Włochy: 20-letni piłkarz popełnił samobójstwo po kłótni z matką

Marcin Ziółkowski

25 lutego 2026, 16:45 • 2 min czytania 12

Włochy: 20-letni piłkarz popełnił samobójstwo po kłótni z matką

Tragedia we Włoszech. We włosko-albańskiej rodzinie z regionu Marche doszło do kłótni, która miała miejsce w dniu urodzin piłkarza ASD Montemilone Pollenza, Riccardo Merkuriego. 20-latek miał dopuścić się pobicia matki, a w wyniku szoku popełnił samobójstwo, rzucając się do morza. Mówi się, że piłkarz był przekonany, że zabił rodzica, w związku z czym zdecydował targnąć się na własne życie.

Reklama

Tragedia we Włoszech. Nie żyje Riccardo Merkuri

Riccardo Merkuri to potomek Albańczyków, którzy sprowadzili się do Pollenzy w latach 90. Jego matka, 53-letnia Albana Kastriot, ma salon piękności, a ojciec Mario – mały biznes budowlany.

W okolicach weekendu, Merkuri był w domu na obiedzie. Mówi się, że matka z synem byli sami i doszło do kłótni. Sąsiedzi mieli później wezwać policję, bowiem słyszano krzyki. Gdy na miejsce przybyli funkcjonariusze, zobaczyli nieprzytomną kobietę w łazience.

Reklama

Miała ona być cała we krwi, a Riccardo – poza miejscem zdarzenia. Prawdopodobnie był on w szoku i uważał, że zabił własną matkę. Zostawił telefon w domu i wybrał się do Civitanova Marche, gdzie skoczył do wody. Według zapisu z kamery przemysłowej, Merkuri skoczył dwukrotnie. Za drugim razem, już bez kurtki, by zwiększyć szansę na śmierć.

Jego ciało zostało znalezione po 38 godzinach poszukiwań, w niedzielę 22 lutego. Lekarz medycyny sądowej orzekł zgon z powodu utonięcia i hipotermii. Matka zmarłego znajduje się w śpiączce farmakologicznej. Ma złamaną szczękę i inne obrażenia twarzy. W tym tygodniu ma przejść operację szczękowo-twarzową. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ojciec jest przekonany. Desperacki krok wynikiem szoku

We włoskich mediach, Mario Merkuri powiedział, że jest przekonany, że do samobójstwa jego syna doszło z uwagi na błędne przekonanie, że zabił on własną matkę.

– Myślał, że jego matka jest martwa i dlatego to zrobił (…) Ona szalenie go kochała. Nawet gdy była w błędzie, zawsze go chroniła.

Rodzina Merkuri jest dobrze znana lokalnej ludności. Sprawa wstrząsnęła regionem. Śledztwo w tej sprawie trwa.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. screen X/ Daily Express

12 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama