Rzeźniczak: „Pewnych rzeczy się wstydzę. W 2016 roku się pogubiłem”

Marcin Ziółkowski

23 stycznia 2026, 19:47 • 4 min czytania 8

Rzeźniczak: „Pewnych rzeczy się wstydzę. W 2016 roku się pogubiłem”

Jakub Rzeźniczak w trakcie swojej piłkarskiej kariery przeszedł bardzo wiele. Od bycia na szczycie z Legią, gry w Lidze Mistrzów z Karabachem, aż do braku wypłat w Kołobrzegu czy Kraśniku. Kontrowersyjny i utytułowany były stoper reprezentacji w wywiadzie dla Weszło TV przyznał, że żałuje mocno wielu wydarzeń ze swojego życia. Dla odmiany – rzeczywistość, w której żyje, gwarantuje mu dużo spokoju.

Reklama

Rzeźniczak: „Kwota długów ze strony klubów jest okazała. Utrzymuje mnie żona”

Choć ma za sobą bogatą karierę w barwach Legii Warszawa, wielokrotnie można było o nim usłyszeć z racji wydarzeń pozaboiskowych. Ostatnich kilkanaście miesięcy to m.in. walka o zaległe wypłaty w Kotwicy Kołobrzeg czy Stali Kraśnik. Rzeźniczak został zapytany o to, ile zalegają mu wspomniane kluby.

– Troszkę mniej niż za walki. Jeszcze zalega mi Stal Kraśnik, więc kwota jest okazała. (…) Szansa na ich odzyskanie zawsze jest, prawnicy działają. Nie chce mi się o tym mówić, bo mnie to wyprowadza z równowagi. Główną winę ponosi za to PZPN, wsparcie jest praktycznie żadne, trwa to miesiącami. Kuba Żubrowski miał dwa lata kontraktu i skończył granie w wieku 31 lat. To wszystko tak długo trwało.

Reklama

W Internecie Rzeźniczak często był hejtowany za swoją postawę. Obecnie ma on wielu partnerów biznesowych. Przyznał wprost, że z racji na działalność w sieci… utrzymuje go żona, bowiem zarabia spore pieniądze.

– Był czas, że nie było żadnych współprac. Mówią, że czas jest najlepszym lekiem, wiele negatywnych rzeczy miało na to wpływ. Bardziej w sieci działa moja żona. Ludzie wiedzą, że jestem szczery. Budżet teraz głównie opiera się na zarobkach mojej żony w Internecie. To są duże kwoty. Całe życie utrzymywałem wszystkich, teraz to ona utrzymuje nasz dom.

Rzeźniczak przyznał, że od pewnego momentu przestał czytać komentarze na swój temat w sieci. Dodał, że w otaczającej go rzeczywistości nie mierzy się on namacalnie z hejtem.

– Pojedyncze komentarze zawsze będą się pojawiać. Rozmawiałem ostatnio w Łowiczu z człowiekiem z Kabaretu Paranienormalnych, nazwisko Paszczyk. On powiedział, że on ma podobnie, ale jak ktoś mu wygarnia wiek, to odpisuje np. „masz rację”. No i ludzie nie wiedzą, co mu odpowiedzieć.

– Teraz w moim przypadku to są pojedyncze komentarze, wiem, kto mniej więcej za tym stoi. To po nas już spływa totalnie (…) Na żywo to jedynie było na stadionie, różne rzeczy, ale wiadomo, jak w piłce bywa. Co tydzień przyjeżdżałem do Łodzi po transferze z Widzewa do Legii na jakieś dyskoteki i nic się nie działo.

Rzeźniczak żałuje, że nie spróbował w innym miejscu

Choć na krajowym podwórku wygrał dużo i grał w Lidze Mistrzów z zagranicznym klubem, to ma po karierze niedosyt. Rzeźniczak przyznał, jakie miał propozycje transferów, których finalnie nie przyjął.

– Nigdy nie jestem w stu procentach z siebie zadowolony. Mimo oparcia kariery na ciężkiej pracy i zasadach mam poczucie, że mogłem zrobić więcej. W kwestii treningów, diety, dokształcania się. Cały czas mam ten niedosyt.

– Propozycji wielu nie było, chyba za trenera Urbana było francuskie Sochaux, ale nie było mojej dużej chęci. Odchodząc z Karabachu, miałem ofertę z Melbourne City, ale wybrałem Wisłę Płock. Poza Płockiem był też temat Beitaru Jerozolima, ale różnica zarobków na korzyść Izraela za duża nie była. Życie w Australii ponoć do tanich też nie należało.

Rzeźniczak przyznał też, że w życiu prywatnym jest w takim miejscu, w jakim chciał być. Na pewnym etapie życia bardzo się pogubił i tego szczerze żałuje. Dodał, że brakowało mu osoby, która podczas wchodzenia w dorosłość będzie jego drogowskazem i zwróci mu uwagę, co robić, a czego nie.

– Życiowo, żałuję bardzo wiele. Pogubiłem się w 2016 roku w relacjach damsko-męskich. Korzystałem z różnych rzeczy, których się wstydzę, na tym zakończę. Teraz jestem dużo spokojniejszy, prywatnie jestem tam, gdzie chciałbym być. Nie znałem jednak życia takiego, jakie mam teraz. Wszedłem w dorosłość bardzo szybko, mając 16 lat zacząłem mieszkać sam. Nie miałem osoby, która by mi powiedziała czego np. nie robić.

Cała rozmowa z Jakubem Rzeźniczakiem na Weszło:

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

8 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama