Możemy się teraz tylko zastanawiać, co by było, gdyby Lech tak fatalnie nie spartolił pierwszego meczu. Jakby przy Bułgarskiej zagrał tak, jak w rewanżu w Krakowie, to jesteśmy więcej niż przekonani, że Ekstraklasa wciąż miałaby swojego przedstawiciela w europejskich pucharach.
Niels Frederiksen zdecydował się zagrać inaczej niż zwykle. Z bardziej defensywnym środkiem pomocy i podłączającym się do ataku lewym obrońcą. Lech straty miał odrobić, czekając na okazje po przechwycie i szybkim ataku. To się udało. Był skuteczny, dobrze zorganizowany w obronie, nie pozwalał rywalom praktycznie na nic. Całkowicie zasłużył na awans. problem w tym, że w końcowym rozrachunku liczy się wynik całego dwumeczu. Jedna przypadkowa akcja, pech i Lech boleśnie się przekonał o tym, dlaczego tak ważny byłby korzystny wynik w pierwszym spotkaniu.
Szachtar Donieck – Lech Poznań 1:2. Mistrz Polski nauczył się gry w obronie
Lech rozpoczął mecz od wejścia w pole karne Szachtara, po czym się wycofał i oddał rywalowi inicjatywę. Szybko przekonaliśmy się, że to był celowy zabieg. Gospodarze grali w ataku pozycyjnym, a podopieczni Nielsa Frederiksena tylko czekali, by po odbiorze ruszyć z szybkim atakiem.
Przy kilku próbach brakowało tego ostatniego dobrego podania, by wejść pod pole karne rywala, aż w końcu zagrało wszystko. Dość niepostrzeżenie, niby nic na to nie wskazywało, Szachtar przeważał, a wystarczyła jedna szybka akcja, dobra wrzutka Taofeeka Ismaheela na Mikaela Ishaka, by przewaga rywali w dwumeczu stopniała do zaledwie jednego gola.
MIKAEL ISHAK Z 7️⃣. GOLEM W TEJ EDYCJI LIGI KONFERENCJI! 🔝
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 1
📲 Polsat Box Go#UECL pic.twitter.com/bGFiG4pfJf— Polsat Sport (@polsatsport) March 19, 2026
Mistrzowie Polski jakby dostali dodatkowy zastrzyk wiary w siebie i w przeciągu kilku następnych minut znów zrobiło się groźnie, jednak niecelnie uderzył Gisli Thordarson. Było też wyłapane przez ukraińskiego bramkarza dośrodkowanie Luisa Palmy.
Nie zmienia to faktu, że przez większość czasu piłkarze Frederiksena się bronili – momentami nawet rozpaczliwie – tylko w porównaniu do pierwszego meczu przy Bułgarskiej robili to skuteczniej. Znacznie mniej było prostych błędów i Szachtarowi trudniej było dojść do dogodnej okazji bramkowej.
A Lech cierpliwie czekał i swojego się doczekał. Rzut rożny, ręka, sędzia wskazuje na 11. metr i tyle było z przewagi Szachtara wypracowanej przed tygodniem przy Bułgarskiej. Była to jedna z nielicznych szans – chwilę wcześniej nieźle uderzał jeszcze Thordarson. Piłkarze z Poznania świetny wynik do przerwy zawdzięczali czemuś innemu. Niemal bezbłędnie funkcjonującej obronie i skuteczności, gdy już pojawiła się okazja na gola.
LECH POZNAŃ WYRÓWNUJE STAN DWUMECZU 💥💥💥
Zaczynamy zabawę od nowa… 😎
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 2
📲 Polsat Box Go#UECL @LechPoznan pic.twitter.com/CC9Z61gqny— Polsat Sport (@polsatsport) March 19, 2026
Przypadkowa akcja i Szachtar dojechał do ćwierćfinału
Po przerwie niesamowicie naładowani byli lechici. Już w pierwszej akcji mogli trafić na 3:0. Strzał Pereiry obroniony, podobnie jak dobitka Kozubala. Próbował jeszcze Ishak, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Piłka w końcu do siatki gospodarzy wpadła, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Szachtar z Ardą Turanem na czele był w wyraźnym szoku. Turecki szkoleniowiec szalał przy linii, kompletnie nad sobą nie panując.
Niemal idealnie mecz układał się aż do 67. minuty. Jedna akcja rywala i duży pech Joao Moutinho. Interweniował przy w teorii niegroźnej sytuacji, jednak zrobił to na tyle źle, że wpakował piłkę do własnej siatki. Tym samym zniweczył wysiłki bardzo dobrze zorganizowanej defensywy swojej drużyny.
😬😬😬
Joao Moutinho skierował piłkę do bramki Bartosza Mrozka…
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 2
📲 Polsat Box Go#UECL pic.twitter.com/9aKTrrccWF— Polsat Sport (@polsatsport) March 19, 2026
Szachtar dostał chwilowego animuszu, ale gdy nie przełożyło się to na konkrety, raczej skupił się już na obronie wyniku. Lech próbował, walczył, pod wieloma względami był tego wieczoru lepszy od przeciwnika. Niels Frederiksen do boju posłał cały swój zasobny ofensywny arsenał z ławki rezerwowych. Mecz kończył z pięcioma atakującymi, ale to i tak okazało się za mało. Trzeci gol dla mistrza Polski nie padł.
Szachtar nie pokazał w Krakowie nic, czym mielibyśmy się zachwycać. Wszystko, co stworzył, wzięło się bardziej z przypadku. Do awansu wystarczył mu jednak korzystny wynik wywalczony przy Bułgarskiej. To właśnie przed własną publicznością lechici tak sobie skomplikowali sytuację, że mimo godnej pochwały postawy nie byli już w stanie tego odkręcić.
Szachtar Donieck -Lech Poznań 1:2 (0:2)
- 0:1 – Mikael Ishak 13′
- 0:2 – Mikael Ishak 45′
- 1:2 – Joao Moutinho (gol samobójczy) 67′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Legenda Lecha krytykuje Ishaka
- Courtois ponownie opuści dwumecz LM z Bayernem
- 18-latek nie odebrał od Nagelsmanna. Powodem… korepetycje
Fot. Newspix