Z cyklu: kuriozalne powołania. Seba Małkowski w drużynie z Lewym
Wszyscy wiemy, że swego czasu reprezentacja była wylęgarnią jednorazowych kadrowiczów. Kopnąłeś trzy razy prosto piłkę na podjeździe i musiałeś uważać, by gdzieś zza kosza na śmieci nie wyskoczył czerwony z ekscytacji selekcjoner, złapał cię w siatkę i wywiózł na koniec świata zagrać z Singapurem albo innymi rezerwami Ankarasporu. Naszymi faworytami wśród najbardziej dziwacznych powołań są na pewno takie ananasy jak Rymaniak, Magdoń (nawet strzelił bramkę!), Tyrała, a Tosik to nawet zagrał […]