Kadra U-21 wygrała w Czarnogórze w meczu do zapomnienia

Przemysław Michalak

31 marca 2026, 16:10 • 3 min czytania 10

Reklama
Kadra U-21 wygrała w Czarnogórze w meczu do zapomnienia

Przyjechać, wygrać i wyjechać, a potem zbytnio nie rozpamiętywać. Taki był klimat wyjazdowego meczu naszej kadry U-21 z Czarnogórą. Najważniejsze, że wykonaliśmy podstawowe zadanie.

Doświadczyliśmy atmosfery jak z letnich sparingów albo wstępnej rundy eliminacyjnej na jakiejś piłkarskiej prowincji. Fatalnie wyglądająca murawa. Silny wiatr. Trybuny mieszczące tysiąc widzów umieszczone tylko z jednej strony. Widok na przejeżdżające i zaparkowane samochody. Nawet na góry można było sobie popatrzeć.

Polska U-21 wygrała z brutalnie grającą Czarnogórą. Gol Krajewskiego

W takich okolicznościach podopieczni Jerzego Brzęczka walczyli o ósme zwycięstwo w ósmym meczu eliminacji do młodzieżowego EURO. I cel zrealizowali, nadal jesteśmy w grupie bez straty punktów.

O wszystkim przesądziła akcja z 36. minuty. Drachal świetnie rozegrał piłkę z Regułą po wyrzucie z autu Gurgula. Na koniec ten drugi wpadł w pole karne, jego strzał odbił bramkarz, ale przy dobitce Krajewskiego był już bezradny. To wystarczyło.

Reklama

Czarnogórcy zagrozili nam już po… kilkunastu sekundach, gdy Mrvaljević zaskakująco łatwo uciekł debiutującemu w drużynie U-21 Wojciechowi Mońce, ale potem nie zdołał dobrze dograć. Stoper Lecha Poznań miał jeszcze jeden słabszy moment w drugiej połowie, kiedy stracił piłkę na rzecz Vasilije Adzicia z Juventusu. Na szczęście nic z tego dalej nie wyniknęło, drużynowo zażegnaliśmy niebezpieczeństwo.

Mońka zaliczył też jedną kapitalną interwencję. W samej końcówce bohaterskim wślizgiem w zamieszaniu w naszym polu karnym zablokował strzał Golubovicia.

Reklama

To była druga najgroźniejsza akcja ze strony gospodarzy, która niestety stanowiła kwintesencję postawy Biało-Czerwonych po zmianie stron. Czarnogórcy od początku grali bardzo agresywnie, chwilami wręcz chamsko i kolekcjonowali żółte kartki. Po godzinie skutkowało to drugim upomnieniem i wykluczeniem dla kapitana Vladimira Perisicia. 

Niestety z przebiegu ostatnich trzydziestu minut nie dałoby się wywnioskować, kto gra w przewadze, a kto w osłabieniu. Polacy nie tylko nie potrafili podwyższyć prowadzenia – blisko było jedynie po minimalnie niecelnej próbie Nowaka – ale nawet kontrolować boiskowych wydarzeń i utrzymywać się przy piłce. W nasze szeregi wkradło się rozluźnienie i kilka razy nonszalanckimi zagraniami na własne życzenie fundowaliśmy sobie nerwówkę. A już w doliczonym czasie Mońka dostał żółtą kartkę za to, że za długo celebrował wznowienie gry z rzutu wolnego. Nie byliśmy pewni swego.

Warto też zaznaczyć, że grecki arbiter spokojnie mógł w drugiej połowie podyktować rzut karny po faulu na Kocabie. Obrońca władował mu się w plecy, ale nie było VAR-u do dyspozycji, więc wyjściowej decyzji nie dało się zmienić.

Tym razem nie ma się czym zachwycać, jednak najważniejsze, że odhaczyliśmy kolejne zwycięstwo. Osiem meczów, 24 punkty, komfortowa sytuacja w grupie przed jesiennym finiszem eliminacyjnym ze Szwecją i Włochami. Finalnie wszystko się zgadza. Pora na seniorów.

Reklama

Czarnogóra U-21 – Polska U-21 0:1 (0:1)

  • 0:1 – Krajewski 37′

Czerwona kartka: Vladimir Perisić (61′ Czarnogóra, za dwie żółte).

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

10 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna