Piłkarze Rakowa po porażce z Fiorentiną. „Chciałoby się więcej”

Marcin Ziółkowski

19 marca 2026, 22:04 • 3 min czytania 5

Reklama
Piłkarze Rakowa po porażce z Fiorentiną. „Chciałoby się więcej”

Raków Częstochowa odpadł z Ligi Konferencji po drugiej porażce z Fiorentiną 1:2. Schemat meczu w Sosnowcu przypominał mocno to, co dało się zauważyć we Florencji. Jako pierwszy do siatki trafił zawodnik Rakowa, po czym wyrównał Cher Ndour, a pod koniec meczu wygraną wywalczyli Włosi. Po spotkaniu przed kamerami Polsatu Sport wypowiedzieli się Oskar Repka, Karol Struski oraz Ariel Mosór.

W obozie Rakowa duże rozczarowanie wynikiem dwumeczu z Fiorentiną

Piłkarze Rakowa nie kryli rozczarowania z tego, jak potoczył się drugi mecz w ramach 1/8 finału Ligi Konferencji. Najważniejszy mecz w historii Medalików mógł zapewnić awans do najlepszej ósemki w trzecim z europejskich pucharów.

Tego nigdy w Częstochowie nie udało się osiągnąć. Tak jak i wygranej w pojedynczym meczu, bowiem zarówno w Toskanii, jak i w Sosnowcu Częstochowianie polegli minimalnie, bo jednym golem.

Pierwsza połowa była dobra, może jakbyśmy mieli więcej szczęścia, lepiej wyprowadzali kontrataki, to wynik byłby inny. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy słabi i gramy jak równy z równym – powiedział Ariel Mosór, defensor Rakowa.

Reklama

Podobnego zdania był Oskar Repka.

Walczyliśmy, jesteśmy z siebie zadowoleni, ale to boli na pewno. Zawsze chce się wygrywać (…) To jest taki poziom, że detale przeważają w takich meczach. Każdy szczegół ma znaczenie – odniósł się do bramki Chera Ndoura po rykoszecie.

Reklama

Jednym z najlepszych piłkarzy na boisku był z kolei Karol Struski. Pomocnik Rakowa trafił na 1:0 od razu po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania.

– Gola zapamiętam na długo. Emocje były wielkie (…) Była szansa awansować, na remis w dwumeczu, szkoda, że tak to się potoczyło. Rywale pokazali przez 15-20 minut dużo jakości, ciężko to było nam wypchnąć. Nie wybroniliśmy tego, było dużo takich nieszczęśliwych zdarzeń, zarówno tutaj, jak i we Florencji. Możemy jednak być z siebie dumni.

Reklama

Repka nie traci nadziei na pozytywne zakończenie sezonu. Zawodnicy Rakowa są jeszcze w walce o mistrzostwo Polski, a także Puchar Polski. Nawiązał przy okazji do tego, że chciałby tego typu mecze grać w Częstochowie.

– Mecz we Włoszech zapadnie w pamięć. Chciałoby się więcej. Mamy wszystko przed sobą, gramy na dwóch frontach, oby w przyszłości do Częstochowy przyjeżdżały takie zespoły – powiedział.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Braian Wilma
3
Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Liga Konferencji

Ekstraklasa

Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie

Braian Wilma
3
Ishak pobił Lubańskiego! Najlepszy „polski” strzelec w Europie