Legia puka w dno od spodu

Michał Kołkowski

11 grudnia 2025, 20:56 • 5 min czytania 133

Reklama
Legia puka w dno od spodu

Kiedy tylko zaczynamy przypuszczać, że Legia Warszawa niżej już tej jesieni nie upadnie, piłkarze z Łazienkowskiej natychmiast żądają, by potrzymać im piwo. Dzisiejsze starcie Wojskowych z Noah FC w Lidze Konferencji zaczęło się wprawdzie od przełamania Milety Rajovicia, ale sama Legia już się nie przełamała i zaliczyła kolejną kompromitację. Przegrała w Erywaniu 1:2. To nie przekreśla jeszcze szans stołecznej ekipy na udział w play-offach Ligi Konferencji, jednak zostawmy na razie na boku wyliczenia i spekulacje. Przecież Legię czeka jeszcze starcie z Lincoln Red Imps, a tak dysponowanych Wojskowych zespół z Gibraltaru po prostu rozniesie w pył.

Trzeba to napisać wprost – Legia w tej chwili jest zespołem upadłym. W jej grze, poza sporadycznymi przebłyskami talentu poszczególnych graczy, nie zgadza się absolutnie nic. Marek Papszun będzie wyciągał warszawską drużynę nie z dołka, nie z dołu, nie z leja po bombie, tylko z Rowu Mariańskiego.

FC Noah – Legia Warszawa. Mileta Rajović z golem

Dzisiejsze spotkanie zaczęło się jednak od prawdziwego trzęsienia ziemi. Mianowicie – Mileta Rajović zdobył bramkę dla Legii. Dacie wiarę?

Pierwszą od 28 września. Pierwszą z akcji od 14 września. Niech to wybrzmi.

Reklama

Rajović spędził na murawie 1152 minuty (!) w oczekiwaniu na gola z akcji. Wygląda jednak na to, że obrońcy Noah są piłkarzami o miękkich sercach, dlatego w bezprecedensowym przypływie dobrotliwości postanowili oni ukrócić boiskowe męczarnie napastnika Wojskowych. A konkretnie – uczynił to Goncalo Silva, kapitan ekipy z Armenii we własnej osobie (na marginesie: były gracz Radomiaka Radom). Portugalczyk po prostu wyłożył Duńczykowi patelnię na jedenasty metr, no a czegoś takiego spartolić nie mógł już nawet Rajović. 26-latek skierował zatem futbolówkę do pustaka i Legia od trzeciej minuty mogła się cieszyć z prowadzenia.

Wielki był to gest ze strony gospodarzy. To wspaniale, że są jeszcze wśród nas tak bezinteresowni ludzie.

Reklama

Niestety, na tym się miłe gesty ze strony Noah zakończyły. Udany początek spotkania w ogóle nie dodał Legii animuszu, natomiast mistrzowie Armenii z dużym zapałem zabrali się do odrabiania strat i gładko zepchnęli Wojskowych do defensywy. Gospodarzom brakowało jednak skuteczności. Choć do okazji bramkowych dochodzili z niepokojącą łatwością, zwłaszcza po dośrodkowaniach posyłanych z prawej strony boiska na wiecznie osamotnionego w polu karnym Marina Jakolisa.

Serio, jesteśmy w stanie zrozumieć, że można gościa nie upilnować raz. Ale trzy, cztery razy? W analogicznych sytuacjach? Kryminał, recydywa.

Ruben Vinagre – sabotażysta. Koszmarny błąd Portugalczyka

Z drugiej strony, to Legia jeszcze przed przerwą przytomnie wykorzystała kolejne błędy gospodarzy w obronie i podwyższyła prowadzenie. Tylko że sędzia Bulat Sarijew tej bramki nie uznał i – szczerze powiedziawszy – nie mamy pojęcia, jakiego przewinienia Wojskowych on się tam doszukał. A tym bardziej nie jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego analiza całej tej sytuacji potrwała plus-minus pięć sekund. Przecież to aż się prosiło, żeby VAR wziął tę akcję porządnie pod lupę.

Krótko mówiąc – albo coś nam umyka, albo mamy do czynienia ze skandalicznym babolem zespołu sędziowskiego.

Reklama

No a po zmianie stron Ormianie przestali się z Legią cackać i już w 57. minucie zanotowali wyrównujące trafienie. Świetną szarżą i jeszcze lepszym dograniem w pole bramkowe popisał się Nardin Mulahusejnović, a bardzo aktywny Matheus Aias nie dał Kacprowi Tobiaszowi najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Wszystko zaczęło się od katastrofalnego zachowania Rubena Vinagre na własnej połowie. Nawet przesunięcie 26-latka na skrzydło i ustawienie za jego plecami Arkadiusza Recy na lewej obronie nie uchroniło jak widać Wojskowych przed sabotażem w wykonaniu Portugalczyka.

Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć – Noah na tego gola w stu procentach zasługiwało. Gospodarze w ofensywie grali bowiem z polotem i pomysłem, na dużej intensywności i w odpowiednim tempie. Legia w Erywaniu wyglądała natomiast jak słabeusz, który marzy tylko o wyszarpaniu remisu na terenie potężniejszego rywala.

Reklama

Piłkarsko – Noah było po prostu o klasę lepsze.

Legia pokonana. Kolejna kompromitacja Wojskowych

Było lepsze i… zasłużenie wygrało. Trafienie na wagę triumfu dla gospodarzy padło w 84. minucie, a jego autorem w teorii był Mulahusejnović, ale tak naprawdę Legia tego gola strzeliła sobie sama. Co też podopieczni Inakiego Astiza naodpieprzali w tej jednej akcji w defensywie, to się naprawdę w głowie nie mieści.

Powiedzielibyśmy, że to szkolne błędy – zwłaszcza Steve’a Kapuadiego – ale nie chcemy obrażać chłopaków ganiających za piłką na wuefie.

Reklama

A zatem – stało się.

Legia Warszawa notuje dziesiąty występ bez zwycięstwa z rzędu we wszystkich rozgrywkach i ma zaledwie trzy punkty na koncie w Lidze Konferencji na kolejkę przed końcem zmagań w fazie zasadniczej. A gdyby nie zupełnie niespodziewana strzelecka eksplozja Rafała Augustyniaka w konfrontacji z Szachtarem Donieck, to przecież Wojskowi byliby już na sto procent poza Europą, a ich seria występów bez wygranej rozciągnęłaby się do trzynastu spotkań.

Legia na dnie? To chyba za mało powiedziane. W tej chwili Legia puka już w dno od spodu.

Reklama

FC Noah – Legia Warszawa 2:1 (0:1)

  • 0:1 – Rajović 3′
  • 1:1 – Matheus Aias 57′
  • 2:1 – Mulahusejnović 84′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. NewsPix.pl

133 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Liga Konferencji