Armand Duka. Nienaruszalny symbol albańskiej betonozy

Antoni Figlewicz

24 marca 2026, 18:15 • 9 min czytania 2

Reklama
Armand Duka. Nienaruszalny symbol albańskiej betonozy

My regularnie narzekamy na afery i aferki w Polskim Związku Piłki Nożnej. Marudzimy, że przaśny, zabetonowany, że to największy symbol naszego futbolowego zacofania. Czasem przeszkadza nam też ta taka swojska aura wokół Cezarego Kuleszy, który wielu kojarzy się ze związkową kombinatorką. Jego przygody to jednak pikuś przy wszystkim tym, co dzieje się wokół Armanda Duki, prezesa albańskiej federacji, która nawet nam mogłaby się wydać działaczowskim wesołym miasteczkiem.

Drodzy państwo, ta wiadomość ma ogromne znaczenie dla przyszłości futbolu albańskiego i europejskiego, a szczególnie ważna powinna być dla komisji etyki UEFA i FIFA – rozpoczyna się tajemniczy mail, który trafił na skrzynki wielu europejskich federacji ponad dekadę temu. Armand Duka zdążył już w tamtym okresie okrzepnąć w strukturach albańskiej piłki, przewodził jej zresztą od dobrych kilkunastu lat i miał zamiar piąć się wyżej. Prezes miał spore ambicje, w 2016 roku liczył, że jego kolejny sukces jest na wyciągnięcie ręki – celem było członkostwo w Komitecie Wykonawczym UEFA, zdecydowanie najważniejszym organie europejskiej piłki.

Cel musiał jednak zostać odłożony w czasie, kiedy wokół Duki solidnie się zakotłowało. Wspomniany mail zawierał szereg oskarżeń pod adresem prezesa albańskiej federacji (FSHF).

I te związane z ustawianiem meczów – nie tylko 51, przy których nieprawidłowości odnotowała UEFA, nie zarzucając zarazem winy Duce, który w okresie rozegrania tych spotkań już przewodził FSHF. Zarzutów i wątpliwości było więcej, albański futbol miał być jednym wielkim korupcyjnym systemem.

Reklama

I te dotyczące kneblowania opinii publicznej, która stara się krytykować jego działania w Albanii, wskazywać na powiązania z politykami – przede wszystkim z bratem, którego kampanię do albańskiego sejmu Duka wspierał i do której wspierania miał zaprzęgać także pracowników federacji.

Wreszcie i takie dotyczące kupienia meczu Albanii z Armenią. To głośna sprawa z okresu eliminacji do Euro, na które Orły pojechały w 2016 roku po raz pierwszy w historii. Poważne wątpliwości zgłaszał rozgoryczony szef ormiańskiej federacji, Ruben Hayrapetian, który zarzucał wręcz swoim rodakom „zdradę”. W rozmowie z portalem „Azatutyun” stwierdził wprost: – Nasi piłkarze na pewno to zrobili.

Spotkał się oczywiście z ostrą reakcją drużyny narodowej, a ta i tak nie wygrała w całych eliminacjach nawet jednego meczu, po prostu była najsłabsza w swojej grupie. Ale, jak to się mówi, niesmak pozostał. Wątpliwości też. I tak jest właściwie z całą postacią Armanda Duki, za którym takie smrody i smrodki ciągną się od lat.

Reklama

Armand Duka. Działacz bez afery jak żołnierz bez karabinu?

W lutym tego roku 64-latek został wybrany na swoją siódmą kadencję w Albanii. Wcześniej, w 2019 roku, dorobił się też w końcu miejsca w upragnionym Komitecie Wykonawczym UEFA – teraz jest nawet wiceprezydentem całej europejskiej federacji, jednym z pięciu najbliższych współpracowników Aleksandra Ceferina. Dorobił się wszystkiego, na czym w zawodowej karierze mogło mu zależeć, naprawdę wszystkiego – załapał się na order od prezydenta i może się pochwalić tytułem doktora honoris causa na Uniwersytecie Sportowym w Tiranie.

Jego pozycja jest więc już solidnie zabetonowana, Armand Duka to jeden z tych działaczy, którzy są po prostu nie do ruszenia. W kraju nie ma konkurencji, a nawet jak taka urośnie, to jej zmarginalizowanie nie jest dla doświadczonego prezesa żadnym problemem. Tak było, gdy głośno zaczął krytykować działania prezesa były sędzia FIFA Arsen Hoxha.

Przy okazji wyborów na szefa albańskiej federacji w 2022 liczono na to, że Duka mógł już piłkarskim działaczom zbrzydnąć. Albo że chociaż zdążył się już przez pięć kadencji wszystkim przejeść. Nic bardziej mylnego, choć Hoxha był słyszalnym głosem w bałkańskich mediach i próbował dowodzić, że jego kraj zasługuje na lepszego przedstawiciela w piłkarskiej Europie.

