FC Barcelona chciała zmazać plamę po wstydliwej porażce z Atletico Madryt w Pucharze Króla. Ta jednak odcisnęła na niej piętno i przez najbliższy tydzień Duma Katolonii będzie oglądać plecy Realu Madryt. Wszystko przez porażkę w derbach Katalonii z Gironą 1:2. Pierwszy raz w karierze Lamine Yamal mógł strzelić gola w czterech kolejnych meczach ligowych, ale zamiast tego zmarnował rzut karny w momencie, kiedy mógł wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Na uwagę zasługuje też kontrowersyjna decyzja sędziego o uznaniu drugiego gola gospodarzy.
Czwartkowa porażka z Los Colchoneros wywołała w ofensywnych zawodnikach Barcy paraliż. W ciągu pierwszych 25 minut po świetnej okazji miała cała trójka grająca w ataku. Ta najlepsza należała do Lamine’a Yamala, który zmarnował sytuację sam na sam z Paulo Gazzanigą. Gazzanigą, z którym musiał przeprosić się trener Girony, Michel. Posadził go bowiem na ławce po wypożyczeniu z Barcy Marca-Andre ter Stegena. Niemiec zdążył zagrać dwa spotkania i wypadł z powodu kolejnego urazu.
Lamine Yamal zmarnował rzut karny
Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się na Dumie Katalonii w kolejnych minutach . Dwie świetne szanse miał Władysław Wanat, który najpierw przegrał pojedynek z Joanem Garcią, a później zabrakło mu naprawdę niewiele, by przeciąć dośrodkowanie Bryana Gila z lewego skrzydła. Kibice znajdujący się na trybunach złapali się za głowy w 41. minucie, kiedy Vitor Reis, środkowy obrońca Girony wypożyczony z Manchesteru City, przedryblował kilku zawodników i wywalczył rzut wolny tuż przed polem karnym rywala. Nic jednak z niego nie wynikło, a już po kilkudziesięciu sekundach gola znów mógł strzelić Raphinha – tym razem trafił jednak w słupek.
Pod obiema bramkami działo się dużo, ale żadna z ekip długo nie potrafiła rozwiązać worka z golami. W doliczonym czasie pierwszej połowy błąd w polu karnym popełnił jednak Daley Blind, który spóźniony przystemplował Daniego Olmo. Do piłki podszedł Lamine Yamal, po czym… trafił w słupek i do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis. Po obu drużynach widać było, że ostatnie dni wpłynęły na ich pewność siebie. Girona nie potrafiła bowiem wygrać od trzech spotkań (nie licząc fatalnego początku sezonu, to ich druga najdłuższa seria w tych rozgrywkach), natomiast co zrobiła Barcelona w meczu z Atletico, wszyscy wiemy.
𝐘𝐀𝐌𝐀𝐋 𝐖 𝐒Ł𝐔𝐏𝐄𝐊 𝐙 𝐊𝐀𝐑𝐍𝐄𝐆𝐎! 😱
Katalończycy nie potrafili pokonać bramkarza Girony w pierwszej połowie! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HKy4W pic.twitter.com/Jil64Oui6f
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 16, 2026
Barcelona przerwała impas w 59. minucie, kiedy świetnym uderzeniem głową popisał się Pau Cubarsi. Hiszpan wykorzystał wówczas dośrodkowanie z prawej strony Julesa Kounde. Strzelec gola nie popisał się jednak już trzy minuty później, kiedy interweniował przy dośrodkowaniu Wanata. Po jego nieudanym wybiciu piłka wróciła pod nogi Ukraińca, a ten wyłożył do pustej bramki Thomasowi Lemarowi i Francuz doprowadził do wyrównania.
Wymiana ciosów w Hiszpanii! 🔥
Girona i FC Barcelona trafiają w odstępie kilku chwil i mamy 1:1 ⚽ pic.twitter.com/hfy1cQ8Y3q
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 16, 2026
Zastanawiający był fakt, że Hansi Flick trzymał na boisku niewidocznego, oprócz jednej sytuacji z pierwszej połowy, Ferrana Torresa. Zamiast niego, już w 63. minucie boisko opuścił Raphinha, który przysparzał obrońcom Girony najwięcej problemów. Na usprawiedliwienie takiej decyzji może służyć fakt, że Brazylijczyk dopiero co wrócił po kontuzji. Ferran zszedł z boiska 10 minut później, a w jego miejsce pojawił się Robert Lewandowski.
Girona górą w derbach. Decydujący gol nie powinien zostać uznany
W końcowej fazie meczu gospodarze rozkręcili się na tyle, że kilka razy poważnie zagrozili bramce Joana Garcii. W 72. minucie wepchnęli nawet piłkę do bramki. Golkiper Barcelony dwoił się i troił, by nie dopuścić do straty gola, ale ostatecznie futbolówka trafiła do siatki. Gol Joela Roki nie został jednak uznany – jeden z zawodników Girony był wcześniej na spalonym. Kilka minut później Roca stanął przed kolejną szansą, ale znów kapitalnie interweniował Garcia.
Po wejściu na boisko Roca był wszędzie, o czym przekonaliśmy się w także 87. minucie. Hiszpan wyłożył wówczas piłkę przed pole karne do Echeverriego, a ten uderzył na bramkę. Jego strzał został zablokowany, ale do piłki dopadł Fran Beltran, który pokonał Joana Garcię. W powtórkach widać jednak było, że gol nie powinien zostać uznany – kilka sekund przed stratą bramki faulowany był Jules Kounde, który został nadepnięty przez Echeverriego.
𝐁𝐄𝐋𝐓𝐑𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐍!
FC Barcelona przegrywa z Gironą! 😱😱😱
📺 Oglądaj @LaLiga w CANAL+: https://t.co/kfk01HKy4W pic.twitter.com/SkI3r07jXv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 16, 2026
W doliczonym czasie gry stuprocentową szansę na wyrównanie miał wprowadzony z ławki Ronald Araujo, ale z bliskiej odległości posłał piłkę obok bramki. W 95. minucie piłka nawet wylądowała w bramce Girony po centrostrzale Fermina Lopeza, ale będący w tej sytuacji na spalonym Lewandowski absorbował uwagę bramkarza, dlatego gol nie został uznany. W samej końcówce Barcelona przycisnęła rywali, a wspomniany wcześniej Roca zobaczył czerwoną kartkę za faul na Yamalu. Jego decyzja się opłaciła – kilkadziesiąt sekund później sędzia zakończył spotkanie.
Girona – FC Barcelona 2:1 (0:0)
- 0:1 – Jules Kounde 59′
- 1:1 – Thomas Lemar 62′
- 2:1 – Fran Beltran 87′
CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Świetne wieści dla Barcelony. Lider wraca do składu
- Jose Mourinho ostrzega przed „zranionym królem”
- Gorąco w Atletico. Oblak narzeka, Simeone kontruje
Fot. Newspix.pl