Jarosław Królewski na antenie WeszłoTV wypowiedział się w temacie dnia, czyli karze PZPN dla Śląska, będącej konsekwencją niewpuszczenia kibiców Wisły Kraków na mecz we Wrocławiu. Prezes Białej Gwiazdy zapowiedział, że na tym działania jego klubu się nie skończą.
Śląsk dostał karę za niepopartą odpowiednimi powodami odmowę przyjęcia kibiców Wisły na mecz Betclic 1. Ligi. Wisła, która w ramach protestu wobec decyzji Śląska nie stawiła się we Wrocławiu, została ukarana walkowerem. Działania Śląska w tej kwestii Królewski określił wprost: to cyrk.
Jarosław Królewski: Nie zamknęliśmy działań w kwestii odwołania od walkowera
– Całość decyzji Śląska to cyrk. Większość komunikatów, sposób, w jaki je budował. Nawet ostatnie oświadczenie nadaje się pewne do analizy dla studentów. To nie jest nasz cyrk. Chcieliśmy, by klub wyegzekwował to, co jest na poziomie licencji. Nie chcieliśmy się zapisać do tej wizji świata, którą ma Śląsk. A jest ona taka, że zarząd klubu z kibicami może podjąć decyzję, kogo wpuścić na stadion lub nie. I to jest cyrk – mówił właściciel Wisły na antenie WeszłoTV.
Zabrał również głos w sprawie doniesień dziennikarza Marcina Torza, który informował, że prawnik Śląska miał przed komisją PZPN wygrać potyczkę na argumenty z przedstawicielami Wisły.
– Był tam obecny nasz dział prawny i m.in. dyrektor zarządzająca. Wszyscy słuchali mądrości Śląska, z ramienia którego był obecny jeden prawnik i jeden prezes. I nagle dziennikarz mówi, że dowiedział się z jakiegoś źródła o tym, że prawnik Śląska rozsmarował Wisłę. To dalsza część tego cyrku. Dla nas to było śmieszne, bo wszyscy uczestnicy tej komisji łapali się za głowę. Ktoś udostępnił nagrania z rozmów, przynajmniej tej pierwszej. Opinie, pomysły, które miał Śląsk na rozwiązanie tematu, abstrahując od tego, że były infantylnie głupie, były niemożliwe do realizacji. To rozsmarowanie Wisły przez prawnika Śląska widzimy w postaci kary nałożonej przez komisję – stwierdził Królewski.
Zapowiedział też, że sprawa będzie miała swój ciąg dalszy.
– My jako Wisła Kraków nie zamknęliśmy działań w kwestii odwołania od walkowera i decyzji komisji PZPN. Cały czas będziemy w tym temacie optować za tym, by nasze prawa były chronione. Nie zgadzamy się na ukaranie walkowerem, jeśli wszyscy przyznaliśmy, że Śląsk nie panował nad kwestiami bezpieczeństwa. Na tę chwilę skupiliśmy się na dostarczeniu dokumentacji, teraz czekamy na oficjalne protokoły komisji i uzasadnienie decyzji, by się do niej odnieść. Myślę, że temat będzie kontynuowany. Cezary Kulesza i PZPN znają moje podejście do tematu. Moim zdaniem można było zadziałać prewencyjnie – wyjaśnił.
Prezes Wisły odniósł się również do oświadczenia Śląska, w którym wrocławski klub przekazał, że zamierza domagać się od Białej Gwiazdy zwrotu kosztów organizacji meczu, który się nie odbył.
– Śląsk, chcąc od nas uzyskać te pieniądze, przyznaje, że zostały one utracone z powodu zorganizowania tego meczu. To co się stanie, gdy okaże się, że Wisła miała rację, a Śląsk nie wygra tej sprawy? Wówczas zarząd Śląska jest winny tego, że wydał milion złotych, gdy wiedział, że Wisła Kraków nie przyjedzie, a mimo wszystko podjął ryzyko i zorganizował mecz. Ludzie, którzy doradzają Śląskowi nie rozumieją, że w przypadku przegrania tej sprawy klub musi sobie dołożyć kwotę, której się domaga. To broń obosieczna i dość zabawna kwestia. My jako Wisła dość długo przed meczem, prosząc o konkretne działa Śląska i PZPN, mówiliśmy, że na ten mecz nie przyjedziemy – podkreślił Jarosław Królewski.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Decyzja Komisji Ligi ws. Śląska Wrocław. Potężna kara finansowa
- Śląsk reaguje na karę. Zapowiada odwołanie
- Radny Wrocławia oskarża Wisłę: Chcecie latać z maczetami po boisku!
- Zamieszanie wokół meczu Śląska z Wisłą. Policja wszczęła postępowanie
- Walkower na niekorzyść Wisły. Nie mogło być inaczej
Fot. Newspix