Po raz ostatni reprezentacja Polski wygrała mecz eliminacji do MŚ lub ME, w którym pierwsza straciła gola w… 2007 roku, gdy w starciu z Kazachstanem zgasło światło. Dziś, po blisko 20 latach niemocy, przyszło przełamanie. Przegrywaliśmy z Albanią 0:1, ale podnieśliśmy się, gole – tak jak cztery lata temu w barażu ze Szwecją – zdobyli Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Wygraliśmy 2:1 i o awans na mundial zagramy ze… Szwecją.
W 42. minucie meczu chyba wszystkim przemknęło przez głowę legendarne zdanie wypowiedziane charakterystycznym głosem Dariusza Szpakowskiego:
– Niestety, jeden jedyny błąd…
I – rany – tak po prostu, po ludzku, strasznie nam Jana Bednarka szkoda. W pewnym momencie krytyka wylewała się na niego z każdej strony, w Southampton co mecz dostawał kilka sztuk, u Probierza z Pawłem Dawidowiczem u boku nie było lepiej, aż wreszcie przyszedł monolog po meczu w Helsinkach (ten o spolaryzowanym społeczeństwie) i Janek stał się trochę, niestety, memem.
A potem przyszło Porto. I odrodzenie. Czyste konto za czystym kontem. Nagrody dla gracza miesiąca. Pochwały ze wszystkich stron. Pewność siebie, odbudowa, forma-mutant.
I przez 42 minuty meczu z Albanią wydawało się, że wszystko będzie tak jak w smoczej drużynie. A potem przyszedł ten błąd. Ten pieprzony wielbłąd.
Piłka przelała się Bednarkowi po nodze, Arber Hoxha minął Kamila Grabarę i wpakował ją do pustej bramki. Stadion Narodowy zamilkł.
Niestety…
Fatalny błąd Jana Bednarka i reprezentacja Polski przegrywa z Albanią 0:1 po pierwszej połowie spotkania w półfinale baraży o mundial.
📲 Oglądaj drugą połowę #POLALB ▶️ https://t.co/kwP293xo7N pic.twitter.com/TOAbHK07XR
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 26, 2026
Polska – Albania. Kuriozalne hymny na początek
No dobra, stadion milczał już wcześniej, z przerwami na gwizdy Polaków podczas albańskiego hymnu i gwizdy Albańczyków podczas polskiego hymnu. PZPN znów chciał dobrze – narodowe pieśni wygrywała na środku Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej. Problem w tym, że zupełnie nie było jej słychać. Kibice śpiewali swoje, orkiestra grała swoje, rywale gwizdali.
Kompromitacja.
A potem zaczął się mecz i znów można odwołać się do cytatów wielkich Polaków. Pamiętacie przemowę Jerzego Engela w przerwie meczu podczas mundialu w Korei i Japonii?
– Pierwsze piętnaście minut perfekt! Perfekt! A później oddaliśmy pole…
Z Albanią było niemal tak samo, choć dobry okres nie trwał chyba nawet kwadransa. Natomiast – w pierwszych dziesięciu minutach gra Polaków faktycznie mogła się podobać. Rywale nawet nie wąchali piłki, defensywę przeciwnika szybko rozmontowali Szymański z Kamińskim, akcję strzałem mógł kończyć już drugi z nich, zdecydował się jednak wycofać, co skończyło się nieczystym uderzeniem Lewandowskiego i rzutem rożnym.
Za chwilę po kornerze strzał Kiwiora z linii bramkowej wybijał albański obrońca i wydawało się, że taki początek meczu można brać za dobrą monetę.
Ale bajka tak szybko jak się zaczęła, już się skończyła.
Pietuszewski na ratunek, Lewandowski z golem!
Elektryczny od początku był Matty Cash, już w piętnastej minucie po raz trzeci zagrywając dziwną piłkę po przekątnej, co tylko cudem nie skończyło się groźną akcją pod bramką Grabary. Przed nim grał debiutujący w wyjściowym składzie reprezentacji Filip Rózga, sensacyjnie wystawiony dziś przez Jana Urbana. W pressingu pracował z powodzeniem, miał kilka niezłych odbiorów, ale z piłką przy nodze wyglądał jak 19-latek grający po raz pierwszy na takim poziomie. Czyli dokładnie tak jak można było się spodziewać.
Rózga występ zakończył już w przerwie. Na drugą połowę Urban posłał w jego miejsce Oskara Pietuszewskiego.