Przez długi czas piłka nożna działała z tymi samymi modelami, które odnajdujemy w naszej polityce. Jest to typowym albańskim zjawiskiem – w większości przypadków uprawnienia do reprezentowania naszego kraju otrzymują ludzie, którym wyraźnie brakuje niezbędnego poziomu kultury społecznej i demokratycznej – twierdził Hoxha w „Panorama Sport”. –  Duka jest w rzeczywistości nawet kimś więcej, ponieważ w obliczu wielu niepowodzeń, szerzącej się korupcji, a może nawet nadużyć finansowych, dąży do szóstej kadencji, w czasie, gdy zalecenia FIFA i UEFA sugerują, by nikt nie obejmował takiego stanowiska na dłużej niż trzy kadencje. Duka, mimo że przewodzi najbardziej zdegenerowanemu fragmentowi piłkarskiego świata w Europie, stara się o szóstą kadencję?! To paradoks i uczciwi ludzie w środowisku piłkarskim nie powinni milczeć, ale powinni mieć odwagę, by powiedzieć mu, że w ciągu 20 lat, przez które przewodził, nie mógł przynieść postępu, jakiego oczekiwali Albańczycy – podsumował były sędzia.

Reklama

Za wielką Albanię chcą umrzeć nawet dzieci. Bałkańskie upiory EURO [REPORTAŻ]

Arsen Hoxha wprost krytykował prezesa Dukę

Korupcja w albańskiej piłce. Zjawisko tak powszechne, że wszyscy o nim wiedzą

Tyle że Duka był, jako się rzekło, nie do ruszenia. Gdy pojawiły się wątpliwości, czy na pewno załatwi sobie kolejną kadencję, przez kraj znów przeszła fala oskarżeń pod jego adresem – prezes i jego ludzie mieli zastraszać nieprzychylnych mu ludzi, upewniając się tym samym, że kontynuacja jego rządów nie będzie zagrożona. I tak by pewnie nie była, bowiem działacz jest wyjątkowo umocowany politycznie, oczywiście w układzie dwustronnym, który przynosi korzyści i jemu, i jego koalicjantom.

Reklama

Mimo że zasady światowego futbolu kategorycznie zabraniają zaangażowania związków piłkarskich w politykę, Armand Duka zawsze popierał kandydaturę swojego brata i program partii, z którą był w koalicji. W rzeczywistości w każdej kampanii zmuszał szeregowych pracowników FSHF do aktywnego udziału w rozgrywce politycznej. Podjął też określone kroki przeciwko tym, którzy się temu sprzeciwiali, aż do zwolnienia z pracy włącznie – opisuje Hoxha. – To fakty znane wszystkim, ale w obliczu utraty pracy wielu woli sprawę przemilczeć – przekonuje.

Cóż jednak z tego, skoro żadne dowody na trawiącą albańską piłkę korupcję ani na oczywiste polityczne powiązania prezesa federacji nie są w stanie go zatopić. Bojowo nastawiony Hoxha przez pewien czas pracował nawet w FSHF, wiedział o nieprawidłowościach, ale mocy sprawczej nie ma żadnej: – W moim okresie pracy dla związku zapytałem poufnie sporą grupę sędziów o sprawę korupcji. Wszyscy przyznali, że istniało zjawisko kupowania arbitrów przez poszczególne kluby. Połowa stwierdziła, że przełożeni wykorzystywali ich do ustawiania meczów więcej niż raz. Na koniec jednak wszyscy potwierdzili, że nie odważyli się poruszyć problemu z uwagi na możliwe konsekwencje.

Z tej relacji wyłania się obraz tyrana, który przez lata wyrobił sobie pole do zarządzania związkiem poprzez strach. Poważną obawę przed czasem nie do końca określonymi konsekwencjami. Renoma Duki robi jednak swoje – bez względu na to, jakie te konsekwencje będą, będą dotkliwe.

Kosowo łączy, Kosowo dzieli

Reklama

Albańscy kibice pozujący do zdjęcia przy okazji meczu z Hiszpanią podczas ostatnich mistrzostw Europy

Nie straszne mu sądy i inne kontrole. Żelazny prezes trwa na stanowisku

To wszystko Hoxha powiedział mediom ponad cztery lata temu. W międzyczasie Duka wygrał tamte i kolejne wybory w Albanii. Przy okazji tych najnowszych nie miał nawet konkurenta, więc zagłosowało na niego 100% wszystkich uprawnionych delegatów. Wybrano go też ponownie do Komitetu Wykonawczego UEFA. W wszystko to mimo ciągłych, zdawać by się mogło, problemów.

