Portugalczyk wrócił do Polski. Kiedyś grał w Łodzi, zawitał na Śląsk

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

06 stycznia 2026, 17:50 • 2 min czytania 0

Fanom Ekstraklasy twarz nowego piłkarz jednego z pierwszoligowców może się wydać znajoma. Po krótki pobycie poza granicami Polski, Luis da Silva postanowił wrócić do naszego kraju i zawitał na Śląsk. 

Portugalczyk wrócił do Polski. Kiedyś grał w Łodzi, zawitał na Śląsk
Reklama

Ostatnie pół roku były obrońca Widzewa spędził na Cyprze jako piłkarz tamtejszego Anorthosisu Famagusta. Początki były obiecujące, zagrał nawet w czterech meczach i… na tym koniec. Później oglądał spotkania swojego zespołu z poziomu ławki rezerwowych, w związku z czym zrozumiała jest jego chęć do zmienienia klubowych barw. I tak się złożyło, że w naszej I lidze jeden z klubów skusił się na usługi Portugalczyka.

Reklama

Luis da Silva wraca do Polski. Zatrudnił go GKS Tychy

GKS Tychy podpisał z da Silvą umowę do końca czerwca 2028 roku, więc wszystko wskazuje na to, że Łukasz Piszczek i spółka wiążą z obrońcą dalekosiężne plany. Portugalczyk może grać zarówno na środku defensywy, jak i na jej lewej stronie. W przeszłości łatał też dziury jako prawy obrońca, więc jest jednym z tych zadaniowców, których można wykorzystać właściwie w dowolny sposób.

W wywiadzie, którego Luis da Silva udzielał nam dwa lata temu, sam Portugalczyk wyraźnie zaznaczał, że w Polsce bardzo mu się podoba i od pierwszego momentu poczuł się w naszym kraju jak w domu. Tym bardziej nie może dziwić, że postanowił wrócić.

Luis da Silva: Emocje są o wiele ważniejsze niż słowa [WYWIAD]

CZYTAJ WIĘCEJ O I LIDZE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama