole” można było usłyszeć przy zagraniu w poprzek Igbekeme w 13. minucie. Podał w taki sposób, jakby myślał, że Miki Villar jest jeszcze piłkarzem Wisły. Idealne zagranie w tempo, ale do skrzydłowego Wieczystej, który po minięciu Colleya miał przed sobą tylko Letkiewicza.

Bramkarz Wisły jednak rewelacyjnie wystawił prawą nogę i nie dał się zaskoczyć.

Od tamtej pory Wieczysta cały czas czaiła się na kontry, ale Wisła dobrze się ustawiała i nie pozwalała rywalowi na wiele. Biała Gwiazda natomiast się rozkręcała, a kibicom mógł się przypomnieć jesienny mecz, kiedy podopieczni Mariusza Jopa również dokręcili śrubę lokalnemu rywalowi.

Tym razem jednak skuteczniej, bo tuż przed końcem pierwszej połowy ręką zagrywał we własnej szesnastce Fila, a sędziowie po VAR-ze podyktowali rzut karny dla miejscowych. Rodado zdobył bramkę, a Wisła zaczęła grać z większym luzem. Wieczysta z kolei podostrzyła, ale arbiter Kuźma nie szastał piątkowego wieczoru kartkami.

Generalnie prowadzenie Białej Gwiazdy do przerwy mogło być wyższe – szanse po stałych fragmentach gry mieli Biedrzycki, którego zablokował Rodado czy Colley, który z bliska fatalnie spudłował.

1:0 do przerwy to był wynik sprawiedliwy, a postronni kibice na nudę na pewno narzekać nie mogli. Poziom i tempo meczu? TOP. Tylko to -6 na termometrach…

Temperatura spadła jeszcze bardziej

Jakość piłkarska też, ale tylko na kilkanaście minut. Wieczysta kreowała niewiele. Może i nieźle wyglądała na połowie rywala, gdy potrafiła się dłużej utrzymać przy piłce, ale Letkiewicz nie miał wiele pracy.

W okolicach 65. minuty to się zmieniło. Przyjezdni przejęli pałeczkę i szukali wyrównującego gola. Wydawało się, że go znaleźli, gdy w 70. minucie defensorzy Wisły się zdrzemnęli, a mógł wykorzystać to Maigaard. Letkiewicz ledwo co zbił piłkę do boku, ale… no właśnie. Czy zdążył? Według sędziów tak.

To było jednak poważne ostrzeżenie. Potem były kolejne – sytuację ratowali jednak Biedrzycki, Colley czy Giger. Jednak w 79. minucie Szwed nie doskoczył do rywala, pozwolił Natanowi Dzięgielewskiemu na strzał, a ten wyrównał stan meczu. Z wysokości trybun Letkiewicz też chyba mógł zrobić nieco więcej.

Wieczysta z kolei dostała nagrodę za odwagę. Pachniało golem, a beniaminkowi udało się wykorzystać jedną z okazji. Ostatecznie wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka. Też za sprawą rewelacyjnego dzisiaj Michała Pazdana – profesor, świetnie się ustawiał, dużo udanych interwencji w obronie. Jesienią bohaterem Krakowian był Mikułko – w piątek był to jednak reprezentant Polski. A także rezerwowy skrzydłowy, który zapewnił punkt.

Derby zatem na remis. Dwumecz też. Wynik, który na chłodno może zadowolić obie ekipy. Wisła utrzymuje 11 punktów przewagi nad lokalnym rywalem, a Wieczysta zdobywa ważny punkt w kontekście walki o czołową dwójkę.

Wisła Kraków – Wieczysta Kraków 1:1 (1:0)

  • 1:0 – Angel Rodado 43′ (karny)
  • 1:1 – Natan Dzięgielewski 79′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. NewsPix.pl

8 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama