Shelvey przyznaje: Uzależnienie zniszczyło moją relację z dziećmi

Marcin Ziółkowski

07 stycznia 2026, 23:26 • 3 min czytania 2

Były zawodnik Liverpool i Newcastle United, Jonjo Shelvey w ostatnim czasie był gościem podcastu UndrTheCosh. 33-latek grający obecnie na Bliskim Wschodzie to sześciokrotny reprezentant Anglii. Były pomocnik Srok wyjawił, że jeszcze kilka lat temu był uzależniony od tabletek nasennych. Spory wpływ na to miała doskwierająca mu w Turcji samotność. Anglik czuł, że z czasem ucierpiała na tym jego relacja z dziećmi.

Shelvey przyznaje: Uzależnienie zniszczyło moją relację z dziećmi
Reklama

Shelvey i jego problemy z lat gry w Turcji

We wrześniu 2023 roku Shelvey po raz pierwszy opuścił Wyspy Brytyjskie. Podpisał on umowę w Turcji. Nad Bosforem zasilił zespół Caykur Rizespor. Nie był to dla niego łatwy czas, o czym powiedział w podcaście UndrTheCosh.

Reklama

Kiedy pojechałem do Turcji, mieszkałem sam przez 18 miesięcy. To był najtrudniejszy czas w mojej karierze. Uzależniłem się od tabletek nasennych. Wracałem z treningu i czas w ogóle nie upływał.

– Miasto było przede wszystkim pełne muzułmańskiej ludności, były może ze trzy restauracje. Były więc trzy miejsca, w które warto było się wybrać. Był Starbucks, McDonald’s, Domino’s. Wracając do domu, patrzyłem potem w cztery ściany i dla zabicia czasu brałem trzy lub cztery tabletki nasenne.  (…)  To stało się uzależnieniem.

Shelvey grał w Turcji przez 1,5 sezonu. Po Rizesporze, przyszedł czas na Eyupspor. To właśnie tam prowadził go słynny Arda Turan. W klubie ze Stambułu długo jednak nie pograł, bo po rundzie wrócił do Anglii, gdzie spędził wiosnę w Burnley.

Przeprowadziłem się do Stambułu i było więcej życia. Mogłeś wyjść na miasto, choć wciąż byłem sam. Nie jestem typem, który lubi wychodzić na miasto sam, nienawidzę samotności. Powiedziałem sobie – jak tak dalej będzie, to albo sięgnę po alkohol, albo po pigułki. Zostałem przy tabletkach, stwierdziłem, że przynajmniej nie przytyję.

– To zniszczyło moją relację z dziećmi. Byłem mentalnie nieobecny. Chyba pierwszy raz o tym mówię. Miałem szczęście, że moja żona to naprawdę dobra kobieta. W zasadzie wyciągnęła mnie z tego. To było naprawdę trudne, czułem się strasznie samotny – zakończył były reprezentant Anglii.

Nie po raz pierwszy szczerze o problemach w swoim otoczeniu

Shelvey jesienią podpisał umowę z klubem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak zdradził w jednej z rozmów, w drużynie na trzecim poziomie rozgrywkowym (jedna liga niżej od nowego klubu Mario Balotellego) zarabia dwa tysiące funtów. Przeprowadził się tam wyłącznie dla rodziny, bo na Wyspach nie jest już tak bezpiecznie jak kilkanaście lat temu.

Jeśli mam być szczery, to nie chcę, żeby moje dzieci dłużej dorastały w Anglii. Mieliśmy to szczęście, że mieszkaliśmy w fajnej części Zjednoczonego Królestwa, ale tam, skąd ja pochodzę, nie możesz mieć ładnych rzeczy. Nigdy nie wyszedłbym już na ulice Londynu z zegarkiem na ręce. Albo ze smartfonem w dłoni. (…) Po prostu czuję, że Wielka Brytania nie jest tym samym miejscem, jakim była jeszcze 10 czy 15 lat temu – wyznał w ubiegłym roku.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Anglia

Anglia

Rooney o swojej przyszłości: Jestem szczęśliwy w telewizji

Maciej Piętak
2
Rooney o swojej przyszłości: Jestem szczęśliwy w telewizji
Anglia

Historyczny moment w Premier League. Barnes przebił Palmera

Maciej Piętak
0
Historyczny moment w Premier League. Barnes przebił Palmera
Reklama
Reklama