Lechu, dlaczego nie mogłeś tak zagrać w pierwszym meczu?

Mikołaj Duda

19 marca 2026, 23:04 • 4 min czytania 41

Reklama
Lechu, dlaczego nie mogłeś tak zagrać w pierwszym meczu?

Możemy się teraz tylko zastanawiać, co by było, gdyby Lech tak fatalnie nie spartolił pierwszego meczu. Jakby przy Bułgarskiej zagrał tak, jak w rewanżu w Krakowie, to jesteśmy więcej niż przekonani, że Ekstraklasa wciąż miałaby swojego przedstawiciela w europejskich pucharach. 

Niels Frederiksen zdecydował się zagrać inaczej niż zwykle. Z bardziej defensywnym środkiem pomocy i podłączającym się do ataku lewym obrońcą. Lech straty miał odrobić, czekając na okazje po przechwycie i szybkim ataku. To się udało. Był skuteczny, dobrze zorganizowany w obronie, nie pozwalał rywalom praktycznie na nic. Całkowicie zasłużył na awans. problem w tym, że w końcowym rozrachunku liczy się wynik całego dwumeczu. Jedna przypadkowa akcja, pech i Lech boleśnie się przekonał o tym, dlaczego tak ważny byłby korzystny wynik w pierwszym spotkaniu.

Szachtar Donieck – Lech Poznań 1:2. Mistrz Polski nauczył się gry w obronie

Lech rozpoczął mecz od wejścia w pole karne Szachtara, po czym się wycofał i oddał rywalowi inicjatywę. Szybko przekonaliśmy się, że to był celowy zabieg. Gospodarze grali w ataku pozycyjnym, a podopieczni Nielsa Frederiksena tylko czekali, by po odbiorze ruszyć z szybkim atakiem.

Przy kilku próbach brakowało tego ostatniego dobrego podania, by wejść pod pole karne rywala, aż w końcu zagrało wszystko. Dość niepostrzeżenie, niby nic na to nie wskazywało, Szachtar przeważał, a wystarczyła jedna szybka akcja, dobra wrzutka Taofeeka Ismaheela na Mikaela Ishaka, by przewaga rywali w dwumeczu stopniała do zaledwie jednego gola.

Reklama

Mistrzowie Polski jakby dostali dodatkowy zastrzyk wiary w siebie i w przeciągu kilku następnych minut znów zrobiło się groźnie, jednak niecelnie uderzył Gisli Thordarson. Było też wyłapane przez ukraińskiego bramkarza dośrodkowanie Luisa Palmy.

Nie zmienia to faktu, że przez większość czasu piłkarze Frederiksena się bronili – momentami nawet rozpaczliwie – tylko w porównaniu do pierwszego meczu przy Bułgarskiej robili to  skuteczniej. Znacznie mniej było prostych błędów i Szachtarowi trudniej było dojść do dogodnej okazji bramkowej.

Reklama

A Lech cierpliwie czekał i swojego się doczekał. Rzut rożny, ręka, sędzia wskazuje na 11. metr i tyle było z przewagi Szachtara wypracowanej przed tygodniem przy Bułgarskiej. Była to jedna z nielicznych szans – chwilę wcześniej nieźle uderzał jeszcze Thordarson. Piłkarze z Poznania świetny wynik  do przerwy zawdzięczali czemuś innemu. Niemal bezbłędnie funkcjonującej obronie i skuteczności, gdy już pojawiła się okazja na gola.

Przypadkowa akcja i Szachtar dojechał do ćwierćfinału

Po przerwie niesamowicie naładowani byli lechici. Już w pierwszej akcji mogli trafić na 3:0. Strzał Pereiry obroniony, podobnie jak dobitka Kozubala. Próbował jeszcze Ishak, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Piłka w końcu do siatki gospodarzy wpadła, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Szachtar z Ardą Turanem na czele był w wyraźnym szoku. Turecki szkoleniowiec szalał przy linii, kompletnie nad sobą nie panując.

Reklama

Niemal idealnie mecz układał się aż do 67. minuty. Jedna akcja rywala i duży pech Joao Moutinho. Interweniował przy w teorii niegroźnej sytuacji, jednak zrobił to na tyle źle, że wpakował piłkę do własnej siatki. Tym samym zniweczył wysiłki bardzo dobrze zorganizowanej defensywy swojej drużyny.

Szachtar dostał chwilowego animuszu, ale gdy nie przełożyło się to na konkrety, raczej skupił się już na obronie wyniku. Lech próbował, walczył, pod wieloma względami był tego wieczoru lepszy od przeciwnika. Niels Frederiksen do boju posłał cały swój zasobny ofensywny arsenał z ławki rezerwowych. Mecz kończył z pięcioma atakującymi, ale to i tak okazało się za mało. Trzeci gol dla mistrza Polski nie padł.

Reklama

Szachtar nie pokazał w Krakowie nic, czym mielibyśmy się zachwycać. Wszystko, co stworzył, wzięło się bardziej z przypadku. Do awansu wystarczył mu jednak korzystny wynik wywalczony przy Bułgarskiej. To właśnie przed własną publicznością lechici tak sobie skomplikowali sytuację, że mimo godnej pochwały postawy nie byli już w stanie tego odkręcić.

Szachtar Donieck -Lech Poznań 1:2 (0:2)

  • 0:1 – Mikael Ishak 13′
  • 0:2 – Mikael Ishak 45′
  • 1:2 – Joao Moutinho (gol samobójczy) 67′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

41 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Braian Wilma
3
Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Liga Konferencji

Ekstraklasa

Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Braian Wilma
3
Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie