Kiepski rywal. Emocje zabite po pierwszym meczu. Długimi fragmentami dość przeciętna gra. Gdy spojrzymy na to od tej strony, trudno się podniecać tym 1:0 Lecha z KuPS. My jednak (trochę) zamierzamy, przynajmniej dzisiaj. Bo koniec końców liczy się jedno: Lech Poznań jest drugą polską drużyną w 1/8 finału Ligi Konferencji!
Jasne, gdyby Lech wyłożył się na Finach, pisalibyśmy o gigantycznej kompromitacji. Awans był obowiązkiem jeszcze przed pierwszym meczem, a po nim już w zasadzie formalnością. Nie zmienia to jednak faktu, że można mistrza Polski docenić, nawet jeśli zaserwował nam mecz, o którym zapomnimy za pięć minut.
Lech Poznań – KuPS 1:0. Kolejorz gra dalej w Lidze Konferencji
Zwłaszcza, że Kolejorz ani przez chwilę nie musiał o ten awans drżeć. Kurtuazyjne zapewnienia Nielsa Frederiksena, że rewanż nie będzie łatwy okazały się, no właśnie, kurtuazją. Przynajmniej w kontekście rywala, bo Lechowi może i łatwo nie było, ale w takim sensie, że walczył z samym sobą, by swoją przewagę udokumentować golem.
W pierwszej połowie tę walkę sromotnie przegrywał. Niezłych akcji owszem, było całkiem sporo, ale takich, po których bramkarz byłby zmuszony do większego wysiłku – niewiele. Kilka razy gracze Frederiksena pokazali jakość w rozegraniu, którą nad przeciwnikiem zdecydowanie górowali, ale w tej decydującej fazie czegoś zawsze brakowało. A to lepszego dogrania, a to wykończenia.
Mocniejszy rywal pewnie by z takiej nieskuteczności skorzystał, na szczęście Lech mierzył się z KuPS, które na środku ataku miało niewypał z Miedzi Legnica, Gustava Engvalla. Naprawdę na szczęście, bo to właśnie Finowie mieli na początku spotkania najlepszą okazję do zdobycia gola (zresztą sprezentowaną przez gospodarzy), gdy w sytuacji sam na sam Szwed strzelił jakieś osiemdziesiąt metrów obok bramki.
W drugiej połowie jednak różnica jakości wreszcie musiała dać o sobie znać. Kolejorz w końcu wyczerpał limit niewykorzystanych okazji i trafił, a konkretnie uczynił to Pablo Rodriguez. Jego bramka nieco osłodziła to – umówmy się – przeciętne widowisko, bo ta akcja naprawdę mogła się podobać. Minięcie rywala w środku pola przez Hakansa, odegranie piętką Palmy i pewne wykończenie Hiszpana – wszystko się tu zgadzało.
LECH NA PROWADZENIU! 🏹
Pablo Rodriguez USTRZELIŁ KuPs w Poznaniu 💥⚽#UECL @LechPoznan pic.twitter.com/xCFrBnKz21
— Polsat Sport (@polsatsport) February 26, 2026
Pod koniec meczu gospodarze trochę stracili koncentrację i musiał ich ratować Mrozek, ale ostatecznie było to całkowicie zasłużone zwycięstwo Lecha. Ktoś może powiedzieć, że od zespołu z takim potencjałem ofensywnym należałoby oczekiwać okazalszej zdobyczy bramkowej i pewnie słusznie, natomiast fakty są takie, że ekipa Frederiksena wygrała piąty mecz z rzędu i na to już trudno narzekać.
Lech Poznań – KuPS 1:0 (0:0)
- 1:0 – Rodriguez 65′
CZYTAJ WIĘCEJ O NASZYCH DRUŻYNACH W PUCHARACH:
- Jagiellonio, jesteś wielka! Pękamy z dumy!
- Mazurek Dąbrowskiego? Nie, Mazurek Ligi Konferencji!
- Jagiellonia ma kolejny duży talent. „Zawsze był odważny”
Fot. Newspix