Reprezentant Polski wyzdrowiał. Może wrócić do gry w kolejnym meczu

Marcin Ziółkowski

26 lutego 2026, 21:52 • 2 min czytania 0

Reprezentant Polski wyzdrowiał. Może wrócić do gry w kolejnym meczu

Z Porto płyną kolejne dobre wiadomości. Wyzdrowiał Jakub Kiwior, a więc filar obrony nie tylko polskiej kadry, ale i tamtejszej drużyny. Cieszy się Jan Urban ze sztabem, a także kibice Smoków. Wiadomo już, że po krótkiej pauzie Polak jest dostępny do gry, co potwierdził Francesco Farioli. Kolejne minuty Kiwior ma złapać już w następnym ligowym meczu, choć nie jest przesądzone w jakim wymiarze czasowym. 

Reklama

Duet Bednarek – Kiwior już niedługo z powrotem na boisku

FC Porto poinformowało, że polski stoper Jakub Kiwior wrócił do zdrowia po ostatniej kontuzji. Jest gotowy, aby wystąpić w meczu przeciwko jedenastej w tabeli Aroucy. Doniesienia te potwierdził na konferencji prasowej Francesco Farioli.

Polak doznał urazu mięśniowego podczas spotkania 21. kolejki Ligi Portugal. W meczu ze Sportingiem CP opuścił murawę po godzinie gry. Brazylijczyk nadal jest z kolei poza kadrą meczową, tak jak Nehuen Perez, Martim Fernandes, Samu Aghehowa oraz Luuk de Jong.

Reklama

Złą wiadomością dla Francesco Fariolego jest z kolei nagła niedostępność skrzydłowego Borjy Sainza. Hiszpan ma jednak na głowie sprawę znacznie poważniejszą od futbolu. W ostatnich dniach zmarła jego matka. Klub udzielił mu wsparcia i zezwolił na opuszczenie zajęć w związku z uroczystościami pogrzebowymi. Te bardzo nieprzyjemne chwile dla Hiszpana mogą oznaczać kolejne minuty dla Oskara Pietuszewskiego. Polak w ostatnim meczu z Rio Ave zagrał od początku i zanotował asystę przy jedynym golu spotkania.

Mecz Porto z Aroucą już w piątek 27 lutego. Smoki bronią czteropunktowej przewagi nad wspomnianym Sportingiem, a także siedmiu oczek zapasu nad Benfiką Jose Mourinho. Defensywa, w której głównymi aktorami są polscy obrońcy – straciła jedynie siedem goli w 23 spotkaniach.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama