Fan Barcelony pomylił stadiony. Trzecia liga zamiast Ligi Mistrzów

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

11 marca 2026, 14:13 • 3 min czytania 3

Reklama
Fan Barcelony pomylił stadiony. Trzecia liga zamiast Ligi Mistrzów

Kibic Barcelony poleciał do Anglii na mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Newcastle. Jednak zamiast w północnej Anglii, znalazł się w południowej części kraju. Niemal tak samo nazywa się bowiem stadion trzecioligowca. Przynajmniej nie został odesłany z kwitkiem. Klub League One załatwił mu możliwość obejrzenia spotkania z liderem rozgrywek.

Trzecia liga zamiast Ligi Mistrzów

Niższe ligi angielskie regularnie grają równolegle z meczami Ligi Mistrzów. We wtorkowy wieczór, gdy dwie angielskie drużyny biły się na arenie międzynarodowej, odbyło się chociażby sześć meczów League One. W jednym z nich walczące o utrzymanie Exeter podejmowało lidera z Lincoln. Wygraną gości 1:0 z wysokości trybun obserwowało około 5 tysięcy widzów, w tym jeden przybysz z Hiszpanii. Ten wieczór miał on jednak spędzić zupełnie gdzie indziej. Celem jego podróży była północna część Anglii, a wylądował… na samym południu kraju.

Reklama

Kibic Barcelony przyleciał do Anglii na mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Newcastle. W Londynie miała nastąpić przesiadka do Newcastle, ale końcowym przystankiem jego podróży okazało się Exeter. W stolicy hrabstwa Devon wylądował, bo… stadiony Exeter i Newcastle nazywają się niemal identycznie. Stadion Exeter to „St James Park”, Newcastle zaś gra na „St James’ Park”. W nazwie może różnica jest niewielka, ale w pojemności już ogromna. Stadion Exeter może pomieścić około 8200 osób, Newcastle natomiast około 52 200.

Exeter City wyciągnęło pomocną dłoń

Wielkość stadionu, na który trafił, chyba i tak nie zapaliła u niego czerwonej lampki. Z relacji Exeter wynika bowiem, że kibic Barcelony dopiero przed wejściem na obiekt połapał się, iż coś jest nie tak. – Hiszpański kibic, który przyleciał z Londynu do Devon, pojawił się wczoraj wieczorem przy bramkach trybuny imienia Adama Stansfielda, spodziewając się, że jego drużyna zmierzy się z Newcastle. Dopiero kiedy pokazał bilet, zdał sobie sprawę ze swojego błędu. Ale otrzymał możliwość zobaczenia meczu piłki nożnej – czytamy na profilu klubu.

– Pracownicy Exeter City załatwili mu bilet na mecz z Lincoln City, rozgrywany w blasku świateł prawdziwego St James Park! Adam Spencer, specjalista ds. doświadczeń kibicowskich w Exeter City, mówi: „Jeden z naszych wolontariuszy przyszedł do biura, aby poinformować nas, że pewien gość spodziewał się zobaczyć Barcelonę. Jego angielski nie był dobry, ale z tego, co udało nam się ustalić, przyleciał z Londynu. Zgaduję, że wpisał w telefonie St James Park i po prostu podążał za instrukcjami. Był strasznie załamany i nieco zawstydzony. Więc załatwiliśmy mu bilet i mógł zobaczyć mecz na prawdziwym St James Park. W każdej chwili jest u nas mile widziany”.

Reklama

Exeter nazywa swoje St James Park „prawdziwym”, choć obiekt ten powstał 12 lat po wybudowaniu stadionu Newcastle. Dobrze, że chociaż kibicowi znalazło w telefonie to znajdujące się w Exeter St James Park, bo gdyby próbował dotrzeć do położonego w Brackley St James Park, odbiłby się od ściany. Co prawda piątoligowiec tego wieczora także grał swój mecz, ale na wyjeździe. Niewykluczone, że nawet gdyby poprawnie wpisał „St James’ Park”, to wylądowałby w Alnwick. Dokładnie tak samo nazywa się obiekt drużyny z dziesiątej ligi. No i tego wieczora też nie grała.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

3 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Liga Mistrzów