Zadanie wykonane. Lech w 1/8 finału Ligi Konferencji!

Aleksander Rachwał

26 lutego 2026, 23:00 • 3 min czytania 7

Zadanie wykonane. Lech w 1/8 finału Ligi Konferencji!

Kiepski rywal. Emocje zabite po pierwszym meczu. Długimi fragmentami dość przeciętna gra. Gdy spojrzymy na to od tej strony, trudno się podniecać tym 1:0 Lecha z KuPS. My jednak (trochę) zamierzamy, przynajmniej dzisiaj. Bo koniec końców liczy się jedno: Lech Poznań jest drugą polską drużyną w 1/8 finału Ligi Konferencji!

Reklama

Jasne, gdyby Lech wyłożył się na Finach, pisalibyśmy o gigantycznej kompromitacji. Awans był obowiązkiem jeszcze przed pierwszym meczem, a po nim już w zasadzie formalnością. Nie zmienia to jednak faktu, że można mistrza Polski docenić, nawet jeśli zaserwował nam mecz, o którym zapomnimy za pięć minut.

Lech Poznań – KuPS 1:0. Kolejorz gra dalej w Lidze Konferencji

Zwłaszcza, że Kolejorz ani przez chwilę nie musiał o ten awans drżeć. Kurtuazyjne zapewnienia Nielsa Frederiksena, że rewanż nie będzie łatwy okazały się, no właśnie, kurtuazją. Przynajmniej w kontekście rywala, bo Lechowi może i łatwo nie było, ale w takim sensie, że walczył z samym sobą, by swoją przewagę udokumentować golem.

Reklama

W pierwszej połowie tę walkę sromotnie przegrywał. Niezłych akcji owszem, było całkiem sporo, ale takich, po których bramkarz byłby zmuszony do większego wysiłku – niewiele. Kilka razy gracze Frederiksena pokazali jakość w rozegraniu, którą nad przeciwnikiem zdecydowanie górowali, ale w tej decydującej fazie czegoś zawsze brakowało. A to lepszego dogrania, a to wykończenia.

Mocniejszy rywal pewnie by z takiej nieskuteczności skorzystał, na szczęście Lech mierzył się z KuPS, które na środku ataku miało niewypał z Miedzi Legnica, Gustava Engvalla. Naprawdę na szczęście, bo to właśnie Finowie mieli na początku spotkania najlepszą okazję do zdobycia gola (zresztą sprezentowaną przez gospodarzy), gdy w sytuacji sam na sam Szwed strzelił jakieś osiemdziesiąt metrów obok bramki.

W drugiej połowie jednak różnica jakości wreszcie musiała dać o sobie znać. Kolejorz w końcu wyczerpał limit niewykorzystanych okazji i trafił, a konkretnie uczynił to Pablo Rodriguez. Jego bramka nieco osłodziła to – umówmy się – przeciętne widowisko, bo ta akcja naprawdę mogła się podobać. Minięcie rywala w środku pola przez Hakansa, odegranie piętką Palmy i pewne wykończenie Hiszpana – wszystko się tu zgadzało.

Pod koniec meczu gospodarze trochę stracili koncentrację i musiał ich ratować Mrozek, ale ostatecznie było to całkowicie zasłużone zwycięstwo Lecha. Ktoś może powiedzieć, że od zespołu z takim potencjałem ofensywnym należałoby oczekiwać okazalszej zdobyczy bramkowej i pewnie słusznie, natomiast fakty są takie, że ekipa Frederiksena wygrała piąty mecz z rzędu i na to już trudno narzekać.

Lech Poznań – KuPS 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Rodriguez 65′

CZYTAJ WIĘCEJ O NASZYCH DRUŻYNACH W PUCHARACH:

Fot. Newspix

7 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama
Reklama