Stadion przy Reymonta w Krakowie doczekał się sponsora tytularnego. Została nim firma Synerise, która kibicom Wisły jest doskonale znana, a to za sprawą Jarosława Królewskiego, który łączy oba podmioty. Prezes zarówno Białej Gwiazdy, jak i firmy związanej z działalnością w rozwoju sztucznej inteligencji zdradził szczegóły całej transakcji.
Królewski w rozmowie z Gazetą Krakowską poinformował, jakie pieniądze za taką współpracę może zainkasować obecny lider 1. ligi. Przyznał też, że to kolejny krok w stronę zostania przez klub operatorem stadionu.
– Odpowiadając bardzo wprost, myślę, że to jest nasz plan na najbliższe rok, dwa, trzy. Myślę, że powoli zaczynamy coraz lepiej rozumieć całą ekonomię tego, w jaki sposób funkcjonuje ten stadion. Rozumieć, w jaki sposób możemy nim również zarządzać. Jesteśmy coraz bardziej doświadczeni w tym temacie. Również pomagają w tym mecze np. Szachtara Donieck, gdy przy ich okazji trochę bardziej zaprzyjaźniamy się z ograniczeniami i możliwościami tego stadionu. Myślę, że coraz pewniej się w tym temacie czujemy i też mamy wiele pomysłów na komercjalizację tego stadionu.
Rozstrzygnięto konkurs na Sponsora Tytularnego Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana w Krakowie. Została nim dobrze znana nam i Wam firma technologiczna @Synerise 👊 Umowa została podpisana na trzy lata, a obiekt od teraz nosi nazwę: Synerise Arena – Stadion Miejski im. Henryka… pic.twitter.com/wuy8XuqqXA
— Wisła Kraków (@WislaKrakowSA) January 17, 2026
Królewski zdradził, jakie pieniądze Wisła może otrzymać od Synerise „Kwoty zbliżone do tego, jak to wygląda, przy Tauron Arenie”
W ostatnich dniach poinformowano o umowie podpisanej na najbliższe trzy lata, w ramach której firma Synerise z Jarosławem Królewskim jako prezesem zarządu będzie pierwszym w historii sponsorem tytularnym krakowskiego stadionu przy Reymonta. Nazwa obiektu ma zyskać dodatkowy człon, a na elewacji będzie można zobaczyć logo tejże firmy. O szczegółach tego ruchu i korzyściach dla Wisły opowiedział prezes klubu, Jarosław Królewski.
– Zaproponowałem mechanizm, przy którym, jeśli kiedykolwiek zdarzy się oferta o 20-25 procent lepsza, to jesteśmy w stanie zejść z nazwy tego stadionu. Myślę, że nikt by się na to nie zgodził na rynku, bo amortyzacja takiej inwestycji, również koszty brandingu, wszystkiego, to jest od trzech do pięciu lat. Czuję natomiast oczywiście w takim momencie, mam poczucie wewnętrzne, że reprezentuję tutaj nie tylko i wyłącznie wartości finansowe, ale też cały klub. A chcę dla tego klubu jak najlepiej! Przed awansem do Ekstraklasy – albo po awansie również – możemy nagle dysponować trzema kluczowymi pozycjami dla nas – nazwą koszulki dla Wisły Kraków, nazwą stadionu i również innymi miejscami, które są dla nas kluczowe, jeśli chodzi o negocjacje przyszłych kontraktów dla klubu. Jest zatem więcej pomysłów w mojej głowie niż tylko i wyłącznie jakieś emocjonalne decyzje w tym temacie. Jeśli chodzi o kwoty, to są one zbliżone do tego, jak to wygląda przy Tauron Arenie czy innych arenach w Polsce. Jest to około miliona, miliona dwustu złotych na rok.
Wisła Kraków w tym roku obchodzi 120. rocznicę klubu. Z tego powodu organizowane są specjalnie uroczystości, jednak z pewnością najlepszym prezentem dla całej społeczności Białej Gwiazdy byłby powrót po kilku latach do Ekstraklasy. Póki co, zespół Mariusza Jopa jest na najlepszej drodze by to osiągnąć. Po rundzie jesiennej jest liderem tabeli z przewagą dziewięciu punktów nad resztą stawki.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
-
Wisła Kraków zaskoczyła transferem. To były napastnik klubu Ekstraklasy
- Marko Bozić kontuzjowany. Problem Wisły Kraków
Fot. Newspix