Kilka lat temu Duka miał na głowie aż pięciu prokuratorów, którzy prowadzili śledztwo w sprawie fałszowania podpisów, wielokrotnych manipulacji wyborami – wygrywanymi przez 64-latka od 2002 roku – ale też nadużywania stosunku zależności czy wprost mobbingu. Udowodniono nawet, że w przeszłości Duka maczał palce w zarejestrowaniu fikcyjnych delegatów na listach do głosowania. I co? No i nic, teraz nie ma tematu. Nawet ingerencja w struktury lokalnych związków uszła Duce na sucho – tam też obsadzał na siłę swoich ludzi. Razem z paroma zmyślonymi, którzy nigdy nie istnieli.

Reklama

W całej sprawie aresztowano nawet jednego z podwładnych prezesa, Fundima Dollaku. Ten chcąc zagłosować w wyborach na Dukę, miał własnoręcznie sfałszować podpis burmistrza Shijaku, albańskiego miasta w okręgu Durres. Przy okazji rodzinnego miasta Duki, ale to oczywiście tylko jakaś maleńka poszlaka…

Armand Duka i jego brat Agron od lat wymykają się wszelkim karom. Nad oboma wiszą regularnie zarzuty dotyczące prania pieniędzy, podpisywania nielegalnych umów czy uchylania się od płacenia podatków. Czasem ich działania nazywa się w mediach wprost przestępczymi, ale w całym albańskim krajobrazie politycznym nie są one czymś absolutnie wyjątkowym, przez co, wydawać by się mogło, powszednieją. Są solidną podstawą do oburzenia, lecz niewiele poza tym. Arsen Hoxha i jemu podobni mogą mówić i mówić, ale nie wynika z tego nic.

Sylvinho spróbuje ograć Urbana. Mundial był jego marzeniem, stał się misją

Reklama

Armand Duka od lat rządzi albańską federacją. W końcu doczekał się też wyróżnienia w UEFA, gdzie pełni rolę wiceprezydenta w Komitecie Wykonawczym

Reprezentacja daje radę, ale Duka i tak nie ma lekko z kibicami

Albańska kadra przez ostatnie lata utrzymuje stały, przyzwoity poziom. Za rządów Duki osiągała swoje największe sukcesy – dwukrotnie wzięła już udział w mistrzostwach Europy, a to należy uznać za niezły wyczyn, nawet jeśli teraz gra już w tym turnieju połowa kontynentu. Mimo to kibice niespecjalnie chwalą wieloletniego prezesa federacji – wręcz przeciwnie, regularnie jest on obiektem solidnej krytyki.

Tifozat Kuq e Zi, czyli grupa najbardziej zagorzałych fanów reprezentacji, nie przebiera w słowach, gdy ma ochotę wyrazić swoje zdanie na temat Duki. W ubiegłym roku kibice mieli zresztą okazję zetrzeć się z prezesem po karze, jaką FIFA nałożyła na związek przez… zachowanie kibiców. W odpowiedzi na nią, z własnej inicjatywy, albańska federacja postanowiła pójść krok dalej i zamknąć część swojego stadionu przed własnymi rodakami na niezwykle elektryzujący mecz z Serbią.

Wstyd! To jedyna godna odpowiedź na chroniczną niekompetencję i arogancję Albańskiej Federacji Piłkarskiej! – czytamy w oświadczeniu grupy kibicowskiej. – Zamiast zagwarantować sportową atmosferę i chronić wiernych kibiców, w przeddzień kluczowych meczów reprezentacji, FSHF wybiera zamknięcie przed nimi stadionu. Co gorsza, mobilizuje cały aparat państwowy przeciwko albańskim kibicom, jakby byli zwykłymi przestępcami. Jedyną umiejętnością tej nieudolnej federacji jest podniesienie cen biletów. To jest ich „strategia”: zdzierać z uczciwych fanów, aby zatuszować swoją niekompetencję. A zamiast brać odpowiedzialność, wybierają łatwiejszą drogę: „zabić” albańską piłkę nożną, karząc tych, którzy utrzymują przy życiu pasję do reprezentacji – podsumowali sytuację fani.

Reklama

Oni też, jak doskonale nam wiadomo, nie są jakimiś przyjemnymi chłopaczkami. Pod tym względem dogadać by się mogli z Duką, ale miłości między obiema stronami nie ma i raczej nie będzie. No chyba że jednak Albania pojedzie kosztem Polski, Szwecji i Ukrainy na najbliższy mundial. Wtedy pewnie wszystko zejdzie na dalszy plan w ogólnokrajowym futbolowym uniesieniu. A Duka będzie dumnie prężył pierś ze świadomością, że właściwie z urzędu dostanie mu się jeszcze ósma kadencja na czele FSHF. A może i od razu dziewiąta…

CZYTAJ WIĘCEJ O ALBANII NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne reprezentacje