Różne są sposoby w klubach na zyskanie uwagi mediów. Niegdyś na Półwyspie Iberyjskim Palencia miała koszulki nawiązujące do anatomii człowieka. Raków kupił piłkarza za kryptowalutę. Marketingowo błysnął też czwartoligowiec z Hiszpanii. CF Intercity zdecydowało się zakupić… dwa kilogramy złota. Stoi za tym sprytna idea, bowiem ma to być sposób na znalezienie pieniędzy, które zasypią dużą dziurę budżetową.
CF Intercity z kolejną innowacją
Polscy kibice mogą kojarzyć CF Intercity z dwóch powodów. Pierwszym jest mecz Pucharu Króla ze stycznia 2023 roku. Wtedy to, trzecioligowe świeżaki mierzyły się z Barceloną. Emocjonujące starcie rozstrzygnęło się dopiero w dogrywce. Outsider trzykrotnie doprowadzał do remisu.
W niej lepsi okazali się piłkarze z Katalonii, wygrywając 4:3 po golu Ansu Fatiego. Hattrickiem dla beniaminka trzeciej ligi popisał się wtedy Oriol Soldevila, który jako junior był przez dwa lata w La Masii.
Drugim powodem jest obecność w zespole od kilku sezonów niejakiego Emilio Nsue. To król strzelców Pucharu Narodów Afryki 2023 (tego, który odbył się w styczniu 2024). Zespół z regionu Walencji, który jako pierwszy hiszpański klub wylądował na giełdzie – postanowił o sobie przypomnieć.
📄 COMUNICADO OFICIAL
El CF Intercity ha procedido a la adquisición de una barra de oro de un kilogramo.
El precio de compra es de 145.780€ y se encuentra depositada por Degussa Group España.
Actualmente el CF Intercity tiene un saldo acumulado de 2 kilogramos de oro físico. pic.twitter.com/MPtHMpyCDz
— 𝗖𝗙 𝗜𝗡𝗧𝗘𝗥𝗖𝗜𝗧𝗬 (@CFIntercity) February 26, 2026
CF Intercity ogłosiło bowiem w ostatnich dniach zakup… dwóch kilogramów złota. Doszło do tego w dwóch osobnych transakcjach, choć w obydwu przypadkach mowa o kilogramowej sztabce. Druga z nich była droższa o 1700 euro. Łącznie klub wydał na to przedsięwzięcie blisko 290 tysięcy euro.
Kierownictwo drużyny z Alicante poinformowało też o utworzeniu działu skarbu złota, który ma na celu wzmocnić stabilizację finansową projektu. Brzmi to dość dumnie, ale nie wszystko złoto co się świeci, pozostając w temacie inwestycji.
A jaka jest prawda? Niezbyt pozytywna dla kibiców spadkowicza z trzeciej ligi. Do bycia hiszpańskim El Dorado, lekko mówiąc, sporo brakuje.
Dwa kilogramy złota – sprytna próba odwrócenia uwagi od istoty problemu
Mroczna rzeczywistość ukryta jest w sprawozdaniach finansowych. Straty w roku obrotowym przekroczyły 11 milionów euro. Intercity jest więc winne w zobowiązaniach znacznie więcej niż warty jest klub, a dodatkowo przepala pieniądze w szybkim tempie. Cadena SER porównała to do kupowania rolexa, gdy ma się sześciomiesięczne zaległości z czynszem.
Próby Intercity wyglądają więc na jedynie awangardowy trik marketingowy. Realia są dobijające i władze klubu desperacko szukają uwagi, aby uratować organizację od bankructwa. W krótkim czasie wyszedł na jaw brak transparentności wobec kibiców, ale także inwestorów będących na pokładzie czwartoligowca.
Według ostatniego audytu, klub potrzebuje blisko 6,7 miliona euro na pokrycie najbardziej palących długów. Firma technicznie jest bankrutem, ratuje ją od tego wyłącznie podwyżka kapitału.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Cristiano Ronaldo udziałowcem w hiszpańskim klubie
- Żona Kamila Grosickiego może zostać prezesem polskiej drużyny
- Siemieniec: „Napisaliśmy historię, o której będzie mówić się latami”
Fot. Newspix