Niespełna 18-letni piłkarz z miejsca starał się brać grać na siebie, szukał piłki, pokazywał się do gry, wchodził w dryblingi, robił wokół siebie sporo szumu. Nie zawsze coś z tego wynikało, ale na szczęście – nie szkodzi. Bo odpowiedzialność za wynik wzięli na siebie weterani.
Tuż po tym jak Urban przesunął wajchę na przód – za Tomasza Kędziorę wpuścił Karola Świderskiego, Polacy wyrównali. Z rzutu rożnego znakomicie na dalszy słupek dośrodkował Szymański, akcję zamknął Lewandowski i strzałem głową pokonał Strakoshę. Była 63. minuta, gdy Stadion Narodowy eksplodował radością!
𝐑𝐎𝐁𝐄𝐑𝐓 𝐋𝐄𝐖𝐀𝐍𝐃𝐎𝐖𝐒𝐊𝐈❗
Co my byśmy bez niego zrobili… Mamy remis na PGE Narodowym!
📲 Oglądaj drugą połowę #POLALB ▶️ https://t.co/kwP293xo7N pic.twitter.com/Tv4XBLeCaz
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 26, 2026
I trzeba przyznać – jeżeli coś Polsce w tym meczu wychodziło, to były to właśnie stałe fragmenty gry. Już w pierwszej połowie bliski zdobycia gola w ten sposób był Kiwior, po przerwie trafił Lewandowski. To akurat zespołowi Urbana doskonale udało się wyćwiczyć.
I jeszcze jedna szalona statystyka: dla Lewandowskiego była to już 89. bramka w biało-czerwonych barwach. Pierwszą strzelił, gdy Oskar Pietuszewski miał cztery miesiące.
Statystyka, która rozsadza łeb:
Robert Lewandowski strzelił dziś swoją 89. bramkę w reprezentacji Polski. Pierwszą zdobył niespełna cztery miesiące po narodzinach Oskara Pietuszewskiego pic.twitter.com/9SO7vYXEjh
— Wojciech Górski (@Woj_Gorski) March 26, 2026
Bomba Zielińskiego zapewniła awans
Dziesięć minut później z dystansu przylutował Piotr Zieliński. Trafił idealnie, nie do obrony, poza zasięgiem bramkarza. Odrobiliśmy stratę, wyszliśmy na prowadzenie! Na tablicy wyników pojawił się tak cenny wynik 2:1.
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋 😍
𝐏𝐢𝐨𝐭𝐫 𝐙𝐢𝐞𝐥𝐢𝐧́𝐬𝐤𝐢 𝐰𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚 𝐏𝐆𝐄 𝐍𝐚𝐫𝐨𝐝𝐨𝐰𝐲 𝐰 𝐞𝐤𝐬𝐭𝐚𝐳𝐞̨❗
📲 Oglądaj drugą połowę #POLALB ▶️ https://t.co/kwP293xo7N pic.twitter.com/SVaj4CB0Ks
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 26, 2026
Na trybunach znów zapanowała radość, ale na boisku było nerwowo. By być uczciwym – Albańczycy mogli dobić nas już wcześniej, gdy prowadzili jeszcze 1:0. Kilka minut przed bramką Lewandowskiego wyprowadzili kontrę, która w pierwszej chwili wydawała się łatwa do przerwania. Ale nasi piłkarze biegli… biegli… i cały czas biegli… Wszystko wyglądało jak na zwolnionym tempie.
Akcja zakończyła się strzałem Qazima Laciego tuż obok polskiej bramki. I całe szczęście, bo gdyby trafił w jej światło, losy awansu do finału mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Albańczycy do ostatnich minut nacierali, ale tym razem udało się wytrzymać napór przeciwnika. Który dziś napędził nam strachu, ale pod żadnym pozorem nie powinien nas pokonać.
Obyśmy we wtorek, w Szwecji, kończyli wieczór w podobnych humorach. I ze świadomością, że jedziemy na mundial.
Polska – Albania 2:1 (0:1)
- 0:1 – Hoxha 42’
- 1:1 – Lewandowski 63’
- 1:2 – Zieliński 73’
Z PGE NARODOWEGO, WOJCIECH GÓRSKI
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Rózga od pierwszej minuty! Jest skład Polaków
- Gwiazda Lecha o Polakach. Wymienił trzech najgroźniejszych
- Białek: Nie histeryzujmy z Pietuszewskim